<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0"><channel><title>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki - Kana&#x142; RSS</title><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/</link><description>Wiadomo&#x15B;ci z serwisu PLK.pl</description><language>pl</language><copyright>Polska Liga Koszyk&#xF3;wki</copyright><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67786/bydgoszczanie-o-krok-od-triumfu-w-lidze-.html</guid><title><![CDATA[Bydgoszczanie o krok od triumfu w lidze!]]></title><description><![CDATA[<p>W trzecim meczu serii finałowej Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz pokonała ŁKS Coolpack Łódź, 81:74. W łódzkiej ekipie świetnie spisywał się Jaquan Carlos, który zdobył aż 35 punktów. Nie pozwoliło to jednak gospodarzom cieszyć się z wygranej.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marcin Nowakowski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>  Ciężki mecz. Od początku było widać, że jest nerwowość w obu dwóch zespołach. Wynik do przerwy bardzo niski. W drugiej połowie tak naprawdę troszeczkę odskoczyliśmy na 11 punktów. Później ŁKS wrócił do meczu i do samego końca mecz się, że tak powiem, ważył. Zagraliśmy mądrze, wykorzystaliśmy nasze przewagi. Tyle. Jutro następny mecz. Zamykamy tę kartę dzisiejszego meczu i myślimy już o jutrzejszym meczu. Mecz wydaje mi się godny finałów. Dwa walczące ze sobą zespoły w bardzo podobnym poziomie. Także do zobaczenia jutro. Myślę, że tutaj cechy wolicjonalne, cechy mentalne też na pewno są bardzo istotne w takich finałach, tak mi się po prostu wydaje.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Podobnie się odnoszę do tego meczu, ale przede wszystkim dziękuję przeciwnikom za walkę, za dobry mecz. Dziękuję naszym kibicom za wspaniałą atmosferę, którą stworzyli. Są z nami na dobre i na złe. Bardzo im za to dziękujemy. Duże dzięki też dla kibiców ŁKS-u, a przede wszystkim czapki z głów dla moich zawodników, dla moich graczy, którzy naprawdę dzisiaj pokazali charakter mimo różnych przeciwności losu, jakichś drobnych urazów, kontuzji. Ten zespół ma charakter i jutro jest kolejny mecz. Widać, że atut własnego boiska nie jest przywilejem, więc jutro może się wszystko zdarzyć. Finał jeszcze trwa i widzimy się jutro. Jedziemy zaraz do hotelu i będziemy działać, żeby postawić jutro na nogi Patryka.</p><p style="text-align: justify;">Przegraliśmy deskę, aż 17 zbiórek na naszej tablicy, zespół ŁKS-u miał więc to dużo za dużo, a poza tym przede wszystkim musimy grać z takim charakterem jak dzisiaj. To jest bardzo ważne. Jeżeli poprawimy skuteczność trochę, która też szwankowała, bo zagraliśmy na 37% tylko z gry, to jestem dobrej myśli.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Jaquan Carlos, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Myślę, że graliśmy dziś dość dobrze, ale rzuty wolne na skuteczności 21/36 są nie do zaakceptowania. W finale, na profesjonalnym poziome. Gramy we własnej hali, pudłujemy 15 wolnych, a przegrywamy różnicą siedmiu punktów. Gdybyśmy trafili połowę z tych spudłowanych gralibyśmy o wygraną. Mieliśmy świetny plan na ten mecz przygotowany przez sztab szkoleniowy. Nie można jednak rzucać tak rzutów wolnych na tym poziomie.<br />Każdy w naszym zespole może &bdquo;przejąć mecz&rdquo;, być najlepszym strzelcem. Jeśli ktoś będzie miał swój dzień trzeba mu dostarczyć piłkę, wszystko jedno kto to będzie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Gratuluję Astorii wygranego meczu, dziękuję naszym kibicom, którzy byli bardzo zaangażowani. Walczyliśmy, jak powiedział JC &ndash; 21/36 z rzutów wolnych jest nie do zaakceptowania, ale to jest koszykówka, trzeba z tym żyć. Jutro znów walczymy, trzeba dać z siebie wszystko, pokazać charakter.</p><p style="text-align: justify;">Wiedzieliśmy, że JC ma dziś dobry mecz i dawaliśmy mu piłkę. O rzutach wolnych już mówiliśmy. Graliśmy zespołowo, atakowaliśmy, coś wpadło, coś nie wpadło, ale taka jest koszykówka. Przeciwnik jest też dobrze przygotowany na nasze opcje. Zrobiliśmy dużo głupot, to jest gra błędów, Astoria zrobiła dziś ich mniej i wygrała. Jutro musimy pokazać charakter, by wygrać mecz.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67786/100x70/27573.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67786/bydgoszczanie-o-krok-od-triumfu-w-lidze-.html</link><pubDate>Sun, 24 May 2026 12:18:35 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67785/pge-spojnia-stargard-brazowym-medalista.html</guid><title><![CDATA[PGE Spójnia Stargard brązowym medalistą]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard z brązowymi medalami Pekao 1 Ligi Mężczyzn! W drugim meczu rywalizacji podopieczni trenera Marka Popiołka przegrali z Kociewskimi Diabłami 78:79, ale w dwumeczu byli lepsi od rywali o siedem punktów.</p> <p style="text-align: justify;"><strong><br /></strong></p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Adrian Kordalski, koszykarz SKS-u Fulipmex Starogard Gdański: </strong>Gratulacje dla Spójni, zdobyli brąz. Chciałbym podziękować naszym kibicom za to, że przyjechali, za to, że cały sezon nas wspierali. Byli naszym szóstym zawodnikiem, robili naprawdę czarną robotę, jeździli tysiące kilometrów i czuliśmy ich pomoc, jednak dzisiaj niestety nie wiem, czego zabrakło. Myślę, że to już w tym momencie nie ma znaczenia. Sezon dla nas się skończył, musimy teraz odpocząć i nie wiadomo, co się wydarzy dalej. Dziękuję też tutaj i dla trenera za cały sezon, że nas bardzo dobrze przygotował. Miał super pomysły. Czasami po prostu było mało ludzi, tak jak dzisiaj do grania mieliśmy tylko osiem osób. Wiadomo, przełożyło to się gdzieś na zmęczenie, na zdrowie, czasami gdzieś tam głowa nie dała rady i niestety. Fajnie, że wygraliśmy ostatni mecz, natomiast nie tą różnicą punktów.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulipmex Starogard Gdański:  </strong>Po pierwsze, gratulacje dla Spójni za zwycięstwo w dwumeczu. Graliśmy dobrze w obu meczach, ale na końcu nie zdobyliśmy brązowego medalu. Byłoby to dla nas bardzo cenne, w tym sezonie, wiedząc, że spotkaliśmy się z tak wieloma problemami w tym sezonie, ale Spójnia znalazła sposób by wygrać tę rywalizację Byli o wiele bardziej agresywni w obronie i to jest jedyna różnica, którą stworzyli, w każdej innej kategorii statystyk jesteśmy lepsi, ale niestety nie wygraliśmy dwumeczu.</p><p style="text-align: justify;">Chcę pogratulować im brązowego medalu i chcę pogratulować moim zawodnikom całego sezonu. Dali z siebie wszystko co mieli, stworzyliśmy fajną atmosferę, jak rodzina, stworzyliśmy pewne więzi, wspólnotę, która pozostanie na zawsze. To jedna z najważniejszych rzeczy i za to największe podziękowania. Gratulacje też dla fanów i dla miasta Starogard, które mam nadzieję i wierzę w to, ze daliśmy wszystkim dużo powodów do radości w tym sezonie, zrobiliśmy naprawdę dobrą pracę w tym sezonie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong> Gratulacje dla Starogardu, ponieważ dzisiejszy mecz wygrali. Natomiast my nie odpuszczaliśmy, walczyliśmy na całego. Bardzo chcieliśmy to zrobić dla kibiców, dla klubu i dla siebie samych, żeby zdobyć to trzecie miejsce. Wiadomo, że mieliśmy troszeczkę inny plan na ten sezon. Mieliśmy awansować, ale naprawdę było wiele rzeczy, które nam pokrzyżowały plany. Natomiast cieszę się, że w tych meczach o trzecie miejsce trzymaliśmy koncentrację i wygraliśmy. Można powiedzieć, że wyrwaliśmy dzisiaj to, żeby nie przegrać dwumeczu. 48 z tego, co widzę, do 33 na zbiórce. To jest dość duża dominacja, więc myślę, że widać, jak byliśmy zaangażowani, żeby to zrobić dla kibiców, dla klubu. Jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim kibicom, całej organizacji, za to, że mogliśmy mieć komfortowe warunki. Dziękuję za ten sezon. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie powalczymy o awans. Ja na pewno jestem otwarty na dalszą współpracę. Wydaje mi się, że jeszcze mogę dać wiele drużynie, mimo swojego PESEL-u. Troszeczkę miałem kłopotów w pierwszej części sezonu z kontuzją, która tak naprawdę nie wynikała z mojego wieku, tylko po prostu z przypadku, zrządzenia losu i to była mechaniczna kontuzja, gdzie pół sezonu praktycznie siedziałem i później, gdy wracałem, no nie jest łatwo po czterech miesiącach wrócić do pełnej dyspozycji, ale wydaje mi się, że pod koniec już w tych play-offach pokazałem, że mogę być wartością dodaną do drużyny, więc wszystko zależy od trenera, bo z tego, co wiem, chyba trener zostaje. No i od zarządu klubu, tak. Ja jestem na pewno otwarty na rozmowę.</p><p style="text-align: justify;">To  zwycięstwo to wysiłek całej drużyny.  Ktoś mnie znalazł na pozycjach, czasem sam sobie wyrobiłem ją, ale cieszę się, że mogłem dać oddech drużynie i naprowadzić na właściwe tory. Staraliśmy się od początku myśleć o tym, żeby wygrać to spotkanie, natomiast już wiadomo na 30 czy tam 20 sekund przed końcem, a tym bardziej na 10 sekund przed końcem, już to zwycięstwo było sprawą drugorzędną i można powiedzieć, że może nie daliśmy Sebastianowi, bo poszedł naprawdę jak dzik w żołędzie i zakończyli zwycięstwem, ale wygrali bitwę, ale my wygraliśmy wojnę.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno nie jest łatwo awansować z powrotem do Ekstraklasy. Walczyliśmy o to w tym sezonie. Na pewno trzeba popatrzeć też, że nie tylko my chcemy awansować i jest kilka drużyn zawsze, które aspirują do tego. Oni myślą dokładnie tak samo, że wygrają tą ligę. Na pewno jeśli byśmy zostali w pełnym zdrowiu do końca, byśmy mieli większą szansę. Właściwie można powiedzieć, że drużyny, które uniknęły kontuzji w playoffach często robią ten awans. I to jest też kluczowe, żeby być zdrowym, nam wypadł Jay i Szymon. Bardzo ważna ogniwa naszej drużyny. Przez drugą część sezonu, głównie pierwszopiątkowi gracze, więc na pewno nam ich brakowało. No i tyle. Najważniejsze jest to, żeby walczyć i starać się jak można, a organizacyjnie na pewno jesteśmy gotowi do tego, żeby wrócić.</p><p style="text-align: justify;">Nie możemy gdybać, co by było. Na pewno, cóż, no, Jay złapał kontuzję w piątym meczu I rundy. Możliwe, że by złapał kontuzję na treningu, ale tego się nie dowiemy. Złapał po prostu w piątym meczu. Na pewno mogliśmy szybciej zakończyć serię, natomiast trzeba oddać honor też Dece, że po prostu zagrali dobrą serię z nami, walczyli do końca. Nam się wyślizgnęły dwa zwycięstwa po drodze, ale czy miało to wpływ? No, miało to wpływ, bo graliśmy tak naprawdę pięć meczów w dziewięć dni i ŁKS to dobrze wiedział i miał szeroki skład i po prostu grał na bardzo dużej intensywności i nawet, gdy rzucaliśmy punkty, to potrafił nas atakować w plecy i cały czas podkręcając tempo, no, czuliśmy to zmęczenie. Oni sobie tydzień się przygotowywali spokojnie, a my tego komfortu nie mieliśmy, no, ale cóż, no... Kontuzje zawsze mają wpływ. Tak samo pierwsza runda. Mnie i Igora nie było w pierwszej rundzie też nie byliśmy w czołówce ligi wtedy. Tak jak wróciliśmy, no to troszeczkę zaczęliśmy grać tak, jak przystało i skończyliśmy sezon regularny na drugim miejscu. Natomiast też nie mieliśmy za dużo czasu do przygotowania przeciwko ŁKS-owi, gdy nie mieliśmy Jay'a. Jay był jednym z głównych naszych atakujących i przez niego duża część akcji przechodziła, więc musieliśmy też gdzieś tam się oswoić z tym, że go nie ma, czy Szymona, który zawsze dał gdzieś tam dobrą obronę i celną trójkę, tak? Jedyne, co mogę powiedzieć, że staraliśmy się, jak mogliśmy. Zdobyliśmy trzecie miejsce. Wydaje mi się, że daliśmy troszeczkę radości w tym sezonie kibicom i oby patrzeć z optymizmem na następne lata i mam nadzieję, że Spójnia wróci do Ekstraklasy, bo wydaje mi się, że tam jest jej miejsce.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Dziękuję bardzo tak naprawdę wszystkim. Zaraz postaram się też imiennie kilka osób tutaj ich zasługi dla naszego sukcesu podkreślić, ale przede wszystkim najpierw skupiając się na dzisiejszym spotkaniu - brawa za walkę dla obydwu zespołów. Mecze o trzecie miejsce są trochę trudne, bo dla każdego jest tak, my walczyliśmy z ŁKS-em na tyle, na ile nas było stać. SKS bardzo dobrze, twardo rywalizował z Astorią. Odpadł po tym ostatnim rzucie niemalże równo z syreną więc dwa zespoły były na pewno rozczarowane tym, że odpadły z tej rywalizacji o najważniejsze trofeum.</p><p style="text-align: justify;">Natomiast myślę, że bardzo ładne spektakle koszykarskie stworzyliśmy w tych meczach w Starogardzie Gdańskim i dzisiaj w Starogardzie, więc myślę, że przyjemnie to się oglądało. Było dużo emocji i koniec końców to my zasłużyliśmy na ten brązowy medal i bardzo się cieszę, że w ten sposób kończymy sezon. Odnośnie samego meczu, to powiem dzisiaj może krótko, bo dzisiaj chyba nie jest aż tak to istotne, aby analizować pewne aspekty koszykarskie, tylko bardziej pewnie chodzi, aby podsumowywać cały sezon.</p><p style="text-align: justify;">To, co było bardzo dzisiaj istotne, to przede wszystkim walka na zbiórkach i aż 20 zbiórek ofensywnych mojego zespołu. To jest element, który myślę, że poprawiliśmy mocno w trakcie trwania sezonu i dzisiaj w tym bardzo ważnym momencie, jak chroniliśmy tej ośmiopunktowej zaliczki z pierwszego meczu w Starogardzie Gdańskim. Dzisiaj w tych trudnych momentach bardzo pomogły te ponowienia, te kolejne akcje, sytuacje i szanse na zdobycie punktów. Także żaden z moich graczy dzisiaj nie odpuścił, a każdy dołożył się do tego zwycięstwa, bo dzisiaj przegraliśmy jednym punktem, ale to tak naprawdę była jedna połowa tej rywalizacji. Także w rywalizacji mamy plus 7 i brązowe medale. Jeżeli chodzi o inne sprawy, no to dołączam się do tego, o czym mówił Paweł, czyli widziałem dzisiaj dużo radości w oczach naszych kibiców, bo jednak coś tu po nas już zostanie. Są brązowe medale, jest puchar za trzecie miejsce, który można do gabloty klubowej postawić. Myślę, że dla nas wszystkich jest to sukces, tak dzisiaj powiem, bo cała runda zasadnicza w obliczu też naszych problemów, a także wyzwań związanych z tym, że trzeba było skonstruować całkowicie nową drużynę, to potrzebowaliśmy czasu, aby nauczyć się ze sobą grać i aby ta drużyna zaczęła funkcjonować tak, jak powinna. Zakończyliśmy w bardzo dobrym stylu rundę zasadniczą. Mieliśmy trochę problemów, o którym już wspominaliście w pierwszej rundzie play-off i powinniśmy ją lepiej rozegrać, natomiast gdyby nie te kontuzje, to nie mam powodów myśleć, że nie walczylibyśmy do samego końca o ten awans. Czapki z głowy na naszych przeciwników, rywalizacja w play-off była bardzo zażarta, zaczynając od Pelplina, później oczywiście ŁKS pokazał swoją najlepszą dyspozycję, a dzisiaj i przed tygodniem gracze Kociewskich Diabłów też zawiesili wysoko poprzeczkę. Ja dziękuję przede wszystkim moim koszykarzom. Zacznę może od tych, których dzisiaj nie było w składzie, czyli kontuzjowanych graczy Jalena Ray'a i Szymona Szmita, za to, jak bardzo wielki udział mieli w tym, że zajęliśmy bardzo dobrą lokatę po sezonie zasadniczym, jak rozwinęli swoją grę. Myślę, że Jalen Ray, zwłaszcza na pozycji rozgrywającego, a Szymon Szmit wyspecjalizował się jako jeden z czołowych obrońców w lidze. Dziękuję też Johnowi Hanowi. Nie zapomniałem, że tutaj do nas przyjechał, że był bodaj w listopadzie, w grudniu, chyba jeszcze w październiku tu zahaczył ten Stargard i też nam pomagał w pewnych momentach i też przy jego pomocy przetrwaliśmy ten długi okres absencji Igora Wadowskiego. No i dalej. Gracze młodzi Góralski, Wojdak, Hensler mieli lepsze i  gorsze momenty, ale myślę, że każdy z nich zrobił ogromne postępy w przeciągu całego sezonu, grając w drugiej lidze i rywalizując codziennie na treningach w pierwszej lidze. Każdy z nich też, nazwijmy, odhaczył to, że zdobył te punkty już na szczegółu seniorskim, także to jest wielka sprawa dla tych młodych graczy. Przy okazji gratuluję naszym tym jeszcze młodszym graczom, którzy dzisiaj weszli do finału, jutro grają o mistrzostwo Polski w U15. Także gratulacje i to też pokazuje, że pewnie za jakiś czas będą kolejni wychowankowie pukać do drzwi szatni pierwszego zespołu. Dalej, Ilja Gromovs też miał trudne momenty, długo grał bez takiego nominalnego zmiennika na piątce. Gratuluję mu też tego, że zachował się niezwykle profesjonalnie przez cały sezon. Wystąpił dla nas we wszystkich meczach towarzyskich i we wszystkich meczach oficjalnych.</p><p style="text-align: justify;">Omijały go kontuzje, choroby. To też pokazuje jak codziennie profesjonalnie pracował na to, aby zaprezentować się jak najlepiej. Wiktor Rajewicz też myślę wielokrotnie porywał publiczność swoją walecznością i też miał swoje momenty i też w obliczu tych kontuzji grał sporo w tych ostatnich meczach nigdy się nie poddawał i pokazał dużą zadziorność. Paweł Kopycki też wzór profesjonalizmu. W pierwszej rundzie mało szans dostawał ode mnie na grę, ale to nie znaczy, że na nie nie zasługiwał. Po prostu takie były wybory trenera, z tym trzeba żyć. Bardzo pokornie cały czas pracował i bardzo nam pomógł w drugiej części sezonu grając też nie do końca może na swojej nominalnej pozycji. Często właśnie na piątce. Kuba Karolak też niezwykle waleczny, zaangażowany zawodnik. Miał swoje momenty, kiedy pokazywał ten talent strzelecki, ale przede wszystkim był dla nas takim graczem też klejącym ten zespół. Bardzo dużo dawał siebie po obu stronach boiska i myślę, że z czasem, no bo trzeba pamiętać, że na tą jego najlepszą wersję trzeba było czekać. On miał bardzo długi rozbrat z grą 5 na 5, ale myślę, że pokazał takie przebłyski swoich dużych umiejętności. Igor Wadowski też widać było, jak dużo emocji się przez niego przelewało. Taki nierówny sezon, szarpany przez bardzo poważną kontuzję. Natomiast myślę, że zwłaszcza w tych dwóch ostatnich meczach też pokazał dużo jakości, jeżeli chodzi o prowadzenie gry. Paweł Kikowski kapitan drużyny. Niesamowity pracuś, bo wielu z nas wątpiło, że w ogóle wróci w tym sezonie do gry. To była bardzo poważna kontuzja, natomiast jakby zagrał na nosie wszystkim, tak można powiedzieć, wrócił i to wrócił w niezłej formie. Oczywiście potrzebował tego ogrania meczowego, to trochę trwało, ale też nam bardzo pomógł w zdobyciu drugiego miejsca po sezonie zasadniczym i tego trzeciego teraz po całym sezonie. Jarek Mokros. No to tutaj aż szczególna dla mnie osoba, bo kiedyś jeszcze graliśmy razem w koszykówkę. Jarek był też graczem, który był dla mnie niezwykle łatwy do prowadzenia. Mogłem mu jakby wszystko powiedzieć. On był wzorem do naśladowania w szatni, na treningach, na meczach i też w trudnych momentach. Także cieszę się też podwójnie, że dzisiaj zagrał tak świetnie. Wojtek Czerlonko. Też gracz niezwykle cenny dla nas, bo grający na bardzo wielu pozycjach. Chyba na wszystkich występował, bo nawet krótko gdzieś tam w jakichś zadaniach może defensywnych. Czasami jak obniżyliśmy skład nawet chwilę na piątce. Gracz wszechstronny. Też gracz, który zagrał dla nas wszystkie spotkania oficjalne, no bo tak było z Ilią, tak było z Wojtkiem i do dyspozycji też zawsze był Wiktor Rajewicz. To też chciałbym podkreślić, a chyba dwa razy go nie wypuściłem na parkiet, więc to była moja decyzja, ale też go omijały kontuzje. Olek Jęch - bardzo się cieszę z tego, że po też bardzo poważnej kontuzji zdążył wrócić do nas, wykonał dobrą pracę indywidualną i bardzo nam pomógł w tych meczach o trzecie miejsce i w zdobyciu brązowego medalu.</p><p style="text-align: justify;">Gratulacje dla mojego sztabu szkoleniowego, bo tutaj i mój asystent Michał Trypuć, to spędziliśmy bardzo dużo czasu w tym sezonie. Zrobił wszystko, co umiał, co było potrzebne do tego, aby tam nasza Spójnia funkcjonowała jak najlepiej, zarówno rzeczy scoutingowe, jak i praca indywidualna z zawodnikami. Marcin Moroz też tutaj duży udział, zwłaszcza w doprowadzaniu wielu tych koszykarzy po kontuzjach do tego, aby mogli nam pomóc. I tutaj też Marcin, no taki już człowiek bardzo zasłużony dla Spójni ze względu na swój staż, no i Julia Kućko też mnóstwo czasu spędziła z naszymi zawodnikami, przygotowując ich do kolejnych meczów, odbudowując po kontuzjach. Była bardzo oddana dla całego klubu od pierwszego dnia, jak tu przyjechała. Takie jeszcze może osoby, o których się mało mówi, ale też Ireneusz Purwiniecki zawsze niby w cieniu, ale bardzo solidny jeżeli chodzi o organizowanie całej logistyki wyjazdów klubu w drużyny. To też było ważne, że mieliśmy takie warunki, że mogliśmy się skupiać na koszykówce i w dobry sposób organizować wyjazdy. Służył też swoim doświadczeniem, jakoś podpowiedział z boku, także też go bardzo cenię. No i myślę, że ten brązowy medal to jest też sukces wszystkich ludzi, po prostu, którzy przychodzą na halę - kibiców. Również pań, które dbają o to, aby parkiet był czysty, aby szatnie były odpowiednio wysprzątane i tutaj naprawdę nic tam nie brakuje na co dzień. To jest tak, że tutaj wiem, że ludzie się bardzo mocno interesują tym, co robimy i my czujemy ich wsparcie.</p><p style="text-align: justify;">Na koniec oczywiście podziękowania dla prezesów. Zaczynając od pani Świergiel, która mi tu przedstawiała dobrą ofertę i mnie tu sprowadziła. Dalej pan Gutowski, który w tym okresie, kiedy nie było formalnie jeszcze nowego prezesa, dokonaliśmy dwóch bardzo ważnych ruchów, czyli ściągnęliśmy Hana na krótki kontrakt i Karolaka do końca sezonu. To też było ważne, że mogliśmy sobie na to pozwolić. No i oczywiście panowie Szymczak i Biernikowicz, z którymi teraz pracuję i nie mam nawet nie to, że żadnych uwag, tylko wręcz przeciwnie mógłbym chwalić tutaj całą tą organizację, strukturę i ja jako trener cieszę się, że mogę pracować w Spójni, a cały sezon oceniam pozytywnie, bo zakończyliśmy go zdobyciem brązowego medalu. Zabrakło nam trochę szczęścia, bo nie wiemy jak ta drużyna wyglądałaby, gdyby była w całej okazałości w tych najważniejszych meczach. Natomiast oczywiście my sobie wyciągamy na bieżąco wnioski i wyciągniemy takie całościowe po zakończeniu tego sezonu, tak aby w przyszłości móc zbudować tu jak najlepszą drużynę i walczyć o wygranie ligi.