2:2 w finale! O wszystkim zadecyduje piąty mecz!

,

Lista aktualności

2:2 w finale! O wszystkim zadecyduje piąty mecz!

Bedzie piąty mecz w finale Pekao 1 Ligi Mężczyzn! ŁKS Coolpack pokonał na własnym parkiecie Eneę Abramczyk Astorię Bydgoszcz, 88:69 i doprowadził do remisu, 2:2 w serii finałowej. O wszystkim zadecyduje piąty, ostatni mecz tej rywalizacji. To starcie w środę o godz. 19:00 w Bydgoszczy. 

Obraz

,

 

Karol Kamiński, koszykarz Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratulacje dla drużyny z Łodzi. Byli pod ścianą i dźwignęli ten mecz. Wyszli naprawdę bardzo mocno fizycznie i to nam sprawiło dużo kłopotów. My w drugiej połowie, na początku trzeciej kwarty straciliśmy nasz rytm. Daliśmy się drużynie z Łodzi rozpędzić i później ciężko było do tego meczu wrócić. Mieliśmy więcej strat niż asyst, więc to dużo też mówi o przebiegu dzisiejszego spotkania. Musimy po prostu wyciągnąć wnioski i będziemy gotowi na piąty mecz.

Grzegorz Skiba, trener Enea Abramczyk Astorii Bydgoszcz: Gratulacje dla drużyny ŁKS-u. Zagrali naprawdę solidne, bardzo dobre zawody. To co chcemy zatrzymać ze strony ŁKS-u to punkty z szybkiego ataku. Dzisiaj nam się to nie udało, 26 punktów z szybkiego ataku wpadło, więc to na pewno jest do poprawy. To co Karol powiedział, bilans strat do asyst ujemny więc to też jest do poprawy. Zabrakło troszeczkę energii dzisiaj i trochę skuteczności. Niestety i rzut za trzy, który jest naszą silną bronią dzisiaj na 33%, więc to też poniżej naszych oczekiwań. Siedem niecelnych rzutów wolnych, więc to też dużo za dużo. No cóż, gramy dalej, walczymy. W środę decydujące starcie. Gramy przed swoją publicznością. Podziękowania dla naszej publiczności, dla naszych kibiców, którzy tak licznie przyjechali i nas wspierają cały czas. Myślę, że widowisko było godne finału i dwie drużyny, które są równorzędne i zadecyduje piąty mecz.

Na pewno nie jest to przyjemne i nie jest to łatwe grać bez podstawowego zmiennika, jeśli chodzi o wysokiego gracza więc na pewno gdzieś musimy poprawić pewne rzeczy i uzupełnić to, czego brakuje nam bez Patryka. Mamy dwa dni na regenerację i na przygotowanie coś ekstra i na pewno nie jest nam łatwo bez Patryka grać. Szczegółowe badania będą jeszcze jutro, ale jest duże prawdopodobieństwo, że Patryk nie zagra w środę.

Martyce jest bardzo dobrze broniony i to jest dla niego troszeczkę problem. Mam nadzieję, że w środę się obudzi i zagra dobry mecz, ostatni mecz w tym sezonie.
 

Norbert Kulon, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: Wielkie gratulacje dla naszego zespołu, po wczorajszej dotkliwej porażce na własnym parkiecie podnieśliśmy się przede wszystkim mentalnie. To było najważniejsze w tej sytuacji. Tak naprawdę nie mieliśmy wyjścia, żeby zostawić wszystko, co mamy na parkiecie. Nie kalkulowaliśmy dzisiaj i jedziemy we wtorek już do Bydgoszczy z myślą o tym, żeby w środę odebrać ten puchar. Nie ukrywam, powiedziałem chłopakom, że widok tego pucharu mnie dzisiaj mocno podnerwił, więc na pewno to był zastrzyk dodatkowej mobilizacji, motywacji i dzisiaj było widać, że graliśmy jak zespół i w obronie i w ataku. Jeszcze raz dziękuję chłopakom za zostawione serce na parkiecie i patrzymy z optymizmem na mecz w środę, który będzie decydujący.

