<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0"><channel><title>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki - Kana&#x142; RSS</title><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/</link><description>Wiadomo&#x15B;ci z serwisu PLK.pl</description><language>pl</language><copyright>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki</copyright><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67879/wszystko-jest-dynamiczne.html</guid><title><![CDATA[Wszystko jest dynamiczne]]></title><description><![CDATA[<p>KKS Polonia Warszawa przełamała serię dwóch porażek, pokonując na wyjeździe OPTeam Resovię Rzeszów. Po spotkaniu trener gości Łukasz Dziergowski docenił postawę gospodarzy pod wodzą debiutującego w nowej roli Michała Kopra. Choć Resovia ponownie musiała uznać wyższość rywala, zarówno trener, jak i zawodnicy dostrzegają pozytywne zmiany w grze zespołu</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Cameron Gaines, zawodnik KKS Polonii Warszawa:</strong> Dzisiaj dobrze rozpoczęliśmy spotkanie. W trzeciej kwarcie trochę się rozluźniliśmy, ale w czwartej ponownie podnieśliśmy poziom naszej gry. &bdquo;G&rdquo; i &bdquo;Coby&rdquo; zagrali dobrze. &bdquo;coby&rdquo; trafił kilka trudnych rzutów w końcówce. Myślę, że jako drużyna zagraliśmy dobrze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa: </strong>Dwie rzeczy. Po pierwsze, gratuluję chłopakom, bo jechaliśmy tutaj, a Resovia wygrała ostatnie cztery mecze ligowe z Polonią Warszawa. Mieliśmy więc bilans 0&ndash;4 i bardzo chcieliśmy tutaj wygrać. Także z drugiego powodu, bo byliśmy po dwóch porażkach. Szczególnie ta ostatnia mocno nas bolała, więc chcieliśmy się tutaj pokazać z dobrej strony. W naszej grze jest jeszcze dużo mankamentów i musimy je poprawić, ale mamy na tyle dobrych zawodników, że potrafimy wygrywać trudne końcówki. Spodziewaliśmy się, że tutaj, w Rzeszowie, nie będzie łatwo o wygraną, bo ten zespół po prostu potrzebuje zwycięstw, a gdy jest, powiedzmy, w dziewięćdziesięciu procentach zdrowy, to ma wielu doświadczonych i bardzo dobrych zawodników. Oglądaliśmy ostatni mecz Resovii z Decką Pelplin i wiedzieliśmy, że nawet prowadząc w drugiej połowie, musimy zachować koncentrację, walczyć o każdą piłkę i być przygotowani na to, że nikt tutaj się nie podda, a mecz będzie trudny do samego końca. To z takich rzeczy pozytywnych. Gratuluję też Michałowi, bo to był jego debiut. Znamy się z pracy w WKK Wrocław, to mój kolega. Myślę, że odrobił pracę domową, zagrał bardzo dobrze przeciwko nam i w następnych meczach Resovię stać na zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim Michał miał jakiś pomysł na ten mecz. Widać, że kombinował, zmieniał ustawienia, wprowadzał jakieś systemowe obrony, które zawsze troszeczkę wybijają z rytmu zespół przeciwny. To na pewno warto było zauważyć. No i przede wszystkim chyba to, że chłopcy grali z taką większą pasją i radością. Próbowali, atakowali, dzielili się piłką, sprawiali nam duże problemy. Pewnie tak jak w każdym zespole, nie ma idealnego meczu i każdy się myli, czy to będzie Euroliga, czy NBA. Myślę, że ten zespół dzisiaj z Michałem troszeczkę odżył i niewiele brakowało, żeby wygrał ten mecz, ale tak jak mówię, to jest nasze czwarte zwycięstwo i czwarte odniesione dwoma, trzema, czterema punktami. Jesteśmy po prostu zahartowani i przechyliliśmy ten mecz na naszą korzyść.</p><p style="text-align: justify;">Natomiast chciałem jeszcze poruszyć jedną bardzo smutną sprawę. Końcówka meczu i samo zakończenie... Myślę, że nie powinno się to wydarzyć, szczególnie w tak pięknym mieście jak Rzeszów, że mój zawodnik dostaje z widowni jakieś rasistowskie teksty. Jest mi, delikatnie mówiąc, wstyd w tym momencie. Myślę, że Rzeszów stać na bardziej sportowy doping i po prostu lepsze traktowanie zawodników drużyn przeciwnych.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Grochowski, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Przede wszystkim zacznę od gratulacji dla Polonii. Myślę, że szczerze mówiąc, wynik troszeczkę zakłamuje to, jak my wyglądamy, jak gramy, przede wszystkim w obronie. Mamy ten sam problem, że w pierwszej połowie nie jesteśmy w stanie grać na dobrym poziomie w defensywie. Wychodzimy po przerwie, w trzeciej kwarcie pokazujemy wszystkim, że jesteśmy w stanie być agresywni i wyjść nawet na prowadzenie, nie tracąc wielu punktów. To kosztuje bardzo dużo siły i energii, więc w czwartej kwarcie niestety tego trochę zabrakło. Ciężko powiedzieć coś sensownego więcej o tym meczu, bo mamy trudną sytuację i musimy sobie z nią poradzić. Chciałbym osobiście serdecznie podziękować trenerowi, bo nie jest łatwo niespodziewanie wejść w buty pierwszego trenera i nagle przeprowadzić cały mikrocykl tygodniowy oraz przygotować zespół, również w takim stanie mentalnym, do kolejnego spotkania.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno pochwała dla trenera, że podołał temu zadaniu, bo byliśmy przygotowani w stu procentach. Mieliśmy plan, mieliśmy pomysł, więc duże gratulacje dla trenera. My przygotowujemy się do następnego meczu. Będziemy oczywiście szukać w końcu zwycięstwa. Chciałbym też bardzo podziękować kibicom, bo wiem, że ciężko jest nas wspierać, kiedy nie ma zwycięstw i wyników. Mam tego świadomość i bardzo im dziękuję, że cały czas są z nami. Zaczynamy robotę od poniedziałku, zobaczymy, co się wydarzy, i jedziemy po zwycięstwo do Starogardu.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno taka zmiana  trenera zawsze jest pozytywnym bodźcem. Była zupełnie inna energia. Myślę, że efekt nowej miotły, jak to się mówi w cudzysłowie, tutaj w stu procentach nie zadziałał, bo nie wygraliśmy meczu. Na pewno jednak weszliśmy w ten tydzień treningowy z nową energią i to było naprawdę bardzo fajne. Przepracowaliśmy ten tydzień zupełnie inaczej i myślę, że będzie z tego coś pozytywnego, tylko trzeba na to jeszcze poczekać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Koper, trener OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Chciałbym zacząć od podziękowania mojej żonie, dzięki której mogłem w stu procentach poświęcić się drużynie i przygotowaniu jej do meczu. Chciałbym również podziękować zawodnikom, szczególnie tej doświadczonej części zespołu, która pomagała mi w przygotowaniach i realizacji pomysłów, które miałem na ten mecz. Dziękuję wszystkim zawodnikom za reakcję na zmianę trenera i za to, że byli pozytywnie nastawieni. Dziękuję również kibicom za wsparcie.</p><p style="text-align: justify;">Wracając do meczu, mieliśmy swoje problemy w pierwszej połowie. Zbytnio otworzyliśmy zawodników, o których rozmawialiśmy, że nie powinni decydować o losach spotkania. Maksymilian Duda zdobył 14 punktów w pierwszej połowie, głównie po podaniach Gelińskiego, który zakończył spotkanie z 19 asystami. Uważam, że zawodników obwodowych broniliśmy bardzo dobrze. Dochodziła jednak niepotrzebna pomoc i z tego brały się łatwe punkty. Po przerwie nieco zmieniliśmy założenia i obronę. Przyniosło to efekt, graliśmy bardziej agresywnie i wróciliśmy do meczu. Niestety pod koniec zabrakło skuteczności. Mieliśmy pozycje, mieliśmy jasny plan, jak chcemy grać przeciwko Polonii, i tego się trzymaliśmy. Zabrakło skuteczności w końcówce i niestety ten mecz nie potoczył się po naszej myśli.</p><p style="text-align: justify;">Uważam, że wszystkie pomysły zostały zrealizowane przez zawodników. Zabrakło trochę agresji, trochę mocniejszego faulu, co widzieliśmy w drugiej połowie. Na pewno chcieliśmy lepiej wykorzystać nasze atuty i myślę, że udało się to zrobić. Dzięki temu pozostawaliśmy w grze. Dostałem bardzo dużo wsparcia od zawodników. Powiedziałem im wprost, że jeśli widzą coś, co może nam pomóc, niech mówią śmiało. Możemy to przedyskutować. Jeśli uznam, że coś pomoże drużynie, będziemy to wprowadzać. Oczywiście ze stanowiskiem pierwszego trenera wiąże się też odpowiedzialność. Uważam, że nasza relacja trochę się zmieniła, ale nie wiemy, co będzie dalej. Czy poprowadzę kolejny mecz, czy pojawi się już nowy trener. To wszystko jest dynamiczne. Bazujemy na wzajemnym szacunku. Myślę, że w ataku zmieniło się bardzo dużo i to naprawdę rokuje bardzo dobrze. Natomiast nie wiemy, co będzie dalej. Czy nowy trener przyjdzie w poniedziałek, czy po meczu z SKS-em. Nie mamy jasnego komunikatu. Klub cały czas szuka i rozmawia, więc trudno mi powiedzieć, co się wydarzy. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że jeśli poprowadzę mecz w kolejnym tygodniu, to liczę, że to wszystko będzie procentować i będziemy grać tylko lepiej.</p><p style="text-align: justify;">W tym momencie wszyscy gracze, którzy zagrali dzisiaj, są zdrowi. Grzegorz Grochowski dostał zielone światło na ten mecz. Nie chcieliśmy go forsować, zagrał tylko 14 minut, ale było to wkalkulowane ryzyko. Natomiast Kacper Młynarski ma problemy z plecami. Nie wiemy tak naprawdę, ile to potrwa i czy będzie mógł zagrać w kolejnym spotkaniu. Nie mamy tutaj jasnego potwierdzenia. Dalej z drużyną jest Oleksandr Miszula, który również leczy uraz. Nie wiemy, kiedy możemy spodziewać się go na parkiecie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67879/100x70/27855.jpg" width="100" height="56"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67879/wszystko-jest-dynamiczne.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 15:27:11 +0100</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67878/nie-moge-dac-zawodnikom-charakteru--oni-musza-go-miec.html</guid><title><![CDATA[Nie mogę dać zawodnikom charakteru. Oni muszą go mieć]]></title><description><![CDATA[<p>ŁKS Coolpack Łódź odrobił dwunastopunktową stratę i pokonał Miasto Szkła Krosno, wracając na zwycięską ścieżkę po porażce w Opolu. Po spotkaniu trener gospodarzy Dragan Nikolić chwalił charakter swoich zawodników, ale jednocześnie podkreślał, że jego drużyna nie może pozwalać sobie na tak duże wahania formy. Z kolei w obozie gości żałowano niewykorzystanej szansy i słabej trzeciej kwarty.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno:</strong> Gratulacje dla ŁKS-u. Zagraliśmy niezłą pierwszą połowę. Mieliśmy plan na ten mecz. Chcieliśmy troszeczkę wyprowadzać rywali z równowagi i z rytmu, zmieniając obronę. To się w miarę udawało. Dodaliśmy do tego niezłą skuteczność rzutów za trzy punkty w pierwszej połowie, bo trafiliśmy, jeśli dobrze pamiętam, jedenaście trójek. To dało nam prowadzenie dziesięcioma punktami. Wiedzieliśmy, co się stanie po przerwie. Rozmawialiśmy o tym w szatni, że ŁKS wyjdzie na nas bardzo mocno zmotywowany i agresywny. Nie odpowiedzieliśmy jednak we właściwy sposób, szczególnie w ataku, bo przy takim nacisku graliśmy zbyt pasywnie. Piłka chodziła po obwodzie, a my nie staraliśmy się przełamywać tej obrony. Byliśmy zbyt mało agresywni. Przy takiej postawie ŁKS szybko wrócił do gry. Mecz się wyrównał. Później mieliśmy pewne problemy z zatrzymaniem niektórych zawodników i niestety nie dowieźliśmy tego spotkania do końca. Tyle mogę powiedzieć na szybko po tym meczu. Jeszcze raz gratulacje dla zespołu z Łodzi, ale też gratulacje dla moich zawodników, którzy naprawdę przez większość spotkania realizowali nasz plan.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Jankowski, zawodnik Miasta Szkła Krosno:</strong> Tak samo jak trener, przede wszystkim gratulacje dla zespołu z Łodzi. W drugiej połowie rywale odpowiedzieli, tak jak trener powiedział, wyszli agresywnie. Wiedzieliśmy, że tak się stanie. Boli ta trzecia kwarta, bo mam wrażenie, że to właśnie ona zadecydowała o wyniku tego meczu. Mieliśmy dobrą pierwszą połowę. Dobrze rzucaliśmy, mieliśmy pomysł na grę i rzeczywiście te pomysły działały. W drugiej połowie coś jednak nie zadziałało. Oddawaliśmy zdecydowanie za dużo rzutów za trzy punkty, które nie wpadały. Tak jak trener powiedział, do przerwy mieliśmy jedenaście celnych trójek, a skończyliśmy spotkanie z trzynastoma. Powinniśmy inaczej rozwiązywać te sytuacje. Myślę, że czas na analizę jeszcze przyjdzie, kiedy obejrzymy ten mecz. Teraz, na gorąco, ciężko to wszystko opisać. Dołączył do nas Amit. Jest z nami dopiero trzy dni, ale widać, że na pewno dołoży swoją cegiełkę, której potrzebujemy. Mam nadzieję, że ten zespół zacznie pokazywać pełnię swoich możliwości, bo naprawdę jest w nim potencjał. Na razie nie potrafimy go zaprezentować w stu procentach i jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy. Na pewno jednak nikt nie będzie zwieszał głowy. Mamy teraz mecz derbowy z Łańcutem i musimy zrobić wszystko, żeby wygrać u siebie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Motylewski, zawodnik ŁKS Coolpack Łódź:</strong> Cieszymy się ze zwycięstwa po porażce w Opolu. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ciężki mecz, bo Krosno ma doświadczonych zawodników i pierwsza połowa to pokazała. Przede wszystkim daliśmy rywalom za dużo otwartych pozycji, z których trafiali rzuty za trzy punkty. Trochę wybiło nas to z rytmu gry zarówno w ataku, jak i w obronie. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Zatrzymaliśmy ich rzuty za trzy punkty, dzięki czemu mogliśmy wyjść na prowadzenie i ostatecznie wygrać ten mecz.</p><p style="text-align: justify;">Każdy z nas napędza się dobrymi akcjami w ataku i w obronie. Wszyscy się wspieramy. Kiedy jesteśmy na fali wznoszącej, to jest dla nas bardzo dobre.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że przede wszystkim w pierwszej połowie zmiany obrony Krosna sprawiały nam  trochę problemów. Natomiast w drugiej połowie, dzięki agresywności i koncentracji, dostosowaliśmy się do tego, co rywale chcieli grać w obronie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź:</strong> To był dla nas kolejny bardzo stresujący mecz. Po porażce w poprzednim spotkaniu traci się trochę pewności siebie. Musieliśmy na to odpowiednio zareagować. Niestety mieliśmy też problemy kadrowe. W poprzednim meczu straciliśmy Bendera, a w trakcie tygodnia również Lewandowskiego. Mam nadzieję, że obaj będą gotowi na kolejne spotkanie. Krosno ma dobry skład i dobrego trenera. Przyjechali do Łodzi, żeby z nami walczyć, z naprawdę pozytywną energią. W pierwszej połowie trafili aż jedenaście rzutów za trzy punkty. Ich rozgrywający miał osiem asyst. Na szczęście w drugiej połowie pokazaliśmy reakcję. Musieliśmy coś zmienić i to zrobiliśmy. Po przerwie rywale trafili już tylko dwie trójki. Ich rozgrywający miał pięć asyst, a Murray tylko jedną. To pokazuje, że nasza defensywa zaczęła funkcjonować znacznie lepiej. Najważniejsze jest dla mnie to, że potrafiliśmy odpowiedzieć w tak trudnym spotkaniu. W ostatnich dwóch, trzech dniach straciliśmy trochę pewności siebie, szczególnie jeśli chodzi o rzuty. Nasza skuteczność nie wygląda obecnie tak, jak powinna. Mam nadzieję, że teraz wszystko zacznie wyglądać lepiej. Musimy kontynuować pracę dzień po dniu.</p><p style="text-align: justify;">Po takim meczu jak ten w Opolu trzeba zareagować. Ta reakcja musi być odpowiednia. Bardziej doświadczeni trenerzy ode mnie powtarzali, że wszystko zaczyna się od obrony. Jestem naprawdę zadowolony z naszej reakcji, ale nie jestem zadowolony z całego spotkania. Nie możemy grać dobrze tylko przez 25 minut &ndash; pięć minut w pierwszej połowie i dwadzieścia w drugiej. Muszę to dokładnie przeanalizować. Mogę teraz patrzeć na liczby, ale dopiero kiedy obejrzę nagranie, zobaczę dokładnie, co działo się w pierwszej połowie.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że doświadczenie to tylko jedna strona medalu. Bardzo ważne są również relacje między zawodnikami i to, jak funkcjonują razem na boisku. Przeszliśmy od dwunastu punktów straty do dwunastu punktów przewagi. To nie jest wyłącznie kwestia doświadczenia, ale również charakteru i współpracy między zawodnikami. Powiedziałem im, że nie wystarczy być utalentowanym koszykarzem i dobrym człowiekiem. Trzeba również prezentować bardzo wysoki poziom profesjonalizmu. Nie można cały czas znajdować się gdzieś pomiędzy profesjonalizmem a amatorstwem. Potrzebna jest dyscyplina. Potrzebny jest charakter. Nie mogę dać zawodnikowi charakteru. On musi go mieć. W tym momencie jestem z tego zadowolony, ponieważ zawodnicy pokazali, że mają charakter. Teraz porozmawiamy, przeanalizujemy ten mecz i zobaczymy, jakie powinny być nasze kolejne kroki na treningach.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67878/100x70/27852.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67878/nie-moge-dac-zawodnikom-charakteru--oni-musza-go-miec.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 15:09:25 +0100</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67877/w-tej-lidze--zeby-wygrywac-spotkania--trzeba-dobrze-bronic.html</guid><title><![CDATA[W tej lidze, żeby wygrywać spotkania, trzeba dobrze bronić]]></title><description><![CDATA[<p>KSK Qemetica Noteć Inowrocław pokonała po dogrywce BS Polonię Bytom 79:74. Po niezwykle zaciętym spotkaniu trener gospodarzy Krzysztof Szubarga podkreślał znaczenie defensywy, szczególnie w dodatkowych pięciu minutach. Z kolei szkoleniowiec gości Mariusz Bacik nie ukrywał niedosytu, wskazując na niewykorzystane szanse i zbyt dużą liczbę strat.