</p><p style="text-align: justify;">Ja mam kontrakt ze Spójnią na kolejny sezon, także nie mogę się już go doczekać. Mam nadzieję, że będzie lepszy niż ten. My się oczywiście koncentrowaliśmy na tym, aby wyciągnąć maksimum z tych rozgrywek z racji szacunku po pierwsze do swojej pracy i do tego, że jako sportowcy mamy ambicje, chcieliśmy wygrać, zdobyć ten brązowy medal a także wobec kibicowi całego środowiska w Stargardzie, więc to było priorytetem. Natomiast okres jest oczywiście na tyle specyficzny, że dokonujemy już pewnych ocen, podsumowań. Może nie byliśmy bardzo aktywni, jeżeli chodzi o działanie już na tym rynku transferowym, gdzie inne kluby wiadomo, że ogłaszają poszczególne podpisanie kontraktów z poszczególnymi graczami, ale my monitorujemy tę sytuację na rynku w pierwszej kolejności przyglądając się naszym graczom, którzy tu są w Spójni z niektórymi koszykarzami, ale bardziej z ich agentami. Daliśmy pewne sygnały odnośnie tego, jak mogłaby wyglądać ta drużyna w przyszłym sezonie, ale jeszcze jeżeli chodzi o konkrety, to jest troszkę wcześnie, ale myślę, że wszystko się zdynamizuje już w przyszłym tygodniu.</p><p style="text-align: justify;">Ja mogę sobie coś planować oczywiście w porozumieniu z innymi osobami pracującymi w klubie i wyciągać wnioski, ale koniec końców jest tak, że decyduje też rynek, decyduje dostępność koszykarzy, decyduje również budżet i tutaj nieraz jest tak, że ten produkt finalny jeżeli chodzi o budowę zespołu wcale nie jest spójnym, powinien być, ale nie jest takim bardzo dokładnym odzwierciedleniem tego, co chciałoby się zbudować. Jeżeli chodzi o wnioski, to ja tylko powiem tak trochę ogólnie, ale coś, co jest bardzo istotne. Rywalizacja w play-off i to natężenie meczów przy tym jeszcze przyspieszonym sezonie, pamiętajmy o tym, że tam były te kolejki środowe, trzeba było grać przy większej intensywności i myślę, że to też miało wpływ na to, że nie wszyscy nasi koszykarze zdrowi ten sezon zakończyli, więc na pewno trzeba mieć szerszy skład i więcej atletyzmu w drużynie. To są takie rzeczy, które przychodzą na myśl dosyć szybko. Natomiast jeżeli chodzi o taką strukturę, aby na pewno nie powiem na których pozycjach preferowalibyśmy ściągać graczy zagranicznych, bo pewnie to jest ciekawy temat, ale dzisiaj nie będzie żadnych konkretów w tej sprawie, bo to zależy przede wszystkim od dostępności graczy z polskim paszportem i my sobie już tę pracę zaczęliśmy robić. Natomiast sam jestem bardzo ciekaw, w jakim to kierunku pójdzie.</p><p style="text-align: justify;">Pierwsza liga, w tym sezonie, było 17 ekip, byliśmy lepsi finalnie od 14, gorsi niż te dwie najlepsze. Wszyscy bardzo mocno rywalizują, przed sezonem nikt przecież nie wymieniał ŁKS-u w gronie faworytów do awansu, także są też pewne rzeczy, które się dzieją w trakcie i których nie sposób przewidzieć. Wiadomo, że w sporcie liczy się prawie tylko wygrywanie i tylko ten zwycięzca, który zostaje na końcu sam, podnosi puchar po całej tej wielomiesięcznej próbie, którą się podejmuje. Jaka będzie liga, tego nie wiemy. Natomiast powiem trochę inaczej. Pracując w pierwszej lidze od kilku lat, bo pracowałem czasami w Ekstraklasie, czasami w pierwszej lidze, ale chyba nie zapomniałem o niczym. To jest trzeci klub, który prowadzę, trzecia drużyna, którą prowadzę w rozgrywkach pierwszoligowych. Widzę, jak ta liga rośnie i z tego się przede wszystkim bardzo cieszę. Jest coraz więcej prestiżu związanego z tym, jak wyglądają mecze pierwszej ligi.</p><p style="text-align: justify;">Coraz lepsi koszykarze podpisują kontrakty w poszczególnych zespołach i oczywiście będzie tak, jak Pan powiedział, czyli nie sposób nawet teraz przewidzieć, kto dokładnie będzie najmocniejszy, albo wskazywany w gronie tych głównych faworytów do awansu i jest jeszcze wcześnie. Zobaczymy, jak konstruowane będą zespoły. Na pewno ludzie w Spójni są bardzo ambitni i my też tacy będziemy i będziemy starali się zbudować jak najmocniejszy zespół z takim celem, aby walczyć o awans. Tak ja to sobie wyobrażam jako trener i tak takie są wczesne jakby plany, jeżeli chodzi o to, o czym rozmawiamy w gabinetach. Jak dokładnie będzie wyglądała drużyna, albo które inne kluby będą uznawane za tych głównych, nazwijmy, faworytów do awansu. Na ten temat nie chcę się wypowiadać. Myślę, że czeka nas sporo emocji, niespodzianek i liga będzie bardzo emocjonująca, a wygra koniec końców tylko jeden i mam nadzieję, że to będzie Spójnia Stargard.</p><p style="text-align: justify;"><br />Jeżeli chodzi o samą strukturę budżetu, to ja oczywiście nie jestem osobą tutaj upoważnioną nawet do tego, aby rozmawiać o warunkach na przykład, jakie są pomiędzy klubem, a głównymi sponsorami, albo innymi powiedzmy mniejszymi. Każdy jest bardzo istotny więc to jest pierwsza kwestia, na ten temat nie będę się wypowiadał. Natomiast oczywiście mogę powiedzieć trochę o tym, jakie są wstępne plany czy kalkulacje dotyczące budowy drużyny na przyszły sezon. Nastawiamy się tutaj wszyscy na to, że wyciągamy odpowiednie wnioski z tego, co widzieliśmy w tym sezonie i staramy się zbudować drużynę mocniejszą. Jest to jakby logiczne, że być może w takim razie ten budżet będzie większy. Mam nadzieję, że tak będzie. Natomiast to nie jest tutaj też do końca tak, że ja jako trener dostaję określony budżet na wszystkie ruchy kadrowe, tylko jest raczej tak, że planujemy pewne wartości, wiemy jaka jest sytuacja na rynku, wiemy, którzy gracze nas interesują i ja mam taką świadomość i pewność, że prezesi robią wszystko co w ich mocy, aby po prostu stworzyć takie warunki, abyśmy mogli sobie pozwolić na tych graczy, których będziemy chcieli pozyskać, którzy przyjdą tu z misją wywalczenia awansu. Nie da się powiedzieć, ja kiedyś dostałem takie pytanie, nawet przed podjęciem pracy w Spójni, bo to jest takie pytanie troszkę wyświechtane -ile pieniędzy potrzeba, aby awansować? Nie ma takiej kwoty. To jakby nie jest tak. Można sobie to wycenić oczywiście znając sytuację, jeżeli ma się taką wiedzę, jak to było w zeszłym roku w przypadku drużyny z Krosna. Można sobie wrócić jeszcze o dwa lata, jak to było w przypadku Górnika Wałbrzych, ale to są wartości, które nie mają większego znaczenia dla tego, co jest w tym sezonie albo będzie w przyszłym. Nie wiedzieliśmy o tym choćby, że ŁKS okaże się być aż tak mocnym, a też nie wiedzieliśmy, przynajmniej ja, trudno mi było przewidzieć, że do pierwszej ligi będą trafiali tacy koszykarze jak Karol Gruszecki w Astorii, Sebastian Kowalczyk czy Mateusz Bartosz w Kociewskich Diabłach. ŁKS-u nie wymieniam, bo to pół zespołu musiałbym wymienić, ale nawet, że do nas trafi Kuba Karolak, to było przed sezonem tak naprawdę nie do przewidzenia.</p><p style="text-align: justify;">My mamy pewne plany, my teraz wiemy mniej więcej, których graczy będziemy chcieli zatrzymać, a których byśmy chcieli pozyskać. Tylko to znowu jest trochę płynne, bo jakby to jest taki efekt troszkę domina. Jeżeli coś się uda, to wiemy w jaką stronę iść, ale jeżeli zainwestujemy w gracza w inną pozycję, bo będzie akurat dostępny, to wybierzemy trochę inny wariat budowy drużyny. To jest jakby tyle. Myślę, że na dzisiaj wiem, że będzie niedosyt, że za mało powiedziałem, ale mniej więcej tyle mogę powiedzieć.</p><p style="text-align: justify;">Jakby my mieliśmy bardzo szybko sprecyzowane... Właśnie rok temu tak było. Budżet na wynagrodzenia, tak to nazwijmy. Nie mówię o całościowym, klubowym, bo to jest sprawa osób, które tego pilnują, ale budżet na wynagrodzenia i w ramach tego budżetu budowaliśmy drużynę. Wszyscy gracze, którzy podpisali kontrakt z nami przed sezonem, no to byli wybrani przeze mnie i każdy z nich tu trafił, bo chciałem tego, a powiem, tylko sytuacja Szymona Szmita była taka, że nie tylko ja go chciałem, tylko wszyscy, tak? No, ze względu na to, że jest wychowankiem Spójni i myślę, że dla wszystkich to bardzo dobry ruch i moment, że Szymon po trzech latach spędzonych w innych klubach mógł wrócić do Stargardu i być ważną częścią Spójni. Także podpisuje się pod każdym graczem, którego Spójnia podpisała przed sezonem i oczywiście w trakcie sezonu to już jest ten rynek taki ograniczony, cieszę się też, że w pewnych momentach mogli do nas dołączyć. Najpierw Francis Han, a później Kuba Karolak.</p><p style="text-align: justify;">W zeszłym sezonie w Polskiej Lidze Koszykówki była taka sytuacja, że Start Lublin grał 5 meczów w pierwszej rundzie, wygrał 3-2. Grał 5 meczów w drugiej rundzie, wygrał 3-2 i grał 7 meczów w finale, przegrał z Legią, ale wygrywał 3-2. Byli bardzo blisko zdobycia tego najważniejszego trofeum. Ja patrzę na to, bo nic się nie dzieje bez przyczyny. My wypuściliśmy z rąk te dwa zwycięstwa z Decką. Natomiast one nam pozwoliły, te trudne doświadczenia, szukać pewnych rzeczy wewnątrz naszej drużyny, które przełożyliśmy na kolejne spotkania i w pewnych elementach drużyna stawała się, uważam, że lepsza koszykarsko. Może to się przyłoży na przyszły sezon. I teraz tak. Jeżeli chodzi o to, czy ta seria nas wypompowała pod względem fizycznym? Tak. Graliśmy pięć meczów, graliśmy z drużyną, która jest bardzo młoda, atletyczna, ma świetne parametry fizyczne. Mówię o Pelplinie. To nam też pokazało pewne rzeczy, w których byliśmy po prostu trochę za słabi. Czy powinniśmy zakończyć serię wcześniej? Powinniśmy. Myśmy byli źli nas siebie po meczu numer dwa. I po meczu numer cztery. I teraz tak. Praca trenera jest taka, że kiedy się przegrywa, to przez 48 godzin trudno w lustro spojrzeć, bo ma się takie wrażenie, że się w czymś zawiodło i myśli przez głowę przelatuje bardzo dużo, co można było zrobić inaczej, lepiej. Natomiast te rzeczy się dzieją na każdym poziomie rozgrywkowym u wszystkich trenerów i z tym sobie trzeba radzić. Ja teraz nie powiem, że trzeba było któregoś zawodnika posadzić na ławce, a innego wprowadzić, albo dokonać zmiany systemu defensywnego w meczu numer dwa, o nie wiemy, czy to by zadziałało. Może trzeba było inaczej poprowadzić ostatnie posiadanie ofensywne w meczu numer cztery. Nie wiemy tego. To są wszystko jakby wnioski, które się bierze pod uwagę i koszykarze łapią doświadczenie i wierzą w to, że w którymś momencie będą wygrywali najważniejsze mecze, a ja jako trener analizuję te wszystkie spotkania i wyciągam wnioski. Staramy się w momencie podejmowania decyzji my robimy swoją analizę wcześniej. My jakby nazwijmy, że wizualizujemy te mecze. Wiemy, czego się można spodziewać. Wiemy, jak zareagujemy na poszczególne zabiegi taktyczne, które stosuje trener Knap w Pelplinie, trener, trenerzy w ŁKS-ie albo trener Radulović w SKS-ie. My na to reagujemy. Tylko jeszcze powiem o tych kontuzjach. To nie jest tak, że przez to, że graliśmy piąty mecz to Jalen odniósł kontuzję, bo mógłby odnieść ją w jakiejś innej sytuacji. Tego nigdy nie wiemy. A jeżeli chodzi o Szymona Szmita, to tylko zdradzałem ja o tym mówiłem, ale powiem o tym więcej. On odniósł kontuzję już na początku pierwszego meczu z Decką Pelplin. On został w pierwszej kwarcie odesłany do szatni. Tam Julia Kućko się nim zajęła i na szczęście doprowadziła go do takiego stanu, że mógł kontynuować mecz. I nieraz jest tak, że koszykarze na tej tak zwanej nazwijmy adrenalinie są w stanie jeszcze biegać nawet z bólem. On zagrał jeszcze kolejne spotkanie w niedzielę. Trafił w nim pięć trójek, ale już później się okazało, że grał to spotkanie z kontuzją. Poniedziałek, wtorek nie był w stanie normalnie tą nogą operować. Zrobiliśmy najpierw badania jedne, później próba była taka, żeby wrócił do treningu, nie dał rady. Zrobiliśmy drugie bardzo kompleksowe badania i on ma bardzo poważną kontuzję, która tak naprawdę wyłącza go do końca czerwca z treningów. Także na szczęście, jeżeli to jest koniec czerwca, to nie powinno to wpłynąć na start kolejnego sezonu. Mam nadzieję, że w trakcie okresu przygotowawczego będzie już z nim wszystko ok, ale chodzi mi o to, że nie sposób niestety przewidzieć. Kontuzja jest takim elementem, którego nie jesteśmy w stanie kontrolować i mi jest najbardziej szkoda Jalena Ray'a i Szymona Szmita, że nie wystąpili w tych meczach. Ich personalnie mi najbardziej szkoda, ale nawet nie samego siebie, że nie mogłem z nich skorzystać, albo nie tylko kibiców, którzy chcieliby, żeby wszyscy grali i to jak najlepiej.</p><p style="text-align: justify;"><br />Odnośnie tego, w jaki sposób ja się wypowiadam w trakcie konferencji prasowych, to mówię, po pierwsze, my żyjemy z koszykówki, ja jestem trenerem, to jest mój zawód, ja się zajmuję tylko i wyłącznie koszykówką, więc doceniam Państwa, że się Państwo tym interesujecie, doceniam media i uważam, że oby jak najwięcej i jak najciekawiej się mówiło o koszykówce, aby ona była jak najbardziej popularna, więc dla mnie nie ma innej opcji niż traktować media z dużym szacunkiem i mam nadzieję, że czasami tutaj coś ciekawego ludzie mogą usłyszeć, kiedy słyszą o podsumowaniach kolejnych spotkań, a przede wszystkim uważam, że tak się trzeba zachowywać w Stargardzie, bo tutaj koszykówka jest niezwykle istotna i to podkreślam na każdym kroku, jak tu trafiałem, czy tu pracuję, widzę, jak bardzo, to nie jest tak, że ludzie wychodzą z hali i zapominają o tym, że odbył się mecz, tylko często długo go analizują, a także szukają tych może smaczków, nawet w trakcie konferencji prasowych, także oby tak dalej i oby lepiej.</p><p style="text-align: justify;">Jeszcze raz, z szacunkiem bardzo dużym podchodzę do tego, jak wyglądają drużyny młodzieżowe Spójni i ten sukces graczy piętnastoletnich, czyli wejście do finału, jest kolejnym dowodem na to, natomiast bardzo skomplikowany jest proces wprowadzenia takiego gracza do ekipy seniorskiej. Bartek Góralski, Kuba Wojdak i Mikołaj Hensler robili co mogli, jeżeli chodzi o... i mieli lepsze i gorsze momenty, co też jest zrozumiałe, jeżeli chodzi o pracę taką codzienną z całą drużyną. Mam nadzieję, że będą się rozwijali, natomiast też tutaj ani nie chcę dawać pewnych gwarancji, zapewnień, bo nie tędy droga. Wszystko sobie trzeba wywalczyć. Była druga liga tutaj i jakby poprzez spotkania w drugiej lidze należy pokazać, że jest się gotowym do tego, aby zapukać do bram pierwszego zespołu.</p><p style="text-align: justify;">Trzeba się na tym niższym poziomie bardzo mocno wyróżniać, jednocześnie łącząc to z treningami i rywalizacją w pierwszej drużynie, aby zapracować na te minuty. Cel, który mieliśmy postawiony był taki, aby wycisnąć maksimum sportowo z tej drużyny i walczyć o awans. Nie mieliśmy celu, aby wejść do play-offów, ale ogrywać też młodych graczy. Gdyby taki był, to byśmy tak robili, albo kto inny by to robił. Dla mnie bardzo ważne jest to, aby... i wiem, że dla środowiska jest bardzo ważne to, żeby wychowankowie odgrywali rolę w Spójni i myślę, że wszyscy możemy być dumni z Szymona Szmita, który takim wychowankiem jest, ale to też pokazuje dlaczego Szymon Szmit też tak dobrze grał w tym sezonie. Nie chcę tutaj teraz jakiejś zbyt długiej analizy, ale odszedł z klubu w pewnym momencie, nabrał nowych doświadczeń, przetestował się na trudnym terenie w innym środowisku, zdobył potrzebne doświadczenie do tego, żeby tutaj trafić jako już uformowany, można powiedzieć, zawodnik. Dużo jest przed chłopakami młodymi. Ja się bardzo cieszyłem, kiedy Bartek Góralski został powołany też na taką szeroką kadrę juniorów i teraz wszystko jest w ich rękach. My wiemy mniej więcej, czego można od nich oczekiwać, ale w ich rękach, głowach i nogach jest to, aby robić postępy.</p><p style="text-align: justify;">My się nawet tu, jako klub, mierzymy z takimi problemami, że też wielu młodych koszykarzy, oni też jakby w pewnym momencie stają przed życiowymi wyborami. Jest kwestia podjęcia na przykład studiów, przeprowadzki do innego miasta i to też nie ułatwia tego, aby oni tak harmonijnie rozwijali się tylko w Spójni. Ja nie mówię teraz akurat o tych, których dzisiaj wymieniałem, ale mówię ogólnie o tym, że dużym wyzwaniem jest prowadzić akademię, powiedzmy, pion sportowy od tych najmłodszych roczników po drużynę U-19, albo taką grającą nawet w II Lidze. Także jeszcze raz jakby czapki z głów przed ludźmi, którzy robią to w Stargardzie, bo te drużyny młodzieżowe Spójni naprawdę odnoszą dobre wyniki w rozgrywkach ogólnokrajowych, ale to niestety tylko perełki sięgną tego pierwszego zespołu. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67785/100x70/27570.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67785/pge-spojnia-stargard-brazowym-medalista.html</link><pubDate>Sun, 24 May 2026 11:23:08 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67784/grzegorz-skiba---jestem-bardzo-dobrej-mysli.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba:  Jestem bardzo dobrej myśli]]></title><description><![CDATA[<p>Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zrewanżowała się za porażkę w pierwszym meczu finałowym. W drugim starciu serii finałowej bydgoszczanie pokonali ŁKS Coolpack Łódź, 84:64.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Dziękuję Astorii za mecz, gratuluję zwycięstwa, dobrze przygotowali się taktycznie. My na pewno musimy przeanalizować spotkanie, zaczęliśmy dobrze pierwszą kwartę ale co się później wydarzyło, to musimy zobaczyć na wideo i poprawić nasze błędy. Na szczęście mamy czas na przygotowania, przed nami sześć, pięć dni, ale na pewno nie możemy grać tak jak szczególnie dziś w trzeciej kwarcie, od razu musimy wyeliminować te błędy, bo jak tak zagramy w kolejnych meczach to będzie nam bardzo ciężko. Musimy być skoncentrowani, odpowiedzialni, ta odpowiedzialność jest tu bardzo ważna.</p><p style="text-align: justify;">Dziś był po prostu nasz gorszy dzień, to jest koszykówka, jak mówiłem kilka meczów temu, wierzymy w swoich zawodników w ich umiejętności. Ciężko jest grać z takim zespołem jak Astoria, to lider sezonu zasadniczego, miał tylko kilka porażek w sezonie. To co zrobiliśmy wczoraj jest dla nas dużym sukcesem.</p><p style="text-align: justify;">Tomas Pacesas jest osobą z która chciałby pracować każdy trener, znam go jeszcze z Belgradu, on jest legendą, jako zawodnik i jako trener, mam ambicje być dobrym trenerem, bardzo dużo się od niego uczę, podpowiada Piotrowi Trepce i mi, jego wskazówki są bardzo cenne. Dużo widzi na boisku i dostarcza nam super informacji, pomaga nam w tej sytuacji w której w zespole było dużo zmian, także na ławce trenerskiej. Jak pamiętacie ja swój pierwszy mecz przegrałem, poprosiłem Tomasa o pomoc, nie znalem zespołu, miałem być tu asystentem, miałem pomagać. Bardzo ważne jest dla mnie mieć obok kogoś takiego jak on.</p><p style="text-align: justify;">W meczach w Łodzi oczekuję po prostu odpowiedzialności na 110%, to jest moja filozofia. Możemy przegrać mecze, ale jak nie dajemy 100% od siebie, to ja po prostu nie jestem zadowolony. Jakbyśmy dali wszystko od siebie i przegrali, to nie ma żadnych problemów. Oczekujemy też pełnej hali, kibicowania co najmniej jak tu, bo tu było super, a rolą trenerów będzie przygotowanie taktyki i zawodników.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Norbert Kulon, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Na pewno wielkie gratulacje dla Astorii. Wyciągnęli wnioski z wczorajszej porażki. Dzisiaj byli bardziej agresywni, bardziej decydowani. Wiedzieli gdzie nas atakować. Mimo tego dobrego początku gdzieś tam uleciała u nas koncentracja i trzy kwarty wyraźnie przegrane. Trochę byliśmy za bardzo samolubni, wczoraj mieliśmy ponad 20 asyst, dzisiaj tylko 9 przy 12 stratach. Myślę, że przy takiej jakości jaką mamy to jest zdecydowanie zbyt mało. Wracamy do Łodzi, wiemy co poprawić doskonale. Zdajemy sobie sprawę z atutów Astorii, znamy ten zespół bardzo dobrze. Wracamy do domu i chcemy w domu zakończyć tę serię.</p><p style="text-align: justify;">Po pierwszej kwarcie zaczęliśmy grać zbyt samolubnie, zbyt nerwowo. Nie dzieliliśmy się piłką i Astoria trafiła kilka ciężkich rzutów. Też na pewno zaskoczył nas Karol Gruszecki, który tym wysokim pick&amp;rollem z Kempem siał dużo spustoszenia. Na pewno musimy się lepiej przygotować. Znamy, tak jak już wcześniej powiedziałem, znamy wszystkie dobre i słabe strony Astorii i chcemy, powtórzę się jeszcze raz, chcemy zakończyć tą serię w Łodzi.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Gratulacje dla moich graczy, dla mojego zespołu. Pokazaliśmy charakter. Znowu pierwsze 10 minut było bardzo słabe w naszym wykonaniu, ale podnieśliśmy się i to jest właśnie cechą tego zespołu. Podziękowania dla ŁKS-u. Bardzo trudny rywal i seria jest bardzo ciekawa, więc w Łodzi będzie wesoło. Zobaczymy jak to się potoczy, przede wszystkim jeszcze wielkie dzięki dla naszej publiczności, bo dzisiaj naprawdę poderwała nas do walki i była szóstym zawodnikiem naszej drużyny. Było czuć to wsparcie i tę energię. Przełożyliśmy to na koszykówkę. Co do samego meczu, poprawiliśmy na pewno obronę i skuteczność. To co wczoraj szwankowało, dzisiaj było dużo lepsze. Mimo to, że w pierwszej kwarcie mieliśmy aż 8 strat i z tego powodu wynik był niekorzystny dla nas, ale wyciągnęliśmy wnioski, poprawiliśmy skuteczność, zwiększyliśmy presję na piłkę i to przyniosło efekt. Jestem szczęśliwy w tej chwili i mamy trochę czasu na przygotowanie. Będę czekał na raport medyczny jutro, więc to też jest bardzo ważne. Jak widzieliście, dzisiaj Mikołaj Jamiołkowski nie grał, bo cały czas zmaga się z tym urazem, ale nie raz mówię, że im gorzej, tym lepiej. Jeszcze raz jestem bardzo dumny i dziękuję całej mojej ekipie.