Cameron Gaines, zawodnik KKS Polonii Warszawa: Dzisiaj dobrze rozpoczęliśmy spotkanie. W trzeciej kwarcie trochę się rozluźniliśmy, ale w czwartej ponownie podnieśliśmy poziom naszej gry. „G” i „Coby” zagrali dobrze. „coby” trafił kilka trudnych rzutów w końcówce. Myślę, że jako drużyna zagraliśmy dobrze.
Łukasz Dziergowski, trener KKS Polonii Warszawa: Dwie rzeczy. Po pierwsze, gratuluję chłopakom, bo jechaliśmy tutaj, a Resovia wygrała ostatnie cztery mecze ligowe z Polonią Warszawa. Mieliśmy więc bilans 0–4 i bardzo chcieliśmy tutaj wygrać. Także z drugiego powodu, bo byliśmy po dwóch porażkach. Szczególnie ta ostatnia mocno nas bolała, więc chcieliśmy się tutaj pokazać z dobrej strony. W naszej grze jest jeszcze dużo mankamentów i musimy je poprawić, ale mamy na tyle dobrych zawodników, że potrafimy wygrywać trudne końcówki. Spodziewaliśmy się, że tutaj, w Rzeszowie, nie będzie łatwo o wygraną, bo ten zespół po prostu potrzebuje zwycięstw, a gdy jest, powiedzmy, w dziewięćdziesięciu procentach zdrowy, to ma wielu doświadczonych i bardzo dobrych zawodników. Oglądaliśmy ostatni mecz Resovii z Decką Pelplin i wiedzieliśmy, że nawet prowadząc w drugiej połowie, musimy zachować koncentrację, walczyć o każdą piłkę i być przygotowani na to, że nikt tutaj się nie podda, a mecz będzie trudny do samego końca. To z takich rzeczy pozytywnych. Gratuluję też Michałowi, bo to był jego debiut. Znamy się z pracy w WKK Wrocław, to mój kolega. Myślę, że odrobił pracę domową, zagrał bardzo dobrze przeciwko nam i w następnych meczach Resovię stać na zwycięstwo.
Przede wszystkim Michał miał jakiś pomysł na ten mecz. Widać, że kombinował, zmieniał ustawienia, wprowadzał jakieś systemowe obrony, które zawsze troszeczkę wybijają z rytmu zespół przeciwny. To na pewno warto było zauważyć. No i przede wszystkim chyba to, że chłopcy grali z taką większą pasją i radością. Próbowali, atakowali, dzielili się piłką, sprawiali nam duże problemy. Pewnie tak jak w każdym zespole, nie ma idealnego meczu i każdy się myli, czy to będzie Euroliga, czy NBA. Myślę, że ten zespół dzisiaj z Michałem troszeczkę odżył i niewiele brakowało, żeby wygrał ten mecz, ale tak jak mówię, to jest nasze czwarte zwycięstwo i czwarte odniesione dwoma, trzema, czterema punktami. Jesteśmy po prostu zahartowani i przechyliliśmy ten mecz na naszą korzyść.
Natomiast chciałem jeszcze poruszyć jedną bardzo smutną sprawę. Końcówka meczu i samo zakończenie... Myślę, że nie powinno się to wydarzyć, szczególnie w tak pięknym mieście jak Rzeszów, że mój zawodnik dostaje z widowni jakieś rasistowskie teksty. Jest mi, delikatnie mówiąc, wstyd w tym momencie. Myślę, że Rzeszów stać na bardziej sportowy doping i po prostu lepsze traktowanie zawodników drużyn przeciwnych.
Grzegorz Grochowski, zawodnik OPTeam Resovii Rzeszów: Przede wszystkim zacznę od gratulacji dla Polonii. Myślę, że szczerze mówiąc, wynik troszeczkę zakłamuje to, jak my wyglądamy, jak gramy, przede wszystkim w obronie. Mamy ten sam problem, że w pierwszej połowie nie jesteśmy w stanie grać na dobrym poziomie w defensywie. Wychodzimy po przerwie, w trzeciej kwarcie pokazujemy wszystkim, że jesteśmy w stanie być agresywni i wyjść nawet na prowadzenie, nie tracąc wielu punktów. To kosztuje bardzo dużo siły i energii, więc w czwartej kwarcie niestety tego trochę zabrakło. Ciężko powiedzieć coś sensownego więcej o tym meczu, bo mamy trudną sytuację i musimy sobie z nią poradzić. Chciałbym osobiście serdecznie podziękować trenerowi, bo nie jest łatwo niespodziewanie wejść w buty pierwszego trenera i nagle przeprowadzić cały mikrocykl tygodniowy oraz przygotować zespół, również w takim stanie mentalnym, do kolejnego spotkania.