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Konrad Dawdo, zawodnik BS Polonii Bytom: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Inowrocławia. Po ostatnim meczu na pewno wyszli na parkiet dużo bardziej agresywnie. My w pierwszej kwarcie nie byliśmy przygotowani na tak fizyczną i agresywną grę. Dopiero gdzieś w drugiej kwarcie wróciliśmy do meczu. Na pewno dzięki Devinowi, który dał nam impuls do powrotu. Tak naprawdę do przerwy traciliśmy tylko dwa punkty. Myślę, że od tego momentu walczyliśmy jak równy z równym. Musieliśmy odrobić straty, co kosztowało nas dużo energii. Uważam, że mogliśmy wygrać to spotkanie. Mieliśmy jednak więcej strat i myślę, że to była nasza największa bolączka. Chcę podziękować naszym kibicom, którzy tak licznie przyjechali na mecz. Jestem przekonany, że to również dzięki nim dociągnęliśmy to spotkanie do dogrywki. W dogrywce byliśmy mniej skuteczni. Mieliśmy otwarte pozycje, ale nie trafialiśmy. Myślę, że to spowodowało, że przegraliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom:</strong> Przede wszystkim gratuluję Krzysztofowi Szubardze i drużynie Noteci zwycięstwa. Był to mecz, w mojej opinii, jak najbardziej do wygrania. Przyjechaliśmy tutaj właśnie z takim zamiarem. Dużo nam nie zabrakło. Ciężko mi teraz zebrać myśli po tym meczu, ponieważ było tak dużo emocji i różnych wydarzeń. Powiedziałem zresztą sędziom, że mam do nich trochę żalu, ponieważ dopuścili do sytuacji, w której Konrad ma złamany nos, a nie zostało nawet odgwizdane przewinienie. Nie wiem, jak mogło do tego dojść, ale tak się stało. Oczywiście to nie była przyczyna naszej porażki. Przyczyn trzeba szukać w koncentracji, liczbie strat, które wynikały z agresywnego nacisku przeciwnika, a także w naszej słabej skuteczności spod samego kosza. Naprawdę nie trafiliśmy wielu łatwych rzutów i tego ostatecznie nam zabrakło. Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować naszym kibicom, którzy jeżdżą za nami. Dla mnie jest to już norma. Przyzwyczaiłem się w tym klubie do tego, że kibice są oddani, jeżdżą za nami po całym kraju i nas wspierają. Myślę, że nowi zawodnicy, podobnie jak Konrad, przekonują się, że w Bytomiu jest dla kogo grać i walczyć. Dzisiaj właśnie to robiliśmy. Naprawdę niewiele zabrakło nam do zwycięstwa na tak gorącym terenie jak Inowrocław. Wiemy, że tutaj zawsze jest pełna hala, bardzo gorąca atmosfera i gra się niezwykle trudno. Jeszcze raz gratulacje dla Noteci oraz podziękowania dla naszych kibiców. Do zobaczenia za tydzień.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Kroczak, zawodnik KSK Qemetica Noteci Inowrocław:</strong> Myślę, że mecz mógł się podobać kibicom. Dogrywka, dużo walki, tak naprawdę wyszarpane zwycięstwo. Gratulacje dla nas, dla moich chłopaków, jeżeli mogę tak powiedzieć, bo oddaliśmy serce w obronie i walczyliśmy od samego początku z zespołem z Bytomia, który od początku sezonu udowadnia, że nie jest drużyną do bicia. To dla mnie również ważny dzień, ponieważ człowiek, który zaraził mnie koszykówką, czyli mój ojciec, obchodzi dzisiaj urodziny. Chciałbym złożyć mu życzenia, przede wszystkim dużo zdrowia i cierpliwości do dzieci. Jeśli chodzi o mecz, czułem się też zobowiązany, żeby pomóc drużynie w ataku, ponieważ w pierwszej połowie pozwoliłem rozegrać się Hutchinsonowi, który skończył chyba z 39 punktami. Taki zawodnik, jeśli dostanie choć trochę miejsca, zaczyna trafiać seriami. Dlatego czułem odpowiedzialność, żeby pomóc drużynie i wyszarpać to zwycięstwo. Jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy ten mecz. Myślę, że dla takich chwil gra się w koszykówkę i dla takich chwil przychodzi się na mecze. Dziękuję kibicom, którzy jak zawsze stworzyli świetną atmosferę. Do zobaczenia w Poznaniu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Bytomia za początek sezonu, bo naprawdę grali z ligową czołówką i w każdym meczu byli o krok od zwycięstwa. Grają ze sobą już kolejny rok, a do tego Hutchinson robi dużą różnicę. Prezentują się bardzo dobrze i wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężkie spotkanie. Spodziewaliśmy się, że przyjadą tutaj walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Jestem szczególnie dumny z moich chłopaków, że walczyliśmy przez całe spotkanie, a w dogrywce pokazaliśmy naprawdę niesamowitą defensywę. Dobrze rozpoczęliśmy ten mecz. Czasami nie lubię tak dobrze zaczynać spotkań, bo później w głowach zawodników pojawia się trochę rozluźnienia. Ktoś może pomyśleć, że skoro prowadzimy piętnastoma punktami, to teraz on powinien oddać rzut. Wkradło się przez to trochę zamieszania. Nasza rotacja jest taka, jaka jest. Kiedy zaczęliśmy trochę mieszać pozycjami, zgubiliśmy rytm w ofensywie. Mimo wszystko można spojrzeć na statystyki. Hutchinson zdobył 39 punktów, a pozostali zawodnicy trafiali po dwa, trzy kosze. To pokazuje naszą świetną defensywę. Myślę, że w tej lidze, żeby wygrywać spotkania, trzeba dobrze bronić. Z tego jestem szczególnie zadowolony. Wierzę, że zawodnicy wracający po kontuzjach potrzebują trochę czasu, żeby dawać nam znacznie więcej w ataku. Mówię o Tymonie i Santim. To ofensywni zawodnicy. Cieszę się, że już ich wprowadzamy, że grali po kilkanaście minut. Wierzę, że będą cały czas szli do przodu, ich zdrowie będzie w porządku i będą nam pomagać w ataku. Myślę, że ofensywa przyjdzie, a z defensywy jestem szczególnie zadowolony.</p><p style="text-align: justify;">Nie podajemy raportów medycznych, kiedy zawodnik zmaga się z urazem i nie wiemy, czy zagra. Czasami decyzja zapada dopiero podczas rozgrzewki, więc ciężko wcześniej cokolwiek powiedzieć. Nie chcemy też ułatwiać pracy kolejnemu przeciwnikowi. Sami przygotowujemy się na wszystkich dwunastu zawodników rywala. Gdybyśmy wiedzieli, że trzech nie wystąpi, byłoby znacznie łatwiej przygotować się do spotkania. To działa w dwie strony. Mogę powiedzieć, że Kamil Białachowski ma złamany palec. Teraz pozostaje kwestia tego, jak szybko się zrośnie. Mówimy o czterech do sześciu tygodniach, więc to dłuższy uraz. Z Darkiem sytuacja wygląda inaczej. Wierzę, że będzie mógł zagrać już z Poznaniem, a jeśli nie, to w następnym meczu. Cały czas działamy. Mamy naprawdę duże zaplecze fizjoterapeutów, konsultujemy się z lekarzami z całej Polski. Przez wiele lat grałem w koszykówkę w różnych klubach i uważam, że tutaj robimy to naprawdę bardzo dobrze. Chciałbym jeszcze podziękować kibicom, bo stworzyli niesamowitą atmosferę. Dzięki ich wsparciu nawet w czwartej kwarcie, kiedy zawodnicy oddychają już rękawami, potrafią wznieść się na wyżyny swoich możliwości fizycznych. Wielkie dzięki. Czekamy na nich w Poznaniu.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67877/100x70/27843.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67877/w-tej-lidze--zeby-wygrywac-spotkania--trzeba-dobrze-bronic.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 00:36:15 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67876/chcemy-wygrywac-mecze--czy-chcemy-tylko-odbywac-mecze-.html</guid><title><![CDATA[Chcemy wygrywać mecze, czy chcemy tylko odbywać mecze?]]></title><description><![CDATA[<p>WKK Active Hotel Wrocław pokonał SKS Fulimpex Starogard Gdański 104:88, a po spotkaniu trener gości Darko Radulović nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych. Szkoleniowiec nazwał obecny początek sezonu najgorszym w swojej karierze od pięciu lat i zapowiedział poważną rozmowę z zawodnikami. Z kolei w obozie gospodarzy podkreślano znakomitą drugą połowę oraz zespołowy charakter zwycięstwa.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Bartosz Majewski, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Przede wszystkim gratuluję zespołowi gospodarzy. Wygrali zasłużenie. Straciliśmy 104 punkty, więc przyczyn porażki upatruję tylko i wyłącznie w naszej obronie, która moim zdaniem w tym momencie nie istnieje. Przegrywamy pojedynki jeden na jeden, pozwalamy rywalom zebrać 17 piłek w ataku. Mieliśmy swoje założenia, swój plan na ten mecz. Wiedzieliśmy, z czego żyje zespół WKK, przede wszystkim z szybkiego ataku. Straciliśmy 30 punktów z szybkiego ataku. Moim zdaniem 104 stracone punkty mówią wszystko. Ciężko tutaj powiedzieć cokolwiek mądrego. Uważam, że w tym momencie nie mamy, może zabrzmi to śmiesznie, ale nie mamy chęci wygrywania meczów, bo jeśli tracimy 104 punkty, to coś tutaj bardzo nie gra. Niech każdy spojrzy w lustro i sam sobie odpowie, czy chcemy wygrywać mecze, czy chcemy tylko odbywać mecze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Gratuluję drużynie WKK. Pokazali ogromną determinację, energię, zaangażowanie i agresywność. Wszystkie podstawowe elementy koszykówki, fundamenty tego, jak należy grać w tę grę. To bardzo smutne i rozczarowujące, że na wszystko, co dzisiaj zaprezentowali gospodarze, byliśmy przygotowani. Pracowaliśmy nad tym, a mimo to kolejny raz nie potrafiliśmy zrealizować naszych założeń. Siedemnaście zbiórek ofensywnych rywali, 40 rzutów wolnych. To oznacza, że po raz kolejny nie potrafiliśmy bronić w sytuacjach jeden na jednego. Do tego 30 punktów straconych po szybkich atakach. Te liczby mówią wszystko o tym, co wydarzyło się podczas spotkania. Nie trzeba nawet oglądać meczu, żeby wiedzieć, że po raz kolejny nasza defensywa wyglądała katastrofalnie. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli mówimy o kontuzjach i innych problemach, to prawdopodobnie mają one na to pewien wpływ, ale nie wiem. Musimy usiąść z zawodnikami i porozmawiać. Musimy dowiedzieć się, czy mają chęć grać dla tej drużyny i czy chcą grać dla mnie jako trenera. To są dwie kwestie, które musimy sobie wyjaśnić. Mówię teraz wyłącznie za siebie, jako trener. To najgorszy początek sezonu w mojej karierze w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie jestem trenerem Euroligi, ale zawsze mam mentalność zwycięzcy. Gdziekolwiek pracuję, zawsze przychodzę z nastawieniem, żeby wygrywać. W tym sezonie dzieje się z nami coś złego. Musimy usiąść, porozmawiać z zawodnikami, wysłuchać również ich opinii i zastanowić się, jak dalej funkcjonować, bo jeśli będziemy kontynuować grę w taki sposób, będziemy mieli naprawdę duże problemy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Jędrzejewski, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Z mojej perspektywy Starogard Gdański przyjechał tutaj i w pierwszej części spotkania postawił nam naprawdę ciężkie warunki. Rywale grali bardzo fizycznie, bardzo dobrze wyglądali i bardzo dobrze bronili. My w obronie graliśmy różnie. Pozwalaliśmy im na dość proste rzuty, robili to, czego nie chcieliśmy, żeby robili, dlatego trochę nam ten mecz uciekał. Cieszy jednak, że cały czas byliśmy w grze i pierwszą połowę przegraliśmy tylko trzema punktami. Natomiast cały czas rotowaliśmy składem, na boisko wchodzili kolejni zawodnicy. Jeśli spojrzymy na zdobyte punkty &ndash; 18, 15, 10, 11, 9, 6, 19, 7, 7 &ndash; to widać, że wszyscy coś dawali drużynie. Tak naprawdę za każdym razem, kiedy ktoś wchodził na parkiet, pojawiała się nowa energia. W czwartej kwarcie było już według mnie widać, że mieliśmy dużo energii, a zespół przyjezdny nie miał za bardzo sił. Oczywiście rywale zmagają się również z kontuzjami. &bdquo;Kowal&rdquo;, jeden z ich najlepszych zawodników, jeśli nie najlepszy, także doznał urazu podczas meczu. To na pewno miało znaczenie. Taka wygrana zawsze cieszy. Była wyszarpana, mocno graliśmy przez cały mecz i naprawdę bardzo się z niej cieszymy. Każde zwycięstwo jest dla nas jak nowy oddech. Chciałbym jeszcze z tego miejsca pozdrowić Patokę i bardzo się cieszę, że Maks Zagórski nie dostał przewinienia technicznego.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław:</strong> Zacznijmy od początku. Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że SKS jest drużyną o bardzo dużej jakości, niezależnie od miejsca zajmowanego w tabeli. Jeżeli pozwolimy im grać, bez problemu mogą zdobyć przeciwko nam sto punktów i właśnie to pokazali w pierwszej połowie. Uważam, że wykonali świetną pracę. Grali przeciwko nam bardzo fizycznie, dobrze dzielili się piłką i agresywnie atakowali. Myślę, że zabrakło nam trochę prawdziwego zaangażowania i determinacji, żeby podjąć z nimi walkę. Wyglądało to tak, jakby rywale walczyli o życie. Naprawdę muszę ich za to pochwalić. Natomiast w drugiej połowie ponownie pokazaliśmy wszystkim, jak dobrze potrafimy grać. Zebraliśmy 30 piłek w drugiej połowie, mieliśmy około 40 rzutów wolnych w całym meczu, zanotowaliśmy 27 asyst i zdobyliśmy 30 punktów z szybkiego ataku. To wszystko, czego mogę oczekiwać od moich zawodników. Po meczu powiedziałem im w szatni tylko kilka słów. To była bardzo krótka przemowa. Chodzi o to, że jesteśmy walczakami, którzy nigdy nie odpuszczają. Takimi boiskowymi wojownikami. Naprawdę byłem bardzo zadowolony z naszej gry w drugiej połowie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67876/100x70/27849.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67876/chcemy-wygrywac-mecze--czy-chcemy-tylko-odbywac-mecze-.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 00:16:47 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67875/przypomnialy-sie-troche-kibicom-i-nam-play-offy-.html</guid><title><![CDATA[Przypomniały się trochę kibicom i nam play-offy ]]></title><description><![CDATA[<p>Decka Pelplin przerwała zwycięską serię PGE Spójni Stargard, odnosząc cenne zwycięstwo przed własną publicznością. Gospodarze prowadzili już różnicą 21 punktów, ale w końcówce musieli odpierać ataki rywali. Po spotkaniu trener Rafał Knap chwalił swoich zawodników za determinację i charakter, a szkoleniowiec Spójni Marek Popiołek wskazywał na błędy, które kosztowały jego drużynę pierwszą porażkę w sezonie.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Szymon Szmit, zawodnik PGE Spójni Stargard: </strong>Gratulacje dla drużyny z Pelplina za na pewno zasłużoną wygraną. Jeśli chodzi o naszą drużynę, to znowu zaczęliśmy mecz ospale i musieliśmy gonić rywala. Było dużo strat w pierwszej połowie. No i niestety dzisiaj nie udało się dogonić, bo zabrakło czasu. Na pewno jest dużo wniosków do wyciągnięcia. Pelplin przerwał naszą serię zwycięstw, co pokazuje, że mamy jeszcze dużo do poprawy i mamy nad czym pracować. Trzeba wyciągać wnioski i po prostu walczyć w następnych meczach.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Gratulacje dla drużyny z Pelplina, bo mają bardzo mocny zespół. Jest duża kontynuacja pracy w porównaniu do ubiegłego sezonu. Wielu tych samych koszykarzy, a te wzmocnienia, które mają, widać, że bardzo pomagają zespołowi. Spodziewaliśmy się tutaj bardzo trudnego spotkania. Decka Pelplin jak na razie wygrywała u siebie, więc nie jest to żadne zaskoczenie dla nikogo, że tutaj bardzo trudno się gra i trzeba zagrać bardzo dobre zawody, aby wywieźć stąd zwycięstwo. Już kilka razy w tym sezonie było tak, że odrabialiśmy straty i, tak jak Szymon powiedział, wielokrotnie nam się to udawało, ale to były pewne znaki ostrzegawcze również dla nas, że należy grać w sposób bardziej stabilny przez cały mecz, mając tak szeroką rotację i szeroki skład, jaki my mamy. Teraz, po dojściu Igora Wadowskiego, oczywiście musimy się też nauczyć grać razem w ten sposób. Grać bardziej intensywnie, bardziej dokładnie w obronie i w ataku. Niedopuszczalne jest to, że w pierwszej kwarcie dostajemy aż 34 punkty, a w całej pierwszej połowie mamy skuteczność rzutów za dwa poniżej 50 procent, nie trafiamy trójek praktycznie przez cały mecz i mamy 12 strat w pierwszej połowie. Ta pierwsza połowa, a przede wszystkim pierwsza kwarta, była bardzo zła w naszym wykonaniu. Nie byliśmy gotowi na to, jak agresywnie mogą grać obrońcy występujący w drużynie z Pelplina. Byliśmy jacyś zdziwieni tym, że wywierają nacisk na piłkę. Nie mogliśmy nawet zamienić naszych wielu zbiórek ofensywnych, które się zdarzały, na punkty dla nas. Tego zabrakło. Styl Pelplina jest taki, że grają bardzo szybko, więc nie dziwi mnie to, że dzisiaj było bardzo dużo punktów po obu stronach. Do końca wierzyliśmy, że możemy ten mecz wyciągnąć, ale niestety nieudany kontratak po jednej stronie, później zespół z Pelplina dorzucił punkty i już nam zabrakło po prostu nie tyle, co nawet Szymon powiedział, czasu, tylko naszej jakości w kontekście całego tego spotkania.Także drużyna z Pelplina wygrała jak najbardziej zasłużenie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Przemysław Kuźkow, zawodnik Decki Pelplin:</strong> Przede wszystkim gratuluję mojej drużynie i dziękuję kibicom. Można tak powiedzieć, że ten rzut zadecydował, ale to tak nie działa, bo cały mecz był pod kontrolą. Walczyliśmy, byliśmy głodni gry, głodni tych piłek. Myślę, że dużo takich piłek 50 na 50 było też naszych. Była to po prostu walka. Przypomniały się trochę kibicom i nam play-offy z zeszłego sezonu. Przede wszystkim to, że nie widziałem znowu kosza, jak rzucałem tę trójkę nad Piotrem Niedźwiedzkim ale jak wpadła, to jestem zadowolony z tego, jak udało się znowu rzucić taki rzut. To jest gdzieś fajny smaczek tego meczu, ale to nie jest wszystko. Dziękuję bardzo swoim kolegom z drużyny, dziękuję trenerom, bo wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Dziękuję.