</p><p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o Michała to jest wzorem pracy, profesjonalizmu, zawsze dodatkowe treningi, zawsze dodatkowa siłownia. Jak jest dzień wolny gdzieś tam jeden za długo, bo mamy kontuzje i tak dalej to &bdquo;Chylu&rdquo; już jest niezadowolony, więc tak to wygląda. Trudno mu na pewno będzie przez pierwszy tydzień. Może tydzień nie, ale pierwszy miesiąc po skończeniu będzie mu dużo brakowało pewnych rzeczy, ale miejmy nadzieję, że będzie miał nowe wyzwania i tutaj się spełni, bo to będzie na pewno bardzo fajna rola i kolejne wyzwanie, kolejne cele do realizacji. Myślę, że Michał jest naprawdę wzorem dla tych młodych ludzi, których mamy też w szatni i jak pójdą jego drogą, jego śladem, jego przykładem, to będzie dobrze.</p><p style="text-align: justify;"><br />Na pewno przeanalizujemy jeszcze mocno te dwa mecze i tutaj będziemy szukali lepszych rozwiązań jeszcze i takiej mądrzejszej gry, to co &bdquo;Chylu&rdquo; powiedział. Lepsza selekcja rzutowa i szybszy powrót do obrony, żeby zabrać atuty drużyny z Łodzi i tutaj myślę, że za dużo nie poprawimy, jeśli chodzi o pewne elementy, którymi możemy zaskoczyć, aczkolwiek moment, w którym pewne rzeczy możemy zrobić, to może być zaskoczeniem i line-upy też mogą być zaskoczeniem dla drużyny przeciwnej, więc w tym kierunku myślimy. Jak będziemy zdrowi, to jestem bardzo dobrej myśli i znając mój zespół, gramy lepiej na wyjazdach. Martyce bardzo przeżywa te finały, ma presję też na sobie, bo jest naszą tutaj wiodącą postacią i zmaga się trochę z tym. Staramy się mu w tym pomóc, żeby się nie zakopał i mam nadzieję, że nam się udało, że wraca na swoje właściwe tory i w Łodzi będzie tą naszą gwiazdą, która pociągnie nas do zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;">W pewnym momencie &bdquo;Grucha&rdquo; wziął ciężar na siebie i zaczął atakować pomalowane i to było naszym atutem. Poprawiliśmy obronę też i z tego wyszło kilka kontr w naszym wykonaniu łatwych punktów i poniosła nas potem w publiczność. Jak już doprowadziliśmy do remisu był ten 36-36 do przerwy i potem chyba trzy minuty ani jedna, ani druga drużyna nie zdobyła punktu. Nam się udało to przełamać i wygraliśmy bardzo ważny dla nas mecz i jedziemy do Łodzi w piątek.</p><p style="text-align: justify;">Mamy roster jaki mamy, ale sobie poradziliśmy. Mamy bardzo mądrych zawodników, więc w takich kłopotach z reguły sobie bardzo dobrze radzimy.</p><p style="text-align: justify;">W szatni, w przerwie powiedziałem przede wszystkim to, że wierzę w zawodników, wierzę w ten zespół i że ta wiara i zaufanie jeden do drugiego jest najważniejsze. Zespół musi być zespołem. Jak wyjdziemy i będziemy grali zespołowo to jest wszystko ok, ale przede wszystkim determinacja, wola, zwycięstwo. Mieliśmy swoje kłopoty przez 5 kwart tego finału. W tej chwili 3 kwarty należały do nas i tutaj idźmy tą drogą, złapaliśmy rytm i mam nadzieję, że go nie zgubimy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Wczoraj nam nie wpadało, były otwarte rzuty. Dzisiaj powiedziałem, że wczoraj nie wpadało, dzisiaj będzie wpadać. Cały czas wiara w chłopaków i w swoje umiejętności to jest najważniejsze i dzisiaj nam się to udało. Karol, gdzie wczoraj miał 0/7, Kamiński dzisiaj trafił ważne trójki, więc wczoraj był zafrapowany, dzisiaj uśmiechnięty. &bdquo;Chylu&rdquo; dał dzisiaj bardzo ważne punkty. Cały zespół trzeba pochwalić i musimy wierzyć w swoje umiejętności.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Michał Chyliński, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Już trener większość powiedział, że przede wszystkim słaby początek. Myślę, że trochę nerwowości w naszych szeregach z racji wagi tego spotkania, ponieważ gdzieś tam zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli byśmy dzisiaj tu przegrali, to byśmy się postawili w bardzo ciężkiej sytuacji. Impuls dał &bdquo;Grucha&rdquo;, który zagrał świetny mecz, chwała mu za to i gdzieś tam dzięki niemu zaczęliśmy wierzyć, że można wrócić do gry. Oczywiście nasza niesamowita publiczność, nie pamiętam, to znaczy pamiętam w zeszłym roku, pewnie w finale było podobnie, ale już starszy jestem, więc mam krótką pamięć, ale niesamowita atmosfera, więc dziękujemy bardzo za to i mamy nadzieję, że jak najwięcej ludzi przyjedzie do Łodzi nas wspierać. Jeśli chodzi o takie taktyczne sprawy, to na pewno poprawiliśmy powrót do obrony, gdzie tutaj to jest też kluczowe, jak grając przeciwko drużynie z Łodzi, która gra bardzo szybką koszykówkę i też tu jest ważna gdzieś selekcja rzutów i to, żebyśmy grali mądrze, żeby nie dawać im się napędzić. Dzisiaj to od drugiej kwarty myślę realizowaliśmy dużo, dużo lepiej niż wczoraj. Seria trwa, żyjemy, teraz jeden dzień odpoczynku i działamy dalej.</p><p style="text-align: justify;"><br />Też bym sobie życzył zamknąć rywalizację w Łodzi oczywiście jeśli wygramy pierwszy mecz w Łodzi też bym sobie życzył, żeby to był mój ostatni występ w Bydgoszczy, no co tu dużo mówić, kawał czasu, na podsumowanie myślę, że jeszcze przyjdzie czas, teraz gdzieś tam bardziej chcę się skupić na tym co mam do zrobienia a potem zobaczymy, może tam z tydzień odpocznę i do pracy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Tutaj chłopacy są nasi bardzo świadomi wszystkiego i to o co gramy, więc nie trzeba się jakoś tam dodatkowo motywować. Może gdzieś tam w trakcie meczu czasem my bardziej doświadczeni gracze gdzieś tam staramy się coś tam podpowiadać w pewnym sensie, ale jeśli chodzi o motywację to tutaj przede wszystkim publiczność nas motywuje, a my siebie gdzieś tam nawzajem wszyscy zdają sobie sprawę z wagi tego wszystkiego. A jeśli chodzi o to lądowania różne na ziemi to już też chyba starość. Nie no już wiem, że nie jestem taki jak kiedyś i staram się pomagać po prostu w każdy możliwy inny sposób, bo gdzieś tam pewne rzeczy po prostu zależą od charakteru, a nie od umiejętności i tych umiejętności mam już troszkę niestety mniej niż kiedyś i staram się to nadrobić gdzieś tam walką. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67784/100x70/27567.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67784/grzegorz-skiba---jestem-bardzo-dobrej-mysli.html</link><pubDate>Mon, 18 May 2026 12:33:48 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67783/marek-popiolek--chcemy-zakonczyc-sezon-z-brazowymi-medalami.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: Chcemy zakończyć sezon z brązowymi medalami]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard bliżej brązowych medali Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn! W pierwszym meczu rywalizacji toczonej w formule dwumeczu, stargardzianie pokonali na wyjeździe SKS Fulimpex Starogard Gdański, 102:94.</p> <p style="text-align: justify;"><strong><br /></strong></p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Sebastian Kowalczyk, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Nie chcę za dużo o meczu mówić, najważniejsze co chciałem dziś przekazać to podziękowania dla kibiców za cały sezon, to był ostatni mecz domowy. Myślę, że tak jak my zrobili wszystko, żeby ten wynik w tym sezonie był jak najlepszy, cały sezon nas dopingowali, byli na każdym wyjeździe &ndash; Łańcut, Bydgoszcz, wiem, że kibic tutaj słynie z niesamowitej atmosfery i za to chciałem bardzo podziękować. Co do meczu to zagraliśmy słabo w obronie, to dwumecz, musimy się ogarnąć i po prostu wierzyć.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Tak jak powiedział Sebastian, wielkie podziękowania dla kibiców za wsparcie podczas całego sezonu. Byli z nami na domowych meczach, na wyjazdach, robili świetną atmosferę, co motywowało nas do dawania z siebie wszystkiego, co mamy najlepsze. Dziękujemy im, mają swój wielki udział w naszych sukcesach. Dziś nie zagraliśmy tak, jak powinniśmy, nie chcieliśmy tak się pożegnać z własną publicznością. Po pierwszej, dobrej kwarcie nasza koncentracja kompletnie spadła, straciliśmy 89 punktów w ciągu trzech kwart, to za dużo. Musimy to przeanalizować, na pewno nie zamierzamy się poddawać. Nie będzie łatwo w Stargardzie, ale na pewno musimy zagrać lepiej niż teraz.</p><p style="text-align: justify;">Nasze błędy w defensywie polegały na tym, że jakbyśmy zapomnieli o zasadach w obronie pod kątem najlepszych strzelców rywali. Tu trzeba wspomnieć o Wadowskim, który zagrał świetny mecz, robił przewagi, kreował akcje dla siebie i dla kolegów z drużyny. Staliśmy się zbyt statyczni, straciliśmy pewność siebie i flow. Prowadziliśmy różnicą 14 punktów, mieliśmy kontrolę nad meczem, ale nie kontynuowaliśmy tej gry. To dwumecz, kilka punktów różnicy nie sprawia, że coś jest rozstrzygnięte. Powinniśmy kontynuować mecz w swoim tempie, mieć go pod swoją kontrolą, by prowadzić od początku do końca.</p><p style="text-align: justify;">Na tę chwilę nie odpowiem na pytanie, czy w przyszłym sezonie zostanę w Starogardzie Gdańskim, ale na pewno jeśli zostanę w I lidze, moim priorytetem będzie SKS. We wstępnych rozmowach z zawodnikami pojawiają się wśród nich te same opinie. Skończmy ostatni mecz i po sezonie przejdziemy do rozmów. Mam nadzieję, że spotkamy się w nowym sezonie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong>  Dzień dobry wszystkim, witam w to majowe popołudnie. Cieszymy się ze zwycięstwa. Był to mecz bardzo trudny, było Polpharma bardzo dobrze, przepraszam, z przyzwyczajenia, SKS Fulimpex Starograd Gdański bardzo dobrze zaczął, zbudował dużą przewagę, ale nie poddaliśmy się, wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie wrócić do gry i to zrobiliśmy, walczyliśmy w obronie i w ataku, dzieliliśmy się piłką, udało się trafić kilka ważnych rzutów i dlatego wywozimy zwycięstwo, natomiast to jest tylko pierwszy krok, tak naprawdę niewiele to znaczy, daje lekkie poczucie komfortu, ale musimy być bardzo skoncentrowani, bo Kociewskie Diabły na pewno mają kim grać i nie bez przyczyny walczą o to trzecie miejsce, więc będziemy na pewno bardzo skoncentrowani, czeka nas teraz tydzień przygotowań do następnego spotkania, będziemy na nich gotowi w domu.</p><p style="text-align: justify;">Jesteśmy sportowcami, nie lubimy przegrywać, znam się z chłopakami tutaj z Kociewskich Diabłów, grałem z nimi, wiem jakie to są charaktery, znam też charaktery naszej drużyny i po prostu będąc sportowcem musisz być gotowy na każdy pojedynek, ja nie lubię przegrywać nawet na treningach.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong>  Przede wszystkim podziękowania dla kibiców i to obydwu drużyn, jestem przyzwyczajony do tego i bardzo doceniam to, że nasi kibice podróżują za nami przez cały sezon i również w tej sytuacji, kiedy przegraliśmy półfinał, gramy teraz o trzecie miejsce, oni cały czas nas wspierają. W Starogardzie Gdańskim, jak to zwykle bywa, stworzono świetną atmosferę i tutaj myślę, że nikt tu nie miał wątpliwości co do tego, że oba zespoły starają się maksymalnie, aby ten mecz wygrać i myślę, że to mecz był miły po prostu dla oka, dla wszystkich, którzy go oglądali. Odnośnie samego spotkania, bardzo mocno myślę, że na początku były problemy i trochę się rozsypaliśmy, kiedy poczyniliśmy kilka strat prowadzących do kontrataków gości, a także może oddawaliśmy zbyt szybkie rzuty, które źle wpłynęły na naszą grę i taką energię, którą pokazujemy po obu stronach boiska. Byliśmy w stanie jednak zmienić to i skupić się bardzo mocno na realizacji założeń w obronie i w ataku. Pomysły defensywne, które być może trochę ograniczyły graczy SKS-u, natomiast myślę, że mecz był prowadzony przede wszystkim w wysokim tempie, było dużo punktów rzucanych z kontrataku, było dużo energii. Mój zespół na pewno wyglądał znacznie bardziej tak świeżo niż w tych meczach z ŁKS-em. Cieszę się, że ten tydzień przygotowań przełożył się na to, że moi gracze grali z dużą intensywnością. Oczywiście pomogło też to, że mamy jednego albo nawet dwóch więcej zawodników w rotacji, bo po trzymiesięcznej absencji wrócił dzisiaj Olek Jęch, zagrał swoje minuty, a także Bartek Góralski dał krótkie, ale bardzo dynamiczne, energetyczne zmiany przede wszystkim w defensywie. To nam pozwoliło grać na większej intensywności przez całe spotkanie i wygrać ten mecz. To jest miłe, bo to jest nasz ostatni mecz wyjazdowy w tym sezonie, więc będziemy go dobrze wspominali. Natomiast to jest tak naprawdę pierwsza połowa tej rywalizacji o trzecie miejsce. Mamy zaliczkę ośmiu punktów, nie znaczy to wiele i będziemy grali o zwycięstwo w tym ostatnim spotkaniu.</p><p style="text-align: justify;">Czasami czytam, może nie oglądam, ale czytam później spisane konferencje prasowe trenera Radulovicia i on nigdy nic nie mówi o takich rzeczach, więc ja nie będę zdradzał naszych pomysłów taktycznych, nie będę ułatwiał pracy jemu oraz trenerowi Łydkowskiemu. To jest tylko, tak jak powiedziałem, pierwsza połowa. Nie będziemy się odkrywali, a może przygotujemy jeszcze coś na mecz rewanżowy, także nie chcę tutaj za bardzo wchodzić w jakieś aspekty taktyczne, natomiast powiem tylko, że dobrze znamy Starogard Gdański. Na szczęście wygrywaliśmy z nimi też w sezonie zasadniczym. Wiemy dobrze, tu Paweł Kikowski trochę o tym wspominał, jest kilku graczy, którzy czy grali w Ekstraklasie, znają się osobiście, grali przeciwko sobie wiele razy, grali razem w drużynach. Sebastian Kowalczyk przecież dopiero co występował w Spójni. Także tutaj wachlarz taktyczny Starogardu Gdańskiego jest trudny do tego, aby to rozgryźć i się trzeba mocno postarać. My dzisiaj dobrze zareagowaliśmy, ale myślę, że ważniejsze nawet od taktyki było to z jaką energią, jakim poświeceniem i jak agresywnie momentami grali moi koszykarze. Wytrzymaliśmy to spotkanie też kondycyjnie i dzisiaj się cieszymy z tego zwycięstwa, ale przed nami kolejne wyzwanie za tydzień.</p><p style="text-align: justify;">Bardzo dobrze mi się pracuje w klubie i plan mam taki, aby kontynuować pracę w tym klubie, natomiast przede wszystkim czekają nas na razie zaraz podsumowania. Oczywiście część wniosków my już tak naprawdę wyciągnęliśmy, bo czas jest na tyle specyficzny, że niektóre inne zespoły mocno działają na rynku transferowym, więc my też zastanawiamy się nad tym, może w których aspektach drużyna powinna być silniejsza w przyszłości, ale przede wszystkim koncentrujemy się na tym meczu o trzecie miejsce. Chcemy go wygrać i zakończyć sezon z brązowymi medalami, to jest priorytet, a później przyjdzie czas na wszystkie podsumowania i planowanie przyszłości.</p><p><br /><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67783/100x70/27564.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67783/marek-popiolek--chcemy-zakonczyc-sezon-z-brazowymi-medalami.html</link><pubDate>Sun, 17 May 2026 14:24:07 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67782/nikola-avramovic--trzymalismy-sie-zasad.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: Trzymaliśmy się zasad]]></title><description><![CDATA[<p>Pierwsze finałowe starcie dla ŁKS-u Coolpack Łódź! Łodzianie od samego początku zdominowali boiskowe wydarzenia osiągając kilkupunktową przewagę, której nie oddali już do samego końca triumfujac ostatecznie 85:71.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack  Łódź: </strong>Chciałbym podziękować za tę niesamowitą atmosferę. Astoria to bardzo dobry, doświadczony zespół, ciężko było z nią grać dziś. Z naszej strony dobrze zaczęliśmy, była koncentracja, trzymaliśmy się zasad, które mieliśmy. Mamy też swoje problemy z którymi musimy sobie poradzić, statystyki to pokazują, ale nadal musimy być skupieni na detalach i zasadach, które trenowaliśmy.</p><p style="text-align: justify;">Play-off to wyjątkowy czas, nie są to zwykle, ligowe mecze. Przed nami oglądanie zapisu wideo, przygotujemy się na jutro, zobaczymy swoje błędy, których wcale nie było mało. Koncentracja musi być na wysokim poziomie, w szczególności w finale w którym mierzymy się z tak dobrym przeciwnikiem. Bez tego się nie da, to jest nasza recepta, przepis na sukces.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Chauncey Collins, koszykarz ŁKs-u Coolpack Łódź: Z</strong>agraliśmy dobry mecz, choć powinniśmy trafić więcej rzutów, bo zanotowaliśmy wiele pudel z rzutów wolnych. Trzeba też popracować nad decyzyjnością, to na pewno mogło lepiej wyglądać. Tak czy inaczej to był dobry, playoffowy mecz w naszym wykonaniu. W drugiej połowie mogłem oddawać więcej rzutów lub trafiać te, które zwykle trafiam, ale zwycięstwo drużyny jest najważniejsze.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Łodzi, podziękowania dla kibiców obu drużyn i duże ukłony i podziękowania dla mojej drużyny, bo daliśmy dzisiaj z siebie bardzo dużo. Oczywiście mogliśmy dać dużo, dużo więcej i wygrać ten mecz, ale przespaliśmy zupełnie początek meczu, pierwszą połowę, pierwszą kwartę.54 punkty stracone do przerwy. To jest naprawdę w finałach play-off, to dużo za dużo. Pozwoliliśmy przeciwnikom się rozhulać, złapać rytm i cały mecz goniliśmy. W drugiej połowie poprawiliśmy znacznie obronę, ale niestety zablokował nam się atak i bardzo słaba skuteczność w rzutach za trzy punkty. Na swojej sali tylko 5 na 29, czyli 17%. Nie przypomniałem sobie, żebyśmy w tym sezonie z tak niskim procentem grali. Wszystko jest otwarte. Jutro jest kolejny mecz. Gramy, walczymy i będziemy się na pewno bić. Nasz cel jest cały czas jasny. Awans, wygranie tej serii. Myślę, że seria będzie dosyć długa i jutro z nowymi pomysłami i z dobrą energią przychodzimy i będziemy bardzo chcieli pokonać ŁKS.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno strata 29 punktów w pierwszej kwarcie zrobiła swoje. Trafiliśmy też 23, czyli byliśmy w grze. To nie pierwsza kwarta, cała pierwsza połowa wyglądała słabo w naszym wykonaniu, jeśli chodzi o defensywną stronę i tutaj na pewno jest dużo materiału do analizy. Staraliśmy się, zmieniliśmy sposób obrony w drugiej połowie. To przyniosło efekt, ale znowu po atakowanej stronie nie było efektu i tutaj też jest sprawa do przeanalizowania. Nie trafiliśmy kilku naprawdę łatwych rzutów i spod kosza layupów i był taki moment, że jakbyśmy dwie otwarte trójki mieliśmy, trafilibyśmy, zeszli na sześć punktów i to też mogłoby być zupełnie inaczej. To jest koszykówka, więc przegrana jest przegraną. Stosunek się nie liczy. Jest 1-0 dla ŁKS-u, jutro jest kolejny dzień, walczymy dalej.</p><p style="text-align: justify;">W drugiej połowie trochę tam pokazaliśmy, jak zatrzymać obwód ŁKS-u, zmieniając system obrony, czy to na strefę, czy na switching defense więc tutaj ta zmienność obrony może przynieść efekty. Jeśli chodzi o Martyce&rsquo;a, mamy kilka setów na niego, ale trzeba przyznać, że był bardzo dobrze broniony, naciskany i zamiast grać do kosza, to graliśmy w poprzek. To też jest do przeanalizowania, jak to poprawić. Czasu za dużo nie ma, ale jakieś pomysły są.</p><p style="text-align: justify;">Popełniliśmy dużo błędów. Błędy przede wszystkim w komunikacji, w czytaniu gry i były otwarte trójki. Jeśli chodzi o drugą połowę, to te otwarte trójki były wkalkulowane, bo broniliśmy strefą i tam właśnie są newralgiczne punkty i dwa razy nas tam skarcili, ale w sumie był to dobry fragment naszej gry w obronie więc przede wszystkim głęboka analiza, jeśli chodzi o pierwszą połowę.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Jakub Andrzejewski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:  </strong>Gratuluję zespołowi z Łodzi. Zagrali bardzo dobre spotkanie. Na pewno pierwsza połowa. My wyszliśmy troszkę tacy... Nie chciałbym powiedzieć, że przestraszeni, ale może ospali na tę pierwszą połowę. Coś nam dzisiaj nie wpadało, ale nie możemy zrzucać tego na niecelne rzuty, bo uważam, że popełniliśmy troszkę więcej innych błędów. Mieliśmy troszkę za mało asyst, bo tylko 14, a zespół z Łodzi 22, także jest troszkę różnica. Nie zwieszamy głów na pewno, bo to nie jest naszym DNA, żeby się poddawać i my się na pewno nie położymy. Dziękuję kibicom tutaj z Bydgoszczy, bo w pewnych momentach, gdzie nam nie szło, dawali nam takiej energii. Na pewno jutro wyjdziemy z lepszą energią, bardziej agresywnie na pewno i w obronie, i w ataku. Ja wiem, że te rzuty nam wpadną. Nie tylko za trzy punkty, ale też za dwa, bo mieliśmy dzisiaj bardzo słabą skuteczność. I tyle, mam nadzieję, że jutro ten stan serii się wyrówna. Tak jak mówię, nie zwieszamy głów. Przyjdziemy jutro tak samo mocno przygotowani i zobaczymy, co pokaże dzisiejszy dzień. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67782/100x70/27561.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67782/nikola-avramovic--trzymalismy-sie-zasad.html</link><pubDate>Sat, 16 May 2026 23:06:07 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67781/co-czeka-nas-w-finale--eksperci-maja-glos-.html</guid><title><![CDATA[Co czeka nas w finale? Eksperci mają głos!]]></title><description><![CDATA[<p>Finałowa rywalizacja w Pekao S.A 1 Lidze Mężczyzn wystartuje już w sobotę, 16 maja o godz. 17:30. Jaki to będzie finał? Kto wygra? Który z koszykarzy zostanie MVP finałów?&nbsp;Tuż przed rozpoczęciem walki o prawo gry w Orlen Basket Lidze zadaliśmy te pytania dziennikarzom, którzy przez cały sezon mieli okazję, by komentować mecze Pekao S.A 1 Ligi Mężczyzn. Oto ich opinie:</p> <p style="text-align: center;"><u><em><strong>Marcin Muras (Polsat Sport)</strong></em></u><br />&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Kto Twoim zdaniem wygra finał Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26 i dlaczego?