Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno: Gratulacje dla ŁKS-u. Zagraliśmy niezłą pierwszą połowę. Mieliśmy plan na ten mecz. Chcieliśmy troszeczkę wyprowadzać rywali z równowagi i z rytmu, zmieniając obronę. To się w miarę udawało. Dodaliśmy do tego niezłą skuteczność rzutów za trzy punkty w pierwszej połowie, bo trafiliśmy, jeśli dobrze pamiętam, jedenaście trójek. To dało nam prowadzenie dziesięcioma punktami. Wiedzieliśmy, co się stanie po przerwie. Rozmawialiśmy o tym w szatni, że ŁKS wyjdzie na nas bardzo mocno zmotywowany i agresywny. Nie odpowiedzieliśmy jednak we właściwy sposób, szczególnie w ataku, bo przy takim nacisku graliśmy zbyt pasywnie. Piłka chodziła po obwodzie, a my nie staraliśmy się przełamywać tej obrony. Byliśmy zbyt mało agresywni. Przy takiej postawie ŁKS szybko wrócił do gry. Mecz się wyrównał. Później mieliśmy pewne problemy z zatrzymaniem niektórych zawodników i niestety nie dowieźliśmy tego spotkania do końca. Tyle mogę powiedzieć na szybko po tym meczu. Jeszcze raz gratulacje dla zespołu z Łodzi, ale też gratulacje dla moich zawodników, którzy naprawdę przez większość spotkania realizowali nasz plan.
Michał Jankowski, zawodnik Miasta Szkła Krosno: Tak samo jak trener, przede wszystkim gratulacje dla zespołu z Łodzi. W drugiej połowie rywale odpowiedzieli, tak jak trener powiedział, wyszli agresywnie. Wiedzieliśmy, że tak się stanie. Boli ta trzecia kwarta, bo mam wrażenie, że to właśnie ona zadecydowała o wyniku tego meczu. Mieliśmy dobrą pierwszą połowę. Dobrze rzucaliśmy, mieliśmy pomysł na grę i rzeczywiście te pomysły działały. W drugiej połowie coś jednak nie zadziałało. Oddawaliśmy zdecydowanie za dużo rzutów za trzy punkty, które nie wpadały. Tak jak trener powiedział, do przerwy mieliśmy jedenaście celnych trójek, a skończyliśmy spotkanie z trzynastoma. Powinniśmy inaczej rozwiązywać te sytuacje. Myślę, że czas na analizę jeszcze przyjdzie, kiedy obejrzymy ten mecz. Teraz, na gorąco, ciężko to wszystko opisać. Dołączył do nas Amit. Jest z nami dopiero trzy dni, ale widać, że na pewno dołoży swoją cegiełkę, której potrzebujemy. Mam nadzieję, że ten zespół zacznie pokazywać pełnię swoich możliwości, bo naprawdę jest w nim potencjał. Na razie nie potrafimy go zaprezentować w stu procentach i jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy. Na pewno jednak nikt nie będzie zwieszał głowy. Mamy teraz mecz derbowy z Łańcutem i musimy zrobić wszystko, żeby wygrać u siebie.
Jakub Motylewski, zawodnik ŁKS Coolpack Łódź: Cieszymy się ze zwycięstwa po porażce w Opolu. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas ciężki mecz, bo Krosno ma doświadczonych zawodników i pierwsza połowa to pokazała. Przede wszystkim daliśmy rywalom za dużo otwartych pozycji, z których trafiali rzuty za trzy punkty. Trochę wybiło nas to z rytmu gry zarówno w ataku, jak i w obronie. W drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Zatrzymaliśmy ich rzuty za trzy punkty, dzięki czemu mogliśmy wyjść na prowadzenie i ostatecznie wygrać ten mecz.
Każdy z nas napędza się dobrymi akcjami w ataku i w obronie. Wszyscy się wspieramy. Kiedy jesteśmy na fali wznoszącej, to jest dla nas bardzo dobre.
Myślę, że przede wszystkim w pierwszej połowie zmiany obrony Krosna sprawiały nam trochę problemów. Natomiast w drugiej połowie, dzięki agresywności i koncentracji, dostosowaliśmy się do tego, co rywale chcieli grać w obronie.
Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź: To był dla nas kolejny bardzo stresujący mecz. Po porażce w poprzednim spotkaniu traci się trochę pewności siebie. Musieliśmy na to odpowiednio zareagować. Niestety mieliśmy też problemy kadrowe. W poprzednim meczu straciliśmy Bendera, a w trakcie tygodnia również Lewandowskiego. Mam nadzieję, że obaj będą gotowi na kolejne spotkanie. Krosno ma dobry skład i dobrego trenera. Przyjechali do Łodzi, żeby z nami walczyć, z naprawdę pozytywną energią. W pierwszej połowie trafili aż jedenaście rzutów za trzy punkty. Ich rozgrywający miał osiem asyst. Na szczęście w drugiej połowie pokazaliśmy reakcję. Musieliśmy coś zmienić i to zrobiliśmy. Po przerwie rywale trafili już tylko dwie trójki. Ich rozgrywający miał pięć asyst, a Murray tylko jedną. To pokazuje, że nasza defensywa zaczęła funkcjonować znacznie lepiej. Najważniejsze jest dla mnie to, że potrafiliśmy odpowiedzieć w tak trudnym spotkaniu. W ostatnich dwóch, trzech dniach straciliśmy trochę pewności siebie, szczególnie jeśli chodzi o rzuty. Nasza skuteczność nie wygląda obecnie tak, jak powinna. Mam nadzieję, że teraz wszystko zacznie wyglądać lepiej. Musimy kontynuować pracę dzień po dniu.
Po takim meczu jak ten w Opolu trzeba zareagować. Ta reakcja musi być odpowiednia. Bardziej doświadczeni trenerzy ode mnie powtarzali, że wszystko zaczyna się od obrony. Jestem naprawdę zadowolony z naszej reakcji, ale nie jestem zadowolony z całego spotkania. Nie możemy grać dobrze tylko przez 25 minut – pięć minut w pierwszej połowie i dwadzieścia w drugiej. Muszę to dokładnie przeanalizować. Mogę teraz patrzeć na liczby, ale dopiero kiedy obejrzę nagranie, zobaczę dokładnie, co działo się w pierwszej połowie.
Myślę, że doświadczenie to tylko jedna strona medalu. Bardzo ważne są również relacje między zawodnikami i to, jak funkcjonują razem na boisku. Przeszliśmy od dwunastu punktów straty do dwunastu punktów przewagi. To nie jest wyłącznie kwestia doświadczenia, ale również charakteru i współpracy między zawodnikami. Powiedziałem im, że nie wystarczy być utalentowanym koszykarzem i dobrym człowiekiem. Trzeba również prezentować bardzo wysoki poziom profesjonalizmu. Nie można cały czas znajdować się gdzieś pomiędzy profesjonalizmem a amatorstwem. Potrzebna jest dyscyplina. Potrzebny jest charakter. Nie mogę dać zawodnikowi charakteru. On musi go mieć. W tym momencie jestem z tego zadowolony, ponieważ zawodnicy pokazali, że mają charakter. Teraz porozmawiamy, przeanalizujemy ten mecz i zobaczymy, jakie powinny być nasze kolejne kroki na treningach.