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Postaram się jak najkrócej. Dobry wieczór. W pierwszych słowach chciałem podziękować naszym kibicom po raz kolejny. Cieszę się, że mimo późnej pory, jeszcze w sobotę, zaszczycili nas swoją obecnością. Licznie zgromadzona publiczność na pewno widziała całkiem niezłe zawody i nie mówię tego dlatego, że wygraliśmy mecz, ale uważam, że dwie drużyny pokazały kawał niezłego pierwszoligowego basketu. Jeżeli ktoś przed meczem powiedziałby mi, że będę wygrywał ze Spójnią 21 punktami, to kazałbym mu się obudzić albo złapać trzy palce i uderzyć się w czoło. Natomiast wygrywaliśmy 21 punktami i dlatego koszykówka jest piękna, że jest nieprzewidywalna, nie takie przewagi trwoniły zespoły. Przypomnę pierwszą kolejkę. Polonia Warszawa wygrywała 32 punktami, by nagle przegrywać dziewięcioma, jak się nie mylę. Finalnie wygrała mecz, ale dlatego koszykówka jest piękna. Szanuję swoją drużynę za to, że podjęła wyzwanie. Bardzo mocno walczyliśmy i nawet gdybyśmy przegrali ten mecz, wyszlibyśmy z podniesioną głową, ponieważ uważam, że nie zawiedliśmy kibiców swoim poświęceniem, walką, determinacją. I taką drużynę moją chcę oglądać. Oczywiście najlepiej w zwycięskich meczach, ale tak jak mówię, jeżeli w tym meczu akurat byłaby porażka, to nie miałbym naprawdę żadnych pretensji do mojej drużyny, że nie podjęła rękawicy i nie podjęła walki. Brawa. Oczywiście mówimy o Przemka rzucie, ale wcześniej też wspomnijmy rzut Jacka. Bardzo trudny, po wyjściu z ławki, na zimno. Musieliśmy sobie radzić bez Filipa Gurtatowskiego, bez Jaydena w crunch time i tak poznaje się team i jedność. Dlatego jeszcze raz gratuluję moim chłopakom. Mają dzięki temu jutro, niedzielę, wolną. To wszystko.</p><p style="text-align: justify;">Cieszę się, że głos z Hongkongu jest wciąż z nami i China Airlines również nas zaszczyciła. To naprawdę bardzo fajne, że tacy redaktorzy przyjeżdżają z całego świata do małego Pelplina i interesują się koszykówką. Mam nadzieję, że zostaniemy zaproszeni do Kantonu na jakiś turniej, ewentualnie na preseason albo postseason, bo wiem, że chcą zagrać jakieś mecze z nami i byłoby fajnie. Wymiana kulturowa jak najbardziej. Miasta partnerskie, Makao, Pelplin. Super, to wszystko. Dziękuję bardzo.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67875/100x70/27846.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67875/przypomnialy-sie-troche-kibicom-i-nam-play-offy-.html</link><pubDate>Sun, 25 Oct 2026 00:01:01 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67874/polonia-bytom-zagrala-o-zdrowie--mecz-z-datzzy-kotwica-port-kolobrzeg-pod-znakiem----pink-october---.html</guid><title><![CDATA[Polonia Bytom zagrała o zdrowie. Mecz z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg pod znakiem „Pink October”]]></title><description><![CDATA[<p>Październik jest światowym miesiącem świadomości raka piersi, stąd Polonia Bytom wykorzystała ostatnie spotkanie z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg na odpowiednią profilaktykę. W ramach akcji #WyrzućRakaDoKosza w Hali &bdquo;Na Skarpie&rdquo;, gdzie Bytomianie rozgrywają mecze PZKosz 1. Ligi koszykówki, pojawili się przedstawiciele Górnośląskiej Fundacji Onkologicznej, a także artystka kulturalna i animatorka &bdquo;Pani Czapeczka&rdquo;.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Polonia Bytom tradycyjnie mocno angażuje się we wszelkie działania związane z &bdquo;Pink October&rdquo;. Miniony weekend, gdzie wszystkie trzy sekcje klubu rozgrywały mecze domowe, stał pod znakiem wspomnianej akcji. Na sobotnim spotkaniu koszykarzy Niebiesko-Czerwonych z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg swoje stoiska mieli m.in. przedstawiciele Górnośląskiej Fundacji Onkologicznej, którzy uświadamiali jak ważne jest regularne badania piersi.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Na meczu gościła także artystka i animatorka kulturalna &bdquo;Pani Czapeczka&rdquo;, u której kibice mogli wykonać spersonalizowane gadżety, w tym m.in. czapki i torby, a część dochodu z ich sprzedaży zasiliła konto fundacji.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Górnośląska Fundacja Onkologiczna jest instytucją, która wspiera finansowo Gliwicki Oddział Narodowego Instytutu Onkologii zarówno w kontekście wdrażania projektów bezpośrednio wspierających pacjentów, jak i szeroko pojętych działań profilaktycznych.<br />Na wszystkich weekendowych meczach zawodnicy sekcji Polonii Bytom rozdawali dodatkowo różowe róże przygotowane przez Manukwiaturę Bytom.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><img src="/internalfiles/fckfiles/20261017-191447-LB0_6517.jpg" width="3000" height="2003" alt="" /></p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><img src="/internalfiles/fckfiles/20261017-200326-LB0_6459(2).jpg" width="3000" height="2003" alt="" /></p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><img src="/internalfiles/fckfiles/20261017-201000-LB0_6495.jpg" width="3000" height="2003" alt="" /></p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67874/100x70/27840.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67874/polonia-bytom-zagrala-o-zdrowie--mecz-z-datzzy-kotwica-port-kolobrzeg-pod-znakiem----pink-october---.html</link><pubDate>Fri, 23 Oct 2026 14:59:40 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67872/eksperci-typuja-6--kolejke.html</guid><title><![CDATA[Eksperci typują 6. kolejkę]]></title><description><![CDATA[<p>Przed nami 6. kolejka PZKosz 1 Ligi Mężczyzn i kolejna odsłona rywalizacji naszych ekspertów. Tym razem tylko w dwóch spotkaniach cała szóstka jest zgodna co do zwycięzcy. W pozostałych pojedynkach nie brakuje rozbieżnych opinii, a szczególnie ciekawie zapowiadają się mecze we Wrocławiu, Opolu i Kołobrzegu. Kto najlepiej przewidzi rozstrzygnięcia nadchodzącej kolejki?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Pełna zgodność panuje przed spotkaniem ŁKS-u Coolpack Łódź z Miastem Szkła Krosno. Wszyscy eksperci stawiają na zwycięstwo gospodarzy, przewidując wygraną różnicą od ośmiu do 15 punktów. Najbardziej przekonany o wysokim zwycięstwie łodzian jest Puls Basketu (+15), natomiast Piotr Janczarczyk i Szymon Woźnik spodziewają się ośmiopunktowej przewagi ŁKS-u.</p><p style="text-align: justify;">Jednomyślność mamy również przed starciem Zdrovo Polonii 1912 Leszno z GKS-em Tychy. Cała szóstka wskazuje na gospodarzy, choć przewidywane różnice punktowe są zróżnicowane. Najbardziej wyrównanego spotkania spodziewają się Piotr Janczarczyk i Adam Ptak, typując zwycięstwo leszczynian różnicą pięciu punktów. Z kolei Szymon Woźnik przewiduje 14-punktową wygraną Polonii.</p><p style="text-align: justify;">Ciekawie zapowiada się spotkanie Decki Pelplin z PGE Spójnią Stargard. Pięciu ekspertów wskazuje na zwycięstwo gości, a ich przewidywania są bardzo zbliżone &ndash; od czterech do sześciu punktów przewagi. Wyłamuje się Mateusz Ligęza, który jako jedyny stawia na Deckę, typując jej trzypunktowe zwycięstwo.</p><p style="text-align: justify;">Podobnie rozkładają się głosy przed meczem KSK Qemetiki Noteci Inowrocław z BS Polonią Bytom. Pięciu ekspertów spodziewa się wygranej gospodarzy, natomiast Szymon Woźnik przewiduje zwycięstwo bytomian różnicą trzech punktów. Najwyższą przewagę Noteci typuje Adam Ptak (+8).</p><p style="text-align: justify;">Najbardziej podzielone opinie pojawiają się przed spotkaniem WKK Active Hotel Wrocław z SKS-em Fulimpex Starogard Gdański. Trzech ekspertów stawia na gospodarzy, a trzech na gości. Miłosz Romański przewiduje 11-punktowe zwycięstwo WKK, podczas gdy Adam Ptak typuje siedmiopunktową wygraną SKS-u.</p><p style="text-align: justify;">W starciu OPTeam Resovii Rzeszów z KKS Polonią Warszawa zdecydowana większość ekspertów wskazuje na gości. Pięciu typujących przewiduje zwycięstwo warszawian różnicą od dwóch do ośmiu punktów. Innego zdania jest Mateusz Ligęza, który jako jedyny stawia na Resovię, spodziewając się jej minimalnej, jednopunktowej wygranej.</p><p style="text-align: justify;">Emocji nie powinno zabraknąć również w Opolu. Czterech ekspertów wskazuje na zwycięstwo Solvery Sokoła Łańcut, natomiast Adam Ptak i Szymon Woźnik stawiają na Weegree AZS Politechnikę Opolską. Najwyższą przewagę Sokoła przewiduje Piotr Janczarczyk (+12), podczas gdy Adam Ptak typuje pięciopunktowe zwycięstwo gospodarzy.</p><p style="text-align: justify;">Podzielone zdania mamy także przed meczem Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg z Eneą Basket Poznań. Czterech ekspertów stawia na poznaniaków, natomiast Adam Ptak i Puls Basketu wierzą w sukces Kotwicy. Najwyższe zwycięstwo Enei przewiduje Mateusz Ligęza (+10), z kolei Puls Basketu typuje dziewięciopunktową wygraną gospodarzy.</p><p style="text-align: center;"><strong>Typy ekspertów &ndash; 6. kolejka</strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>ŁKS Coolpack Łódź &ndash; Miasto Szkła Krosno</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: ŁKS Coolpack Łódź +9</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: ŁKS Coolpack Łódź +8</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: ŁKS Coolpack Łódź +10</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: ŁKS Coolpack Łódź +10</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: ŁKS Coolpack Łódź +15</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: ŁKS Coolpack Łódź +8</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Decka Pelplin &ndash; PGE Spójnia Stargard</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Decka Pelplin +3</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: PGE Spójnia Stargard +5</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: PGE Spójnia Stargard +4</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: PGE Spójnia Stargard +4</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: PGE Spójnia Stargard +6</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: PGE Spójnia Stargard +4</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>KSK Qemetica Noteć Inowrocław &ndash; BS Polonia Bytom</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +7</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +7</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +8</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +7</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: KSK Qemetica Noteć Inowrocław +3</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: BS Polonia Bytom +3</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>WKK Active Hotel Wrocław &ndash; SKS Fulimpex Starogard Gdański</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: SKS Fulimpex Starogard Gdański +6</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: WKK Active Hotel Wrocław +7</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: SKS Fulimpex Starogard Gdański +7</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: WKK Active Hotel Wrocław +11</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: SKS Fulimpex Starogard Gdański +5</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: WKK Active Hotel Wrocław +2</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>OPTeam Resovia Rzeszów &ndash; KKS Polonia Warszawa</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: OPTeam Resovia Rzeszów +1</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: KKS Polonia Warszawa +3</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: KKS Polonia Warszawa +3</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: KKS Polonia Warszawa +8</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: KKS Polonia Warszawa +2</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: KKS Polonia Warszawa +4</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska &ndash; Solvera Sokół Łańcut</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Solvera Sokół Łańcut +5</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Solvera Sokół Łańcut +12</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Weegree AZS Politechnika Opolska +5</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Solvera Sokół Łańcut +2</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Solvera Sokół Łańcut +7</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Weegree AZS Politechnika Opolska +2</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg &ndash; Enea Basket Poznań</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Enea Basket Poznań +10</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Enea Basket Poznań +8</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +8</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Enea Basket Poznań +6</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg +9</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Enea Basket Poznań +3</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Zdrovo Polonia 1912 Leszno &ndash; GKS Tychy</strong></p><p style="text-align: justify;">Mateusz Ligęza: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +11</p><p style="text-align: justify;">Piotr Janczarczyk: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +5</p><p style="text-align: justify;">Adam Ptak: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +5</p><p style="text-align: justify;">Miłosz Romański: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +11</p><p style="text-align: justify;">Puls Basketu: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +9</p><p style="text-align: justify;">Szymon Woźnik: Zdrovo Polonia 1912 Leszno +14</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie typów ekspertów</strong></p><p>Zmiana lidera po raz kolejny! Najlepiej w 5. kolejce typowali Piotr Janczarczyk i Szymon Woźnik. Obaj prawidłowo wskazali zwycięzców sześciu z ośmiu spotkań i trafili dokładną różnicę punktową, zdobywając po 23 punkty. Piotr&nbsp;Janczarczyk idealnie przewidział czteropunktowe zwycięstwo Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg nad BS Polonią Bytom (91:87), natomiast Szymon Woźnik trafił dziewięciopunktową wygraną Zdrovo Polonii 1912 Leszno nad SKS-em Fulimpex Starogard Gdański (94:85).</p><p>Po sześciu zwycięzców poprawnie wskazali również przedstawiciele Pulsu Basketu, zdobywając 18 punktów. Mateusz Ligęza zanotował pięć trafień (15 pkt), Miłosz Romański cztery (12 pkt), a Adam Ptak trzy (9 pkt).&nbsp;Największą niespodzianką dla ekspertów okazało się zwycięstwo Weegree AZS Politechniki Opolskiej nad ŁKS-em Coolpack Łódź (84:78). Cała szóstka stawiała na łodzian. Nikt nie przewidział również wyjazdowego zwycięstwa WKK Active Hotel Wrocław nad KKS Polonią Warszawa (89:81).</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><strong>Aktualny ranking ekspertów po 5. kolejce</strong></p><p style="text-align: center;">Za poprawne wskazanie rozstrzygnięcia ekspert otrzymuje 3 punkty, a za wskazanie dokładnej różnicy punktowej dodatkowe 5 punktów.</p><p>1. Szymon Woźnik &ndash; 108 pkt (31 trafnych rozstrzygnięć, 3 dokładne różnice)<br />2. Miłosz Romański &ndash; 100 pkt (30 trafnych rozstrzygnięć, 2 dokładne różnice)<br />2. Piotr Janczarczyk &ndash; 100 pkt (30 trafnych rozstrzygnięć, 2 dokładne różnice)<br />4. Mateusz Ligęza &ndash; 97 pkt (29 trafnych rozstrzygnięć, 2 dokładne różnice)<br />5. Puls Basketu &ndash; 93 pkt (31 trafnych rozstrzygnięć, 0 dokładnych różnic)<br />6. Adam Ptak &ndash; 72 pkt (24 trafne rozstrzygnięcia, 0 dokładnych różnic)</p><p>&nbsp;</p><p>Szymon Woźnik wraca na prowadzenie! Dzięki znakomitemu wynikowi w 5. kolejce wyprzedził Miłosza Romańskiego i ma obecnie osiem punktów przewagi. Na drugiej pozycji z Romańskim zrównał się Piotr Janczarczyk. Rywalizacja przed 6. kolejką zapowiada się więc niezwykle ciekawie.</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67872/100x70/27834.jpg" width="100" height="56"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67872/eksperci-typuja-6--kolejke.html</link><pubDate>Fri, 23 Oct 2026 14:30:17 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67873/przed-nami-6--kolejka-.html</guid><title><![CDATA[Przed nami 6. kolejka!]]></title><description><![CDATA[<p>Dwie drużyny z kompletem zwycięstw, pierwsza porażka ŁKS-u Coolpack Łódź i premierowa wygrana Weegree AZS Politechniki Opolskiej. Piąta kolejka przyniosła kilka niespodzianek i sporo zmian w ligowej tabeli. Teraz przed nami kolejna seria spotkań PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. PGE Spójnia Stargard i Zdrovo Polonia 1912 Leszno spróbują przedłużyć zwycięskie serie do sześciu spotkań, a OPTeam Resovia Rzeszów powalczy o pierwszą wygraną pod wodzą nowego trenera.