</strong><br />- Faworytem dla mnie jest Astoria którą utrzymała trzon zespołu z poprzedniego sezonu i dodatkowo wzmocniła zespół dobrymi zawodnikami z przeszłości w PLK. Mimo kłopotów z kontuzjami najrówniej grała przez cały sezon. Ma doświadczonych zawodników, a to procentuje w finale.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Który zawodnik zostanie MVP finałów?</strong><br />- MVP moim zdaniem zostanie Martyce Kimbrough, który w zeszłym sezonie nie uniósł tego ciężaru i mam wrażenie, że będzie podwójnie zmotywowany.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakiej rywalizacji się spodziewasz? Które elementy gry/którzy zawodnicy mogą okazać się kluczowe/kluczowi w kontekście odniesienia sukcesu danej drużyny?  </strong><br />- Myślę że Astoria będzie szukać swoich przewag w grze od koszem i będzie starała się kontrolować tempo gry. Przewagę na pozycji 3 może mieć Karol Gruszecki, a pod koszem Adam Kemp. ŁKS swoich szans będzie szukał na obwodzie i w szybkim ataku. Jeśli będą trafiać z dystansu mogą być groźni.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Czy przewaga parkietu będzie miała znaczenie?</strong><br />- Nie wydaje mi się, że przewaga parkietu będzie kluczową przewagą choć przy ewentualnym meczu nr. 5, kto wie...</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><u><em><strong>Mateusz Ligęza (Radio ZET)</strong></em></u></p><p style="text-align: justify;"><br /> <strong>Kto Twoim zdaniem wygra finał Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26 i dlaczego?</strong><br />- ŁKS, mimo wielu kombinacji z roszadami w składzie, presja na wielką koszykówkę zrobi swoje. Mocne nazwiska dowożą formę w play-offach i potwierdzą to też w finale.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Który zawodnik zostanie MVP finałów?</strong><br />- Marcel Ponitka, a potem przedłuży kontrakt w Łodzi.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakiej rywalizacji się spodziewasz? Które elementy gry/którzy zawodnicy mogą okazać się kluczowe/kluczowi w kontekście odniesienia sukcesu danej drużyny?</strong><br />- Astoria musi uszczelnić defensywę. Pozwolili Kociewskim zrobić sobie trzycyfrowkę, a ŁKS to lubi. Kluczem dla ŁKS-u wyeliminowanie Kimbrough, a ma na to obrońców. Astoria musi otwierać sobie inne opcje - szukać przewag pod koszem duetem Kędel-Kemp. To będzie finał, który pokaże nam, kto zbudował lepszych liderów konstruując składy na ten sezon.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Czy przewaga parkietu będzie miała znaczenie?</strong><br />- Nie</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><u><em><strong>Miłosz Romański (Emocje TV)</strong></em></u></p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Kto Twoim zdaniem wygra finał Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26 i dlaczego?</strong><br />- Niezwykle trudne pytanie, ale mój typ to ŁKS Coolpack Łódź, który w tych play-offach na razie rozwiewa wszelkie wątpliwości. W przypadku Astorii jest nieco odwrotnie - zespół trenera Skiby natrafił na małe turbulencje. W serii półfinałowej zatracił jeden ze swoich głównych atutów, czyli kontrolę tempa gry. Pod wpływem agresywnego nacisku na graczy z piłką, Bydgoszczanie popełniali zdecydowanie za dużo strat, a jak wiemy - formacja obwodowa ŁKS-u znakomicie odnajduje się w wywieraniu presji. To właśnie tutaj upatruję klucza do zwycięstwa w serii. Opanowanie, spokój i arytmia gry. Drużyna z Łodzi zbudowała pewność siebie, dysponuje też nieco szerszym składem, co przy meczach dzień po dniu również jest istotne.  Życzę jednak wszystkim serii pięciomeczowej!</p><p style="text-align: justify;"><strong>Który zawodnik zostanie MVP finałów?</strong><br />- Marcel Ponitka. Spodziewam się większych minut dla reprezentanta Polski w serii finałowej (w półfinale śr. 19 na mecz). Jego koszykarskie IQ może okazać się decydujące.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakiej rywalizacji się spodziewasz? Które elementy gry/którzy zawodnicy mogą okazać się kluczowe/kluczowi w kontekście odniesienia sukcesu danej drużyny?</strong><br />- Bardzo fizycznej. Mierzą się ze sobą najlepiej broniące ekipy w lidze, które tracą poniżej 103 punktów na 100 posiadań i zapewne będą dążyć do wyprowadzenia rywala z równowagi. Jeśli chodzi o kluczowy element gry, mój wybór jest prosty. ŁKS trafił aż 45 &quot;trójek&quot; w półfinale ze Spójnią, z kolei Astoria nie odstępuje pod względem skuteczności w całej fazie play-off (śr. 37%). Trener Skiba często wykorzystuje zagrywki uruchamiające Martyce'a Kimbrough czy Michała Chylińskiego więc ważne - z perspektywy ŁKS - będzie zmuszenie strzelców do kończenia akcji bliżej kosza.&nbsp;Spodziewam się też potyczek psychologicznych, wszak na boisku zmierzą się Kuba Andrzejewski i Marcel Ponitka - jedni z najbardziej charakternych zawodników w lidze. Trash-talk powinien być w tej serii wszechobecny.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Czy przewaga parkietu będzie miała znaczenie?</strong><br />- Z 24 dotychczasowych meczów w play-off gospodarz wygrał... dokładnie połowę. Tylko i aż połowę. O ekstraklasową atmosferę w obu halach jestem absolutnie spokojny, ale w dzisiejszej koszykówce przewaga własnego parkietu wydaje się coraz bardziej przeceniona. Przynajmniej moim zdaniem!</p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><u><em><strong>Piotr Janczarczyk (Strefa Chanasa)</strong></em></u></p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Kto Twoim zdaniem wygra finał Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26 i dlaczego?</strong><br />- Moim zdaniem wygra Enea Abramczyk Astoria. Bydgoszczanie trzeci sezon z rzędu walczą o powrót do Orlen Basket Ligi, a chęć wygrania rozgrywek osiągnęła wśród nich już chyba maksymalny pułap. To także będzie się liczyć. Chęci, zaangażowanie, historia, którą dotychczas napisali, oraz trud, który włożyli.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Który zawodnik zostanie MVP finałów?</strong><br />- Martyce Kimbrough.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakiej rywalizacji się spodziewasz? Które elementy gry/którzy zawodnicy mogą okazać się kluczowe/kluczowi w kontekście odniesienia sukcesu danej drużyny?  </strong><br />- To powinna być naprawdę zażarta rywalizacja. ŁKS podczas półfinałowych starć ze Spójnią wyglądał fantastycznie! Tylko czy Łodzianie są w stanie podtrzymać taki rytm z dystansu? Najciekawszy pojedynek? Ponitka vs. Kimbrough. Tam będą szły iskry wyczuwalne z najwyższych rzędów na trybunach!</p><p style="text-align: justify;"><strong>Czy przewaga parkietu będzie miała znaczenie?</strong><br />- Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz posiada odpowiednią infrastrukturę, rozgrywa mecze wyłącznie w jednej hali, więc już tu ma przewagę - również parkietu<br />&nbsp;</p><p style="text-align: center;"><u><strong><em>Kosma Zatorski (Radio PLK)</em></strong></u></p><p style="text-align: center;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Kto Twoim zdaniem wygra finał Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26 i dlaczego?</strong><br />- Nie zdziwi mnie żaden rezultat, ale przekornie postawię na Astorię. Mieli trudniejszą przeprawę i wyszli z niej zwycięsko. Wierzę w ich większe zgranie i doświadczenie.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Który zawodnik zostanie MVP finałów?</strong><br />- Martyce Kimbrough</p><p style="text-align: justify;"><strong>Jakiej rywalizacji się spodziewasz? Które elementy gry/którzy zawodnicy mogą okazać się kluczowe/kluczowi w kontekście odniesienia sukcesu danej drużyny?</strong><br />- Chciałbym pięciu spotkań. Kluczowa będzie postawa &bdquo;stranieri&rdquo; w obu zespołach. Wydaje mi się że doświadczenie koszykarzy Astorii także może odegrać sporą rolę. Nie przekreślałbym jednak Marcela Ponitki, który w play-off wygląda bardzo dobrze.&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Czy przewaga parkietu będzie miała znaczenie?</strong><br />- Bez wątpienia!</p><p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67781/100x70/27558.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67781/co-czeka-nas-w-finale--eksperci-maja-glos-.html</link><pubDate>Fri, 15 May 2026 16:51:48 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67780/terminy-meczow-o-medale.html</guid><title><![CDATA[Terminy meczów o medale]]></title><description><![CDATA[<p>Przed nami wielki finał oraz rywalizacja o brązowy medal Pekao S.A.1 Ligi Mężczyzn w sezonie 2025/26. Oto szczegółowe terminy spotkań.</p> <p style="text-align: justify;">O prawo gry w Orlen Basket Lidze w sezonie 2026/27 powalczą Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz oraz ŁKS Coolpack Łódź. Finałowa rywalizacja będzie toczona do trzech zwycięstw. Oto terminarz spotkań finałowych:</p><p style="text-align: justify;"><strong>1. mecz:</strong><br />16.05.2026, godz. 17:30, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>2. mecz:</strong><br />17.05.2026, godz. 17:30,  Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>3. mecz:</strong><br />23.05.2026, ŁKS Coolpack Łódź - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 4. mecz:</strong><br />24.05.2026, ŁKS Coolpack Łódź - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 5. mecz:</strong><br />27.05.2026, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;">O brązowy medal zawalczą PGE Spójnia Stargard oraz SKS Fulimpex Starogard Gdański. Rywalizacja w formie dwumeczu rozpocznie się w Starogardzie Gdańskim. Oto szczegółowy terminarz spotkań:</p><p style="text-align: justify;"><strong>1. mecz:</strong><br />16.05.2026, godz. 18:00, SKS Fulimpex Starogard Gdański &ndash; PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>rewanż:</strong><br />23.05.2026, PGE Spójnia Stargard &ndash; SKS Fulimpex Starogard Gdański<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67780/100x70/27555.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67780/terminy-meczow-o-medale.html</link><pubDate>Mon, 11 May 2026 15:18:39 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67779/darko-radulovic--damy-z-siebie-wszystko--by-zdobyc-medal-.html</guid><title><![CDATA[Darko Radulović: Damy z siebie wszystko, by zdobyć medal ]]></title><description><![CDATA[<p>Martyce Kimbrough swoją &quot;trójką&quot; na nieco ponad sekundę przed końcem czwartej kwarty przesądził o zwycięstwie enea abramczyk AstoriiBydgoszcz w czwartym meczu półfinałowej serii z SKS-em Fulimpex&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Przede wszystkim czapki z głów dla moich graczy, bo udźwignęli ten mecz, ciężko jest domknąć serię, tutaj na tym ciężkim terenie na Kociewiu i czapki z głów. Nie szło nam, nie trafiliśmy paru lay-upów w końcówce, które byśmy trafili, by były może szybciej wyjaśnione pewne sprawy, ale to już nieważne. Domknęliśmy serię, jesteśmy w finałe. Wielkie dzięki dla Kociewskich Diabłów, dla trenera Radulovicia, naprawdę wykonał kawał dobrej roboty, godny rywal, bardzo fajne półfinały i tutaj z tego trzeba się cieszyć. Wielkie podziękowania dla publiczności jednej i drugiej drużyny, naprawdę duże widowisko, może to nie było koszykarskie widowisko, bo aż 39 strat w sumie po obu stronach, ale waga tego meczu robiła swoje i stąd tyle błędów. Jestem dumny z moich chłopaków, jestem dumny z całej organizacji, dziękuję im za ten dzisiejszy mecz, za tą całą serię, ale jeszcze mamy zadanie do wykonania, więc jeszcze długa droga przed nami.</p><p style="text-align: justify;">Po raz kolejny wygrywając deskę wygrywamy mecz i w takim meczu to nawet drobne rzeczy mają wpływ i nawet ostatni rzut Martyce&rsquo;a też w ostatniej sekundzie, prawie na sekundę przed końcem trafia ważną trójkę, daje nam zwycięstwo. Patrząc na statystyki to drużyna Kociewskich Diabłów cztery trójki, my pięć trójek, czyli o tą jedną trójką byliśmy lepsi i tak można tutaj szukać takich analogii, ale wygraliśmy to charakterem i wolą zwycięstwa.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Na początku też chciałbym pogratulować tutaj bardzo dobrej serii drużynie ze Starogardu, ponieważ naprawdę to były ciężkie mecze. Myślę, że bardzo dobrze nas przygotowały również do twardej gry w finale. Myślę, że też chciałbym zwrócić uwagę na te 39 strat, ale to pokazuje jak bardzo walczyliśmy z jednej i z drugiej strony w obronie. Myślę, że to nie były takie też proste straty, może kilka się tylko zdarzyło, ale przede wszystkim obrona, obrona, jeszcze raz obrona. Myślę, że idealny przykład tego, że wczoraj tracimy ponad 100 punktów, dzisiaj 70 na tym dłuższym dystansie i mimo wszystko daliśmy radę, chociaż było bardzo pod górkę chwilami. No i oczywiście też chciałbym podziękować kibicom, bo byli dzisiaj naprawdę naszym szóstym zawodnikiem. Chciałbym zaprosić w sobotę do Bydgoszczy, bo na pewno widowisko dopiero się zacznie.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Damian Jeszke, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Ciężko cokolwiek powiedzieć po takim meczu, graliśmy jak równy z równym od samego początku. Walczyliśmy, każdy się starał, każdy chciał wygrać i zarówno nasza drużyna, zarówno drużyna z Bydgoszczy, to jest sport, to jest koszykówka, takie rzuty po prostu wpadają. Tym bardziej boli też to, że Kimbrough, teraz to patrzę, to była jego jedyna trójka, miał jeden na sześć za trzy i trafił tą ostateczną, najważniejszą trójkę i tyle. Gratulacje dla Astorii, gratulacje oczywiście dla naszego zespołu, to przede wszystkim gratulacje dla naszych kibiców, naprawdę dzisiaj zrobili niesamowitą atmosferę, było ich słychać w każdym momencie meczu, jak było gorzej, jak było lepiej, także naprawdę duże podziękowania dla nich, na pewno nie byliśmy gorszą drużyną, walczyliśmy naprawdę bardzo mocno, nie odpuszczaliśmy, oczywiście zdarzały się błędy, ale walczyliśmy i po prostu przegraliśmy takim rzutem jakim przegraliśmy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Po pierwsze, gratulacje dla Astorii za dotarcie do finału. Dzisiaj to była bardzo psychologiczna walka, jeśli mogę tak powiedzieć. Przez cały mecz wynik był wyrównany, jeden rzut zadecydował o wszystkim. Kimbrough trafił pierwszą trójkę w ostatniej akcji meczu, ale taki jest sport, taka jest koszykówka &mdash; czasem cię kocha, czasem nie. Nie będę mówił o szczegółach, bo nie udało nam się wygrać, więc chyba nie będziemy za dużo mówić o statystykach. Choć sezon nie jest jeszcze skończony, musimy walczyć o brązowy medal, który również jest prestiżem i do którego musimy podejść bardzo poważnie. Chcę podziękować miastu i kibicom za ich stałe wsparcie. Zawsze byli z nami, zawsze nas wspierali. Byliśmy blisko, prawie doprowadziliśmy do piątego meczu, a tam wszystko byłoby możliwe.</p><p style="text-align: justify;">Chcę powiedzieć, że to był bardzo dobry i udany sezon, bo są pewne rzeczy, o których nie mówiło się zbyt dużo w trakcie tych play-offów. Weszliśmy do play-offów i graliśmy bez żadnego zagranicznego zawodnika. Tychy również grały bez obcokrajowca. Byliśmy bardzo konkurencyjni w rywalizacji z Bydgoszczą i ci ludzie zasługują na uznanie za swoją pracę, wysiłek i za to, co prezentowali na boisku. W sumie mieliśmy dziewięciu zawodników przez całe play-offy. Nie było nawet okazji, by przeprowadzić cztery czy pięć treningów, więc można sobie wyobrazić, jak trudno było nam przygotować się do meczów. Jeśli zobaczycie statystyki każdej drużyny, zauważycie, że głównymi bohaterami są zawodnicy zagraniczni i to oni są najważniejsi w tych zespołach. Mieliśmy &bdquo;Bucka&rdquo;, był z nami. Nasz zespół był zbudowany inaczej niż pozostałe drużyny, ale na pewno był dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, wszechstronnym, z bardzo dobrymi statystykami. Byliśmy bez niego, a mimo to chcieliśmy wygrać. Byliśmy bardzo silni, doświadczeni i konkurencyjni.<br />Nie chcę umniejszać zasług Astorii i ich zwycięstwa. W pełni na nie zasłużyli, byli najbardziej konsekwentnie grającą drużyną w tym sezonie. Ja mówię o naszych chłopakach &mdash; oni są dla mnie prawdziwymi mistrzami. Jestem z nich dumny, a jednocześnie sfrustrowany, że nie udało nam się przejść dalej mimo ogromnych chęci i motywacji.</p><p style="text-align: justify;">Wielkie brawa i uznanie dla moich zawodników za to, co już zrobili. To jeszcze nie koniec. Przygotujemy się do kolejnych meczów i damy z siebie wszystko, by zdobyć medal w tym sezonie i zakończyć go z dobrym wynikiem.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67779/100x70/27552.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67779/darko-radulovic--damy-z-siebie-wszystko--by-zdobyc-medal-.html</link><pubDate>Mon, 11 May 2026 13:03:54 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67778/grzegorz-skiba--to-byla-przyczyna-naszej-porazki.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: To była przyczyna naszej porażki]]></title><description><![CDATA[<p>Wielkie zwycięstwo Kociewskich Diabłów! SKS Fulimpex Starogard Gdański nie poddaje się w walce o awans do finału rozgrywek! Podopieczni trenera Darko Radulovicia pokonali na własnym parkiecie Enea Abramczyk Astorię Bydgoszcz aż 103:82 i w serii półfinałowej przegrywają już tylko 1:2.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Przede wszystkim gratulacje dla Kociewskich Diabłów. Zagrali naprawdę bardzo dobre spotkanie i skutecznie, i twardo w obronie, i skutecznie w ataku. My niestety popełniliśmy 18 strat, z tego 27 punktów straciliśmy i to była przyczyna naszej porażki, więc to jest na pewno do poprawy. Fajna atmosfera, podziękowania dla naszych kibiców i dla kibiców Kociewskich Diabłów. Jutro kolejny mecz i sprawa jest otwarta, więc dzisiaj na pewno czas na analizę szybką. Krótka regeneracja i jutro widzimy się znowu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marcin Nowakowski, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>&nbsp;Na początek gratulacje dla drużyny SKS-u. Zagrali naprawdę bardzo dobre zawody, trafiali z bardzo dobrą skutecznością, szczególnie w pierwszej połowie. My zagraliśmy za miękko, ciężko coś więcej powiedzieć. Nie mamy statystyk, więc też nie widziałem, nie wiem jak tam się to wszystko zbilansowało. My na pewno wiemy co popełniliśmy, jakie błędy. Mamy wieczór, żeby to przeanalizować. Jutro nowy dzień, zapominamy, odcinamy, idziemy do przodu.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratuluję moim zawodnikom, poświęcenia, motywacji do gry, pragnienia zwycięstwa. Cała ta zwycięska mentalność, którą dziś pokazali, bardzo dobra energia, fizyczność na boisku. Od pierwszej do ostatniej minuty to my nadawaliśmy ton grze, nie oddaliśmy prowadzenia i nie przestaliśmy grać. Bardzo dobre było to widowisko, które stworzyli kibice. Nie będę wchodził w statystyczne szczegóły, bo jutro gramy kolejny mecz, musimy odpocząć, przygotować się.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Arkadiusz Adamczyk, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Przede wszystkim dobrze weszliśmy w to spotkanie, potem cały czas tę dobrą grę kontynuowaliśmy, zagraliśmy twardo w obronie, zagraliśmy też na wysokim procencie skuteczności. Chciałbym też oczywiście podziękować wszystkim kibicom, bo zrobili też fantastyczną atmosferę. Myślę, że to też jest ich zasługa, że takie spotkanie dzisiaj zagraliśmy.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67778/100x70/27549.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67778/grzegorz-skiba--to-byla-przyczyna-naszej-porazki.html</link><pubDate>Sun, 10 May 2026 12:25:37 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67777/nikola-avramovic--to-jest-jakosc-zawodnikow.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: To jest jakość zawodników]]></title><description><![CDATA[<p>ŁKS Coolpack Łódź przypieczętował awans do finału pokonując PGE Spójnię Stargard po raz trzeci! Tym razem łodzianie zwyciężyli 101:85 po raz kolejny popisując się świetną skutecznością rzutów za trzy punkty - trafili zza łuku aż 20 razy!</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:  </strong>Gratulacje dla ŁKS-u. Pokazali bardzo dobrą koszykówkę, jak nie wybitną w tej serii. My na pewno nie byliśmy sobą po serii z Pelplinem, troszkę na nasze własne życzenie pięciomeczowej. Dało nam się to we znaki, było widać różnicę świeżości między dwoma drużynami, natomiast to nie jest usprawiedliwienie. Walczyliśmy do końca. Dziękujemy bardzo kibicom, którzy wierzyli w nas do końca, którzy przyjechali tutaj do Łodzi. Brawa dla nich, bo zrobili naprawdę masę kilometrów w tym sezonie i bardzo chcieli awansu. My też, ale niestety musimy obejść się smakiem. ŁKS, tak jak powiedziałem, zagrał wybitne spotkania. My walczyliśmy do końca, zabrakło nam troszeczkę mocy. Dzisiaj można zobaczyć, że wygraliśmy zbiórkę, walczyliśmy mocno, natomiast po raz kolejny świetnie trafiali za trzy punkty. W ostatnich sekundach akcji nawet szalone rzuty im wpadały. Było widać pewność siebie i gratulacje jeszcze raz dla nich. Odpadamy z walki o awans, teraz powalczmy o brązowy medal.