Na pewno pochwała dla trenera, że podołał temu zadaniu, bo byliśmy przygotowani w stu procentach. Mieliśmy plan, mieliśmy pomysł, więc duże gratulacje dla trenera. My przygotowujemy się do następnego meczu. Będziemy oczywiście szukać w końcu zwycięstwa. Chciałbym też bardzo podziękować kibicom, bo wiem, że ciężko jest nas wspierać, kiedy nie ma zwycięstw i wyników. Mam tego świadomość i bardzo im dziękuję, że cały czas są z nami. Zaczynamy robotę od poniedziałku, zobaczymy, co się wydarzy, i jedziemy po zwycięstwo do Starogardu.
Na pewno taka zmiana trenera zawsze jest pozytywnym bodźcem. Była zupełnie inna energia. Myślę, że efekt nowej miotły, jak to się mówi w cudzysłowie, tutaj w stu procentach nie zadziałał, bo nie wygraliśmy meczu. Na pewno jednak weszliśmy w ten tydzień treningowy z nową energią i to było naprawdę bardzo fajne. Przepracowaliśmy ten tydzień zupełnie inaczej i myślę, że będzie z tego coś pozytywnego, tylko trzeba na to jeszcze poczekać.
Michał Koper, trener OPTeam Resovii Rzeszów: Chciałbym zacząć od podziękowania mojej żonie, dzięki której mogłem w stu procentach poświęcić się drużynie i przygotowaniu jej do meczu. Chciałbym również podziękować zawodnikom, szczególnie tej doświadczonej części zespołu, która pomagała mi w przygotowaniach i realizacji pomysłów, które miałem na ten mecz. Dziękuję wszystkim zawodnikom za reakcję na zmianę trenera i za to, że byli pozytywnie nastawieni. Dziękuję również kibicom za wsparcie.
Wracając do meczu, mieliśmy swoje problemy w pierwszej połowie. Zbytnio otworzyliśmy zawodników, o których rozmawialiśmy, że nie powinni decydować o losach spotkania. Maksymilian Duda zdobył 14 punktów w pierwszej połowie, głównie po podaniach Gelińskiego, który zakończył spotkanie z 19 asystami. Uważam, że zawodników obwodowych broniliśmy bardzo dobrze. Dochodziła jednak niepotrzebna pomoc i z tego brały się łatwe punkty. Po przerwie nieco zmieniliśmy założenia i obronę. Przyniosło to efekt, graliśmy bardziej agresywnie i wróciliśmy do meczu. Niestety pod koniec zabrakło skuteczności. Mieliśmy pozycje, mieliśmy jasny plan, jak chcemy grać przeciwko Polonii, i tego się trzymaliśmy. Zabrakło skuteczności w końcówce i niestety ten mecz nie potoczył się po naszej myśli.
Uważam, że wszystkie pomysły zostały zrealizowane przez zawodników. Zabrakło trochę agresji, trochę mocniejszego faulu, co widzieliśmy w drugiej połowie. Na pewno chcieliśmy lepiej wykorzystać nasze atuty i myślę, że udało się to zrobić. Dzięki temu pozostawaliśmy w grze. Dostałem bardzo dużo wsparcia od zawodników. Powiedziałem im wprost, że jeśli widzą coś, co może nam pomóc, niech mówią śmiało. Możemy to przedyskutować. Jeśli uznam, że coś pomoże drużynie, będziemy to wprowadzać. Oczywiście ze stanowiskiem pierwszego trenera wiąże się też odpowiedzialność. Uważam, że nasza relacja trochę się zmieniła, ale nie wiemy, co będzie dalej. Czy poprowadzę kolejny mecz, czy pojawi się już nowy trener. To wszystko jest dynamiczne. Bazujemy na wzajemnym szacunku. Myślę, że w ataku zmieniło się bardzo dużo i to naprawdę rokuje bardzo dobrze. Natomiast nie wiemy, co będzie dalej. Czy nowy trener przyjdzie w poniedziałek, czy po meczu z SKS-em. Nie mamy jasnego komunikatu. Klub cały czas szuka i rozmawia, więc trudno mi powiedzieć, co się wydarzy. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że jeśli poprowadzę mecz w kolejnym tygodniu, to liczę, że to wszystko będzie procentować i będziemy grać tylko lepiej.
W tym momencie wszyscy gracze, którzy zagrali dzisiaj, są zdrowi. Grzegorz Grochowski dostał zielone światło na ten mecz. Nie chcieliśmy go forsować, zagrał tylko 14 minut, ale było to wkalkulowane ryzyko. Natomiast Kacper Młynarski ma problemy z plecami. Nie wiemy tak naprawdę, ile to potrwa i czy będzie mógł zagrać w kolejnym spotkaniu. Nie mamy tutaj jasnego potwierdzenia. Dalej z drużyną jest Oleksandr Miszula, który również leczy uraz. Nie wiemy, kiedy możemy spodziewać się go na parkiecie.