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>ŁKS Coolpack Łódź &ndash; Miasto Szkła Krosno</strong></p><p style="text-align: justify;">Po czterech kolejnych zwycięstwach ŁKS Coolpack Łódź doznał pierwszej porażki w sezonie. Łodzianie niespodziewanie przegrali na wyjeździe z Weegree AZS Politechniką Opolską 78:84, choć przystępowali do tego spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Teraz przed własną publicznością spróbują wrócić na zwycięską ścieżkę. Ich rywalem będzie Miasto Szkła Krosno, które również nie może zaliczyć ostatnich tygodni do udanych. Spadkowicz z Orlen Basket Ligi wygrał dotychczas tylko jedno z pięciu spotkań, a w ostatniej kolejce był bliski sprawienia niespodzianki w starciu z niepokonaną PGE Spójnią Stargard. Ostatecznie krośnianie przegrali 72:77, ponosząc drugą porażkę z rzędu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Decka Pelplin &ndash; PGE Spójnia Stargard</strong></p><p style="text-align: justify;">Jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań kolejki. Decka Pelplin po dwóch porażkach z rzędu wyraźnie złapała właściwy rytm. Podopieczni trenera Rafała Knapa pokonali najpierw Miasto Szkła Krosno 91:80, a następnie wygrali niezwykle ofensywne spotkanie w Rzeszowie, zwyciężając OPTeam Resovię 106:98. Teraz przed pelplinianami znacznie trudniejsze zadanie. PGE Spójnia Stargard pozostaje niepokonana i ma na koncie pięć kolejnych zwycięstw. W ostatniej kolejce stargardzianie musieli jednak mocno napracować się na wygraną w Krośnie, gdzie pokonali Miasto Szkła 77:72. Czy Decka będzie pierwszym zespołem, który znajdzie sposób na Spójnię?</p><p style="text-align: justify;"><strong>KSK Qemetica Noteć Inowrocław &ndash; BS Polonia Bytom</strong></p><p style="text-align: justify;">Po udanym początku sezonu KSK Qemetica Noteć Inowrocław zaliczyła bolesną wpadkę w Tychach. Podopieczni Krzysztofa Szubargi przegrali z GKS-em 77:96, ponosząc drugą porażkę w rozgrywkach. Wcześniej inowrocławianie wygrali trzy z czterech spotkań, dlatego przed własną publicznością będą chcieli szybko wrócić na zwycięską ścieżkę. BS Polonia Bytom również przystąpi do tego meczu po niepowodzeniu. Beniaminek przegrał u siebie z Datzzy Kotwicą Port Kołobrzeg 87:91, choć wcześniej potrafił pokonać między innymi Miasto Szkła Krosno i Solvera Sokoła Łańcut. Oba zespoły będą więc chciały uniknąć drugiej porażki z rzędu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>WKK Active Hotel Wrocław &ndash; SKS Fulimpex Starogard Gdański</strong></p><p style="text-align: justify;">Wrocławianie są obecnie jedną z drużyn znajdujących się w najlepszej formie. Po dwóch porażkach na otwarcie sezonu WKK wygrało trzy kolejne spotkania, pokonując Deckę Pelplin, OPTeam Resovię Rzeszów i ostatnio KKS Polonię Warszawa 89:81. Teraz przed własną publicznością spróbuje przedłużyć zwycięską serię do czterech meczów. Zupełnie inne nastroje panują w Starogardzie Gdańskim. SKS Fulimpex wygrał dotychczas tylko jedno z pięciu spotkań, a w ostatniej kolejce przegrał przed własną publicznością ze Zdrovo Polonią 1912 Leszno 85:94. Kociewskie Diabły będą chciały przerwać serię dwóch porażek i sprawić niespodziankę na parkiecie rozpędzonego WKK.</p><p style="text-align: justify;"><strong>OPTeam Resovia Rzeszów &ndash; KKS Polonia Warszawa</strong></p><p style="text-align: justify;">Rzeszowianie pozostają jedyną drużyną bez zwycięstwa w tym sezonie. OPTeam Resovia przegrała wszystkie pięć dotychczasowych spotkań, choć w ostatniej kolejce była bliska przełamania. W ofensywnym meczu z Decką Pelplin zdobyła aż 98 punktów, ale ostatecznie uległa rywalom 98:106. Seria niepowodzeń doprowadziła do zmiany na ławce trenerskiej. Klub rozstał się z Przemysławem Łuszczewskim, a w spotkaniu z Polonią zespół poprowadzi jego dotychczasowy asystent, Michał Koper. KKS Polonia Warszawa również nie może być zadowolona z ostatnich wyników. Po trzech wygranych na początku sezonu Czarne Koszule przegrały dwa kolejne spotkania &ndash; ze Zdrovo Polonią 1912 Leszno (77:99) i WKK Active Hotel Wrocław (81:89). Czy zmiana na ławce trenerskiej przyniesie Resovii pierwsze zwycięstwo, czy też warszawianie wrócą na zwycięską ścieżkę?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska &ndash; Solvera Sokół Łańcut</strong></p><p style="text-align: justify;">Na takie spotkanie kibice w Opolu czekali od początku sezonu! Po czterech kolejnych porażkach Weegree AZS Politechnika Opolska sprawiła jedną z największych niespodzianek dotychczasowych rozgrywek, pokonując niepokonany wcześniej ŁKS Coolpack Łódź 84:78. Opolanie przerwali tym samym niekorzystną serię i teraz spróbują pójść za ciosem. Solvera Sokół Łańcut rozpoczął sezon od dwóch zwycięstw, ale w dwóch kolejnych meczach musiał uznać wyższość rywali. W ostatniej kolejce łańcucianie przegrali na wyjeździe z Eneą Basket Poznań 80:90. Czy opolanie odniosą drugie zwycięstwo z rzędu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg &ndash; Enea Basket Poznań</strong></p><p style="text-align: justify;">Po trzech kolejnych porażkach Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg wreszcie wróciła na zwycięską ścieżkę. Kołobrzeżanie pokonali na wyjeździe BS Polonię Bytom 91:87, odnosząc drugą wygraną w sezonie. Enea Basket Poznań ma na koncie trzy zwycięstwa i dwie porażki, a w ostatniej kolejce przerwała serię dwóch niepowodzeń, pokonując Solvera Sokoła Łańcut 90:80. Niedzielne spotkanie będzie miało szczególny wymiar dla Pawła Kikowskiego. Doświadczony koszykarz Enei Basket przed laty reprezentował barwy Kotwicy, a teraz powróci do Kołobrzegu jako zawodnik drużyny przeciwnej. Oba zespoły przystąpią do meczu podbudowane ostatnimi zwycięstwami. Który z nich zdoła odnieść drugą wygraną z rzędu?</p><p style="text-align: justify;"><strong>Zdrovo Polonia 1912 Leszno &ndash; GKS Tychy</strong></p><p style="text-align: justify;">Zdrovo Polonia 1912 Leszno nie zwalnia tempa! Leszczynianie wygrali wszystkie pięć dotychczasowych spotkań i obok PGE Spójni Stargard pozostają jedyną niepokonaną drużyną w rozgrywkach. W ostatniej kolejce pokonali na wyjeździe SKS Fulimpex Starogard Gdański 94:85, potwierdzając bardzo dobrą dyspozycję na początku sezonu. Teraz czeka ich jednak wymagające zadanie, ponieważ GKS Tychy wyraźnie złapał wiatr w żagle. Po trzech porażkach na inaugurację tyszanie wygrali dwa kolejne spotkania, najpierw pokonując Datzzy Kotwicę Port Kołobrzeg 96:83, a następnie KSK Qemetica Noteć Inowrocław 96:77. Czy GKS zatrzyma rozpędzoną Polonię i odniesie trzecie zwycięstwo z rzędu?</p><p style="text-align: justify;">Wszystkie spotkania 6. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn będzie można oglądać na platformie Emocje.TV.</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67873/100x70/27837.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67873/przed-nami-6--kolejka-.html</link><pubDate>Fri, 23 Oct 2026 12:51:30 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67871/liczby-5--kolejki-pzkosz-1-ligi.html</guid><title><![CDATA[Liczby 5. kolejki PZKosz 1 Ligi]]></title><description><![CDATA[<p>Historyczne triple-double Tomasza Śniega, rekordowy występ Simeona Cottle'a, spektakularne powroty i zaskakujące rozstrzygnięcia. W 5. kolejce PZKosz 1 Ligi Mężczyzn nie brakowało emocji, indywidualnych popisów i wyjątkowych osiągnięć. Sprawdzamy najciekawsze liczby i statystyki wszystkich ośmiu spotkań!</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Miasto Szkła Krosno &ndash; PGE Spójnia Stargard 72:77</strong></p><p style="text-align: justify;">- Koszykarze Miasta Szkła Krosno prowadzili już 24:13 i byli na prowadzeniu przez 71% czasu gry. PGE Spójnia Stargard prowadziła zaledwie przez 12% spotkania, ale kiedy objęła prowadzenie na 2 minuty i 16 sekund przed końcową syreną, nie oddała go już do końca. Gospodarzom z pewnością nie pomogła słaba skuteczność rzutów wolnych &ndash; wykorzystali zaledwie 9 z 20 prób.<br />- Simeon Cottle rozegrał znakomite spotkanie, zdobywając 36 punktów i trafiając 7 z 14 rzutów za trzy. W trzech wcześniejszych występach na polskich parkietach jego najlepszym wynikiem było 21 punktów i dwie celne trójki. Amerykanin ustanowił również rekord punktowy Spójni w rozgrywkach 1 Ligi Mężczyzn (według danych od sezonu 2004/05). Poprzednie osiągnięcie należało do Tomasza Baszaka, który 6 stycznia 2007 roku zdobył 35 punktów.<br />- Cottle odpowiadał za aż 47% punktów całej drużyny, a jego celny rzut dający prowadzenie 70:68 okazał się kluczowy dla losów spotkania. Spójnia wygrała w Krośnie po raz pierwszy od 1 października 2011 roku, przerywając jednocześnie serię sześciu kolejnych porażek z tym rywalem, trwającą od marca 2013 roku.</p><p style="text-align: justify;"><strong>GKS Tychy &ndash; KSK Qemetica Noteć Inowrocław 96:77</strong></p><p style="text-align: justify;">- Tomasz Śnieg zapisał się w historii rozgrywek, notując 21 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. Rozgrywający GKS Tychy trafił 8 z 9 rzutów z gry, osiągając wskaźnik eval na poziomie 39. Było to dopiero 25. triple-double w dostępnych statystykach 1 Ligi Mężczyzn od sezonu 2004/05 i pierwsze w wykonaniu zawodnika GKS-u. Śnieg dokonał tego w wieku 37 lat, stając się najstarszym autorem triple-double w historii objętej tymi statystykami.<br />- Do przerwy to Noteć prowadziła 47:41, jednak po zmianie stron gospodarze całkowicie odmienili przebieg rywalizacji. Tyszanie zdobyli 15 punktów z rzędu, a trzecią kwartę wygrali aż 32:13. Koszykarze z Inowrocławia przez 6 minut i 8 sekund nie potrafili zdobyć punktu &ndash; to najdłuższa taka niemoc ofensywna w obecnym sezonie. Przez cały ten fragment na parkiecie przebywał Radosław Trubacz, który w całym spotkaniu rozegrał 33 minuty, nie zapisując na swoim koncie ani punktu, ani zbiórki.<br />- Wszystkie 96 punktów GKS-u Tychy zdobyli polscy zawodnicy. Po stronie Noteci wyróżnił się Milos Koprivica, który już w piątym występie na polskich parkietach zdobył 26 punktów, trafiając wszystkie siedem prób spod kosza. Ważny jubileusz zanotował również 42-letni Darrell Harris, który sięgnął po swoją 1000. zbiórkę w rozgrywkach 1 Ligi Mężczyzn.</p><p style="text-align: justify;"><strong>BS Polonia Bytom &ndash; Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg 87:91</strong></p><p style="text-align: justify;">- Polonia Bytom rozpoczęła spotkanie w imponującym stylu, błyskawicznie obejmując prowadzenie 25:7. Pierwszą kwartę gospodarze wygrali 34:18, co było najlepszym wynikiem punktowym jednej drużyny w pojedynczej kwarcie podczas 5. kolejki. Bytomianie prowadzili przez aż 87% czasu gry, ale mimo tak dużej przewagi nie zdołali sięgnąć po zwycięstwo.<br />- Kotwica odrobiła 18 punktów straty, co było największym powrotem w tej kolejce. Goście znakomicie rozegrali ostatnią część spotkania, wygrywając ją 29:14. Na trzy minuty przed końcem Mikołaj Kurpisz trafił niezwykle ważną trójkę, dając Kotwicy prowadzenie 84:81. Świetną skutecznością popisał się także 40-letni Paweł Leończyk, który zanotował double-double &ndash; 12 punktów i 10 zbiórek &ndash; trafiając wszystkie sześć rzutów z gry.<br />- W drużynie gospodarzy na uwagę zasługuje występ Krzysztofa Wąsowicza, który rozdał dziewięć asyst. To jego najlepszy wynik w barwach Polonii Bytom, ponieważ wcześniej nie przekroczył sześciu. Z kolei Jarosław Giżyński zdobył 21 punktów po wejściu z ławki rezerwowych.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Weegree AZS Politechnika Opolska &ndash; ŁKS Coolpack Łódź 84:78</strong></p><p style="text-align: justify;">- ŁKS Coolpack Łódź rozpoczął spotkanie od zdobycia 15 punktów z rzędu i prowadził przez 76% czasu gry. Mimo to zwycięstwo przypadło gospodarzom, którzy w czwartej kwarcie zanotowali serię 11:0, zmieniając wynik z 58:63 na 69:63. Według rankingu Elo przed pierwszym gwizdkiem opolanie mieli zaledwie 25% szans na zwycięstwo, dlatego ich wygrana to największa niespodzianka 5. kolejki.<br />- Bohaterem Weegree AZS Politechniki Opolskiej został Djorkaeff Campbell, który zdobył 33 punkty, trafiając sześć z dwunastu rzutów za trzy. Do swojego dorobku dołożył również cztery przechwyty. Znakomite wsparcie zapewnił mu Łukasz Kupczyński, który po wejściu z ławki rezerwowych zdobył 24 punkty, ustanawiając swój rekord w barwach opolskiego zespołu.<br />- Spotkanie było również ciekawym pojedynkiem pokoleń. Weegree AZS Politechnika Opolska była najmłodszą drużyną 5. kolejki &ndash; średnia wieku zawodników, ważona rozegranymi minutami, wynosiła 23,9 roku. ŁKS należał natomiast do najstarszych zespołów ze średnią 28,9 roku. Tym razem górą byli młodsi koszykarze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>KKS Polonia Warszawa &ndash; WKK Active Hotel Wrocław 81:89</strong></p><p style="text-align: justify;">- Spotkanie w Warszawie należało do najbardziej wyrównanych w całej kolejce. Kibice obejrzeli aż 18 zmian prowadzenia i 11 remisów &ndash; w obu przypadkach były to najwyższe wartości spośród wszystkich meczów 5. kolejki.<br />- Polonia Warszawa prowadziła przez 70% czasu gry i jeszcze na minutę oraz 58 sekund przed końcem wygrywała 81:77. Od tego momentu gospodarze nie zdobyli już ani jednego punktu, a WKK zakończyło rywalizację serią 12:0. Kluczowa okazała się trójka Jakuba Koelnera, która dała wrocławianom prowadzenie 82:81. Wynik spotkania efektownym rzutem zza łuku równo z końcową syreną ustalił Brad Waldow.<br />- Waldow zdobył w końcówce aż 10 ze swoich 18 punktów, trafiając wszystkie cztery rzuty z gry w tym fragmencie. Z kolei warszawianie mieli ogromne problemy ze skutecznością zza łuku &ndash; wykorzystali zaledwie 6 z 31 prób.<br />- Po stronie Polonii świetnymi indywidualnymi statystykami mogli pochwalić się Cameron Gaines i Gal Gelinski. Pierwszy zebrał aż 20 piłek, zdobył 10 punktów i zanotował trzy bloki, natomiast drugi rozdał 11 asyst. Obaj zakończyli spotkanie z double-double, jednak ich osiągnięcia nie wystarczyły do zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;"><strong>OPTeam Resovia Rzeszów &ndash; Decka Pelplin 98:106</strong></p><p style="text-align: justify;">- Decka Pelplin prowadziła przez 90% czasu gry, a w pewnym momencie jej przewaga wynosiła już 19 punktów (41:22). Resovia nie zamierzała jednak rezygnować z walki. Gospodarze wygrali trzecią kwartę 32:19 i przed rozpoczęciem ostatniej części na tablicy wyników widniał remis 78:78. Jedną z kluczowych akcji końcówki była trójka Jaydena Coke-Domingue'a, która dała gościom prowadzenie 91:90.<br />- Bardzo udany debiut w rozgrywkach PZKosz 1 Ligi Mężczyzn zaliczył Brian Moore Jr, który zdobył 29 punktów i rozdał sześć asyst. Po stronie Decki wyróżnili się Samajae Haynes-Jones oraz Filip Gurtatowski. Pierwszy zdobył 28 punktów, trafiając 12 z 17 rzutów z gry, natomiast drugi zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, wykorzystując wszystkie osiem rzutów wolnych.<br />- Rzeszowianie wygrali walkę na tablicach 40:35, zanotowali więcej asyst (20:11) i trafili więcej rzutów wolnych od rywali. Mimo przewagi w tych elementach ponieśli piątą porażkę z rzędu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>SKS Fulimpex Starogard Gdański &ndash; Zdrovo Polonia 1912 Leszno 85:94</strong></p><p style="text-align: justify;">- Gospodarze rozpoczęli spotkanie bardzo dobrze, wygrywając pierwszą kwartę 30:21. W drugiej części ich ofensywa wyraźnie jednak wyhamowała &ndash; SKS zdobył zaledwie osiem punktów, a Polonia Leszno zanotowała serię 16:0. Rywalizacja była niezwykle zacięta, o czym najlepiej świadczy aż 14 zmian prowadzenia.<br />- Ważną postacią zwycięskiego zespołu był Szymon Ryżek, który zdobył 20 punktów, a w końcówce trafił trójkę dającą prowadzenie 87:85 przeciwko swojemu byłemu klubowi. Co ciekawe, w 20 występach w hali w Starogardzie Gdańskim Ryżek zdobywał średnio 17,4 punktu, podczas gdy jego średnia z całej kariery wynosi 9,4 punktu.<br />- Leszczynianie zakończyli spotkanie serią 10:0, nie dokonując w tym czasie żadnej zmiany w ustawieniu. Na uwagę zasługuje także zespołowość zwycięzców &ndash; aż 27 z 32 celnych rzutów z gry (84%) padło po asystach.<br />- Spotkanie w Starogardzie Gdańskim przyciągnęło na trybuny 1340 kibiców. Była to najwyższa frekwencja spośród wszystkich meczów 5. kolejki.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Enea Basket Poznań &ndash; Solvera Sokół Łańcut 90:80</strong></p><p style="text-align: justify;">- Devontae Blanton zaprezentował się bardzo dobrze w walce pod koszami, zbierając aż 14 piłek. Do tego dołożył 10 punktów i sześć asyst, kończąc spotkanie z double-double.<br />- Siłą poznańskiego zespołu była szeroka rotacja i równomiernie rozłożona odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Aż sześciu zawodników Enei Basket Poznań zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, a rezerwowi gospodarzy zdobyli łącznie aż 50 punktów.<br />- Efektowny występ przeciwko swojemu byłemu klubowi zanotował Konrad Rosiński. Koszykarz poznańskiego zespołu zdobył 18 punktów, trafiając wszystkie siedem rzutów spod kosza, a przede wszystkim popisał się aż pięcioma wsadami. Od sezonu 2014/15 więcej takich akcji w jednym meczu 1 Ligi Mężczyzn miał tylko Cezary Trybański, który zanotował sześć wsadów.</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67871/100x70/27831.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67871/liczby-5--kolejki-pzkosz-1-ligi.html</link><pubDate>Tue, 20 Oct 2026 23:06:45 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67869/tomasz-snieg-mvp-5--kolejki-.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Śnieg MVP 5. kolejki!]]></title><description><![CDATA[<p>Tomasz Śnieg z GKS-u Tychy został wybrany MVP 5. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. Doświadczony rozgrywający zanotował triple-double i poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad KSK Qemetica Notecią Inowrocław 96:77.