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Dołączam się przede wszystkim do podziękowań dla naszych kibiców, którzy przez cały sezon jeżdżą za nami wszędzie, gdzie gramy, dopingują nas  nawet w tak trudnej sytuacji, jaką mieliśmy teraz, przegrywając 0-2 po dwóch meczach w Stargardzie. Natomiast walczyliśmy do końca, myślę, że to było dzisiaj widać. Dla mnie to jest oczywiście dzisiaj trudny moment, bo tak jak też mówił Paweł, mieliśmy takie marzenia i też cel, aby do samego końca o ten awans walczyć i go wywalczyć. Natomiast konkurencja w lidze jest bardzo mocna, o czym się przekonaliśmy w trakcie tego półfinału i my też nie będąc po prostu w naszym optymalnym składzie, mieliśmy za mało argumentów w walce z ŁKS. Gratuluję moim zawodnikom postawy, bo to nie jest tak, że ktoś się w którymś momencie poddał. Podsumowując tę serię, tak mogłoby to wyglądać może w pierwszych dwóch meczach, że nie mieliśmy tak naprawdę szans na to, aby nawiązać walkę z ŁKS. To częściowo było spowodowane raz, że trudną sytuacją kadrową, a dwa, że tą bardzo trudną dla nas serią z Pelplinem, gdzie po prostu zabrakło nam trochę świeżości, sił w nogach, a ŁKS doskonale to wykorzystał, mając bardzo szeroki skład i grając w sposób bardzo agresywny. Myślę, że dzisiaj ten cały mecz wyglądał już trochę inaczej. ŁKS miał rewelacyjną skuteczność, bo 20 trafionych trójek. Przypuszczam, że to może być rekord całej ligi w tym sezonie. I tyle. My wyciągniemy wnioski z tej serii. Nie podsumowujemy jeszcze całego sezonu, bo zostały nam mecze, o brązowy medal. Mam nadzieję, że dobrze się też pożegnamy z naszymi kibicami, dobrze grając w tych ostatnich dwóch meczach, a dla ŁKS gratulacje dla wszystkich koszykarzy, dla trenerów, trenera Avramovicia, trenera Trepki, trenera Pacesasa, który też to wspiera. Macie bardzo mocną drużynę i niech wygra najlepszy. Niech awansuje najlepszy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Ja oczywiście sobie analizuję każde kolejne spotkanie i to, czy pozycje dla strzelców ŁKS-u były otwarte. Dzisiaj może w pierwszej, drugiej sytuacji przede wszystkim Iwo Maćkowiak zbyt łatwo doszedł do pozycji strzeleckiej. Wykorzystał to bezbłędnie, dlatego później dokonaliśmy pewnych zmian, jeżeli chodzi o naszą defensywę. Szybciej zareagowaliśmy niż w meczu numer dwa, ale trudno było zatrzymać świetnie dysponowanych graczy ŁKS-u. Natomiast myślę, że mecz nawet mógł się podobać kibicom. Widać było, że walczyliśmy. Widać było dużo popisów ofensywnych po obu stronach i też wynik na to wskazuje, że dzisiaj w teorii byliśmy trochę bliżej tego ŁKS-u, ale nie na tyle blisko, żeby powalczyć do samego końca. Oczywiście cały sezon był naznaczony kontuzjami, nie mamy takiego szerokiego składu, jaki ma ŁKS, bo wiadomo, że tam też pauzują niektórzy gracze ze względu na kontuzje. I teraz to było widać, tę pewną głębię składu po stronie drużyny z Łodzi. Jeszcze podsumowaniem jest ta sytuacja, kiedy dzisiaj Kuba Karolak odniósł kontuzję. Wydaje mi się, że był faul. Oczywiście to nie ma znaczenia dla przebiegu całego meczu, bo to, że czasami nie ma gwizdka, nawet kiedy jest przewinienie, to jest sytuacja normalna i tu nie ma co się ani obrażać, ani rozpamiętywać, ale boję się, że ten palec jest uszkodzony i on nie mógł kontynuować gry. Także nawet w tym momencie, kiedy jeszcze byliśmy w meczu, może to za dużo powiedziane, ale ta przewaga nie była aż tak wysoka. Zresztą w czwartej kwarcie mieliśmy pewien zryw, ale cały czas mierzyliśmy się też ze swoimi problemami zdrowotnymi czy kadrowymi.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Aleksander Lewandowski, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Gratulacje dla Spójni za walkę przede wszystkim, bo myślę, że ten wynik 3-0 dla nas w tej serii nie pokazuje tego jak walczyli, jak mieli swoje problemy przed rozpoczęciem tej serii, więc brawa dla nich. Brawa dla naszych kibiców przede wszystkim, dzisiaj w jakiej ilości przyszli na trybuny, jak nas wspierali, to naprawdę dało nam kopa i mam nadzieję, że na meczach finałowych będzie tak samo, więc wielkie brawa dla nich. A przechodząc do meczu stricte pod względem koszykarskim nazwijmy to, to kolejny mecz wpada. I to jest bardzo, bardzo fantastyczna dla nas sprawa, tylko że dzisiaj było wiele gorzej w obronie, co już zdążyliśmy sobie powiedzieć i musimy na finał pewne kwestie poprawić, bo czy Astoria czy SKS  to  drużyny, które będą też starały się wykorzystywać te nasze błędy w obronie, więc mamy teraz tydzień czasu, żeby się przygotować. I co, cieszy bardzo też mała liczba strat, bo widzę, że 7 przy 24 asystach, więc bardzo, bardzo cieszy ta gra zespołowa. Musimy tak dalej trzymać i skupić się na tych rzeczach w obronie przede wszystkim i myślę, że wtedy będziemy dalej utrzymywać tą dobrą formę.</p><p style="text-align: justify;">Każdy rzut, który jest na treningu oddajemy go w 100% skoncentrowania tak jakby był to rzut meczowy i to potem przynosi właśnie, że gdy jest maj, już tam, nie wiem, ósmy, dziewiąty miesiąc sezonu, to te rzuty w tych ważnych meczach wpadają więc myślę, że to jest tylko nasza ciężka, ciężka praca, przygotowanie do dobrej pozycji i do rzutu dla strzelców i dzięki temu te rzuty są celne.</p><p style="text-align: justify;">Przed play-offami, chyba tam już nie pamiętam, teraz przegraliśmy jakiś mecz, potem wygraliśmy, nie mogliśmy złapać serii wygranych meczów z rzędu, nazwijmy to, a teraz po tej pierwszej porażce z Tychami obudziliśmy się. Może ta porażka, można powiedzieć, po czasie była taka kopniakiem dla nas, więc może dobrze, że to się wydarzyło i teraz wygraliśmy szósty mecz z rzędu, więc można tak powiedzieć, ale mówię, jeszcze do celu zostały minimum trzy mecze, więc trzeba dalej kontynuować tę pracę, być skupionym, bo mówię, bo to są teraz najważniejsze dwa tygodnie sezonu dla nas, więc fokus musi być u każdego w 100%.</p><p style="text-align: justify;">Fajnie, że przed finałem jesteśmy w takiej formie, bo na pewno te celne rzuty i dobra gra zespołowa, to jest normalne, człowieka pchają do przodu i sprawiają, że jest pewniejszy siebie i mam nadzieję, że obyśmy tak samo grali w finale, tego sobie życzę.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Przede wszystkim chcę podziękować Spójni za dobry mecz. Dają z siebie wszystko, ale tracą kolejnych zawodników. Jestem zadowolony z awansu do finału, ale nie jestem zadowolony z tego jak dziś graliśmy. Ofensywa wygrywa jeden mecz, ale defensywa wygrywa mistrzostwo, wszyscy trenerzy mówią o tym i wierzę w to. Nigdy nie wygrałem mistrzostwa, ale w kategoriach młodzieżowych miałem pewne zwycięstwa. Zdecydowanie to nie jest to samo, ale defensywa to to, co zawsze kładłem nacisk. Defensywa musi być zawsze na wyższym poziomie. Będziemy pracować nad tym, będziemy lepsi. Nie jestem pewien, ile mamy czasu, nawet jeśli drugi półfinał będzie dłuższy, ale jeśli mamy przynajmniej tydzień, to musimy być na wyższym poziomie. Nie tylko w defensywie, ale też w taktyce. Musimy być na wyższym poziomie z naszym skupieniem. I to jest to. Jeszcze raz, jestem szczęśliwy, bo wygraliśmy ten mecz, ale nie jestem taki szczęśliwy, bo to nie wyglądało najlepiej z mojej perspektywy. Musimy być lepsi w defensywie, zbiórka 42:37 dla Spójni, to nie jest dobrze. Musimy walczyć, musimy być skoncentrowani. Zgadzam się, że prowadziliśmy 2-0, ale każdy mecz to jest 0-0, to nowy mecz. Jest 0-0, jest nowy dzień, jest wszystko nowe. Nie prowadzimy teraz 60 punktami i mamy przewagę. Po prostu jest 0-0 i zawsze mówimy o tym, na każdym treningu, przed każdym meczem. Na końcu dnia wygraliśmy mecz i jestem szczęśliwy, ale mamy dużo pracy, mamy pracować, musimy poprawić te rzeczy.</p><p style="text-align: justify;"><br />Trójki? Oglądamy dużo NBA, oglądamy i gramy NBA na PlayStation. Żartuję, nie wiem, ale ogólnie to jest jakość zawodników, którą oni mają. Nie jest to tylko rzut za trzy. Oni mają i penetrację, mogą penetrować i w lewą, i w prawą. To serio jest u nich duża jakość, a my w nich wierzymy i ja nie mam problemu, kiedy Lewandowski, czy Chauncey, czy Marcel Ponitka, czy nie wiem, Carlos, że oni rzucają. Jestem pewien, że wpadnie, dlatego trenujemy codziennie.</p><p style="text-align: justify;">Co do finału to będziemy walczyli, trenowali, damy wszystko od siebie, bo na końcu, to jest dla mnie personalnie jako trenera ważne - dać z siebie wszystko. Jak przegramy, to okej, oni są lepsi, nie ma żadnych problemów, ale jak my nie damy 100% od siebie, to nie jestem zadowolony ze swoich zawodników, swojego zespołu itd. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67777/100x70/27546.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67777/nikola-avramovic--to-jest-jakosc-zawodnikow.html</link><pubDate>Sat, 09 May 2026 13:57:31 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67776/karol-gruszecki--malo-bylo-w-tym-wszystkim-koszykowki.html</guid><title><![CDATA[Karol Gruszecki: Mało było w tym wszystkim koszykówki]]></title><description><![CDATA[<p>Po bardzo wyrównanej grze, drugi mecz serii półfinałowej padł łupem Enei Abramczyk Astorii Bydgoszcz, której już tylko jednego triumfu brakuje, by awansować do finału. Podopiecznni trenera Grzegorza Skiby pokonali SKS Fulimpex starogard Gdańki, 68:62.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratuluję drużynie z Bydgoszczy zwycięstwa. Jeszcze większe gratulacje dla moich zawodników za grę, moim zdaniem byliśmy lepszą drużyną dzisiaj. Jedynym problem, który mieliśmy to strefa. Naprawiliśmy w stosunku do wczorajszego meczu, prawie wszystko, łącznie z walką na zbiórce ofensywnej, grą jeden na jeden. Mogliśmy być w innym położeniu przy odpowiednich okolicznościach, ale ok. Bydgoszcz wygrała, gratulacje. Teraz przenosimy się na nasz parkiet, zagramy w sobotę i niedziele, seria się nie skończyła. Dziękuję kibicom za to, ze przyjechali tutaj i nas wspierali.</p><p style="text-align: justify;">Byliśmy świetni w defensywie, można powiedzieć, że mieliśmy tylko problemy z rozwiązaniem obrony strefą. Rywale decydowali zostawiać pewnych graczy na otwartych pozycjach, to ich decyzja, ich sposób gry. Przez to straciliśmy kilka piłek i nie mogliśmy wejść na nasz dobry rytm, ale będziemy and tym pracować</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Bartosz Majewski, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Również dziękuję zespołowi gospodarzy, gratuluje zwycięstwa. Bardzo wyrównany mecz, my byliśmy na prowadzeniu 18 minut 28 sekund, Bydgoszcz 17.37. Tutaj rzuca mi się w oczy, że wygraliśmy praktycznie każdą statystykę, ale niestety przegraliśmy tą najważniejszą. Co mi się jeszcze rzuca w oczy? Na pewno procent rzutów za dwa punkty. Tutaj Bydgoszcz naprawdę, co dostała piłkę w pomalowanym, zamieniała na punkty. My tutaj mieliśmy zdecydowanie gorszy procent. Przy takim wyrównanym meczu myślę, że tutaj decydują małe aspekty. Jakaś tutaj dłuższa seria punktowa przyczyniła się do zwycięstwa sześcioma punktami. Na pewno boli ta porażka, ale to jest seria. Gra się do trzech zwycięstw. Jest 0-2 dla gospodarzy. Teraz wracamy do piekła, zrobimy wszystko, żebyśmy wrócili tutaj na piąty mecz.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong>  Gratulacje należą się zawodnikom za charakter, bo nie sztuką jest wygrać jak idzie, sztuką jest wygrać jak nie idzie. 19 strat to dla nas naprawdę za dużo, przegraliśmy &bdquo;dechę&rdquo;, a mimo to wygraliśmy więc musieliśmy to wyszarpać charakterem, wolą walki, wolą zwycięstwa. To nad czym pracowaliśmy przez cały sezon. Bardzo trudne mecze, wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz. Przepchnęliśmy i chwała dla moich graczy, podziękowania dla publiczności, bo to naprawdę nasz szósty zawodnik i w tych trudnych momentach bardzo nas wsparli i to było czuć. Przewaga parkietu w tej rywalizacji ma znaczenie. Podziękowania dla drużyny przeciwnej, bo naprawdę postawiliście wysoko poprzeczkę. Bardzo słabo weszliśmy w mecz, potem goniliśmy charakterem. Mimo, że nam nie wpadały rzuty i graliśmy ospale, ale w końcu złapaliśmy w pewnym momencie nasz rytm grania. Wyrwaliśmy kilka piłek, łatwych punktów z kontry. Po przerwie żadnej kontry my znowu nie dostaliśmy, gdzie do przerwy 9 punktów z kontry drużyna przeciwna nam zdobyła. Cieszy zwycięstwo, mamy 2-0. Jedziemy w sobotę do Starogardu, seria trwa.</p><p style="text-align: justify;">Obserwujemy, jakie line-upy rywale mają na boisku i gdzieś tam reagujemy w odpowiednim momencie. Coś tam zanadrzu jeszcze mamy, ale nie zdradzę, czym możemy jeszcze zaskoczyć.</p><p style="text-align: justify;">Myślę trochę, że to gdzieś tam w play-offach jest tak, że po bardzo dobrym meczu, gdzie wygrywasz wysoko, gdzieś ta koncentracja z tyłu zawsze jest, że może i tak będzie dzisiaj, a to tak nie jest. Może na karb trochę tej koncentracji od początku meczu, że takie niefrasobliwe straty były, chociaż w drugiej połowie mieliśmy tych strat więcej, bo aż 10. Do przerwy mieliśmy 9, po przerwie mieliśmy 10, ale mimo to wygraliśmy i to nas bardzo cieszy. Na pewno jest to aspekt do poprawy.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Karol Gruszecki, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Na pewno cieszymy się z tego zwycięstwa. Obroniliśmy swój parkiet, dwa bardzo ważne zwycięstwa u siebie w sali. Co można powiedzieć o tym meczu? Wiedzieliśmy, że Fulimpex na pewno bardzo agresywnie wyjdzie w to spotkanie, natomiast patrząc w statystyki my oddajemy tylko 18 rzutów wolnych, gdzie drużyna ze Starogardu chciała sprowadzić grę do takiej fizycznej walki, do typowego błota, mało było w tym wszystkim koszykówki. Mają tyle samo fauli co my, możemy tak grać w basket. Mam nadzieję, że tylko nie skończy się to jakąś ciężką kontuzją, bo sędziowie pozwalają na bardzo dużo kontaktu i grając dzień po dniu. nie dosyć, że my musimy szybko się regenerować, szybko musimy przyjść grać w koszykówkę, a tu często są zapasy, a nie granie w koszykówkę. Natomiast są playoffy, my też musimy z tym walczyć, musimy się na to przygotować. Dobrze wiemy, że w sobotę łatwiej nie będzie, także myślę, że też się na to przygotujemy i zagramy dużo twardziej niż dzisiaj. Cieszymy się, że przepchnęliśmy to spotkanie. No i tyle, będziemy gotowi na sobotę.</p><p style="text-align: justify;">Bartek Majewski zaprosił nas do piekła, mam nadzieję, że zaprosił też sędziów. Jeżeli zagramy normalnie w koszykówkę, to z chęcią tam pojedziemy grać. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67776/100x70/27543.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67776/karol-gruszecki--malo-bylo-w-tym-wszystkim-koszykowki.html</link><pubDate>Mon, 04 May 2026 20:48:07 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67775/marek-popiolek--lks-zagral-kosmiczne-zawody.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: ŁKS zagrał kosmiczne zawody]]></title><description><![CDATA[<p>Już 2:0 dla ŁKS-u Coolpack Łódź w pólfinałowej rywalizacji z PGE Spójnią Stargard. W drugim starciu obu ekip łodzianie wygrali jeszcze bardziej okazale niż dzień wcześniej, bo różnicą 36 punktów (107:71).</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dominik Grudziński, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Przede wszystkim gratulacje dla Spójni za to, ze walczyli do końca, mimo tego w jakiej sytuacji teraz są. Grali naprawdę dobrze. może wynik tego nie pokazuje, ale wielki szacunek. Wielki szacunek również do kibiców, że tak wspierali do końca, tak jak zresztą zawsze. Cieszy ta wygrana, to jest kolejny mecz, który przygotowuje nas do finału. Chcemy naprawdę wejść mocno w ostatni mecz u nas, w mecz trzeci i zobaczymy co dalej będzie. Generalnie cieszy mnie bardzo dyspozycja wszystkich zawodników w naszym zespole. Każdy jest groźny z dystansu jak i w środku, tak naprawdę ciężko tutaj obronie przeciwnej cokolwiek zdziałać. To mnie bardzo cieszy. Poza tym dochodzi obrona, bardzo twarda pomagamy sobie nawzajem i to był klucz przy ostatnich dwóch meczach.</p><p style="text-align: justify;">Podchodzimy do każdego meczu z szacunkiem do rywala i będziemy tak samo gotowi jak przy ostatnich dwóch spotkaniach. O to właśnie chodzi, żeby takimi meczami się napędzać i traktujemy to jako przygotowania do meczów, które są jeszcze przed nami. A jeśli chodzi o kibiców, byłem w tamtym roku z Legią, w tym roku jestem z Łodzią i tak samo cieszę się jak przychodzę do hali i przypominam sobie ile tutaj litrów potu zostawiłem przez  minione lata. Cieszą mnie znajome twarze, które widziałem dzisiaj, widziałem wczoraj i życzę klubowi jak najlepiej.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Przede wszystkim chciałbym pogratulować Spójni, bo bardzo fajnie walczyli, to bardzo dobra drużyna, tak jak mówiłem wczoraj mają swoje problemy. Dziś mieliśmy więcej koncentracji niż wczoraj i od razu było to widać w pierwszej połowie. Tak jak Dominik wspomniał, cieszy mnie gra zespołu, ale także zawodnicy wchodzący z ławki, Ci zawodnicy dają nam bardzo dużo dobrego dzięki czemu możemy liczyć na każdego. Dziękuję Spójni za gościnę, tę atmosferę na meczach. Szacunek dla nich.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Wojciech Czerlonko, koszykarz PGE Spójni Stargard: </strong>Cóż, tak na gorąco, zespół z Łodzi był od nas dzisiaj lepszy. Pokazali to na parkiecie, trafili szalone 17 trójek. Po prostu ciężko było nam wygrać dzisiaj ten mecz. Ja jedyne co mogę obiecać, że naprawdę zrobimy wszystko, żeby każdy kolejny mecz wygrać, że nie będziemy zwieszać głów, że będziemy walczyć do końca i pomimo tego, że ta rywalizacja w tym momencie wynosi 0-2, to naprawdę zrobimy wszystko, żeby jeszcze odwrócić losy tej serii i pokazać się z jak najlepszej strony w Łodzi. Pomimo tego, że ten wynik jest jak jest, to ja uważam, że naprawdę zostawiliśmy kawał serca na boisku. Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, ale liczby pokazują, że zespół z Łodzi był po prostu dzisiaj lepszy.</p><p style="text-align: justify;">Powiem szczerze, że my zaczęliśmy ten mecz naprawdę dobrze, ale jeżeli zespół z Łodzi w pierwszej kwarcie trafia, wydaje mi się, że dziewięć rzutów za trzy punkty, no to po prostu ciężko nawiązać walkę, jeżeli następują takie rzeczy. Oczywiście to jest tak zwana jakość zawodników tamtego zespołu, ale uważam, że jeżeli my wyjdziemy na takim samym poziomie agresywności, jak wyszliśmy na początku tego meczu, to jesteśmy w stanie nawiązać walkę z zespołem z Łodzi.</p><p style="text-align: justify;"><strong><br />Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong>Może nietypowo rozpocznę od gratulacji dla jednej z naszych drużyn młodzieżowych, która dzisiaj odniosła bardzo duży sukces. To jest ważne też, niektórzy nasi koszykarze śledzą losy młodszych kolegów. Dzisiaj kadeci Spójni weszli do finałów Mistrzostw Polski, także to jest kolejny sukces tej młodzieżówki. To też pokazuje, jak ważna jest koszykówka w Stargardzie i jak to doceniane jest, ja uważam, w całym kraju, bo nie pochodzę stąd i tak mogę z ręką na sercu powiedzieć. Także my też się cieszymy z tego sukcesu i wielkie brawa dla młodych koszykarzy i dla sztabu szkoleniowego i dla trenera Przemka. Druga rzecz, dziękuję też kibicom, ja nie zauważyłem z perspektywy ławki rezerwowych, żeby jakoś tam tłumnie kibice opuszczali wcześniej halę. Może czegoś nie dostrzegłem, ale wiem, że wiele osób zostało z nami do samego końca, dopingowało nas i wspierało w tych bardzo trudnych momentach, w jakich jesteśmy. Obiecuję, że robimy wszystko tak, jak robimy przez cały sezon, czyli naprawdę skrupulatnie staramy się przygotowywać do każdego kolejnego meczu i nawet po takich dotkliwych porażkach, jakie tutaj odnieśliśmy, nie poddajemy się i po prostu koncentrujemy się na kolejnym meczu, żeby przygotować go jak najlepiej, zaprezentować się znacznie lepiej i rywalizować jak równy z równym z zespołem z Łodzi. Oczywiście mamy w sobie, i ja to mówię za siebie w szczególności jako pierwszy, dumę jako sportowcy i nie do zaakceptowania jest dla mnie jako dla trenera wynik takich dwóch spotkań.</p><p style="text-align: justify;">Oczywiście jak zwykle przeprowadzimy dogłębną analizę i też taką krytyczną odnośnie tego, co nie działało w naszej grze i jakie błędy na przykład zostały popełnione choćby dzisiaj, z których mogły wynikać niektóre celne rzuty za trzy ŁKS-u. Wojtek wspominał o tym, jak świetnie zagrali na samym początku. Myślę, że gdybyśmy byli trochę spokojniejsi, gdybyśmy dochodziliśmy do niezłych pozycji rzutowych, kilku graczy było podłączonych pod grę, przestrzeliliśmy sporo rzutów wolnych. Ten mecz mógł się dla nas ułożyć lepiej, ale skuteczność ŁKS-u była wręcz kosmiczna i to im pozwoliło złapać niesamowitą pewność siebie i grać na bardzo wysokim poziomie. My dzisiaj próbowaliśmy kilku rozwiązań taktycznych. Dla tych, którzy obserwują to w baczny sposób, to widać było, że z takiej tradycyjnej obrony, którą prezentowaliśmy w ostatnich dwóch, trzech miesiącach, przeszliśmy dużo w przekazywanie zasłon, w podwajanie Collinsa, w obronę strefową również w którymś momencie. Natomiast jeżeli działały któreś rozwiązania, to wynik pokazuje, że to było tylko doraźne działanie, a później ŁKS zawsze znajdował na to receptę. Wynik pokazuje, że w tych dwóch meczach byli od nas znacznie lepsi. Walczymy o to, aby w meczu nr 3 zaprezentować się lepiej. Sytuacja kadrowa jest jaka jest. Graczy bardzo dużo kosztuje ta walka na boisku, cała seria z Pelplinem i te dwa mecze z ŁKS-em. Nie mam zastrzeżeń jeżeli chodzi o zaangażowanie graczy i to, że nie próbują na boisku. Natomiast oczywiście jako trener oceniam to sobie sam i biorę odpowiedzialność za te wyniki w tej sytuacji. Nie wyobrażałem sobie, że będą one takie w tych pierwszych dwóch meczach i musimy coś zrobić, aby Łódź zaskoczyć w meczu nr 3 i aby jeszcze powalczyć w tej serii.