Zdajemy sobie sprawę, że Bydgoszcz na pewno po takiej porażce będzie chciała się zrehabilitować. Zresztą to jest ostatni, piąty mecz, więc też nic mają do stracenia. My musimy trzymać się swojego gameplanu. Myślę, że mamy szerszą rotację. Bydgoszcz też ma swoje problemy i musimy być z taką determinacją, jak wyszliśmy dzisiaj od początku meczu w Bydgoszczy. To wszystko. Tutaj tak naprawdę w play-offach trzeba mieć krótką pamięć. Na pewno Bydgoszcz na własnym parkiecie też będzie miała apetyt, żeby ten awans zdobyć, więc musimy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć, zregenerować się i psychicznie, i fizycznie, i przystąpić do bitwy w środę, bo na pewno to będzie bitwa i ten mecz może nie należeć do ładnych meczów, ale nikt nie pamięta tak naprawdę stylu, tylko pamięta, kto wygrywa. Pamięta się tylko mistrzów, więc chcemy być zapamiętani.

Myślę, że głowa i zdrowie będą decydujące. Piąty mecz w przeciągu dwóch tygodni, więc na pewno głowa i zdrowie, na pewno jakieś tam detale taktyczne, ale nie oszukujmy się. W dwa, trzy dni nie poprawimy zbyt dużo w naszej taktyce, może jakieś tam szczegóły, gdzie atakować, jak bronić. Dzisiaj nam się udało pozmieniać kilka rzeczy względem wczorajszego dnia. Tutaj mam na myśli grę Gruszeckiego na pick and roll, bo mieliśmy trochę z tym problemów w pierwszych meczach i nas mocno karał. Dzisiaj Marcel wykonał tytaniczną robotę na Karolu i to myślę, że było kluczowe w przypadku tego czwartego meczu. Jeśli chodzi o piąty mecz, tak jak powiedziałem, cechy wolicjonalne, serducho, charakter i zdrowie.

Chciałbym podziękować naszym kibicom, bo dzisiaj spisali się genialnie i to zwycięstwo jest też na pewno dla nich, bo nas wspierali cały sezon. Dla mnie to jest wielki zaszczyt grać przed taką publicznością, która tak żywiołowo reaguje i tak nas wspiera. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla naszej publiczności, dla wiernych fanów, dla ludzi, którzy cały rok nas wspierali i przychodzili na nasze mecze.


Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Po pierwsze pogratuluję Astorii za dobry mecz oraz kibicom, którzy byli jeszcze raz ważną częścią tego wygranego meczu. Jestem dumny z zespołu, który pokazał charakter kiedy było najciężej. Nie zgadzam się z kapitanem, że wczoraj nie graliśmy zespołowo, po prostu nie trafiliśmy dużo rzutów wolnych i dużo otwartych rzutów i po prostu dlatego taki był wczoraj wynik. Graliśmy zespołowo, nerwowo było wczoraj, ale dziś było inaczej i od razu zrobiliśmy jakieś korekty i wygraliśmy mecz.

Myślę, że druga kwarta mogła być kluczowa, 26-18 dla nas, zaczęliśmy trafiać otwarte rzuty, dogadaliśmy się i to jest to. Potem tylko trzecia i czwarta kwarta, to była kontynuacja tego i myślę, że zaczęliśmy bardzo wolno. Naszym problemem było na początku wolne tempo, stres, to jest normalnie, to był mecz dla nas wszystko albo nic i to jest normalnie, że jest stres. Oni trafili jakieś ciężkie rzuty, Karol Gruszecki, niemożliwy zawodnik, duży szacunek dla niego, ciężkie rzuty trafił i on zrobił nam problem. Potem to zatrzymaliśmy, dzisiaj chyba nie można się przyczepić do rzutów wolnych.

Kiedy skończymy mecz robię wideo i pokazuję zawodnikom, nie liczę tych statystyk, nie mamy czasu na takie mikrostatystyki, ale wczoraj słuchałem informacji, że w ostatnich trzech meczach nie trafiliśmy 38 wolnych, co jest na pewno problemem. My serio trenujemy dużo, nie wiem, jaki jest tu problem, ale będziemy rzucali tak samo, będziemy mieli wiarę w to i po prostu jeszcze raz, ja mam wiarę w zawodnika, że to, czego nie trafiają, będą trafiali następnym razem i to, co powiedzieliśmy dzisiaj w szatni, że chcemy te otwarte rzuty, chcemy te osobiste i po prostu jak nie trafimy, nie ma żadnych problemów, ale musimy dać wszystko z siebie i to jest to.


Brak Kędla definitywnie jest dużym minusem dla Astorii. Nasz zespół też miał duże problemy w trakcie sezonu i walczyliśmy z tym. Muszę powiedzieć, że nie chcę gadać tak do przodu, zobaczymy, czy korekty są potrzebne, czy nie są potrzebne. Jak są potrzebne, to od razu zrobimy, ale myślę, że po wczorajszym meczu nie jest potrzebna duża zmiana. Korekta to tylko skuteczność, myślę, że to jest nasza recepta.