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Tomasz Śnieg był jednym z głównych bohaterów spotkania, kończąc je z dorobkiem 21 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst. Do imponujących statystyk dołożył również dwa przechwyty.&nbsp;Rozgrywający GKS-u Tychy od początku brał na siebie odpowiedzialność za grę zespołu. Już w pierwszej kwarcie zdobył 10 punktów, a po przerwie odegrał ważną rolę w odwróceniu losów spotkania. To po jego celnym rzucie gospodarze objęli prowadzenie 48:47, którego nie oddali już do końca meczu.&nbsp;Triple-double Śniega było najlepszym potwierdzeniem jego wszechstronności. Rozgrywający miał duży wpływ na grę tyszan zarówno w ataku, jak i na zbiórkach, będąc jednym z najważniejszych autorów zwycięstwa nad Notecią.</p><p>&nbsp;</p><p><img src="/internalfiles/fckfiles/mvp 1.png" width="1500" height="1875" alt="" /></p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67869/100x70/27825.jpg" width="100" height="68"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67869/tomasz-snieg-mvp-5--kolejki-.html</link><pubDate>Tue, 20 Oct 2026 20:53:43 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67868/najlepsza-piatka-5--kolejki.html</guid><title><![CDATA[Najlepsza piątka 5. kolejki]]></title><description><![CDATA[<p>Za nami wszystkie mecze 5. kolejki PZKosz 1 Ligi Mężczyzn! Czas na przedstawienie najlepszej piątki tej serii gier.</p> <p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align: center;">Tomasz Śnieg (GKS Tychy)<br />21 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst w zwycięskim meczu z KSK Qemetica Notecią Inowrocław</p><p style="text-align: center;">Djorkaeff Campbell (Weegree AZS Politechnika Opolska)<br />33 punktów, 1 zbiórka i 5 asyst w zwycięskim meczu z ŁKS-em Coolpack Łódź</p><p style="text-align: center;">Simeon Cottle (PGE Spójnia Stargard)<br />36 punktów, 2 zbiórki i 1 asysta w zwycięskim meczu z Miastem Szkła Krosno</p><p style="text-align: center;">Filip Gurtatowski (Decka Pelplin)<br />25 punktów i 4 zbióki w zwycięskim meczu z OPTeam Resovią Rzeszów</p><p style="text-align: center;">Adrian Bogucki (Zdrovo Polonia 1912 Leszno)<br />19 punktów, 11 zbiórek i 3 asysty w zwycięskim meczu z SKS Fulimpex Starogard Gdański</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><img src="/internalfiles/fckfiles/piatka 1.png" width="1500" height="1875" alt="" /></p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: left;"><strong>Kryteria wyboru:</strong></p><p style="text-align: left;">- w zestawieniu znajdą się zawodnicy z drużyn, które w danej kolejce wygrały swoje mecze. Wyjątkiem będzie tu tylko osiągnięcie przez zawodnika wyjątkowych statystyk indywidualnych, pomimo porażki jego drużyny &ndash; np. rekord punktowy sezonu, triple-double itd.</p><p style="text-align: left;">- zgodnie z zasadami gry w PZKosz 1 Lidze Mężczyzn, w piątce kolejki znaleźć się może maksymalnie dwóch zawodników zagranicznych</p><p style="text-align: left;">- w piątce kolejki może być maksymalnie dwóch zawodników grających w jednym klubie</p><p style="text-align: left;">- kierujemy się pozycjami na boisku &ndash; oczywista jest wielopozycyjność koszykarzy, którzy często łączą grę lub ustawiani są na kilku pozycjach, ale w piątce kolejki na pewno nie będzie np. trzech rozgrywających, czy środkowych</p><p style="text-align: left;">- w wyborach do piątki kolejki kierujemy się też skalą trudności rywala z jakim mierzyła się drużyna w której występuje kandydat do umieszczenia go w zestawieniu oraz skutecznością z gry jaką odznaczył się zawodnik. Wyżej &bdquo;notowany&rdquo; będzie koszykarz, który osiągnął swoje statystyki z rywalem znajdującym się wysoko w tabeli ligowej niż ten, który podobne statystyki osiągnął w meczu z drużyną z dolnych rejonów tabeli.</p><p style="text-align: left;">- wybór do piątki kolejki jest subiektywną oceną redakcji PZKosz 1 Ligi Mężczyzn, odmienne zdanie co do zestawienia, z odpowiednim szacunkiem, zawsze można wyrazić w komentarzach do naszych postów w kanałach social media do czego gorąco zachęcamy!</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67868/100x70/27822.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67868/najlepsza-piatka-5--kolejki.html</link><pubDate>Tue, 20 Oct 2026 20:45:32 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67867/spodziewalem-sie-bardzo-trudnego-spotkania.html</guid><title><![CDATA[Spodziewałem się bardzo trudnego spotkania]]></title><description><![CDATA[<p>Enea Basket Poznań pokonała Solvera Sokoła Łańcut, choć rywale, mimo problemów kadrowych, długo stawiali gospodarzom trudne warunki. Trener poznaniaków Edmunds Valeiko docenił zwycięstwo, ale nie był w pełni usatysfakcjonowany grą swojego zespołu. Z kolei szkoleniowiec gości Dariusz Kaszowski podkreślał charakter swoich zawodników i żałował niewykorzystanych okazji rzutowych.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Na początek gratuluję zwycięstwa zespołowi gospodarzy, ale też chciałbym pogratulować postawy mojemu zespołowi, ponieważ w okrojonym składzie naprawdę pokazaliśmy dzisiaj duży hart ducha i wolę walki. Od początku mieliśmy bardzo dobra energia. Świadczy o tym chociażby to, że zdobyliśmy 16 punktów z szybkiego ataku, przy zerowej zdobyczy zespołu gospodarzy. Myślę, że mecz rozstrzygnął się częściowo na tablicach, gdzie gospodarze mieli 48 zbiórek przy naszych 36, a przede wszystkim w skuteczności rzutów trzypunktowych &ndash; 48 do 29 procent. W tym spotkaniu na pewno mieliśmy swoje szanse. Było mnóstwo otwartych pozycji rzutowych. Gdyby te rzuty wpadły, kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie i jak by się zakończyło. Naprawdę mieliśmy swoje szanse, tylko ich nie wykorzystaliśmy. Jeszcze raz dziękuję chłopakom za postawę. Teraz przygotowujemy się do następnego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Oczywiście, że jest niedosyt, bo zespół walczył jak równy z równym. Trzy kwarty praktycznie na remis, a w czwartej kwarcie doprowadziliśmy do remisu. Mieliśmy otwarte sytuacje rzutowe, także przy przewagach dwóch na jednego. Pamiętam przykładowo całkowicie otwarty rzut Szymka z narożnika boiska. Po akcjach pick and pop też mieliśmy swoje szanse. Zawodnicy obwodowi również mieli okazje. Dzisiaj skuteczność była naszą bolączką, bo do pozycji rzutowych dochodziliśmy. Uważam, że mieliśmy swoje szanse, ale więcej szczęścia było po stronie gospodarzy. Trzeba też zauważyć naszą niesamowitą pracę w obronie. Lider gospodarzy, Blanton, zdobył tylko 10 punktów. Daniel Ziółkowski i Bartek Mońko, którzy odpowiadali za krycie tego zawodnika, wykonali świetną pracę indywidualnie. Oczywiście 90 straconych punktów może nie przynosi chluby naszej obronie, ale z przebiegu meczu na pewno pokazaliśmy, że również w tym elemencie potrafimy dobrze funkcjonować. Trzeba podkreślić bardzo dobrą skuteczność gospodarzy &ndash; 48 procent w rzutach trzypunktowych.</p><p style="text-align: justify;">Chciałbym też zwrócić uwagę na jeszcze jednego zawodnika, który pomógł gospodarzom odnieść zwycięstwo. To nowopozyskany Paweł Kikowski, który zdobył 14 punktów, trafił wszystkie sześć rzutów wolnych i dwie bardzo ważne trójki. Było to akurat w takim fragmencie, kiedy zbliżaliśmy się wynikiem do zespołu z Poznania. Gratuluję również Pawłowi powrotu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Konrad Rosiński, zawodnik Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Tak samo jak trener chciałem powiedzieć, że każdy pokazał charakter na boisku. Mieliśmy rzuty wykreowane po zagrywkach trenera, tylko dzisiaj szczęście nie było po naszej stronie. Podobnie wyglądała walka na tablicach. Niestety w okrojonym składzie zabrakło nam trochę sił na koniec. Myślę, że byliśmy skupieni przez cały mecz. Siedem strat to nie jest dużo. Zabrakło nam po prostu trochę sił w końcówce.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Edmunds Valeiko, trener Enei Basketu Poznań: </strong>Przede wszystkim gratulacje i bardzo duże podziękowania dla naszego szóstego zawodnika, czyli kibiców. Atmosfera znowu była wspaniała i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Dziękuję również zespołowi z Łańcuta za walkę. Znajdują się w trudnej sytuacji kadrowej. Dwóch zawodników nie mogło zagrać, jeden z powodu choroby, drugi kontuzji. Oczywiście nie jest to łatwa sytuacja, ale walczyli do samego końca. Dziękuję im za tę walkę. Jeśli chodzi o nas, oczywiście jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa, ale nie z samego meczu. Kilka razy prowadziliśmy różnicą dziesięciu punktów, ale traciliśmy koncentrację. Podejmowaliśmy zbyt szybkie decyzje w ofensywie, czasami zupełnie niepotrzebne. Musimy nad tym pracować. Jestem jednak zadowolony ze zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;">Oczywiście, to było bardzo intensywne spotkanie. Wiedzieliśmy, że rywale mają do dyspozycji siedmiu czy ośmiu zawodników, ale mimo to grali z ogromną intensywnością. Myślę, że ostatecznie właśnie intensywność w końcówce, szczególnie w czwartej kwarcie, którą wygraliśmy 32:24, zadecydowała o wyniku. Już wczoraj wiedziałem, że nie będzie łatwo. Nie jestem Nostradamusem, ale spodziewałem się bardzo trudnego spotkania. Nawet pomimo nieobecności dwóch zawodników w drużynie rywali wiedziałem, że nie będzie łatwo. W tej lidze nic nie jest łatwe. Jeżeli mówimy o poszczególnych zawodnikach, to oczywiście liczy się ich indywidualna jakość. Jednak dla mnie, jak zawsze, najważniejszy jest zespół. Dzisiaj to doświadczenie w końcówce pozwoliło nam zamknąć mecz.</p><p>&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Devontae Blanton, zawodnik Enei Basketu Poznań:</strong> Myślę, że to było naprawdę ciężko wywalczone zwycięstwo. Rywale rozpoczęli spotkanie bardzo agresywnie, z dużą energią, a my musieliśmy odpowiedzieć tym samym. Musieliśmy ciężko pracować przez pełne 40 minut. Uważam, że wykonaliśmy świetną pracę, stopniowo przełamując ich opór. Kwarta po kwarcie, posiadanie po posiadaniu staraliśmy się coraz bardziej utrudniać im grę. To najważniejsza rzecz, jaką wynoszę z tego meczu. Jeżeli jesteś dobrym zespołem i chcesz stać się naprawdę świetną drużyną, musisz umieć wygrywać również takie trudne spotkania.</p><p style="text-align: justify;">Uwielbiam to miejsce. Wspaniali ludzie, niesamowite jedzenie, świetna kultura. Wszystko jest naprawdę fantastyczne. Wszyscy bardzo dobrze mnie przyjęli, a koledzy z drużyny sprawili, że adaptacja była dla mnie znacznie łatwiejsza. Bardzo dobrze się z nimi dogaduję. To ogromny plus, kiedy masz świetnych kolegów z zespołu, z którymi przyjemnie spędza się czas każdego dnia. Bardzo dobrze się tutaj bawię. Poznań jest niesamowitym miastem.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim staram się znaleźć sposób, żeby być jak najbardziej przydatnym dla zespołu. Nie zawsze chodzi o zdobywanie punktów. Jeżeli chcesz być zwycięzcą, musisz potrafić robić również inne rzeczy na boisku. Dla mnie najważniejsze jest znalezienie sposobu, żeby pozytywnie wpływać na grę drużyny.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67867/100x70/27819.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67867/spodziewalem-sie-bardzo-trudnego-spotkania.html</link><pubDate>Mon, 19 Oct 2026 17:54:51 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67866/to-bardzo-cenna-umiejetnosc.html</guid><title><![CDATA[To bardzo cenna umiejętność]]></title><description><![CDATA[<p>WKK Active Hotel Wrocław pokonał na wyjeździe KKS Polonię Warszawa 89:81, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu. Trener gości Ronald Derks podkreślał charakter i odporność psychiczną swoich zawodników, którzy mimo trudnego początku potrafili przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Z kolei w obozie gospodarzy nie brakowało rozczarowania po pierwszej porażce w sezonie.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jacoby Ross, zawodnik KKS Polonii Warszawa: </strong>To był bardzo frustrujący mecz. Nie rzucaliśmy dobrze, nie graliśmy dobrze w obronie. To było trudne spotkanie od początku do końca. Chylę czoła przed drużyną przeciwną. Przyjechali tutaj, grali bardzo twardo i walczyli. Chcieli wygrać i było to widać w sposobie, w jaki grali. Jest wiele rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej, ale nie można odbierać rywalom tego, że rozegrali dzisiaj dobre spotkanie. Musimy wrócić do pracy, przeanalizować błędy i znaleźć rozwiązania. Nadal uważam, że jesteśmy w dobrej sytuacji, jeśli chodzi o ligę i miejsce w tabeli. Musimy zostawić ten mecz za sobą i przygotować się do następnego.</p><p style="text-align: justify;">Nie było mnie w pierwszej piątce, bo trener chciał, żebyśmy rozpoczęli mecz z większą energią. Chciał dać innym zawodnikom szansę, żeby mogli wejść w swój rytm. Trener bardzo na mnie liczy, dlatego powiedziałem mu, że dobrym pomysłem może być moje wejście z ławki. Chodziło o to, żeby pozostali zawodnicy dostali więcej energii i okazji do oddawania rzutów oraz mogli mieć większy wpływ na grę. Wojtek wszedł na boisko i zagrał naprawdę dobrze. Dał nam kilka dobrych minut. Ostatecznie nie udało nam się wygrać, ale myślę, że możemy wyciągnąć z tej porażki pewne pozytywy i na nich budować naszą dalszą grę.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa: </strong>Gratuluję zespołowi WKK Wrocław. Wygrali, myślę, że zasłużenie. My dzisiaj graliśmy fatalnie, bez energii od początku. Można powiedzieć, że któryś raz słyszę, że kontrolowaliśmy przez większość czasu ten mecz, ale to nieprawda. Tak naprawdę, gdybyśmy go kontrolowali, to powinniśmy zrobić sobie bezpieczną przewagę i ten mecz do końca dowieźć. Natomiast przy tak doświadczonym zespole, jakim jest WKK, gdzie gra Kuba Koelner, Kuba Patoka, Maks Zagórski czy Brad Waldow, to są zawodnicy, którzy potrafią wziąć ciężar gry na siebie i w trudnym momencie trafić oraz wykorzystać swoje przewagi. I tak było dzisiaj. Wiedzieliśmy, jak ten zespół funkcjonuje, bo ja wiem, jak to wygląda w tym zespole. Dzisiaj akurat w tych bardzo trudnych momentach Kuba Koelner trafił ważną trójkę, chociaż do przerwy miał 0/5. Kuba Patoka też do przerwy praktycznie nie punktował, a potem zaczął punktować. Zaczęli szukać swoich przewag i ten mecz powoli przejmowali. Mimo dobrych statystyk, bo dzieliliśmy się dzisiaj troszeczkę piłką, było 20 asyst, mieliśmy niezłą zbiórkę, to w drugiej połowie WKK zaczęło walczyć na desce. Brad Waldow przede wszystkim i Maks Zagórski zrobili tutaj wielką różnicę. Nie możemy tak grać. I co najbardziej boli, to to, że na własnej sali rzucamy osobiste na niecałych 56 procentach. To jest naprawdę zbyt mało. Również to nasze dzielenie się piłką jest jeszcze słabe. Mamy nad czym pracować i musimy poprawiać nasze słabe elementy, bo czas ucieka. Łatwiej nie będzie. Każdy się zbroi, każdy następny zespół też będzie chciał wygrać mecz. Nikt się w tej lidze nie będzie kładł i po prostu oddawał za darmo czegokolwiek.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Koelner, zawodnik WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Troszkę ospale zaczęliśmy pierwszą połowę, więc Polonia zbierała nam dużo piłek w ataku. Przede wszystkim graliśmy trochę wolno. Na szczęście &bdquo;Jędrzej&rdquo; i Szymon Łata fajnie atakowali kosz, dzięki czemu trzymali nas w grze. W drugiej połowie chłopaki obaj naprawdę zrobili super robotę, rozrywając obronę Polonii. Był to bardzo ciężki mecz, także fizycznie, bo rywale mieli przewagę wzrostu, więc musieliśmy się mocno namęczyć na tablicach, żeby utrzymać ich tempo. Pokazaliśmy jednak duży charakter i przepchnęliśmy ten mecz, można tak powiedzieć. Trener powiedział, że jeśli Ross odda 15 rzutów i trafi poniżej 30 procent, to będzie dobrze. Widzę, że ma 7/20, rewelacji nie ma, także najlepszego strzelca też mocno ograniczyliśmy. No i tylko chciałem pogratulować wszystkim redaktorom, którzy poprawnie dzisiaj wytypowali wynik na stronie PZKosz.<br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Ronald Derks, trener WKK Active Hotel Wrocław: </strong>Zaczęliśmy mecz dosyć słabo. Myślę, że nie mieliśmy na początku takiej energii, jakiej oczekiwałem. Nie dzieliliśmy się też piłką w wystarczającym stopniu, więc muszę przyznać, że trochę się martwiłem. Jednak zawodnicy pokazali ogromną wolę walki, i mówię to w najbardziej pozytywnym znaczeniu. W drugiej połowie wygraliśmy walkę o zbiórki, byliśmy bardziej zdeterminowani i agresywni od rywali. Zmusiliśmy ich do popełniania fauli, często stawaliśmy na linii rzutów wolnych i lepiej dzieliliśmy się piłką. Chociaż nasza skuteczność nie była najlepsza, trafiliśmy rzuty, które miały największe znaczenie. Myślę, że pokazuje to, iż mamy inteligentnych i odpornych psychicznie zawodników. Dzisiaj udowodniliśmy, że potrafimy wygrywać również mecze, w których nasza gra nie wygląda najlepiej. To bardzo cenna umiejętność. Oczywiście cieszę się z trzeciego zwycięstwa z rzędu. Teraz przed nami kolejny tydzień pracy i przygotowania do spotkania w Starogardzie Gdańskim.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67866/100x70/27816.