</p><p style="text-align: justify;">Nie uważam, że różnica jakości jest tak ogromna jak wskazuje to wynik, myślę, że wczoraj dłużej pozostawaliśmy w grze. Było minus 10 po pierwszej połowie, ale też z przebiegu gry i z analizy wideo uważam, że mogliśmy coś więcej wycisnąć z tego. W trzeciej kwarcie zbliżyliśmy się na 6 punktów, ale później tak naprawdę końcówka trzeciej kwarty zadecydowała o tym, że mecz się rozleciał. Taka jest specyfika też  meczów play-off rozgrywanych dzień po dniu, że z tyłu głowy, może to dziwnie zabrzmi, ale trenerzy na pewno mają ten mecz nr 2, więc wczoraj w czwartej kwarcie już też w pewnym momencie, kiedy było wiadomo, że wynik jest rozstrzygnięty, trochę inaczej rotowaliśmy graczami i staraliśmy się zachować ich energię na dzisiaj. Myślę, że częściowo też dlatego wczoraj ten wynik tak nam uciekł. Natomiast dzisiaj ŁKS zagrał kosmiczne zawody, bo mówię zwłaszcza pierwsza kwarta to nie jest tak, że odpuszczaliśmy czy byliśmy spóźnieni. W wielu sytuacjach oczywiście przydarzyły się błędy, natomiast ŁKS zagrał na nieprawdopodobnym poziomie, mieli świetne spotkanie dzisiaj, a też w perspektywie dwóch meczów myślę, że kondycyjnie po prostu z racji głębi swojego składu wykorzystali, jakby wyglądali znacznie lepiej na tym dłuższym dystansie.</p><p style="text-align: justify;">Czy zagraliśmy poniżej oczekiwań, poniżej moich? Na pewno tak, bo wierzyłem, że jesteśmy w stanie wycisnąć z tych meczów więcej, także tak jak powiedziałem już też zespołowi. Ja w pierwszej kolejności zawsze staram się patrzeć na siebie, również krytycznie, zastanawiam się co było nie tak, jeżeli chodzi może o przygotowanie do tego spotkania, czy tych dwóch spotkań. My wyciągnęliśmy jakieś wnioski ze spotkania wczorajszego. Dzisiaj mówię pod względem tego, co było realizowane na boisku. Pierwsza połowa uważam, że nie oddawała tego jaki był wynik. Natomiast wynik jest jaki jest i niestety dla nas jest on bezlitosny.</p><p style="text-align: justify;">Olek Jęch nie jest jeszcze gotowy do gry, natomiast jego rehabilitacja postępuje. On wykonuje już coraz więcej na boisku, już takich ruchów koszykarskich i dzisiaj też mieliśmy taki pierwszy jego test rano po prostu z jakimś ograniczonym kontaktem, z jakimś tam siłowym oporem, którym ustawialiśmy w pewnych sytuacjach i po prostu on się czuł na tyle dobrze, że po prostu mógł się rozgrzać z drużyną. Ja też uważam, że to nie jest też tak, że ci, którzy siedzą przez cały mecz na ławce rezerwowych, oni są też częścią zespołu, jeżeli są zdrowi, fajnie byłoby, żeby byli w składzie, nawet jeżeli nie mogą zagrać i tam nam trochę pomagają, dają trochę więcej na tej ławce energii, więc po prostu Olek chciał być jak najbliżej drużyny, ale na razie nie może być bliżej, bo jeszcze nie jest gotowy do normalnej gry.<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67775/100x70/27540.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67775/marek-popiolek--lks-zagral-kosmiczne-zawody.html</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 21:25:57 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67774/grzegorz-skiba--odnieslismy-zasluzone-zwyciestwo.html</guid><title><![CDATA[Grzegorz Skiba: Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo]]></title><description><![CDATA[<p>Pierwsze półfinałowe starcie pomiędzy Eneą Abramczyk Astorią Bydgoszcz a SKS-em Fulimpex Starogard Gdański dla bydgoszczan! Do przerwy ekipa znad Brdy prowadziła minimalnie, ale w drugiej połowie zdominowała przeciwnika triumfując aż 101:78.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Gratulacje dla drużyny z Bydgoszczy, zasłużyli na wygraną. Różnica w dzisiejszym meczu powstała w wyniku fizyczności pod kątem pewnych aspektów gry. Daliśmy Kimbrough zbyt wiele otwartych pozycji, daliśmy mu przez to energię, był dziś w świetnej dyspozycji. Musimy teraz odpocząć, spotkać się, przeanalizować mecz i zagrać starcie numer dwa. Jakość zespołu z Bydgoszczy na pewno wpłynęła na wynik, ale dziś zagraliśmy zbyt mało fizycznie, za mało agresywnie by walczyć do końca o zwycięstwo. Oczywiście wiemy, gdzie mamy największe problemy, przeanalizujemy mecz i wrócimy tu jutro.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno musimy być bardziej fizyczni i odpowiadać na ich fizyczność. Poprawić decyzyjność w ataku, bo mieliśmy aż 13 strat w drugiej połowie, to ogromna liczba. Rywal też często punktował po tym, gdy popełnialiśmy straty, musimy to poprawić. Również trzeba zagrać lepiej w obronie, mądrzej w ataku no i ta fizyczność.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Damian Jeszke, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański:</strong> Tak jak trener chciałbym pogratulować zespołowi Astorii, zagrali bardzo dobry mecz. Tak jak trener powiedział, otworzyliśmy na początku Kimbrough, trafiał bardzo ciężkie rzuty, taki zawodnik, jeżeli się otworzy na początku meczu, to obręcz dla niego jest o wiele większa, więc trafiał naprawdę bardzo ciężkie rzuty. Grali swoje, grali fizycznie, grali mocno i na pewno to bardzo zaważyło. Mieli 25 punktów z drugiej szansy, to jest bardzo dużo, zbiórka w ataku Kempa i z tego padały trójki i to ich napędzało. W pierwszej połowie daliśmy radę dogonić na minus jeden, ale w drugiej połowie już trochę siedliśmy. Za dużo strat, 17 strat dzisiaj to jest bardzo dużo i mieli z tego łatwe punkty z kontry. Musimy na pewno poprawić swoją grę w obronie, w ataku, dopracować trochę swoje rzeczy i czyścimy głowy. Myślę, że jutro będzie zupełnie to spotkanie inaczej wyglądało.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Przede wszystkim gratulacje należą się zawodnikom, sztabowi. Wykonaliśmy naprawdę kawał dobrej roboty, przynajmniej w drugiej połowie i to jest dla nas ważne. Podziękowania dla przeciwnika. To jest ciężki przeciwnik, bardzo trudny przeciwnik. Jutrzejszy mecz będzie bardzo trudny i wymagający więc musimy dzisiaj zrobić szybką analizę i zapomnieć już o tym meczu. Dziękujemy kibicom, bo była naprawdę fantastyczna atmosfera na trybunach i to jest dla nas bardzo ważne. Bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy wszystkim kibicom z Bydgoszczy oczywiście, ale też ze Starogardu, bo była naprawdę wspaniała atmosfera playoffowa. Jeśli chodzi o sam mecz, no to Martyce przejął ten mecz i dzisiaj fantastyczna skuteczność. 8 na 11 za 3, więc trudno się gra przeciwnikowi, jeżeli mamy takiego shootera na boisku, ale przede wszystkim musimy dobrze bronić i broniliśmy w miarę konsekwentnie. Parę błędów oczywiście się przytrafiło, ale w drugiej połowie wyeliminowaliśmy większość tych błędów. Zdominowaliśmy zespół Fulimpexu i odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. To jest początek serii, więc nie ma co dywagować. Zrobiliśmy krok, żeby tą serię przejść, a jeszcze trzeba dwa zwycięstwa, potrzebujemy dwóch zwycięstw. Jutro jest naprawdę bardzo trudny mecz, bo po takim meczu zachować koncentrację i większą determinację niż dzisiaj, więc musimy nad tym popracować i będziemy na pewno rozmawiać jutro z zespołem i będziemy przygotowani do jutrzejszego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Analizowaliśmy nasze dwa mecze, które rozgrywaliśmy w rundzie zasadniczej z SKS-em i oczywiście trzy ostatnie ich mecze, więc tutaj za dużo się nie zmieniło. Jest to bardzo niewygodny rywal. Na pewno brak Buckinghama w rotacji im doskwiera, a nam brak Mikołaja także Dzierżaka, więc gdzieś tam wszystkie drużyny są pokiereszowane w tych play-offach, ale analizowaliśmy i ten mecz w Starogardzie też był przedmiotem naszej analizy, jak byliśmy bronieni, przede wszystkim w sposób obrony naszego zespołu.</p><p style="text-align: justify;">Mikołaj ma mieć w poniedziałek kolejne badania. Zobaczymy, jak ten jego mięsień wygląda i lekarze podejmą decyzję co do dalszej rehabilitacji i na razie myślę, że w tej serii może go nie być, ale bardzo liczę na to, że na finał, jeżeli takowy, będzie, będzie naszym bardzo dużym wzmocnieniem.</p><p style="text-align: justify;">W pewnym momencie meczu straciliśmy 8 punktów z rzędu. Prowadziliśmy dziewięcioma punktami, skończyło się jednym i moich błędów troszkę, jeśli chodzi o decyzję w rotacji i także zmiana systemu obrony, &bdquo;trapowali&rdquo; nas mocno zawodnicy, grali na faul. Jakoś trudno nam było się do tego dostosować, ale już po przerwie graliśmy to, co mieliśmy zagrać. Koszykówka jest grą błędów. Kto tych błędów popełni mniej, ten wygrywa. Na pewno końcówka drugiej kwarty jest do przeanalizowania i będziemy zaraz to robili.</p><p style="text-align: justify;">Przy braku Mikołaja Jamiołkowskiego też musisz szafować trochę siłami. Adam czuł się bardzo dobrze dzisiaj. W drugiej połowie pokazał takiego Adama, jakiego chcemy widzieć, jak walczy na desce, zbiera i pomaga zespołowi. Jutro kolejny mecz. Musimy się zregenerować i przygotować, żeby jutro wygrać.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Martyce Kimbrough, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong> Mieliśmy duże oczekiwania względem tego meczu, wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz i po pierwszej połowie prowadziliśmy tylko jednym punktem. W przerwie porozmawialiśmy sobie, także ze sztabem trenerskim, dokonaliśmy wielu poprawek, wiedzieliśmy, że musimy zagrać mocniej, m.in. na zbiórce. Jestem naprawdę dumny z zespołu, to tylko jeden mecz, play-offy to serie spotkań, przed nami jeszcze długa droga. Robimy swoje krok po kroku, sprawiamy radość kibicom i chcemy zakończyć serię awansem.</p><p style="text-align: justify;">Codziennie pracuję bardzo ciężko. Wiem, że ludzie mówią co chcą na mediach społecznościowych, ale nie obchodzi mnie to. Moi koledzy i trenerzy wiedzą jak pracuje, każdego dnia przed treningiem przyjeżdżam wcześniej i trenuję, po treningach tez zostaję dłużej, przed meczami rzucam. Dla mnie to kwestia pewności siebie, trzeba to mieć i wierzyć w siebie. Dziś miałem dobry dzień, nie wiem czy to było moje playoffowe wydanie, to po prostu byłem ja, zawsze oczekuje od siebie dużo, nieważne jaki jest wynik. Jestem szczęśliwy, że zagrałem dziś dobrze, na pewno, ale na pewno chcę być zawsze na tym samym poziomie, także jeśli chodzi o etykę pracy.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67774/100x70/27537.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67774/grzegorz-skiba--odnieslismy-zasluzone-zwyciestwo.html</link><pubDate>Sun, 03 May 2026 15:35:46 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67773/nikola-avramovic--mamy-jasny-cel-na-play-off-.html</guid><title><![CDATA[Nikola Avramović: Mamy jasny cel na play-off ]]></title><description><![CDATA[<p>Osłabiona brakiem kontuzjowanych Jaylena Raya oraz Szymona Szmita PGE Spójnia Stargard nie zdołała nawiązać równorzędnej walki z ŁKS-em Coolpack Łódź przegrywając na własnym parkiecie, 66:95. W półfinałowej serii łodzianie prowadzą 1:0.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Igor Urban, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong> Na pewno bardzo intensywny mecz. Pierwsza połowa naprawdę była bardzo trudna. Staraliśmy się grać jak najszybciej, egzekwowaliśmy to i to dawało nam pozytywny rezultat. Bardzo się cieszę, że przez, może nie przez 40 minut, ale w trakcie całego meczu staraliśmy się egzekwować założenia, które sobie założyliśmy przed meczem i przez to kończymy z takim wynikiem. Naprawdę cieszy to, że zaczęliśmy rundę zwycięstwem, ale tak naprawdę jeszcze dużo grania przed nami. Musimy wrócić do hotelu, wypocząć i jutro kolejny dzień.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź:</strong> Najpierw chciałbym pogratulować  mocnej walki. Nie jestem tu od początku sezonu, ale wiem, że Spójnia miała też problemy z kontuzjami na początku sezonu i chcę pogratulować twardej, niesamowitej walki pomimo kontuzji Raya i Szmita. Drużyna była w podobnej sytuacji kilka miesięcy temu. Wiem, że to dla nich trudne, pomimo tego bardzo mocno walczyli. Co do meczu, nikt nie wygrywa meczu już w pierwszej kwarcie. To był dobry mecz walki dla nas. Początkowo mieliśmy pewnie problemy z koncentracją, ale w przerwach powiedzieliśmy sobie o swoich problemach i je poprawiliśmy i na szczęście wygraliśmy mecz. Mamy jasny cel na play-off i zrobimy wszystko, by wypełnić swoje zadanie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Wiktor Rajewicz, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong> Na początku dziękuję bardzo kibicom za wsparcie do samego końca. Wiem, że przy takim wyniku ciężko się ogląda spotkanie, ale oni na pewno cały czas nas wspierają. Liczymy tak samo na nich jutro, że nas poniosą do zwycięstwa, 1-0 to wynik naszej rywalizacji. Musimy przeanalizować to spotkanie, zobaczyć z chłodną głową, co dokładnie nie funkcjonowało. Na pierwszy rzut oka na pewno widzę, że punkty ze strat oraz zbiórki, ale na pewno nie można nam zarzucić, że nie walczyliśmy, że się nie staraliśmy, bo to na pewno było widać na pakiecie. Tak jak mówię, wracamy trochę oczyścić głowy, jutro spotkać się przeanalizować, co zrobiliśmy źle i walczymy o 1-1 na swoim pakiecie.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:  </strong>Po pierwsze, tak jak Wiktor, chciałbym podziękować kibicom za to, że tłumnie przyszli nas dopingować w tym bardzo ważnym momencie sezonu. Oczywiście nie tak sobie wyobrażałem to spotkanie. Wiedzieliśmy jak taktycznie gra ŁKS. Mieliśmy tutaj, nawet pomimo tego, że graliśmy w środę odpowiednio dużo czasu, aby zadbać o te najważniejsze rzeczy, rzeczy priorytetowe, wiedzieć jaki styl prezentuje rywal. W pierwszej połowie dosyć dobrze funkcjonowało wiele elementów naszej gry. Ograniczyliśmy swoje straty. Nie pozwalaliśmy na zbyt dużo kontrataków. Mieliśmy pewne problemy ze zbiórką, natomiast brakowało nam skuteczności, bo tylko dwie trafione trójki w pierwszej połowie. Mieliśmy dobry moment w trzeciej kwarcie. Mówię o tym czasie, kiedy zeszliśmy na sześć punktów straty, ale później znowu akurat nasze straty i przede wszystkim punkty z kontrataku, którymi daliśmy się napędzić rywalowi, spowodowały, że ten wynik szybko nam uciekł. Słabo zareagowaliśmy, nie byliśmy tak naprawdę w stanie wrócić do tego spotkania i wydawało się, że ŁKS ma je pod kontrolą. Trudno oczywiście się mówi po takim meczu, bo dzisiaj nie daliśmy rady z tą intensywnością, którą ŁKS zaprezentował, mieliśmy duże problemy z konstruowaniem naszego ataku, tak aby działo się to w sposób płynny. Natomiast teraz sztuką będzie to, abyśmy mentalnie szybko przygotowali się na kolejne spotkanie, jakim jest jutrzejsze spotkanie. W play-offach tak często bywa, że jeden i drugi mecz mogą być kompletnie inne. Tak jak też Wiktor powiedział, ja nie mam zastrzeżeń do tego, jak zaangażowani byli dzisiaj nasi gracze. Walczyli. Nie starczyło nam może i sił, i pomysłu, aby z ŁKS rywalizować przez 40 minut, ale wierzymy w to, że jutro będzie zupełnie inaczej.</p><p style="text-align: justify;">Z tego, co wiem, to nie tylko klub ma wpływ na to, o której rozgrywane są godziny spotkań. Są też jakieś regulaminy dotyczące choćby transmisji na Emocjach, także my nie jesteśmy tak naprawdę od tego, nie mamy decydującego wpływu na to, o której godzinie rozgrywane są mecze. Gra dzień po dniu sama w sobie jest bardzo trudna, ale mam nadzieję, że szybko się zregenerujemy i zrobimy wszystko, co można zrobić, aby jutro być przygotowani tak dobrze, jak można być.</p><p style="text-align: justify;">Wszystko ma wpływ i na nas i na ŁKS, ale jaki to będzie wpływ, to zobaczymy jutro. Myślę też, że dwie godziny w jedną czy w drugą to nie są kwestie decydujące o tym, jak będzie wyglądało spotkanie. My jesteśmy od tego, aby po prostu dostosować się do terminarza, w jakim gramy, do godzin rozgrywania spotkań i przygotować się tak, abyśmy grali najlepiej, jak to możliwe i żebyśmy walczyli, także tutaj też nie ma żadnego potrzeby szukania jakichkolwiek wymówek, bo nie ma takich, po prostu jutro jest mecz o 18.00 i koncentrujemy się na tym, żeby zagrać lepiej w koszykówkę niż to się dzisiaj wydarzyło.</p><p style="text-align: justify;">Widzę, że Ci młodsi zawodnicy zagrali nieco więcej niż półtorej minuty, ale tam dosyć długo, pierwszy był Bartek Góralski, już przygotowany do zmiany, do niego zaraz dołączyło dwóch kolejnych. Planowałem tę zmianę trochę wcześniej, ale akurat tak się sytuacja wydarzyła, że nie było dosyć długo żadnego gwizdka, faulu czy przerwy w grze. Myślałem, że zagrają trochę dłużej, ale wyszło w ten sposób.</p><p style="text-align: justify;">Wiadomo, że chcielibyśmy grać w pełnym składzie, tutaj nie zapominajmy jeszcze o tym, że Olek Jęch też jest poza składem od lutego i to nam uszczupliło tę rotację, podkoszową. Natomiast jeszcze raz powiem, żadnych wymówek, gramy teraz w takim składzie, a jeżeli chodzi o wpływ na naszą drużynę, to sobie ocenimy po zakończonej serii. Dzisiaj to wyglądało źle, natomiast ja mam pełną wiarę w to, że jutro zagramy znacznie lepiej, będziemy w stanie stawić czoło ŁKS-owi i namieszać w tej serii, a jeżeli chodzi o te kontuzje, które się wydarzyły ostatnio, czyli Szymon Szmit i Jaylen Ray, to też przede wszystkim szkoda mi tych chłopaków, bo włożyli mnóstwo pracy w to, aby grać jak najlepiej dla tej drużyny, aby robić postępy indywidualne. Myślę, że Państwo widzieli, jak rozwija się jeden i drugi i jak wyglądaliśmy ostatnio dobrze, kiedy oni byli w składzie, także to jest bardzo trudne dla zawodnika, zresztą dla trenera wiadomo, dla zespołu wiadomo, dla kibiców chyba też wiadomo, ale dla tych dwóch koszykarzy to jest po prostu smutna sytuacja, że takie kontuzje przydarzyły się w takim momencie i uniemożliwiają im grę.</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67773/100x70/27534.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67773/nikola-avramovic--mamy-jasny-cel-na-play-off-.html</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 22:52:41 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67772/czas-na-polfinaly-.html</guid><title><![CDATA[Czas na półfinały!]]></title><description><![CDATA[<p>Znamy najlepszą czwórkę sezonu 2025/26 Pekao 1. Ligi Mężczyzn. Tak jak rok temu, rozstawione w ćwierćfinałach drużyny w komplecie awansowały do półfinałów. Pierwsze starcia tego etapu rozgrywek już w ten weekend, w sobotę i niedzielę (2-3 maja).</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;">W walce o prawo gry w Orlen Basket Lidze w sezonie 2026/27 pozostały cztery zespoły: Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz, PGE Spójnia Stargard, ŁKS Coolpack Łódź oraz SKS Fulimpex Starogard Gdański. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, pierwsze starcia już w ten weekend (2 oraz 3 maja):</p><p style="text-align: justify;"><strong>Oto terminarz spotkań półfinałowych:</strong></p><p style="text-align: justify;"><strong>1 mecz:</strong><br />02.05, godz. 18:00&nbsp; Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 	<br />02.05, godz. 20:00&nbsp; PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>2 mecz:</strong><br />03.05, godz.18:00&nbsp; &nbsp;Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 	<br />03.05, godz.18:00&nbsp; &nbsp;PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź</p><p style="text-align: justify;"><strong>3 mecz:</strong><br />09.05, godz. 18:00&nbsp; &nbsp;SKS Fulimpex Starogard Gdański - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz <br />09.05, godz. 20:00&nbsp; &nbsp;ŁKS Coolpack Łódź - PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 4 mecz</strong><br />10.05, godz. 18:00&nbsp; &nbsp;SKS Fulimpex Starogard Gdański - Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 	<br />10.05, 20:00   ŁKS Coolpack Łódź - PGE Spójnia Stargard</p><p style="text-align: justify;"><strong>ew. 5 mecz</strong><br />13.05.2026   Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - SKS Fulimpex Starogard Gdański 		<br />13.05.2026  PGE Spójnia Stargard - ŁKS Coolpack Łódź 	<br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67772/100x70/27531.jpg" width="100" height="36"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67772/czas-na-polfinaly-.html</link><pubDate>Sat, 02 May 2026 12:04:03 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67771/marek-popiolek--kazdy-mecz-wazy-podwojnie.html</guid><title><![CDATA[Marek Popiołek: Każdy mecz waży podwójnie]]></title><description><![CDATA[<p>PGE Spójnia Stargard ostatnim półfinalistą Pekao S.A 1 Ligi Mężczyzn! W piątym, decydującym meczu serii ćwierćfinałowej &quot;Biało-Bordowi&quot; szybko osiągnęli wyraźną przewagę nad Decką i tym razem nie wypuścili zwycięstwa z rąk.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Mikołaj Ratajczak, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Gratulacje dla drużyny Spójni Stargard. Zwyciężyli dzisiaj tą bardzo ciężką batalię. Myślę, że nikt się nie spodziewał, że ta seria będzie trwała aż 5 spotkań. Podzielę moją wypowiedź na dwie części. Odnośnie dzisiejszego spotkania Spójnia bardzo mocno na nas wyszła, fizycznie walczyli, trafiali na bardzo dobrej skuteczności, trójki chyba 8 do przerwy mieli, każdy twardy rzut trafiał do kosza, potem już było ciężko się podnieść. Mieliśmy na pewno z tyłu głowy to, że dwa razy wracaliśmy z dalekiej podróży 17-punktowej w dwóch spotkaniach, które wygraliśmy i do końca wierzyliśmy. Natomiast doświadczenie dzisiaj Spójni zwyciężyło, także jeszcze raz gratulacje. Druga część wypowiedzi będzie odnośnie całej naszej organizacji. Zrobiliśmy naprawdę fantastyczną robotę. Myślę, że nikt na nas nie stawiał, natomiast z przyjemnością oglądało się to serce, walkę, którą wykonaliśmy w tym pięciomeczowym boju, także ogromne gratulacje dla całej Decki Pelplin, dla wszystkich sponsorów, oczywiście dla sztabu, dla kibiców przede wszystkim, bo to dla nich robimy. Mały Pelplin, a pokazujemy z każdym sezonem, że gramy coraz lepiej, także jeszcze raz serdeczne gratulacje dla wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do tego sukcesu, jakim na pewno są te dwa zwycięstwa, które udało nam się zdobyć. Jeszcze  raz serdecznie dziękuję i życzę Spójni powodzenia w półfinale.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin:</strong> Bardzo fajna sprawa, że takie mecz oglądało ponad tysiąc widzów. Zresztą widać, że jest to święto koszykówki i żywiołowo reagująca publiczność, to jest sól tej ziemi, coś dla czego się gra i dla kogo się gra i naprawdę miło przebywać na takich halach, niezależnie od tego, jaki jest wynik końcowy. Chciałbym też bardzo podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali te kilometry, żeby nas wspierać. Byli z nami, nawet jak już przegrywaliśmy różnicą 25 punktów, na pewno dziękujemy też za cały sezon organizacji. My jako organizacja, jako drużyna też małymi kroczkami idziemy co sezon do przodu więc liczę, że w przyszłym roku też zrobimy nawet delikatny progres ponieważ te osoby, ci ludzie zasługują na to, żeby to się działo, żeby wciąż żyli naszymi meczami.To jest to w sumie wszystko, co mogę powiedzieć.</p><p style="text-align: justify;">Spójnia grała bardzo fajnie, był to kolektyw i tutaj staraliśmy się izolować Kubę Karolaka. izolować też Igora Wadowskiego, gdy mieli cztery faule. Koniec końców tylko Kubę udało nam się spuścić za pięć fauli. Zdecydowanie za późno. To pokazało, jak drużyna potrafiła się scementować, jak potrafiła przejmować krycie, żeby osłaniać swojego gracza zagrożonego faulami i to na pewno mnie zaskoczyło, bo w tej grze ci dwaj gracze grali tak długo, na pewno drużyna o wiele lepiej z nimi wyglądała na pakiecie. Jedną rzecz chciałem powiedzieć. Proszę pamiętać, że cała moja drużyna w całym swoim życiu nie rozegrała tyle meczów playoffowych co rozegrał Jarek Mokros albo Paweł Kikowski więc to też pokazuje stan ludzki i to doświadczenie i to jak klasowi gracze tutaj się skupili, dlatego móc rywalizować z taką drużyną dla moich młodych chłopaków, to jest coś wspaniałego. To jest niesamowita lekcja na przyszłość. Ja wiem, że w przyszłym roku wrócą mocniejsi i takie mecze dają zdecydowanie więcej niż miesiąc obozu treningowego i dlatego na pewno mogę podziękować naszym rywalom, że stworzyliśmy fajne widowiska w pięciu spotkaniach.</p><p style="text-align: justify;">Są prowadzone rozmowy. Jeszcze nikt nie ma podpisanego kontaktu na przyszły rok, ale są prowadzone rozmowy. Też wielu graczy prosiło, żeby poczekać na koniec sezonu, żeby nie mieć w głowie, nie myśleć o tym, gdzie będą grać, gdzie będą mieszkać, za jakie pieniądze podpisać. Chcieli mieć czyste głowy, żeby rozegrać te spotkania i mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że na pewno w tym tygodniu prezes, a także sponsorzy, zarząd przystąpią do mocno intensywnych rozmów z wieloma naszymi graczami. Jeżeli chodzi o mnie, no to trzeba by było spytać prezesa naszego, ja zawsze powtarzam i od dwóch lat jestem w Pelplinie, jest mi tam dobrze, jestem szanowany, miałem możliwość wyboru składu, wyboru ludzi. Zawsze prowadzimy otwarte dialogi. Nic nie jest robione za plecami, za co bardzo szanuję organizację, mam świetnych ludzi w staffie. Powiem tak, chciałbym zostać, a co następny dzień przyniesie, jeszcze nie wiem.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Wiktor Rajewicz, koszykarz PGE Spójni Stargard:  </strong>Bardzo ciężka seria, zakończona happyendem dla nas. Pokazaliśmy naprawdę duże serce, zaangażowanie i od pierwszych minut nie daliśmy wyrwać sobie tego zwycięstwa. Tak samo i na początku pierwszej kwarty, na początku trzeciej kwarty kiedy wybiliśmy Dece koszykówkę z głowy i pokazaliśmy, kto tutaj bardziej chce być w tej czwórce. Uważam, że takie mecze wygrywa się właśnie charakterem i tym co dzisiaj pokazaliśmy. Drużyny się znają jak łyse konie, bo zagraliśmy już ze sobą 7 meczów w tym sezonie i nie taktyka, tylko zaangażowanie zadecydowało, że dzisiaj jesteśmy my w półfinale, a nie Decka. Jeszcze chciałbym podziękować kibicom za wsparcie, i w Pelplinie, i tutaj cały czas nas wspierają, robią niesamowitą robotę, my to czujemy, są naszym szóstym zawodnikiem i niech tak zostanie. Niech wspierają nas dalej w półfinałach i walczymy o finał.</p><p style="text-align: justify;">Trzeba być gotowym, cały czas, czy to na treningach, czy na ławce, jestem gotowy, daję z siebie 100%, tak samo trener powiedział, że mam być gotowy. Cały czas o tym myślałem, byłem przygotowany, wszedłem, zrobiłem swoją robotę i nie ma nic więcej do dodania.</p><p style="text-align: justify;">Zawsze powiem, że my jesteśmy faworytem, bo nie będę mówił, że drużyna z ŁKS-u. Wygraliśmy z nimi dwa razy. Ja myślę tylko o finale, ŁKS jest po prostu następną drużyną, którą musimy przejść i w tym finale się znaleźć.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: </strong> Ogromne gratulacje dla moich koszykarzy, naszych zawodników, bo to, co im przed chwilą powiedziałem w szatni, przede wszystkim jestem z nich bardzo dumny, bo ta wygrana seria play-off, gdzie każdy mecz waży podwójnie i to nie jest tylko jakiś banał, który się powtarza, że to jest inne granie niż w sezonie zasadniczym. Tak rzeczywiście jest. Ten nawet stres towarzyszący spotkaniom wchodzi na zupełnie inny poziom i każdy mecz waży podwójnie, a wiedzieliśmy, że mierzymy się z drużyną, która po pierwsze gra bardzo szybko, agresywnie, a także ma młody, atletyczny skład i w takiej serii, gdzie się gra dzień po dniu, no to po prostu zespół z Pelplina był dla nas trudnym przeciwnikiem. Widzieli Państwo dokładnie, co się działo w trakcie całej serii, czyli można by było tak powiedzieć, że w każdym kolejnym spotkaniu wychodziliśmy na dość duże prowadzenie. Dwa razy niestety je traciliśmy i przegrywaliśmy mecze, ale w konsekwencji uważam, że drużyna dzięki temu też rośnie. Drużyna potrafiła dobrze się przestawić mentalnie znowu na walkę i na kolejne spotkania i dzisiaj to było widać od samego początku.</p><p style="text-align: justify;">Świetna pierwsza połowa w naszym wykonaniu. Każdy gracz wchodząc na parkiet pomagał, a później świetny moment miał choćby Wiktor, którego tutaj oglądaliście w drugiej połowie. Mecz był bardzo trudny. Okoliczności były bardzo trudne. Mówię o problemach z faulami, problemach z kontuzjami i tym wszystkim, co Państwo widzieli. Natomiast uważam, że taktycznie byliśmy dobrze przygotowani we wszystkich meczach i wiedzieliśmy, co mamy robić.</p><p style="text-align: justify;">Z zespołem z Pelplina dzisiaj wytrzymaliśmy też fizycznie całe spotkanie i to wejście teraz do czwórki to jest tak naprawdę nie tylko efekt dzisiejszego spotkania czy tych ostatnich dwóch tygodni, ale ja na to też tak patrzę, że nagroda za cały dobry sezon zasadniczy, bo rozgrywać ten mecz numer pięć u siebie to też jest oczywiście atut. Kibice bardzo nam pomagali i ja się cieszę, że dzisiaj daliśmy im chyba dużo radości i z ich pomocą weszliśmy już do tej czwórki. Także teraz najważniejsze, aby trochę odpocząć, leczyć tych, którzy są kontuzjowani i przygotować się jak najlepiej do meczów, które w sobotę i w niedzielę zagramy tutaj z ŁKS Łódź, na które wszystkich zapraszam, aby był rekord frekwencji.</p><p style="text-align: justify;">Cały czas postępuje rehabilitacja Olka Jęcha. On powoli wraca do treningu, ale to jeszcze trzeba poczekać na to, aby mógł nam pomóc. Dodatkowo, tak jak ostatnio w meczach nr 3 i 4 brakowało Szymona Szmita, dzisiaj ta sytuacja się powtórzyła, on dzisiaj miał kompleksowe badania. Jeszcze tak naprawdę nie wiem, znaczy kolejne kompleksowe badania. Ja jeszcze nawet nie wiem, jaki jest ich rezultat. No i Jalen Ray. Jego kontuzja niestety wyglądała dosyć groźnie. Zawsze takie sprawy mięśniowe są niepokojące, ale czasami jest w życiu tak, że się zaskakujemy na plus. Może wytrzyma, może to uszkodzenie nie jest zbyt poważne i może będziemy jeszcze mogli na niego liczyć.</p><p style="text-align: justify;"><br />Bardzo trudno jest grać, jeżeli ma się tych fauli zbyt dużo. Tutaj ten niechlubny rekord to mieliśmy ostatnio, czyli w meczu nr 4 w Pelplinie, tam były aż 32 nasze przewinienia. Teraz zerkam na statystyki i widzę 25. Powiem tak, koszykarzom naszym bardzo zależy na tym, aby te mecze wygrywać. Nie można odmówić im waleczności, zaangażowania i tego, że chcą grać w sposób twardy. Seria z Pelplinem była trudna, bo tak jak też mówiłem, to wszystko jest jakby połączone. Drużyna z Pelplina gra bardzo szybko, często stara się grać jeden na jeden w kontrataku, dostaje się pod obręcz. I to jest pewna specyfika serii, że tak to wyglądało. Drugą rzeczą jest oczywiście kontrolowanie naszych emocji. Ja cieszę się z tego, że nasi koszykarze mają tych emocji zbyt dużo, a niżeli żeby mieli zbyt mało. I teraz naszą mądrością jest też to, żeby w odpowiednich momentach meczu tam utrzymać nerwy na wodzy, po prostu skupiać się cały czas na graniu, nie robić tych fauli w taki niepotrzebny sposób, ale z drugiej strony, no taki mamy też styl gry i naszej defensywy, że pewne rzeczy chcemy zabierać rywalowi za wszelką cenę i myślę, że dzisiaj też wydarzyła się fajna historia, bo to tutaj siedział Wiktor Rajewicz, który dał świetny impuls w drugiej połowie, ale też warto wspomnieć o tym, że jak bardzo Paweł Kopycki nam pomaga w drugiej części sezonu. On bardzo solidnie przepracował cały ten sezon. Nie podłamywało go to, kiedy grał bardzo mało minut albo nie grał w meczach. Wiemy przecież, że tak się działo, a teraz gra tak naprawdę nominalnie nie do końca na swojej pozycji, uzupełniając brak Olka Jęcha.</p><p style="text-align: justify;">Świetnie sobie radzi, daje nam mnóstwo energii. I tak jak ja powiedziałem zawodnikom dzisiaj w szatni, gdyby któregoś z nich zabrakło, może byśmy tego nie zrobili. Może byśmy do tej czwórki nie weszli, także naprawdę wszyscy, którzy tam byli, w perspektywie całego sezonu nam pomogli, a dzisiaj ten mecz miał też takich tak naprawdę nieoczywistych bohaterów. Również ze względu na to, o czym Pan powiedział, czyli ze względu na kontuzję i problemy z faulami. Chyba Pan mówił, eksperymentalne były czasami ustawienia. One nie są do końca eksperymentalne, bo my zawodników staramy się przygotowywać na też takie sytuacje nieoczekiwane. Tu pewnie najlepszym przykładem jest Wojtek Czerlonko, który grał u nas na praktycznie wszystkich pozycjach w perspektywie całego sezonu i gracze znają założenia taktyczne w obronie, w ataku, jeżeli jest taka potrzeba, to grają czasami, może nie na swojej pozycji, ale jesteśmy w stanie przetrwać momenty meczu, tak jak dzisiaj to było.</p><p style="text-align: justify;">Żeby wygrać, w sensie przejść do kolejnej rundy, trzeba wygrać trzy mecze. Nic nam nie dało to, że choćby w meczu numer cztery rywal prowadził chyba przez 57 sekund tylko. Tak to było w statystyce. Wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy w ostatniej minucie. Po prostu nie dowieźliśmy tego zwycięstwa do końca. Nie ma co gdybać o tym, co by się wydarzyło, a może nam paradoksalnie ten mecz pomoże. Może dzięki temu, że jesteśmy cały czas w rytmie meczowym, w grze, zawodnicy będą się czuli pewnie, wytrzymają kolejne wyzwania. Jeżeli chodzi, tak jak też mówię, o budowanie drużyny, no to mamy już za sobą trudne doświadczenia, zarówno w sezonie zasadniczym, jak i teraz, kiedy ta seria tak wyglądała, że nikt nie wygrywał dwóch meczów z rzędu. Cały czas było blisko remisu. Trzeba było walczyć. Przetrwaliśmy mecz numer pięć u siebie i przygotowujemy się jak najlepiej do kolejnego spotkania, a efekty tego, no to dopiero będziemy obserwowali to na boisku w sobotę i w niedzielę.</p><p style="text-align: justify;">Unikam raczej takich dywagacji odnośnie tego, kto jest faworytem, bo najlepiej nam wychodzi w klubie to, jak koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu, a nie na jakichś szumnych zapowiedziach. Mniej więcej tak to wygląda od, powiedzmy lutego, że wygrywamy bardzo wiele spotkań. Niewiele z nich przegraliśmy. Oczywiście mecze z ŁKS-em dobrze pamiętamy. Będziemy je analizować, ale wiemy, jak dużo zawirowań było u rywala. My je wygraliśmy. W tym pierwszym był w ŁKS inny trener, a po drugie składy personalne obydwu drużyn bardzo się zmieniały. I tyle. Dobrze znamy ich zawodników. Skupimy się na pewnych rozwiązaniach taktycznych, a takie dywagacje odnośnie tego, kto jest faworytem w danej serii, czy do awansu do PLK, to raczej zostawiam kibicom, dziennikarzom, a nam najlepiej wychodzi nasza praca, kiedy się na niej koncentrujemy, czyli trenowanie, analizowanie, granie.</p><p style="text-align: justify;"><br />Odnośnie Szymona Szmita, no to on odniósł kontuzję tak naprawdę podczas meczu nr 1, ito na samym początku meczu nr 1. Wtedy szybko musiałem zdjąć go z boiska, bo taka była potrzeba. Został gdzieś tam opatrywany przez naszą fizjoterapeutkę i na szczęście ona tak sprawiła, że był dalej gotowy do gry. Bardzo nam pomógł w meczu nr 1 i w meczu nr 2, który grał de facto z kontuzją. Tylko czasami tak jest, że jak gdzieś tam ta adrenalina nawet spowodowana meczem i pewne tam bandaże, maści, tego typu doraźne rozwiązania jakby puszczają, to też trochę puszcza wszystko inne. Jeżeli chodzi o jego kontuzję, to jest to problem z łydką. On miał problem z łydką też w okresie przygotowawczym. Wtedy nie trenował z nami przez chyba pierwsze trzy tygodnie okresu przygotowawczego. Ja nie mówię, że to jest dokładnie ta sama kontuzja i nie mówię o tym, że absencja będzie wyglądała podobnie, bo tego nie wiemy. Wiemy, że pierwsze badania nie wykazał poważnych uszkodzeń, jeżeli chodzi o ścięgna czy wiązadła, czy kwestie mięśniowe. Natomiast tam jest jakiś cały czas ból. Dzisiaj były kompleksowe badania. On jest bardzo twardym zawodnikiem, jeżeli by go trochę bolało, to by grał. Ten ból jest jednak zbyt duży. On jeszcze w Pelplinie był z nami i tam mieliśmy nadzieję może na to, że będzie w stanie wystąpić, ale po próbie rozgrzewki w meczu numer trzy nie było to możliwe, także to jest niestety wszystko, co ja wiem na ten temat. Tylko dzisiaj zdradziłem, że miał te badania, ale dojechał prosto na mecz. Jeszcze nie miałem okazji rozmawiać z nikim w klubie. Myślę, że ja jako trener to jutro będę wiedział dokładnie jaka jest z nim sytuacja, a jeżeli chodzi o nasze przygotowanie do kolejnego spotkania, to widzimy się jutro z zespołem, ale to jest taki bardziej trening regeneracyjny, tak to nazwijmy, czyli pewne rzeczy dla wzmocnienia ciała ogólnie. Taka bardziej praca tak naprawdę na siłowni, aby tutaj pewne rzeczy u zawodników utrzymywać na odpowiednim poziomie. To będzie taka dosyć lekka jednostka treningowa. Jutro oni muszą przede wszystkim odpocząć, a od piątku przygotujemy się taktycznie na tyle, na ile można na mecz z ŁKS-em i rzeczywiście tak naprawdę tak jak Pan powiedział, poświęcimy jedną jednostkę treningową na przećwiczenie takich priorytetowych rzeczy, ale wszystko się sprowadza już na tym etapie sezonu do meczów. Graliśmy ich ostatnio bardzo dużo i tak naprawdę intensywność trenowania będzie dosyć niska.</p><p style="text-align: justify;"><br />Przede wszystkim myślimy o rywalu i o najbliższym zadaniu. Do tej pory najważniejszy był zespół z Pelplina i na tym się koncentrowaliśmy. Natomiast już oczywiście w momencie, jak po meczu numer cztery wiedzieliśmy, że ŁKS czeka już na nas, albo na rywala, to bardziej tutaj w sztabie asystent trenera, trener asystent Michał Trypuć zajmuje się już analizą ŁKS-u, także tak naprawdę jak ja zaraz tam wstąpię na górę do naszego pokoju, to myślę, że już takie pierwsze wnioski on mi będzie przekazywał, ale czasu jest wystarczająco dużo w takiej sytuacji, aby się przygotować dobrze taktycznie. Zresztą już mieliśmy taką sytuację przecież choćby ostatnio, jak graliśmy z Notecią Inowrocław w środę ostatniego dnia sezonu zasadniczego, to już od soboty zaczynaliśmy play-off. Nie wiedzieliśmy przed meczem z Notecią, z kim będziemy grali. Może rzeczywiście najbardziej prawdopodobny był Pelplin, ale to nie było oczywiste. Dopiero tak naprawdę musieliśmy zacząć tak koncentrować się bardzo mocno na rywalu od wtedy, od środowego wieczora</p><p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67771/100x70/27528.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67771/marek-popiolek--kazdy-mecz-wazy-podwojnie.html</link><pubDate>Wed, 29 Apr 2026 22:07:03 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67770/patryk-kedel--bylismy-lepsi-fizycznie-na-dluzszym-dystansie.html</guid><title><![CDATA[Patryk Kędel: Byliśmy lepsi fizycznie na dłuższym dystansie]]></title><description><![CDATA[<p>Koniec sezonu dla Kotwicy Port Morski Kołobrzeg. &quot;Czarodzieje z Wydm&quot; przegrali po raz trzeci z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz i odpadli z dalszej rywalizacji o prawo gry w Orlen Basket Lidze.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Patryk Kędel, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz:</strong> Na początku chciałbym pogratulować drużynie z Kołobrzegu bardzo ciężkiej serii, bo tutaj ten wynik tak na dobrą sprawę nie odzwierciedla tego, jak bardzo się męczyliśmy grając z nimi. Na pewno cieszy fakt, że potrafiliśmy się zaadaptować do tych różnych systemów obrony, które tutaj trener Frank przygotowywał. Myślę, że też dłuższa ławka mimo wszystko przeważyła szalę, ponieważ byliśmy lepsi fizycznie na dłuższym dystansie. I co tu dużo mówić, teraz tak na dobrą sprawę zostawiamy to już za sobą i skupiamy się na serii ze Starogardem.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: </strong>Też wielkie podziękowania i szacunek dla drużyny z Kołobrzegu. Bardzo niewygodny rywal, na którego nie chcieliśmy trafić już w ćwierćfinale, ale tak się zdarzyło, ale jak mamy awansować, to musimy wygrywać z każdym. Bardzo się cieszę z tego, że nasza drużyna tak dzisiaj zafunkcjonowała przede wszystkim w obronie i to przełożyło się na dobry atak. Po raz kolejny wygraliśmy zbiórkę i to był klucz do przejścia tej serii. Wielkie podziękowania dla naszych kibiców, którzy przyjechali i kibicują nam, są z nami na dobre i na złe i wielki szacunek, że kolejny dzień wolny są z nami i nas wspierają i już nie mogę się doczekać sobotnio-niedzielnych pojedynków z SKS-em.</p><p style="text-align: justify;">Przede wszystkim zbiórka i lepsza skuteczność z gry i większa konsekwencja fizyczna. To co Patryk powiedział, fizycznie byliśmy lepiej przygotowani. Dłuższa ławka, bardzo dobra dzisiaj zmiana Bartka Ptaka, który wszedł i bardzo mocno bił się z podkoszowymi z Kołobrzegu. Czapki z głów dla całego zespołu, dla całego sztabu i myślami już jesteśmy przy półfinale z SKS-em. </p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Dzierżak, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: </strong>Gratulacje dla Astorii za wygraną serię. Na pewno trzeba uznać tutaj ich wyższość, bo wygrali z nami 3-1, więc bez dwóch zdań należy im się awans do kolejnej rundy. Co do meczu, niestety ofensywnie nie weszliśmy w to spotkanie tak jak byśmy chcieli. Mieliśmy fatalną skuteczność, gdzieś tam trochę zaczęliśmy się wahać w tych decyzjach i do połowy naprawdę wynik był ustalony. Chciałem tylko podziękować chłopakom za to, że walczyli do końca i pokazali charakter i podziękować też za cały sezon, wszystkim kolegom, całemu sztabowi, zarządowi, całej organizacji. Za wszystko co dla nas robili. Chciałem podziękować też ludziom, którzy w nas wierzyli do końca w tym roku, bo jak wiemy początek był dla nas bardzo trudny. Po pierwszej rundzie większość ludzi obawiała się spadku do drugiej ligi, a nikt nie myślał o grze w play-off. Natomiast my pokazaliśmy, że możemy, że nas na to stać. Znaliśmy swoją wartość i swoją ciężką pracą na co dzień pokazaliśmy niedowiarkom, że możemy to zrobić i weszliśmy do tej fazy, mimo że mało kto w nas wierzył. Tym, którzy wierzyli, tym najbliższym chciałbym bardzo podziękować. Podziękowania dla kibiców za to, że nas wspierali właśnie też w tych trudnych momentach. Mam nadzieję, że z niektórymi widzimy się w przyszłym roku.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg:</strong>  Na pewno gratulujemy trenerowi Skibie i zespołowi z Bydgoszczy awansu do kolejnej rundy. Sportowo trzeba przyznać, byli lepsi, mieliśmy swoją szansę wydaje mi się w tym meczu wczorajszym. Naprawdę zagraliśmy go fenomenalnie i mecz po prostu się rozpłynął w ostatnich dwóch minutach, więc tam naprawdę ta szansa była na zwycięstwo i troszkę byłoby inaczej. Mecz po meczu, dzień po dniu granie i wczoraj oddaliśmy wszystko, więc naprawdę ten mecz był bardzo ciężki fizycznie dla nas i też do tego ta skuteczność w ataku szwankowała, więc naprawdę jak się goni i ten wynik troszkę się rozjechał, to naprawdę bardzo ciężko się gra i tutaj chłopakom gratulacje dla nich, że nie poddali go od razu, tylko walczyliśmy do końca meczu. Staraliśmy się wrócić do tego spotkania, mimo tego, że wiedzieliśmy, że to jest bardzo ciężka sytuacja, ale przede wszystkim chciałbym im podziękować, bo to oni zrobili wszystko, że byliśmy w tych playoffach.</p><p style="text-align: justify;">Kilka meczów więcej spowodowałoby to, że bylibyśmy może bardziej rozstawieni w playoffach, z innego miejsca. Niestety z ósmego wpadliśmy na najmocniejszą Bydgoszcz, która gra fenomenalnie i naprawdę jest to bardzo dobry zespół, więc tu mieliśmy bardzo ciężko i w roli underdoga musieliśmy szukać swojej szansy, a to nie jest łatwe, trzeba ciągle zaskakiwać, grać na 120%, więc tutaj chłopacy położyli wszystko, co mieli, więc tutaj na pewno mega dla nich podziękowania. Ten mecz dzisiaj, może być troszkę smutku, bo ten mecz punktowo wygląda inaczej, ale ja bym  nie patrzył przez pryzmat, tylko tego dzisiejszego meczu.