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67866/to-bardzo-cenna-umiejetnosc.html</link><pubDate>Mon, 19 Oct 2026 17:29:58 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67865/ta-druzyna-idzie-do-gory--gra-coraz-lepiej.html</guid><title><![CDATA[Ta drużyna idzie do góry, gra coraz lepiej]]></title><description><![CDATA[<p>Miasto Szkła Krosno było bliskie sprawienia niespodzianki, ale ostatecznie przegrało przed własną publicznością z PGE Spójnią Stargard 72:77. Goście odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu, choć przez większość spotkania musieli odrabiać straty. Po meczu trener gospodarzy Robert Witka podkreślał postępy swojego zespołu, ale nie krył rozczarowania końcówką.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Piotr Niedźwiedzki, zawodnik PGE Spójni Stargard:</strong> Na początku chciałbym pogratulować drużynie z Krosna, bo postawiła nam naprawdę ciężkie warunki. Kolejny mecz od samego początku musimy gonić wynik. Nie wiem, czy źle wchodzimy w spotkania, czy wszystkie drużyny chcą z nami od początku grać bardzo mocno. To już będziemy analizować. Cieszy na pewno to, że kolejny raz wracamy do meczu i wygrywamy na ciężkim terenie. Wygraliśmy zbiórkę w ataku różnicą sześciu, a ogólną zbiórkę różnicą jednej. To również cieszy. Chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy przejechali tyle kilometrów, żeby nas wspierać. To nie jest łatwe. My również jechaliśmy tutaj wiele godzin, więc wiemy, jak to wygląda. Bardzo się cieszymy i dziękujemy za wsparcie. Mamy bilans 5&ndash;0 i skupiamy się już na następnym meczu, który czeka nas w sobotę.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Zacznę może nietypowo, bo bardzo się zmartwiłem, kiedy usłyszałem, że Oskar Hlebowicki odniósł w tym tygodniu kontuzję. Byłem jego trenerem w Śląsku Wrocław, bardzo go lubię i uważam, że ma duży potencjał sportowy. Z tego, co wiem, doszło do pęknięcia jednej z kości śródstopia. To przykra sprawa, dlatego życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. To bardzo dobry koszykarz i lubię oglądać jego grę, nawet jako trener drużyny przeciwnej. Bardzo mocno przestrzegałem swój zespół przed tym meczem. Nikt u nas nie lekceważył Krosna ze względu na dotychczasowy bilans. Jestem osobiście przekonany, że w tej drużynie jest tyle talentu, że sytuacja się odwróci. Myślę, że kibice w Krośnie byli bardzo spragnieni pierwszego zwycięstwa u siebie. Spodziewaliśmy się więc trudnego meczu. Gospodarze mieli mocne wsparcie swoich kibiców, nasi również przyjechali. Była bardzo dobra atmosfera. Pomimo dużych emocji nie był to chyba mecz szczególnie przyjemny do oglądania, choćby ze względu na zatrważającą skuteczność rzutów wolnych obu zespołów. Nie przypominam sobie spotkania, w którym dwie drużyny miałyby aż takie problemy na linii rzutów osobistych. Na pewno istotne było to, o czym wspomniał Piotrek. Bardzo poprawiliśmy walkę o zbiórki w drugiej połowie. W pierwszych dwudziestu minutach zespół z Krosna miał dużo energii i wiele ponowień akcji. To sprawiało nam problemy. Zwłaszcza przy takim układzie personalnym, jaki ma do dyspozycji trener Witka. Jeżeli Kemp czy Chodukiewicz zbiorą piłkę w ataku, zwykle są otoczeni czterema strzelcami na obwodzie. Bardzo trudno jest wtedy szybko ustawić obronę. W drugiej połowie wprowadziliśmy również pewne modyfikacje dotyczące obrony gry pick and roll. Myślę, że to zadziałało na plus i odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo. Każdy dołożył coś od siebie. Grało się bardzo trudno. Wiecie doskonale, jak długie są te podróże. Nie mówię tego, żeby szukać wymówek, bo nikt ich nie szuka. Natomiast w aspekcie fizycznym nigdy do końca nie wiadomo, czego spodziewać się po zespole, kiedy jesteśmy trochę zmęczeni tak długą podróżą, dlatego cieszę się, że moja drużyna była dzisiaj skoncentrowana i zjednoczona do samego końca. Graliśmy zespołowo po obu stronach boiska, z dużą wiarą w to, że wyciągniemy ten mecz nawet w trudnych momentach, a takie były.</p><p style="text-align: justify;">Cieszę się z tego zwycięstwa. Drużynie z Krosna życzę powodzenia i poprawy wyników. My trochę odpoczniemy, wrócimy do domu i zaczniemy przygotowania do bardzo trudnego meczu w Pelplinie. W pierwszej rundzie mamy aż dziewięć wyjazdów i tylko sześć spotkań u siebie. Terminarz nikogo w tej lidze nie rozpieszcza. Dla nas te mecze również są wymagające. Ważne, żeby zawodnicy mieli trochę czasu na odpoczynek, ale także na przygotowanie się do kolejnego poważnego wyzwania.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Filip Struski, zawodnik Miasta Szkła Krosno:</strong> Myślę, że przez 37 minut kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania. Graliśmy naprawdę mądrą koszykówkę, ale później trochę wróciły demony z przeszłości. Pojawiły się głupie straty, niepotrzebne rzuty, a drużyna Spójni zaczęła trafiać bardzo trudne rzuty. Rywale odskoczyli na cztery czy sześć punktów i ciężko było nam wrócić. W końcówce sam też muszę uderzyć się w piersi, bo przytrafiła mi się niepotrzebna strata. Myślę jednak, że jako drużyna musimy być skoncentrowani przez pełne 40 minut i zamknąć takie spotkanie, kiedy mamy przeciwnika, że tak powiem, na widelcu. Dzisiaj się nie udało. Chcieliśmy sprawić miłą niespodziankę naszym kibicom, którzy licznie zgromadzili się w hali. Dziękujemy im za doping i do następnego razu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno:</strong> Mimo bardzo słabej i niefortunnej końcówki w naszym wykonaniu chciałbym podziękować zawodnikom za pracę, którą włożyli w ten mecz. To nie był dla nas łatwy tydzień. Nie trenował Filip, nie trenował Damian, straciliśmy Oskara. Tylko raz trenowaliśmy pięć na pięć, więc przygotowania do tego spotkania były bardzo trudne. Mieliśmy swoje założenia na ten mecz i przez większość czasu były one realizowane. Niestety końcówka, pozostawione wolne przestrzenie i niewymuszone straty spowodowały, że w tak wyrównanym spotkaniu, kiedy wszystko rozstrzygało się w granicach jednego posiadania, nie byliśmy w stanie przechylić szali zwycięstwa na naszą korzyść. Dziękuję kibicom za wsparcie i jeszcze raz dziękuję zawodnikom za ten mecz. Ta drużyna idzie do góry. Ta drużyna gra coraz lepiej. Musimy tylko przełożyć to na zwycięstwa. Na ostatniej konferencji mówiłem, że jesteśmy coraz dalej, ale nie potrafimy jeszcze przez dłuższe fragmenty grać dobrze i stabilnie zarówno w ataku, jak i w obronie. Dzisiaj było to widać przez zdecydowanie dłuższy czas. Jestem przekonany, że ta drużyna będzie szła do przodu. Mam nadzieję, że w następnych meczach będziemy wyglądali równie dobrze, a nawet lepiej.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67865/100x70/27813.jpg" width="100" height="63"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67865/ta-druzyna-idzie-do-gory--gra-coraz-lepiej.html</link><pubDate>Sun, 18 Oct 2026 20:36:07 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67864/przepchnelismy-ten-mecz--tak-tylko-mozna-to-nazwac.html</guid><title><![CDATA[Przepchnęliśmy ten mecz. Tak tylko można to nazwać]]></title><description><![CDATA[<p>Zdrovo Polonia 1912 Leszno odniosła kolejne zwycięstwo w PZKosz 1 Lidze Mężczyzn, pokonując na wyjeździe SKS Fulimpex Starogard Gdański. Choć goście pozostają niepokonani, trener Maciej Dudzik nie krył zastrzeżeń do postawy swoich zawodników, szczególnie w defensywie. Z kolei szkoleniowiec gospodarzy Darko Radulović zwracał uwagę na problemy kadrowe i docenił walkę swojego zespołu. </p> <p style="text-align: justify;"><strong><br /></strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Dzierżak, zawodnik Zdrovo Polonii 1912 Leszno:</strong> Gratulacje przede wszystkim dla drużyny gospodarzy za dzisiejsze spotkanie, bo zagrali bardzo dobry mecz. Do końca tak naprawdę walczyliśmy o te dwa punkty i przepchnęliśmy dzisiaj to spotkanie. Przez cały tydzień trenerzy uczulali nas na pewne aspekty gry, między innymi na szybki atak przeciwnika. Wydaje mi się, że realizacja naszych założeń mogła być dużo, dużo lepsza. Daliśmy otworzyć się ich strzelcom. Mieli łatwe pozycje i dzisiaj naprawdę trzeba przyznać, że byli skuteczni. Bardzo trudne, ciężkie warunki nam dzisiaj postawili, ale na koniec dnia liczy się zwycięstwo. Z tego się bardzo cieszymy. Będziemy na pewno analizowali to spotkanie i myślę, że dalej musimy iść w tym kierunku, z każdym meczem stawać się lepsi i iść po zwycięstwo w każdym kolejnym spotkaniu. Podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali dzisiaj i nas dopingowali. Na pewno bardzo nam to pomogło, było ich słychać. Dziękuję w imieniu drużyny.</p><p style="text-align: justify;">W ogóle nie byłem zaskoczony postawą SKS-u. Zresztą trenerzy nas cały tydzień uczulali na styl gry tego zespołu. Znamy tego trenera, znamy zawodników. Wiedzieliśmy, że tutaj się przed nami nie położą i że będą walczyć. Gratulacje jeszcze raz dla nich. Ich miejsce w tabeli na pewno nie odzwierciedla tego, jak trudno będzie się grało przeciwnym drużynom w tej hali. Myślę, że jeszcze niejedną niespodziankę w tym sezonie zrobią i życzę im tego.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Maciej Dudzik, trener Zdrovo Polonii 1912 Leszno: </strong>Gratulacje dla Starogardu. Tak jak już Paweł powiedział, rozmawialiśmy cały tydzień, trenowaliśmy konkretne założenia, mieliśmy dużo sesji wideo. Natomiast dzisiaj realizacja tych założeń stała na zdecydowanie zbyt niskim poziomie. Paweł użył tutaj dobrego określenia, że przepchnęliśmy ten mecz. Tak tylko można to nazwać, bo pozwoliliśmy zawodnikom ze Starogardu na zbyt dużo, szczególnie na obwodzie. Zresztą nasza obrona dzisiaj bardzo mocno szwankowała, poza drugą kwartą, kiedy zaczęliśmy trochę agresywniej bronić. Tak naprawdę przegrywaliśmy pojedynki jeden na jeden. Pomagaliśmy nie stąd, skąd mieliśmy pomagać. Szliśmy na pomoc wtedy, kiedy nie trzeba było tego robić. Do tego przegraliśmy zbiórkę. Bardzo, bardzo dużo do poprawy, patrząc na ten mecz. Natomiast dwa punkty się liczą. To jest tutaj najważniejsze, że wygrywamy, bo to naprawdę jeden z trudniejszych terenów do grania. Dla mnie jako trenera jest jednak słodko-gorzko, bo dwa punkty są, natomiast liczba błędów, które dzisiaj popełniliśmy w obronie, i brak realizacji założeń, do których przygotowujemy się cały tydzień pod konkretnego rywala, są niepokojące. Wiemy o tym wszystkim, a potem wychodzimy na boisko i jakby czysta kartka w głowie. Nic z tego nie zostało. Mam nadzieję, że to tylko i wyłącznie wypadek przy pracy, bo poprzednie cztery mecze pokazały, że możemy być skoncentrowani przez 40 minut, możemy dobrze grać, dobrze bronić i realizować założenia. Wtedy gra się zdecydowanie łatwiej. Natomiast tutaj cieszę się szczególnie z tego, że na dwie minuty przed końcem było naprawdę blisko, prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a my zachowaliśmy zimną krew. Walczyliśmy do samego końca i takie mecze też trzeba wygrywać. Wierzę, że to nas tylko i wyłącznie zbuduje przed kolejnymi spotkaniami.</p><p style="text-align: justify;">Wiedzieliśmy, że Starogard bardzo dobrze biega do szybkiego ataku, że ta tranzycja ofensywna jest na wysokim poziomie, że strzelcy od razu ustawiają się w konkretnych miejscach na boisku. Natomiast nasza tranzycja defensywna dzisiaj nie wyglądała tak, jak powinna. To samo przy obronie pick and rolla. Niestety zostawialiśmy Bartka Wróbla samego. On praktycznie na dwanaście rzutów dziesięć miał całkowicie otwartych. Wiemy, że nie możemy tak robić, natomiast jakoś tak wyszło w tym meczu, że zostawialiśmy za dużo wolnego miejsca strzelcom. Jeśli chodzi o grę w pomalowanym, to dawaliśmy sobie radę z obroną. Natomiast rzuty dystansowe SKS-u, oddawane na bardzo dobrej skuteczności, sprawiły, że było blisko, aby ten mecz nam uciekł. Ja również chciałbym dołączyć się do podziękowań dla kibiców. Fantastycznie was słychać. Dziękuję, że jesteście z nami wszędzie. Dziękuję bardzo.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Leszna za zwycięstwo. Myślę, że przegraliśmy z zespołem, który jest jednym z najlepszych w lidze pod względem fizyczności, atletyzmu i indywidualnej jakości zawodników. Naprawdę trudno jest walczyć przez pełne 40 minut, kiedy nie ma się odpowiedniego zawodnika na pozycji numer cztery. Gramy w okrojonym składzie, mamy kontuzje. Oczywiście nie chcę szukać wymówek, ale taka jest obecnie nasza sytuacja. Myślę, że największe problemy mieliśmy w drugiej połowie, kiedy nie potrafiliśmy zdobywać punktów. Przez większość czasu graliśmy dwoma wysokimi zawodnikami, ale nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Popełniliśmy również bardzo dużo strat. W pierwszej połowie było ich chyba dwanaście. To napędzało przeciwników i dodawało im pewności siebie. Rywale zdobyli 20 punktów z szybkiego ataku. W miarę rozwoju spotkania, kiedy pojawiały się okazje do zdobywania punktów, potrafili je wykorzystywać. Pokazali również niesamowitą jakość indywidualną. Niektórzy zawodnicy, jak Mitchell, trafiali rzuty, przed którymi po prostu nie da się obronić. Uważam jednak, że podjęliśmy walkę. Naprawdę walczyliśmy i próbowaliśmy odwrócić losy spotkania. Ostatecznie zadecydowały pewne szczegóły, które nie zadziałały na naszą korzyść. Muszę jednak docenić wysiłek zawodników, szczególnie w drugiej połowie. Pozwoliliśmy wtedy rywalom zdobyć tylko cztery punkty z szybkiego ataku, a sami popełniliśmy łącznie sześć strat. To pokazuje, że potrafiliśmy poprawić pewne elementy. Musimy patrzeć w przyszłość. Widzimy, czego nam brakuje. Przede wszystkim zawodników, odpowiedniego gracza na pozycji numer cztery, który pozwoliłby nam lepiej połączyć poszczególne elementy naszej gry. Teraz okazuje się również, że Majewski jest kontuzjowany. Od początku sezonu mamy naprawdę dużo pecha. Wierzę jednak, że sytuacja się odwróci i wszystko zacznie układać się po naszej myśli.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jikari Johnson, zawodnik SKS Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Chciałbym nawiązać do tego, co powiedział trener. Myślę, że w pierwszej połowie wyszliśmy na boisko z dużą energią. Niestety później pozwoliliśmy przeciwnikom zdobyć wiele punktów z szybkiego ataku, przede wszystkim po naszych stratach. Sam popełniłem kilka niepotrzebnych strat. Muszę być bardziej skoncentrowany i podejmować lepsze decyzje, szczególnie jeżeli chcemy wygrywać w kolejnych spotkaniach. Wiemy, że Leszno jest jednym z najlepszych zespołów w tej lidze. Podjęliśmy walkę, ale ostatecznie to oni okazali się lepsi. Chcemy jednak jak najszybciej zacząć wygrywać, szczególnie dla naszych kibiców, którzy przychodzą na każdy mecz i nas wspierają.</p><p style="text-align: justify;">Jestem tutaj już od kilku miesięcy. Myślę, że zawsze jest miejsce na poprawę i rozwój. Europejska koszykówka jest dla mnie czymś nowym. Są pewne elementy, nad którymi muszę pracować. Na przykład przechodzenie przez zasłony. To obecnie jedno z największych wyzwań dla mnie osobiście. W europejskiej koszykówce jest bardzo dużo zasłon i trzeba nauczyć się odpowiednio na nie reagować. Staram się jednak każdego dnia uczyć czegoś nowego. Myślę, że z czasem przyniesie mi to wiele korzyści. Jestem tutaj po to, żeby się rozwijać, zdobywać doświadczenie i stawać się coraz lepszym zawodnikiem.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67864/100x70/27810.jpg" width="100" height="56"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67864/przepchnelismy-ten-mecz--tak-tylko-mozna-to-nazwac.html</link><pubDate>Sun, 18 Oct 2026 16:27:46 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67863/wszyscy-powinnismy-sie-wstydzic-tego-meczu.html</guid><title><![CDATA[Wszyscy powinniśmy się wstydzić tego meczu]]></title><description><![CDATA[<p>Sensacja w Opolu! Weegree AZS Politechnika Opolska odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie, pokonując niepokonany dotąd ŁKS Coolpack Łódź. Gospodarze rozpoczęli spotkanie od wyniku 0:15, ale zdołali odwrócić jego losy. Po meczu trener Paweł Turkiewicz chwalił charakter swoich zawodników, natomiast szkoleniowiec łodzian Dragan Nikolić nie krył ogromnego rozczarowania postawą zespołu.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Turkiewicz, trener Weegree AZS Politechniki Opolskiej: </strong>Zaczęliśmy 0:15 i wydawało się, że będzie mecz do jednej bramki. Trochę się przestraszyliśmy. ŁKS &ndash; cztery zwycięstwa, naprawdę bardzo mocna drużyna. Oglądaliśmy ich mecze, ale cały czas tłumaczę zawodnikom, że trzeba wierzyć w siebie, być agresywnym i odpowiadać na to na boisku. Pomalutku odrabialiśmy straty. Wiadomo, że były błędy, natomiast cały zespół włożył w to mnóstwo serca i energii. Kibice nas ponieśli. Wydaje mi się, że potrzebowaliśmy tego po tych czterech porażkach. U siebie, z mocnym zespołem, pokazaliśmy w lidze, że nie będziemy chłopcami do bicia, że jest w nas potencjał i potrafimy się bić. To jest chyba kluczowe, że każdy z zawodników coś wniósł, nawet ci, którzy nie grali. Cały zespół gra i to jest najważniejsze. Wiadomo, że mamy liderów, gdzieś tam się to kształtuje, natomiast każdy z zawodników dołożył małą cegiełkę do zwycięstwa. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Potrzebowaliśmy tego jak tlenu. To jest dla nas dobry prognostyk, że ta ciężka praca, bo zawodnicy naprawdę świetnie pracują, przynosi efekty. Gdzieś tam brakowało tej malutkiej kropki nad &bdquo;i&rdquo;. Dzisiaj pokazali, że z każdym można tutaj wygrać. Gratuluję chłopakom i cieszę się, że włożyli w to energię i dużo serca, a to przyniosło im radość. Każdy lubi wygrywać. Po to się trenuje i ciężko pracuje. Myślę, że zespół z Łodzi trochę się zdziwił. Po początku meczu pewnie myśleli, że będzie inaczej, natomiast to jest sport. Trzeba być gotowym na wszystko i to jest kluczowe.</p><p style="text-align: justify;">Wiedzieliśmy, że zespół z Łodzi jest kompletny, ma dwunastu zawodników. Większość ludzi z ich ławki byłaby u nas zawodnikami pierwszej piątki, tak jak w wielu innych zespołach. Natomiast na boisku grają tylko ludzie. Jeżeli ktoś chce się bić, potrafi wykrzesać z siebie energię i moc, która daje mu takiego kopa, to wszystko siedzi w głowie. Zawodnicy dzisiaj bardzo mocno do tego podeszli. Powiedziałem, że jeśli odpowiemy fizycznie, to może być różnie. Początek tego nie zapowiadał, natomiast małymi kroczkami odrabialiśmy straty. W drugiej połowie każdy coś od siebie dołożył. Nie chodzi o punkty, o to, kto ile zdobywał. Wszyscy włożyli w ten mecz dużo serca i to jest ważne. Jeżeli w tej lidze będziemy fizycznie walczyć z każdym, to myślę, że będziemy bardzo groźni.</p><p style="text-align: justify;">Jeszcze tylko powiem, że zatrzymaliśmy zespół gości na 78 punktach. To też jest kluczowe, bo w poprzednich czterech meczach traciliśmy ponad 90 punktów. Wiadomo, że zespół z Łodzi jest bardzo skuteczny w rzutach za trzy, natomiast dzisiaj trafili tylko sześć trójek na 23 próby, czyli 26 procent. To na pewno również przechyliło szalę na naszą korzyść. Myślę, że nasza agresywność spowodowała, że gdzieś tam rywalom ręka się zatrzęsła. To też było kluczowe.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakub Wójcicki, zawodnik Weegree AZS Politechniki Opolskiej: </strong>Dokładnie tak, jak trener mówił, źle weszliśmy w mecz, ale potem pokazaliśmy charakter w kolejnych minutach spotkania. Cały zespół na to pracował, w sumie już od początku sezonu, tylko nie umieliśmy tego pokazać w poprzednich meczach. Mieliśmy dobre tylko fragmenty. Tutaj tych dobrych fragmentów było coraz więcej. Tak naprawdę nie zrobiliśmy nic niewiarygodnego. Były po prostu proste rzeczy, proste lay-upy. Może tylko DJ trafił szalone trójki i to tyle. Charakter zadecydował. Na pewno pierwszym ważnym momentem było to, że przy stanie 0:15 nie zwiesiliśmy głów. Wydaje mi się też, że bardzo ważne było dobre wejście w trzecią kwartę, bo wcześniej te trzecie kwarty nam nie wychodziły. Myślę, że to były dwa główne fragmenty meczu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jalen Sullinger, zawodnik ŁKS Coolpack Łódź: </strong>Przegraliśmy. Zaczęliśmy mecz dobrze, ale przeciwnicy się nie poddali. Cały czas walczyli i ostatecznie to oni zwyciężyli. Należą im się za to gratulacje. Jest wiele rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej, ale nie można odbierać rywalom tego, że dzisiaj zagrali bardzo dobrze. Chciałbym też wyróżnić Campbella. To naprawdę dobry zawodnik i fajny człowiek. Rozmawiałem z nim po meczu. Duże uznanie dla niego. Taka jest koszykówka. Jedna drużyna zdobywa punkty seriami, później druga odpowiada własną serią. Po naszym bardzo dobrym początku przeciwnicy zaczęli odrabiać straty, walczyli i ostatecznie wyszli na prowadzenie. Tak jak powiedziałem, rozegrali bardzo dobry mecz. Gratulacje dla Opola.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź:</strong> Chciałbym pogratulować gospodarzom. Zasłużyli na zwycięstwo w tym meczu i w tej bardzo dobrej atmosferze. Jeżeli chodzi o nas, jestem bardzo rozczarowany. Od pierwszego do ostatniego zawodnika wszyscy powinniśmy się wstydzić. Wszyscy powinniśmy się wstydzić tego meczu. Chciałbym przeprosić naszych kibiców. To była katastrofa. Wszystko było katastrofą. Jutro przeanalizuję to spotkanie, ale jeszcze raz chcę pogratulować drużynie gospodarzy. To wszystko, co mam do powiedzenia w tym momencie.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67863/100x70/27807.jpg" width="56" height="70"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67863/wszyscy-powinnismy-sie-wstydzic-tego-meczu.html</link><pubDate>Sun, 18 Oct 2026 15:24:42 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67862/tomek-snieg--im-starszy--tym-lepszy--jak-wino.html</guid><title><![CDATA[Tomek Śnieg, im starszy, tym lepszy, jak wino]]></title><description><![CDATA[<p>GKS Tychy odniósł drugie zwycięstwo z rzędu, pokonując KSK Qemetica Noteć Inowrocław 96:85. Gospodarze odwrócili losy spotkania po przerwie, wygrywając trzecią kwartę aż 32:13. Po meczu trener Tomasz Jagiełka chwalił reakcję swojego zespołu i Tomasza Śniega, który zanotował triple-double. Z kolei w obozie Noteci nie ukrywano rozczarowania postawą drużyny w drugiej połowie. Co jeszcze powiedzieli trenerzy i zawodnicy obu zespołów?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Szymon Sobiech: zawodnik KSK Qemetica Noteci Inowrocław:</strong> W pierwszej kolejności chciałbym pogratulować drużynie z Tychów, ponieważ w drugiej połowie zaprezentowali naprawdę kapitalną koszykówkę i za to dla nich czapki z głów. Zaatakowali nas bardzo agresywnie, na co my nie byliśmy w stanie odpowiedzieć. Co do meczu, to w pierwszej połowie naprawdę wyglądaliśmy bardzo dobrze. Dzieliliśmy się piłką, u każdego było widać zwyczajną radość z tej gry. Natomiast w drugiej połowie pokazaliśmy się, wydaje mi się, z najgorszej możliwej strony w tym sezonie, licząc również mecze przedsezonowe. Nie potrafiliśmy sobie dać rady z agresywnością drużyny GKS-u. Musimy nad tym na pewno mocno popracować. I co więcej mogę powiedzieć? Nie zwieszamy głów, bo przede wszystkim będziemy na pewno ciężko pracować i walczyć w każdych następnych meczach. Dziękujemy również kibicom, którzy przyjechali na ten mecz. Dziękujemy bardzo, że byli z nami tego dnia. Jeszcze raz dziękuję i powodzenia.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Krzysztof Szubarga, trener KSK Qemetica Noteci Inowrocław: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Tychów za to zwycięstwo. My pierwszą połowę zagraliśmy tak, jak można powiedzieć, chcieliśmy. Graliśmy zgodnie z planem. W drugiej połowie to się troszeczkę, albo nawet bardzo, posypało. Przestaliśmy grać te rzeczy, które nam wychodziły w pierwszej połowie. Drużyna GKS-u nas nacisnęła i nie potrafiliśmy też dobrze zorganizować naszej ofensywy. To był główny problem. Do tego nasza defensywa też już nie była na tym poziomie, na którym chciałbym, żeby była. Straciliśmy 96 punktów. Okej, może troszeczkę w końcówce ryzykowaliśmy, dlatego tych punktów jest aż tyle, ale chcieliśmy wrócić do meczu. Na pewno muszę jak najszybciej odnaleźć tę drużynę, która była w pierwszej połowie, bo w koszykówkę gra się 40 minut, a nie tylko przez połowę czy trzy kwarty. Cały czas staramy się, żeby nasza gra była równa przez całe spotkanie. Mam nadzieję, że jak najszybciej będziemy w stanie to zrobić. Wiem, że to nie jest łatwe, bo koszykówka teraz jest taka, że raz się gra lepiej, raz gorzej, ale utrzymać odpowiedni, solidny poziom przez całe spotkanie to jest główny klucz dla nas na przyszłość. Jeszcze raz dziękuję naszym kibicom, bo spędzili dzisiaj tutaj z nami czas, a wiemy, że to nie jest bliska droga, więc poświęcili, można powiedzieć, cały weekend. Dziękuję bardzo, że byli i nas wspierali.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Śnieg, zawodnik GKS Tychy: </strong>Bardzo się cieszymy po tym słabym początku sezonu, gdzie naprawdę dużo się nie kleiło. Ciężki to był generalnie okres mentalnie dla nas, dla trenerów. Postanowiliśmy się skupić na pracy, na detalach, na lepszej komunikacji. Cieszę się, że może nie ta pierwsza połowa dzisiaj, ale druga i ten poprzedni mecz w Kołobrzegu pokazały, że naprawdę możemy patrzeć w przyszłość z optymizmem. Idzie to ku lepszemu. Gdzieś ta pierwsza połowa dzisiaj była taka maślana, bym powiedział. Chcieliśmy, coś nam nie wychodziło. Cztery osoby wiedziały, jedna nie wiedziała, co gramy w obronie, w ataku i to się nie do końca kleiło, ale po odprawie w przerwie spotkania wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy. Wyszliśmy, zrobiliśmy swoje i tak naprawdę w trzeciej kwarcie, uważam, że zamknęliśmy mecz. Co by nie mówić, z bardzo dobrym rywalem, który przed tym meczem miał bilans 3&ndash;1, także wracamy na właściwe tory, odpoczywamy i szykujemy się na Leszno.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS Tychy: </strong>Przede wszystkim dziękuję Noteci za spotkanie. Bardzo wymagająca pierwsza połowa, ale wymagająca ze względu na naszą złą postawę chyba. Nie byliśmy drużyną w pierwszej połowie, a pomimo to oczywiście trzymaliśmy się cały czas w meczu. Końcówka drugiej kwarty plus druga połowa, fragment 46:13, świetny impuls zespołu po wyjściu z szatni. Naprawdę wyjaśniliśmy sobie, gdzie tkwi problem. No i piorunująca trzecia kwarta, 32:13, spowodowała, że jesteśmy dzisiaj zadowoleni z dwóch punktów. Na pewno wiele do poprawy, ale myślę, że po tym starcie sezonu te dwa zwycięstwa, to zwycięstwo w Kołobrzegu tydzień temu, przede wszystkim przekonujące, super druga połowa dzisiaj, więc jak jeszcze sobie te mankamenty poprawimy, to faktycznie drzemie potencjał w tym zespole. Natomiast przede wszystkim reakcja na słabą postawę w pierwszej połowie jest bardzo zadowalająca i tutaj trzeba pogratulować naszym zawodnikom przede wszystkim postawy, bo w drugiej połowie naprawdę wyglądaliśmy jak drużyna, zwłaszcza w defensywie.</p><p style="text-align: justify;">Tomek Śnieg, im starszy, tym lepszy, jak wino. Triple-double, więc gratulacje dla niego, ale też pracuje na to cały zespół i indywidualne osiągnięcia na pewno dla mnie są zasługą całego zespołu. Zasłużone dwa dni odpoczynku dla zawodników i przygotowywać się musimy teraz już do kolejnego spotkania, arcytrudnego, w Lesznie. Natomiast mówię jeszcze raz: gratuluję, dziękuję kibicom za wsparcie i do zobaczenia następnym razem.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67862/100x70/27804.jpg" width="100" height="69"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67862/tomek-snieg--im-starszy--tym-lepszy--jak-wino.html</link><pubDate>Sun, 18 Oct 2026 14:56:25 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67861/koszykowka-nie-bierze-jencow.html</guid><title><![CDATA[Koszykówka nie bierze jeńców]]></title><description><![CDATA[<p>Datzzy Kotwica Port Kołobrzeg odrobiła 16 punktów straty i pokonała na wyjeździe BS Polonię Bytom 91:87 w 5. kolejce PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. Po spotkaniu trener gospodarzy Mariusz Bacik zwracał uwagę na nierówną grę swojego zespołu, problemy kadrowe i niewykorzystane szanse. Z kolei w obozie Kotwicy podkreślano determinację drużyny, która po słabym początku potrafiła odwrócić losy meczu. Co jeszcze powiedzieli trenerzy i zawodnicy obu zespołów?</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mateusz Kaszowski, zawodnik Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg:</strong> Przede wszystkim ostatnimi czasy mamy problem po wyjściu z szatni. Wchodzimy w mecz tak ospale, że później możemy jedynie łapać się za głowę. To nie pierwszy raz, kiedy pierwsza kwarta w naszym wykonaniu wygląda tak, jak wygląda. W poprzednim meczu z Tychami zaczęliśmy spotkanie tak samo i ewidentnie musimy nad tym popracować. Fajnie, że wróciliśmy do meczu. Na pewno to buduje morale i napawa optymizmem przed kolejnym tygodniem pracy. Cieszy również to, że wygraliśmy walkę o zbiórki, bo mieliśmy z tym problemy w ostatnim czasie. Widać, że praca, którą wykonujemy, przynosi efekty. Myślę, że kluczem do zwycięstwa było przede wszystkim zatrzymanie gospodarzy w szybkim ataku. W pierwszej połowie zdobyli w ten sposób chyba 18 punktów, a w drugiej już tylko cztery. Zmusiliśmy ich do gry pięciu na pięciu, zmieniliśmy trochę obronę pick and rolla i wszystko ruszyło. Właśnie w tym upatrywałbym klucza do zwycięstwa. Cieszymy się i przygotowujemy do kolejnego tygodnia pracy. Teraz czeka nas mecz u siebie i bardzo chcemy odnieść pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Datzzy Kotwicy Port Kołobrzeg:</strong> Na pewno gratulacje dla gospodarzy i trenera Bacika. Wiemy, jaki jest początek sezonu. Wszyscy popełniają błędy, każdy szlifuje swoje elementy w ataku i obronie. Wiedzieliśmy, że Polonia ma fajny start. Widać, że zawodnicy są zgrani. Zresztą w większości grali w tym składzie już w poprzednim sezonie, więc na pewno jest im łatwiej. Wiedzą, jak ze sobą grać. My na razie jeszcze trochę się tego uczymy. Cieszy mnie, że ostatni tydzień był pierwszym, w którym mogliśmy praktycznie całym zespołem przepracować przygotowania do meczu. Pierwsza kwarta była dla nas bardzo niefortunna. Byliśmy skoncentrowani, wiedzieliśmy, co mamy grać, ale pojawiło się kilka przypadkowych akcji i niepotrzebna nerwowość. Nie trafiliśmy dwóch czy trzech otwartych rzutów i musieliśmy gonić wynik. Szesnaście punktów straty to nie jest łatwy kawałek chleba. Poświęciliśmy mnóstwo energii, a druga, trzecia i czwarta kwarta w naszym wykonaniu były naprawdę bardzo dobre. Cieszy mnie wsparcie między zawodnikami i ten duch zespołu, który się u nas buduje. Widać, że nie jest łatwo, ale wszyscy się wspierają, wszyscy chcą. Mogę pogratulować chłopakom zaangażowania. Nawet jeżeli kilku zawodników nie miało dzisiaj najlepszego dnia, musimy się wspierać również w tych gorszych momentach. Nikt nie będzie grał rewelacyjnie w każdym spotkaniu. Jeden musi wspierać drugiego. Jako zespół razem wygrywamy albo razem przegrywamy. Mogę chłopakom bardzo pogratulować determinacji. Cieszymy się, że wywozimy stąd dwa punkty.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wojciech Leszczyński, zawodnik BS Polonii Bytom:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Kołobrzegu, ponieważ to był naprawdę ciężki mecz. Postawili nam bardzo wysoko poprzeczkę i wywożą z Bytomia dwa punkty. Podziękowania dla kibiców, którzy dopingowali nas zarówno w hali, jak i przed telewizorami. Mieliśmy pewne założenia na ten mecz. Patrząc na ostatnie wyniki, wiedzieliśmy, że drużyna z Kołobrzegu jest w dołku. Byliśmy przygotowani, ale niestety w trakcie tygodnia i na samym początku spotkania nasze plany zostały trochę pokrzyżowane przez kontuzje Piotrka Karpacza i Konrada Dawdo. Obaj zmagają się z urazami stawu skokowego. Pierwsza kwarta wyglądała świetnie w naszym wykonaniu, natomiast później zawodnicy Kotwicy złapali drugi oddech. Stopniowo odrabiali straty. Widać było, że również byli na nas przygotowani i wykorzystywali nasze słabości. Brakowało nam trochę zmiany pod koszem. Od początku drugiej połowy trwała walka punkt za punkt. Na nasze nieszczęście końcówka przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść gości. Kilka niepotrzebnych strat, niecelnych rzutów, może również niektórych fauli. Taki jest sport. Dzisiaj ta zacięta końcówka rozstrzygnęła się na korzyść naszych przeciwników.</p><p style="text-align: justify;">Kiedy Kotwica objęła prowadzenie na około pięć minut przed końcem, myślę, że był to przełomowy moment. Przez kilka akcji nie mogliśmy zdobyć punktów. Natomiast nie skupiałbym się wyłącznie na tych pięciu minutach przed końcem. Kotwica systematycznie odrabiała straty już od drugiej kwarty.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla Kotwicy za wygrany mecz. Od tego trzeba zacząć. Jeśli chodzi o nas, takie mecze po prostu się zdarzają i będą się zdarzały. Koszykówka jest tak przewrotna i nieprzewidywalna, że nie ma faworyta w żadnym meczu. My chyba również nie uchodziliśmy za faworyta tego spotkania, ale mimo wszystko dzielnie stawialiśmy opór. Powiedziałbym wręcz, że weszliśmy w spotkanie doskonale. Pierwszą kwartę zakończyliśmy z przewagą 16 punktów. To był istny rollercoaster w naszym wykonaniu, ponieważ pierwsza i trzecia kwarta były świetne, a druga i czwarta fatalne. W pierwszej i trzeciej kwarcie zdobyliśmy łącznie 60 punktów, a w drugiej i czwartej tylko 27. Co się na to złożyło? Wiele rzeczy. Między innymi zawęziła nam się rotacja wysokich graczy. Konrad Dawdo bardzo dobrze wszedł w spotkanie. Po sześciu minutach miał już sześć punktów, zbiórkę i asystę. Niestety podkręcił kostkę i nie mogliśmy już z niego korzystać. Piotrek Karpacz również od dwóch dni zmaga się z urazem. Nie chcę powiedzieć, że były to kluczowe momenty, ale na pewno ważne. Nie jesteśmy chłopcami do bicia, ale też nie jesteśmy drużyną, która może sobie spokojnie poradzić, kiedy wypadnie jej jeden czy drugi zawodnik. Ciężko radzimy sobie z takimi sytuacjami. Żeby walczyć z tak doświadczoną i dobrą drużyną jak Kotwica Kołobrzeg, musimy być wszyscy zdrowi i wszyscy muszą być w danym dniu w formie. I tutaj zwróciłbym uwagę na drugą rzecz. Nie wszyscy byli dzisiaj w formie. Na pewno rzuca się w oczy skuteczność Devina, ale strzelcy tak mają, że potrafią trafić dziesięć rzutów na dziesięć, a innym razem, tak jak dzisiaj Devin, jeden na dziewięć. Myślę, że on mocno to odchoruje, być może nawet bardziej niż my, i będzie bardzo zmobilizowany oraz skoncentrowany na kolejne spotkania. Przed nami teraz tydzień walki o doprowadzenie tych dwóch wysokich zawodników do pełnej sprawności. Jak już mówiłem, żeby walczyć, musimy być wszyscy zdrowi. Jedziemy na bardzo gorący teren do Inowrocławia, gdzie gra się niezwykle ciężko, ale na pewno nie pojedziemy tam ze spuszczonymi głowami. Pojedziemy z podniesionym czołem, spróbujemy powalczyć i wyszarpać trzecie zwycięstwo Polonii w tym sezonie.