</p><p style="text-align: justify;">Super sprawa, druga runda rewelacyjna. Naprawdę zagraliśmy mega dużo super meczów, osiem zwycięstw pod rząd więc kibice mogli być zadowoleni. Mogę podziękować wszystkim, którzy nas wspierali, bo wydaje mi się, że tutaj cały sezon pokazał, że byliśmy niejednokrotnie w trudnej sytuacji i tak prawdę mówiąc na samym końcu mogliśmy liczyć tylko na wiernych ludzi, którzy nas wspierają i liczyć przede wszystkim na siebie na boisku, więc tutaj duże słowa uznania przede wszystkim dla moich zawodników. Oni to zrobili, oni w to wierzyli, oczywiście dostali na koniec nagrodę w postaci playoffów. Na pewno jesteśmy głodni, bo byśmy chcieli więcej. To nie jest tak, że zawodnicy byli zadowoleni tylko tym, że awansowaliśmy do playoffu. Chcieliśmy być jak najwyżej, myśleliśmy, że może się jeszcze uda nawet wyższe miejsce niż ósme, ale trzeba uszanować to, co mamy. Zresztą statystyki też pokazują, że z piąty rok z  rzędu gramy w tych playoffach. To nie jest przypadek i uważam, że tutaj kapitalną robotę wykonali chłopacy. Dograliśmy sezon, stworzył się fajny zespół. Troszkę musimy przegryźć to sportowo, ale tak jest w sporcie.</p><p style="text-align: justify;">Mega dziękuję wszystkim i całej organizacji, wszystkim, którzy się przyczynili do tego, że mogliśmy cieszyć się z tego sezonu. Dużo radości dla kibiców, dużo radości dla rodzin chłopaków i na pewno jakaś lekcja też dla nich, dzięki czemu mogą być lepsi w przyszłości. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w kolejnych sezonach. Nie wiadomo jaka będzie sytuacja, gdzie kto wyląduje, gdzie będzie grał, ale na pewno każdy z nich ma potencjał i mam nadzieję, że będzie mógł się cieszyć z jeszcze jednego sukcesu sportowego. <br /><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67770/100x70/27525.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67770/patryk-kedel--bylismy-lepsi-fizycznie-na-dluzszym-dystansie.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 19:07:04 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67769/tomasz-snieg--nie-wiem-co-sie-stalo.html</guid><title><![CDATA[Tomasz Snieg: Nie wiem co się stało]]></title><description><![CDATA[<p>Drugie zwycięstwo ŁKS-u Coolpack Łódź w Tychach. Triumf 80:66 dał łodzianom awans do półfinału Pekao S.A 1 Ligi, ale na swojego rywala będa musieli poczekać do środy, bowiem w serii ćwierćfinałowej PGE Spójnia Stargard - Decka Pelplin jest remis, 2:2.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Iwo Maćkowiak, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Ode mnie krótki komentarz. Na pewno nas cieszy, że wygraliśmy, cieszę się, że wygraliśmy dzisiaj, że nie musieliśmy tej serii rozstrzygać w piątym meczu. Na pewno wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz, bo drużyna z Tych nie miała już nic do stracenia. Miała swój sezon na szali, więc wiedzieliśmy, że trzeba od początku postawić mocne warunki, że od razu musimy nadać swój ton, co wydaje mi się, że nam się udało. I w sumie to wszystko.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: </strong>Drużyna pokazała charakter, walczyła jak lwy. Od początku byliśmy bardzo skoncentrowani, skupieni na celu o czym sobie wcześniej mówiliśmy. Jesteśmy krok bliżej do osiągnięcia celu, nie zatrzymujemy się, na pewno damy z siebie wszystko co mamy najlepsze. Teraz mamy kilka dni na przygotowanie się do kolejnej rundy, mamy chwilę, żeby potrenować, to jest teraz bardzo ważna kwestia.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Śnieg, koszykarz GKS-u Tychy: </strong>Gratulacje dla ŁKS-u za awans do półfinału. Co mogę powiedzieć? Nie wiem co się stało. Był bardzo duży niedosyt po dwóch spotkaniach w Łodzi, gdzie naprawdę graliśmy dobrą koszykówkę. Nie wiem czy ten drugi mecz może nie był kluczowy, bo inaczej by się grało jakbyśmy tutaj przyjeżdżali przy 2-0, a mieliśmy olbrzymie szanse w tamtym spotkaniu, a tutaj w spotkaniach w Tychach, no jakby kosze były zaczarowane, mieliśmy problemy ze skutecznością, straty, które popełnialiśmy jak nie my grając przez cały sezon, głupoty w obronie, także tutaj w tych dwóch spotkaniach tak naprawdę ŁKS był od samego początku ekipą dominującą. My próbowaliśmy, szarpaliśmy, zmienialiśmy, ale pełna kontrola po stronie przeciwnika. Dzisiaj naprawdę jest nam smutno, bo czuliśmy przez to, że przewaga parkietu przeszła na naszą stronę, że możemy naprawdę awansować do tego półfinału, ale myślę, że z czasem naprawdę po paru dniach docenimy to miejsce, w którym byliśmy, w którym jesteśmy obecnie. Graliśmy dobrą koszykówkę cały sezon i szkoda, że kończymy sezon, bo naprawdę apetyty były wyższe. Dziękuję kibicom naprawdę w tych dwóch spotkaniach, chyba to był najlepszy zawodnik GKS-u Tychy.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy:</strong> Myślę, że po tych dwóch spotkaniach zasłużone zwycięstwo ŁKS-u i awans do półfinału. Apetyty nasze urosły po meczu sezonu regularnego, który wygraliśmy w Łodzi i przede wszystkim po pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym. Prawda jest taka, że kluczowe spotkanie odbyło się wczoraj i nie udźwignęliśmy rangi tego meczu. Te nasze kosze nigdy nie były tak zaczarowane. Często miewaliśmy przestoje w grze, ale nie tak, żeby dwa mecze zagrać na tak fatalnej skuteczności, ale jak to stare przysłowie mówi, gra się na tyle, ile przeciwnik pozwala i ŁKS nam zabrał wszystkie nasze atuty. Był po prostu lepszy i dlatego gratulacje dla nich. Co do całego sezonu, ja powiedziałem chłopakom w szatni, że jestem z nich bardzo dumny, że przede wszystkim walczyli w każdym spotkaniu i chyba tego nam kibice nie mogą odmówić, że ta walka trwa zawsze do ostatniej sekundy. Dla mnie osobiście odpadnięcie w ćwierćfinale, wiem, że z mocnym ŁKS-em, na pewno jest porażką, ale też powiedziałem, że nagle gdybyśmy w finale odpadli, to też by była dla mnie to porażka. Ja po prostu chcę zawsze wygrać i fajnie, że udało się to w tym zespole zaszczepić, że ten zespół był agresywny zawsze. Walczył do samego końca o każdą piłkę. Nie mówiliśmy o tym nigdy, ale wielu zawodników poświęciło naprawdę swoje zdrowie, grając czasami nawet z kontuzją na własną odpowiedzialność i to są rzeczy, które się bardzo ceni u sportowca. Pewnie dzisiaj jesteśmy, tak jak Tomek powiedział, mocno rozczarowani i zawiedzeni, ale cały sezon trzeba uznać naprawdę za udany przy tej wyrównanej lidze. Bardzo wysoki poziom ligi, wzrósł przez ostatni sezon, zaliczyliśmy świetny run, zaliczyliśmy świetną drugą rundę, co dało nam awans do play-off. Niewiele brakło, a zagralibyśmy z przewagą własnego parkietu. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie kontuzja, &bdquo;Kiwiego&rdquo;, gdzie mieliśmy świetną formę. Każdy z jakimiś problemami się boryka, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Myślę, że można być dumnym z tych chłopaków i fajnie, że kibice nam to oddali w tych ostatnich dwóch meczach. Takie wsparcie, jak czuliśmy tutaj u siebie, było czymś wielkim i faktycznie dobrze Tomek ujął to był nasz szósty, niestety najlepszy zawodnik w tej batalii w meczach u siebie. Trzeba przełknąć gorycz porażki, jutro się obudzić, podnieść głowę i patrzeć już do przodu. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie, dziękuję swojemu zespołowi za walkę i do zobaczenia. <br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67769/100x70/27522.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67769/tomasz-snieg--nie-wiem-co-sie-stalo.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 18:14:41 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67768/przemyslaw-kuzkow--jestesmy-cudowna-druzyna.html</guid><title><![CDATA[Przemysław Kuźkow: Jesteśmy cudowną drużyną]]></title><description><![CDATA[<p>Decka Pelplin sprawiła kolejną niespodziankę! Podopieczni trenera Rafała Knapa przegrywali z PGE Spójnią już różnicą 16 punktów, ale odrobiła wszystkie straty i pokonała wyżej notowanego rywala doprowadzając tym samym do remisu 2:2 w serii ćwierćfinałowej.</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard:</strong>  Gratulacje dla Decki, zagrali bardzo dobre, może nie całe spotkanie, ale czwartą kwartę wyśmienitą. My byliśmy dzisiaj za słabą drużyną jako jedność i nie dokończyliśmy tej roboty, którą powinniśmy. Gdzieś mieliśmy Deckę na widelcu można powiedzieć i wystarczyłoby dokończyć dzieła, ale Decka walczy do końca, pokazała to nieraz w tym sezonie. My już drugi raz w tej serii zawiedliśmy jako drużyna i daliśmy wyrwać sobie zwycięstwo, natomiast wierzę, że odpowiemy tak jak należy, tak jak odpowiedzieliśmy po tym drugim spotkaniu u nas. Przyjechaliśmy na trzecie i zagraliśmy tak jak należy, także wierzę w tą naszą drużynę, że się pozbieramy i za chwilę będziemy grać to piąte spotkanie i będziemy na to gotowi i po prostu zagramy dobrze jako drużyna i jako kolektyw i będziemy razem. Jeszcze raz gratulacje dla Decki, bo pokazali wielki charakter. Nie bez przyczyny są niespodzianką sezonu i dzisiaj zrobili niespodziankę przeciwko nam na pewno, bo prowadziliśmy znowu z dość dużą różnicą punktów, a roztrwoniliśmy to zupełnie niepotrzebnie. Za dużo nas interesowało rzeczy pozaboiskowych chyba.</p><p style="text-align: justify;"><br /><strong>Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard:</strong> Taka jest rzeczywistość, nigdy nie można uznawać, że mecz jest wygrany, my tak nie myśleliśmy. Wiedzieliśmy, że zespół z Pelplina będzie walczył do samego końca. Pomimo tej przewagi na początku, powiedzmy czwartej, kwarty, kiedy zaczęły się nasze poważne problemy, to wiedzieliśmy, że drużyna rywala będzie grała do końca. Staraliśmy się być skupieni, natomiast przez cały mecz nie potrafiliśmy się odpowiednio odnaleźć w tych warunkach, w jakich on był rozgrywany. Paweł o tym trochę powiedział. Oczywiście mieliśmy dużo problemów z faulami, graliśmy w takich eksperymentalnych ustawieniach. Wielu naszych graczy spadło za 5 przewinień i na pewno zabrakło nam takiej twardości mentalnej czy spokoju w niektórych sytuacjach, aby po prostu bronić w sposób mądrzejszy. Utrzymać się na boisku i kontrolować to, co się działo na placu. W samej końcówce oczywiście mieliśmy też problemy z powstrzymaniem zarówno kontrataków, jak i gry 1 na 1 poszczególnych zawodników z Pelplina i dlatego to tak wyglądało. Mecz jednak nie rozstrzygnął się w samej końcówce czy w ostatnich posiadaniach, tylko po prostu my jako całościowo, jako drużyna dzisiaj nie byliśmy w stanie powtórzyć tego, co zrobiliśmy wczoraj. Zagrać na tym samym poziomie zarówno w obronie, jak i w ataku. Rzeczy nie dzieją się przypadkowo, ani bez przyczyny. Po prostu nie zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Doceniam bardzo to, że nasi kibice dopingowali nas i wczoraj, i dzisiaj i teraz naszą odpowiedzialnością jest to, aby zagrać jak najlepiej w środę, wyczyścić te mankamenty i wygrać i przejść do półfinału.</p><p style="text-align: justify;">Jeden i drugi zespół ma taki sam kalendarz spotkań i tyle. Trzeba się zregenerować jak najlepiej. Na pewno żaden z zespołów już nie będzie zostawiał niczego na później, bo mecz jest do wygrania dla obu stron i będzie twarda, zażarta walka. Tu nie chodzi nawet o szukanie wymówek czy usprawiedliwień, po prostu taka jest rzeczywistość, taki jest play-off, tak się gra. Zespoły są w tej samej sytuacji, gramy u siebie. Przygotujemy się jak najlepiej i nie ma żadnych wymówek. Gramy z takim zamiarem, aby środowy mecz wygrać.<br />Szymon Szmit odniósł kontuzję tak naprawdę w pierwszym meczu z Decką, w drugim jeszcze próbował grać i to z niezłym skutkiem, ale później sprawy się pogorszyły. Nie był w stanie grać teraz w weekend, nie wiem jak będzie postępowała ta jego rehabilitacja.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Przemysław Kuźkow, koszykarz Decki Pelplin: </strong>Przede wszystkim to była walka. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że taki mecz nam się udał, ze jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy, jesteśmy cudowną drużyną. Mamy cudownych kibiców, którzy nigdy w nas nie zwątpili, nawet po wczorajszym meczu, kiedy przegraliśmy istotną liczbą punktów. To jest dla nich, to jest dla całego Pelplina. Chcę tylko powiedzieć, że my się nigdy nie poddamy i kto w nas wątpi, kto myśli, że zwiesimy głowy, to tak nie będzie. My się zawsze podnosimy i pokazywaliśmy to cały sezon, więc to wszystko jest dla Was, kibice. Jestem mega szczęśliwy, że jestem w tym klubie, jestem w tym mieście, czuję się tu świetnie i dopóki tak gramy, dopóki tak to wygląda, to możemy zdobyć wszystkie szczyty.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Rafał Knap, trener Decki Pelplin: </strong>Zanim podsumuję, to chcę podziękować naszym kibicom, po raz kolejny. Byli naszym szóstym zawodnikiem, przepraszam, szóstym graczem i oni nas ponieśli do zwycięstwa. Chciałbym właśnie to zwycięstwo zarówno ja, moja skromna osoba, jak i moja drużyna zadedykować naszym wiernym kibicom. Nawet jeżeli nie uda nam się wygrać w Stargardzie, to godnie pożegnaliśmy się w tym sezonie z naszymi wiernymi fanami. Jeżeli chodzi o mecz, to trzy kwarty dominacji naszych oponentów. Prowadzili już 16 punktami, niektórzy zapewne zwątpili, ale nie my. Fajnie zafunkcjonowała piątka, która przebywała na parkiecie, ale każdy dołożył swoją cegiełkę. Ogromne gratulacje dla mojej drużyny, że przedłużyliśmy serię do 5 meczów. Jest trochę też fanu, bo jeżeli się wygrywa mecz, to naprawdę radość mięśniowa jest wielka. W pierwszych trzech kwartach drużyna przeciwna, Spójnia, wchodziła w trumnę jakby była posmarowana oliwką. Nie byliśmy w stanie nic zrobić, wyślizgiwali się i byli nie do złapania. Później troszkę zwarliśmy szyki, też nie wpadło kilka rzutów trudnych Spójni i udało się. Uda się gdybyśmy nie trenowali. Trenowaliśmy ciężko i przygotowywaliśmy się do tej serii i to  bogowie koszykówki nam wynagrodzili.</p><p style="text-align: justify;">Jeszcze chcę powiedzieć, bo pewnie będziesz chciał skończyć, żebym się nie rozgadał. Ok, nie rozgadam się. Chciałbym serdecznie pozdrowić drużynę Regisu Wieliczka i pogratulować awansu do drugiej ligi na bardzo trudnym terenie w Warszawie, a także chciałem pogratulować mojej córce, która dzisiaj w Poznaniu zdobyła wicemistrzostwo Polski w kategorii U17. Brawo dla mojej córki, brawo dla wszystkich dziewczyn, które grały i które były z drużyną. To był ogromny sukces, czyli tak naprawdę mamy taki triplet dzisiaj, bo trojaczki. Nasze zwycięstwo jako ostatnie, wcześniej moja córka, a jeszcze wcześniej Regis Wieliczka. Oby więcej takich niedziel.</p><p style="text-align: justify;">Przepis na to, w jaki sposób wygrać spotkanie, w którym przegrywa się 16 punktów, a prowadzi się tylko 57 sekund? Po prostu wziąć troszkę więcej ashwagandhy. Druga rzecz, melisa też dobrze działa i dać piłkę akurat w takich meczach gościowi, któremu wpada coś nawet z ósmego metra o tablicę i nie widząc kosza, który ma lepszy procent za trzy niż rzutów wolnych. Tak to się udało. Myślę, że to chłopaki, śmieję się troszkę w duchu, że moja drużyna jeszcze nie chciała się rozstać, bo bardzo lubią ze sobą spędzać czas, robić sobie pranki. Bardzo często oglądać mecze wspólnie, chodzić na pizzę i na herbatę i na piwo bezalkoholowe. To jest ważne. Tak się cementuje drużynę i tutaj widać, że ci ludzie mają radość z tego, że ze sobą przebywają i dlatego przedłużyli te kolejne przynajmniej 3 dni pobyt w Pelplinie.</p><p style="text-align: justify;">Na pewno na kolejny mecz jedziemy już we wtorek, to na 100% zarządzi prezes. Jestem przekonany, że nie pojedziemy w dniu meczu i oddamy wszystko przypadkowi. Zostaje nam poniedziałek, wtorek, rano, ewentualnie wieczorem, ponieważ Spójnia, to też należy podkreślić, bardzo fajna współpraca, bo ona użyczyła halę tyle ile chcieliśmy i jeden dzień poprzedzający i dzień, w który graliśmy, więc naprawdę czapki z głów i podziękowania. No i tak naprawdę to tylko i wyłącznie &bdquo;walkthrough&rdquo;, troszkę przefiltrowania, nasz motoryk popracuje z chłopakami, zaleczanie niektórych urazów, drobnych urazów, no i huzia na Józia, zobaczymy co będzie.</p><p style="text-align: justify;"><br />&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67768/100x70/27519.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67768/przemyslaw-kuzkow--jestesmy-cudowna-druzyna.html</link><pubDate>Mon, 27 Apr 2026 15:11:49 +0200</pubDate></item><item><guid>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67767/sebastian-kowalczyk--ten-charakter-zaprowadzil-nas-do-polfinalu.html</guid><title><![CDATA[Sebastian Kowalczyk: Ten charakter zaprowadził nas do półfinału]]></title><description><![CDATA[<p>Kociewskie Diabły w półfinale! Drużyna trenera Darko Radulovicia po raz trzeci pokonała Solvera Sokoła Łańcut i w walce o final rozgrywek zmierzy się z Enea Abramczyk Astorią Bydgoszcz.&nbsp;</p> <p style="text-align: justify;">&nbsp;</p><p style="text-align: justify;"><strong>Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Po pierwsze, gratulacje dla Łańcuta za dobry sezon i za dobrą serię, którą z nami zagrali. To były trudne, wyrównane mecze, wyniki decydowały się w ostatnich kwartach. W tym meczu myślę, że udało nam się wzmocnić naszą agresję w defensywie dzięki czemu mieliśmy całkiem solidne prowadzenie, ale zaczęliśmy popełniać straty, Sokół miał dobry moment w trzeciej kwarcie. Raz jeszcze pokazaliśmy charakter, wróciliśmy do dobrej gry, podejmowaliśmy dobre decyzje, dobrze broniliśmy. Myślę, że zasłużyliśmy na awans do półfinału. Gratuluję moim zawodnikom, zostawili serce na boisku, każdy z nich, ale chciałbym podkreślić rolę Adriana Kordalskiego, bo był kontuzjowany, dał z siebie 120%. Dziś możemy trochę świętować, ale jutro będzie nowy dzień i będziemy przygotowywać się na mecze z Bydgoszczą.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Sebastian Kowalczyk, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: </strong>Trzeba oddać szacunek zespołowi z Łańcuta, kawał serii, ten wynik 3:1 mógł się potoczyć w dwie strony, a tak naprawdę każde z tych spotkań jak mowie dogs fight, każdy się rzucał na piłkę i na pewno wielki szacunek dla tego zespołu nie tylko za tę serię, ale za cały sezon, bo też mój brat tutaj grał i dużo dobrych słów, dużo dobrych opinii na temat organizacji, ale też ludzi, których tu spotkał. Dużo pomogli, więc naprawdę duży szacunek dla tego klubu. Jeśli chodzi o nas, to niesamowity charakter. Tak jak trener wspomniał, Adi Kordal. Śmieszna była sytuacja, bo trener go zapytał, czy jest gotowy. Adrian mówi, że jest bardzo dobrze, nic go nie boli, ale to było widać, że walczył z niesamowitym bólem i to, co on dzisiaj pokazał, zaraził nas tą energią, tą walką, dzisiaj pokazaliśmy naprawdę duży charakter. Jeśli chodzi o to spotkanie, było widać, że to granie dzień po dniu to jest, jak ja to nazwałem, igrzyska śmierci. Nie jest to łatwe, ale ten charakter zaprowadził nas do półfinału. Przygotowanie taktyczne od pierwszego spotkania na najwyższym poziomie. Praca trenerów po nocach, fizjoterapeutów po nocach. Masaże i takie sprawy. Każdy zadbał o najmniejszy szczegół, żeby niczego nam nie brakowało więc tutaj wielkie ukłony dla naszego klubu, dla wszystkich ludzi w klubie. Dla kibiców, którzy przejechali całą Polskę wczoraj i jak wyszliśmy na rozgrzewkę, to czuliśmy, jakbyśmy grali u siebie więc niesamowita sprawa. Na koniec trochę prywaty - dziękuję mojemu bratu za podesłanie takiej krótkiej notki motywacyjnej ze zdjęciem, on będzie wiedział o co chodzi. Dużo mi to dało.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut:</strong> Gratuluję zespołowi ze Starogardu zwycięstwa w tej rywalizacji, moim zawodnikom dobrej postawy, walki. Jednak okazało się, że w tej serii zespół ze Starogardu był od nas minimalnie lepszy, ale każde spotkanie było bardzo wyrównane i trzymało w napięciu do samego końca. Losy meczu rozstrzygały się w końcówkach, także przykro, że przegrywamy, ale jednak trzeba uznać wyższość zespołu ze Starogardu. Na koniec chciałbym podziękować oczywiście kibicom za wsparcie w tym spotkaniu. Byli z nami przez cały czas, wspierali nas głośnym dopingiem. Oczywiście dziękuję też wszystkim sponsorom, dzięki którym mogliśmy rozgrywać ten sezon oraz wszystkim działaczom, którzy przyczynili się do tego, że ten klub funkcjonuje i dalej rozwija się.</p><p style="text-align: justify;"><strong>Filip Struski, koszykarz Solvera Sokoła Łańcut: </strong>Też razem z trenerem mogę powiedzieć, że dzięki za walkę w dniu dzisiejszym, dzięki w całym sezonie i w tej serii play-off naprawdę myślę, że z perspektywy boiska kibice widzieli, że chcieliśmy wrócić do tej serii i naprawdę zostawiliśmy masę zdrowia w dniu dzisiejszym, wczorajszym, żeby tak się stało. Niestety w sporcie raz się przegrywa, raz się wygrywa. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć więcej doświadczenia, każdy po kolei, nieważne gdzie tam będzie grał, czy tutaj w Łańcucie, czy gdzieś indziej, że naprawdę będzie z podniesioną głową w przyszłym sezonie mógł powiedzieć, że dał z siebie wszystk, także mam nadzieję, że każdy z nas dzisiaj jak wróci do domu może sobie spokojnie spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zostawił zdrowie tutaj dla tego klubu, dla kibiców, dla ludzi, którzy wykładają ciężko zarobione pieniądze, żebyśmy mogli przynieść troszeczkę radości w tym sezonie koszykarskim jak i w przyszłości. Dziękujemy raz jeszcze i do zobaczenia. <br />&nbsp;</p><p>&nbsp;</p>]]></description><media:thumbnail url="https://wolontariat.pzkosz.pl/internalfiles/image/news/67767/100x70/27516.jpg" width="100" height="67"/><link>https://wolontariat.pzkosz.pl/aktualnosci/n/67767/sebastian-kowalczyk--ten-charakter-zaprowadzil-nas-do-polfinalu.html</link><pubDate>Sun, 26 Apr 2026 23:43:57 +0200</pubDate></item></channel></rss>