</p><p style="text-align: justify;">Myślę, że Devin sam siebie zatrzymał. Był po prostu nieskuteczny. Miał otwarte rzuty. To nie było tak, że rzucał przez ręce. Miał pozycje, z których normalnie trafia, ale dzisiaj nie trafiał. Takie rzeczy się zdarzają. Poza tym oddał tylko dziewięć rzutów, więc ich nie forsował. To bardzo pozytywny objaw, bo pokazuje, że nie jest egoistą, tylko gra dla zespołu.</p><p style="text-align: justify;">Rzuty wolne to nasza bolączka już od dłuższego czasu i tak naprawdę nie wiem, czym jest spowodowana. Oddajemy bardzo dużo rzutów za jeden, dwa i trzy punkty. Przywiązujemy ogromną wagę do zdobywania punktów, bo koszykówka poszła już tak bardzo do przodu, że to nie są lata dziewięćdziesiąte, kiedy Andrej Urlep prowadził Śląsk Wrocław i wygrywał mecze 51:49. Tak się już nie gra. Takie wyniki są teraz do przerwy. Ofensywa to podstawa. Tłumaczę zawodnikom, że jeśli będziemy zdobywać około 90 punktów, to mamy szansę wygrywać spotkania. Myślę, że oni w to wierzą i w tym kierunku idziemy. Dzisiaj naprawdę niewiele nam zabrakło. Trochę szczęścia, jeden czy dwa celne rzuty i ten mecz mógł być nasz. Koszykówka nie bierze jeńców. Masz słabszy dzień i od razu zostaje to obnażone. Tak to się kończy.</p><p style="text-align: justify;">Wojciech Zub. już się dzisiaj trochę odblokował. Jest dużo lepiej, bo przynajmniej oddał pięć rzutów, co naprawdę jest sukcesem. Patrzę na statystyki i widzę, że faktycznie mógł zagrać kilka minut dłużej. Wystąpił przez dwanaście i pół minuty, oddał pięć rzutów. Mnie to bardzo cieszy. Potrzebujemy Wojtka Zuba i jego rzutów. Wiemy, że potrafi to robić i trafiać. Wcześniejsze mecze w jego wykonaniu były zdecydowanie słabsze. Dzisiaj zaliczył na pewno najlepszy występ i miejmy nadzieję, że będzie to dobry prognostyk na dalszą część sezonu.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67861/100x70/27801.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67861/koszykowka-nie-bierze-jencow.html</link><pubDate>Sun, 18 Oct 2026 00:39:26 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67860/jezeli-to-poprawimy--bedzie-nam-duzo-latwiej.html</guid><title><![CDATA[Jeżeli to poprawimy, będzie nam dużo łatwiej]]></title><description><![CDATA[<p>OPTeam Resovia Rzeszów przegrała z Decką Pelplin 98:106, ponosząc kolejną porażkę w PZKosz 1 Lidze Mężczyzn. Po spotkaniu trener gospodarzy Przemysław Łuszczewski nie krył rozczarowania postawą zespołu w defensywie, ale dostrzegł również pozytywy w grze po przerwie. Szkoleniowiec odniósł się także do problemów kadrowych, które utrudniają jego drużynie wspólne treningi i budowanie zgrania.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Oliwier Szczepański, zawodnik Decki Pelplin: </strong>Gratulacje dla przeciwników. Postawili nam naprawdę bardzo dobre warunki. Dobrze weszliśmy w mecz, dobrze zakończyliśmy pierwszą połowę spotkania. W trzeciej kwarcie niestety daliśmy wrócić do gry drużynie przeciwnej. Pojawiło się dużo strat, rywale skakali nam po głowach. Na szczęście w czwartej kwarcie obudziliśmy się i dociągnęliśmy ten mecz tak, jak to powinno wyglądać.</p><p style="text-align: justify;">Gdy tu grałem, byłem zawodnikiem Resovii byłem bardzo dobrze traktowany. Panowała tutaj świetna atmosfera, fajnie żyło mi się z chłopakami. Oczywiście, że towarzyszą temu emocje, mniejsze czy większe. Ten czas pamiętam bardzo dobrze.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Mecz bardzo ciekawy dla kibiców, wiele zdobytych punktów, zupełnie inne dwie połowy. Ogromny szacunek dla moich graczy, że mimo roztrwonienia 19 punktów najwyższej przewagi potrafiliśmy się zebrać, tak kolokwialnie mówiąc, do kupy i wygrać ten mecz, chociaż to były już przysłowiowe ciężary. Ciężko tak na gorąco mówić po takim emocjonującym meczu. Wynik nie mówi za wiele o przebiegu tego spotkania, bo osiem punktów to myślę, że najwyższy wymiar kary, jaki Resovia mogła odebrać od nas. Równie dobrze wynik mógł pójść w drugą stronę i wracalibyśmy na tarczy. Nie ukrywam, że bardzo nie lubię wracać z dalekich podróży po porażce, bo jest wisielcza, grobowa atmosfera. Dzisiaj będzie troszkę bardziej, mam nadzieję, wesoło i hamburgery będą lepiej smakować.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Chciałbym skorzystać też z okazji, żeby powiedzieć, że panowie, którzy są na statystykach &ndash; oczywiście bardzo szanuję ich pracę &ndash; ale chciałbym, żeby wykonywali z pietyzmem to, co robią, bo jest ich dwóch. Jeżeli nam zapisują trzy przechwyty w meczu i ja ich muszę poprawiać, to jest troszkę nieszanowanie pracy graczy dwóch drużyn. Ja nie mówię, że tylko my zostaliśmy ukarani tym. Później zawodnicy są za to rozliczani, podpisują wyższe bądź niższe kontrakty i oni też pilnują swoich statystyk. Jeżeli Filip Gurtatowski, zabierając piłkę na połowie Mateuszowi Bartoszowi, kończy akcję chyba najbardziej widowiskowo, z góry, i ci panowie nie widzą, że był to przechwyt i dwa punkty po wsadzie, no to coś jest nie tak, ale jeszcze raz mówię, liczę na to, że są młodzi, że się doszkolą. Niech sobie obejrzą ten mecz jeszcze raz i niech, nie spoglądając na statystyki, jeszcze raz je napiszą, bo później ja mam pretensje od moich graczy, dlaczego trener nie zareagował. Ja de facto nie jestem od tego, ale teraz reaguję po raz pierwszy i też mam nadzieję, że ostatni. <br />Mogę powiedzieć tak: do trzech razy sztuka. To jest moja pierwsza wygrana w Rzeszowie jako trenera w pierwszej lidze. Zawsze będę powtarzał, że wracam tutaj z rozrzewnieniem i z sentymentem, ponieważ wychowałem się na Baranówce. Pierwsze trzy lata mojego życia spędziłem z moimi dziadkami i teraz zawsze, jak przyjeżdżam, odwiedzam moją rodzinę. Jestem dumny, że mogłem dzisiaj z podniesioną głową wyjść z hali. Pozdrawiam moją rodzinę i wszystkich chłopaków z Baranówki, którzy jeszcze żyją.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim to, że Resovia wróciła do gry, to proszę zobaczyć na statystyki zbiórek ofensywnych. Dwadzieścia jeden zbiórek ofensywnych to można obdzielić trzy mecze. Taka jest prawda koszykarska. Resovia w trzeciej kwarcie zaczęła bronić zdecydowanie agresywniej, o wiele więcej podbijać piłek, o wiele więcej mieli defleksji. Bardziej chcieli, szybciej biegali i to na pewno zaważyło na odrobieniu tych strat. A to, że wygraliśmy, to można powiedzieć, że bogowie koszykówki nam sprzyjali. Wpadła dzika trójka, wpadła druga dzika trójka, jakaś dobitka ofensywna, wyrzucenie piłki w aut przez, już mówię, Briana Moora, który świetnie się przywitał z rzeszowską publicznością. To naprawdę był bardzo ciężki mecz dla nas. Znamy siłę Resovii. Na pewno miejsce w tabeli i bilans nie mówią o tym, jak silna jest to drużyna. Proszę mi uwierzyć, ja wiem, że ten team będzie bił się do końca o jak najwyższe miejsce w play-offach. Naprawdę takie zwycięstwo dla mnie smakuje podwójnie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Brian Moore, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów:</strong> Myślę, że rozpoczęliśmy mecz trochę zbyt wolno i przez to znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Jednak w drugiej połowie, a także pod koniec drugiej kwarty, pokazaliśmy, na co naprawdę nas stać, kiedy dobrze bronimy i jesteśmy skoncentrowani również po drugiej stronie boiska. Uważam, że kiedy potrafimy zatrzymywać rywali w obronie, dużo łatwiej przychodzi nam zdobywanie punktów w ataku. Myślę, że z tego spotkania możemy wyciągnąć wiele pozytywów. Wierzę, że w niedalekiej przyszłości będziemy naprawdę dobrą drużyną.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Przemysław Łuszczewski, trener OPTeam Resovii Rzeszów: </strong>Zaczęliśmy grać katastroficznie. To jest katastrofa stracić 60 punktów w pierwszej połowie. Z tego, co widziałem, po pierwszej kwarcie było 11 celnych rzutów na 12, czyli 91 procent. Praktycznie wszystkie pojedynki jeden na jeden przegrywaliśmy. Drużyna z Pelplina otworzyła mecz trójką. Wiadomo, że to zawsze gdzieś podnosi zespół. Czy wsad, czy rzut za trzy punkty jako pierwsze punkty w meczu &ndash; to zawsze jest duży, pozytywny kopniak dla drużyny, która zaczyna spotkanie, szczególnie na wyjeździe. Na pewno dużym naszym problemem było to, że nie mogliśmy ustać jeden na jeden przeciwko drużynie przeciwnej.</p><p style="text-align: justify;">Co do pozostałych rzeczy, to tutaj Brian powiedział to, o czym rozmawialiśmy też w szatni. Pokazaliśmy sobie, udowodniliśmy sobie i wszystkim, i kibicom, i samym sobie &ndash; bo ta drużyna potrzebuje teraz pozytywnej energii, szczególnie w tak ciężkiej sytuacji &ndash; że potrafimy grać dobrą obronę i przez to jest też dużo łatwiej w ataku. Niestety ten zryw chyba nas trochę kosztował energii, bo tam, gdzie mieliśmy przewagę w zbiórkach w ataku, drużyna z Pelplina w końcówce zbierała te najważniejsze piłki. Oprócz dwóch ciężkich rzutów za trzy punkty przez ręce mieli też chyba cztery czy pięć zbiórek w ataku, które pomogły im stworzyć przewagę albo cały czas utrzymywać się w meczu. To był nasz problem. Tak naprawdę w końcówce zdecydowały te zbiórki w ataku Pelplina, które cały czas utrzymywały ich w grze albo nawet przeważyły o wyniku. Pewnie też dlatego przegraliśmy. Widać było, że Brian chciał wziąć dużą odpowiedzialność na siebie. Wiadomo jednak, że po czterech treningach ciężko mieć jeszcze jakiekolwiek zgranie. Myślę, że to jest proces i musimy nad tym pracować. Mieliśmy cztery treningi, w tym dwa treningi pięć na pięć, bo Filip i Janek mogli trenować tylko dwa dni w tym tygodniu. Tak to wyglądało.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno nie porównywałbym tych wszystkich meczów, bo tak naprawdę jesteśmy drużyną, która od samego początku przygotowań nie miała sytuacji, żebyśmy wszyscy razem mogli odbyć chociażby jeden trening. Tak samo jest z meczami. Wiemy, kto jest po kontuzji, kto grał kilka meczów. Grzesiek Grochowski zagrał cztery mecze, w tym spotkaniu nie mógł wystąpić. Wcześniej Filip Zegzuła nie mógł grać. Sasza Miszula zagrał tylko jeden mecz, dlatego nie chciałbym porównywać tego, jak wyglądaliśmy w pierwszej, drugiej czy trzeciej kwarcie, do poprzednich spotkań. Mogę wypowiedzieć się na temat tego meczu. Tego się obawiałem i o tym też rozmawiałem z każdym z zawodników, żebyśmy nie patrzyli wszyscy na to, co Brian zrobi w obronie, co Brian zrobi w ataku. Każdy ma się skupić na swoich zadaniach i pamiętać, co gra drużyna przeciwna. Myślę, że byliśmy dobrze przygotowani pod względem taktycznym do meczu z Pelplinem. Nie zaskoczyli nas żadnymi zagrywkami, nie zdobywali łatwych punktów po jakichś niespodziewanych akcjach. Przeważyło to, o czym wcześniej powiedziałem. Co pozytywnego? Na pewno to, że mieliśmy ten zryw i dobrą obronę. Tak naprawdę wyszliśmy z szatni w drugiej połowie, przed trzecią kwartą, tak jak powinniśmy wyglądać przez cały mecz. Mieliśmy w końcu na tyle zawodników, żeby każdy mógł wejść i dać tę energię. Zauważyłem nawet jedną sytuację, kiedy zawodnik drużyny z Pelplina leżał poza parkietem, bo przy penetracji nie trafił, wyleciał z boiska i upadł. Mieliśmy przewagę pięciu zawodników na czterech, a ja musiałem biec przy ławce i wszystkim pokazywać, żebyśmy ruszyli do kontrataku. To jest problem. My jeszcze do tej pory nie biegamy tak, jak powinniśmy biegać, ale jak się trenuje, tak się gra.</p><p style="text-align: justify;">Może ktoś odbierze to jako wymówkę, ale jeżeli w poniedziałek, wtorek i środę nie możemy grać pięć na pięć, tylko dopiero w czwartek i piątek, to kiedy mamy tę grę pięć na pięć trenować? Tak naprawdę szczególnie w piątek powinno się już odchodzić od gry pięć na pięć, bo wtedy powinno być łapanie świeżości, a my musimy tak trenować, bo po prostu nie mamy innej możliwości. Nie mamy możliwości wzięcia dodatkowych zawodników, nie mamy możliwości normalnego trenowania, bo niektórzy się kurują. Tak to wygląda. Jeszcze nie do końca dobrze biegamy do kontrataków, mimo że dzisiaj zdobyliśmy mnóstwo punktów właśnie po dobrych kontratakach. Czasami nadal mamy z tym problemy. Najważniejsza jest jednak gra obronna, bo w tym momencie nie wyglądamy jak dobrze grająca drużyna w obronie. To wszystko zaczyna się od indywidualnej gry jeden na jeden i to na pewno jest do poprawy. Jeżeli to poprawimy, będzie nam dużo łatwiej.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67860/100x70/27798.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67860/jezeli-to-poprawimy--bedzie-nam-duzo-latwiej.html</link><pubDate>Sat, 17 Oct 2026 23:16:58 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67870/historyczne-triple-double-tomasza-sniega-.html</guid><title><![CDATA[Historyczne triple-double Tomasza Śniega!]]></title><description><![CDATA[<p>21 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst &ndash; Tomasz Śnieg zanotował pierwsze triple-double w swojej karierze. Rozgrywający GKS Tychy dokonał tego w wygranym 96:77 spotkaniu z KSK Qemetica Notecią Inowrocław, zapisując się w historii PZKosz 1 Ligi Mężczyzn jako najstarszy zawodnik z takim osiągnięciem.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">Tomasz Śnieg rozegrał znakomite spotkanie w 5. kolejce PZKosz 1 Ligi Mężczyzn. 37-letni koszykarz trafił aż 8 z 9 rzutów z gry oraz wszystkie pięć prób z linii rzutów wolnych. Jego wskaźnik efektywności (eval) wyniósł 39, a podczas jego obecności na parkiecie GKS Tychy uzyskał bilans punktowy +20.</p><p style="text-align: justify;">Tyszanie do przerwy przegrywali z Notecią 41:47, ale po zmianie stron całkowicie odmienili przebieg rywalizacji. Trzecią kwartę wygrali 32:13, przejmując kontrolę nad spotkaniem. Śnieg był jednym z głównych autorów tej przemiany, skutecznie punktując i kreując sytuacje kolegom.</p><p style="text-align: justify;">W dostępnych statystykach PZKosz 1 Ligi Mężczyzn, prowadzonych od sezonu 2004/05, było to dopiero 25. triple-double. Żaden z wcześniejszych zawodników, którzy osiągnęli dwucyfrowe wartości w trzech kategoriach statystycznych, nie zanotował tak wysokiej skuteczności rzutów z gry. Wyższym wskaźnikiem eval mógł pochwalić się jedynie Adrian Kordalski, który 20 stycznia 2021 roku uzyskał 44.</p><p style="text-align: justify;">Śnieg ustanowił również rekord wieku. W momencie osiągnięcia triple-double miał 37 lat, bijąc dotychczasowe osiągnięcie Romana Prawicy, który 11 lutego 2006 roku dokonał tego w wieku 34 lat.</p><p style="text-align: justify;">Na takie spotkanie Tomasz Śnieg czekał aż 19 lat!</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Triple-double w rozgrywkach 1 Ligi Mężczyzn (dane od sezonu 2004/05):</strong></p><p style="text-align: justify;">2026/27: Tomasz Śnieg (GKS Tychy)</p><p style="text-align: justify;">2025/26: DeMonte Buckingham (SKS Fulimpex Starogard Gdański)</p><p style="text-align: justify;">2025/26: Filip Małgorzaciak (Kotwica Port Morski Kołobrzeg)</p><p style="text-align: justify;">2024/25: Adrian Kordalski (KKS Polonia Warszawa)</p><p style="text-align: justify;">2023/24: Mikołaj Ratajczak (AZS AWF Mickiewicz-Romus Katowice)</p><p style="text-align: justify;">2023/24: Filip Stryjewski (Decka Pelplin)</p><p style="text-align: justify;">2023/24: Eric Williams Jr. (KKS Polonia Warszawa)</p><p style="text-align: justify;">2022/23: Dominik Rutkowski (WKK Wrocław)</p><p style="text-align: justify;">2021/22: Jakub Patoka (WKK Wrocław)</p><p style="text-align: justify;">2020/21: Adrian Kordalski (Grupa Sierleccy Czarni Słupsk)</p><p style="text-align: justify;">2019/20: Mariusz Konopatzki (Rawlplug Sokół Łańcut)</p><p style="text-align: justify;">2018/19: Michał Kierlewicz (Elektrobud-Investments Znicz Basket Pruszków)</p><p style="text-align: justify;">2016/17: Filip Zegzuła (ACK UTH Rosa II Radom)</p><p style="text-align: justify;">2016/17: Łukasz Wilczek (Legia Warszawa)</p><p style="text-align: justify;">2015/16: Maciej Klima (Max Elektro Sokół Łańcut)</p><p style="text-align: justify;">2012/13: Łukasz Wilczek (Wikana Start Lublin)</p><p style="text-align: justify;">2012/13: Michał Baran (Neto PTG Sokół Łańcut)</p><p style="text-align: justify;">2007/08: Łukasz Wilczek (Żubry Białystok)</p><p style="text-align: justify;">2006/07: Przemysław Szymański (Sportowiec Częstochowa)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Paweł Surówka (Sportowiec Częstochowa)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Łukasz Grzegorzewski (Siarka Tarnobrzeg)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Roman Prawica (Stal Stalowa Wola)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Marcin Ecka (Sportowiec Częstochowa)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Marcin Ecka (Sportowiec Częstochowa)</p><p style="text-align: justify;">2005/06: Marcin Ecka (Sportowiec Częstochowa)</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67870/100x70/27828.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67870/historyczne-triple-double-tomasza-sniega-.html</link><pubDate>Sat, 17 Oct 2026 21:53:50 +0200</pubDate></item></channel></rss>
