PGE Spójnia Stargard brązowym medalistą

,

Lista aktualności

PGE Spójnia Stargard brązowym medalistą

PGE Spójnia Stargard z brązowymi medalami Pekao 1 Ligi Mężczyzn! W drugim meczu rywalizacji podopieczni trenera Marka Popiołka przegrali z Kociewskimi Diabłami 78:79, ale w dwumeczu byli lepsi od rywali o siedem punktów.

Obraz

,


 

Adrian Kordalski, koszykarz SKS-u Fulipmex Starogard Gdański: Gratulacje dla Spójni, zdobyli brąz. Chciałbym podziękować naszym kibicom za to, że przyjechali, za to, że cały sezon nas wspierali. Byli naszym szóstym zawodnikiem, robili naprawdę czarną robotę, jeździli tysiące kilometrów i czuliśmy ich pomoc, jednak dzisiaj niestety nie wiem, czego zabrakło. Myślę, że to już w tym momencie nie ma znaczenia. Sezon dla nas się skończył, musimy teraz odpocząć i nie wiadomo, co się wydarzy dalej. Dziękuję też tutaj i dla trenera za cały sezon, że nas bardzo dobrze przygotował. Miał super pomysły. Czasami po prostu było mało ludzi, tak jak dzisiaj do grania mieliśmy tylko osiem osób. Wiadomo, przełożyło to się gdzieś na zmęczenie, na zdrowie, czasami gdzieś tam głowa nie dała rady i niestety. Fajnie, że wygraliśmy ostatni mecz, natomiast nie tą różnicą punktów.

Darko Radulović, trener SKS-u Fulipmex Starogard Gdański: Po pierwsze, gratulacje dla Spójni za zwycięstwo w dwumeczu. Graliśmy dobrze w obu meczach, ale na końcu nie zdobyliśmy brązowego medalu. Byłoby to dla nas bardzo cenne, w tym sezonie, wiedząc, że spotkaliśmy się z tak wieloma problemami w tym sezonie, ale Spójnia znalazła sposób by wygrać tę rywalizację Byli o wiele bardziej agresywni w obronie i to jest jedyna różnica, którą stworzyli, w każdej innej kategorii statystyk jesteśmy lepsi, ale niestety nie wygraliśmy dwumeczu.

Chcę pogratulować im brązowego medalu i chcę pogratulować moim zawodnikom całego sezonu. Dali z siebie wszystko co mieli, stworzyliśmy fajną atmosferę, jak rodzina, stworzyliśmy pewne więzi, wspólnotę, która pozostanie na zawsze. To jedna z najważniejszych rzeczy i za to największe podziękowania. Gratulacje też dla fanów i dla miasta Starogard, które mam nadzieję i wierzę w to, ze daliśmy wszystkim dużo powodów do radości w tym sezonie, zrobiliśmy naprawdę dobrą pracę w tym sezonie.

Paweł Kikowski, koszykarz PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla Starogardu, ponieważ dzisiejszy mecz wygrali. Natomiast my nie odpuszczaliśmy, walczyliśmy na całego. Bardzo chcieliśmy to zrobić dla kibiców, dla klubu i dla siebie samych, żeby zdobyć to trzecie miejsce. Wiadomo, że mieliśmy troszeczkę inny plan na ten sezon. Mieliśmy awansować, ale naprawdę było wiele rzeczy, które nam pokrzyżowały plany. Natomiast cieszę się, że w tych meczach o trzecie miejsce trzymaliśmy koncentrację i wygraliśmy. Można powiedzieć, że wyrwaliśmy dzisiaj to, żeby nie przegrać dwumeczu. 48 z tego, co widzę, do 33 na zbiórce. To jest dość duża dominacja, więc myślę, że widać, jak byliśmy zaangażowani, żeby to zrobić dla kibiców, dla klubu. Jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim kibicom, całej organizacji, za to, że mogliśmy mieć komfortowe warunki. Dziękuję za ten sezon. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie powalczymy o awans. Ja na pewno jestem otwarty na dalszą współpracę. Wydaje mi się, że jeszcze mogę dać wiele drużynie, mimo swojego PESEL-u. Troszeczkę miałem kłopotów w pierwszej części sezonu z kontuzją, która tak naprawdę nie wynikała z mojego wieku, tylko po prostu z przypadku, zrządzenia losu i to była mechaniczna kontuzja, gdzie pół sezonu praktycznie siedziałem i później, gdy wracałem, no nie jest łatwo po czterech miesiącach wrócić do pełnej dyspozycji, ale wydaje mi się, że pod koniec już w tych play-offach pokazałem, że mogę być wartością dodaną do drużyny, więc wszystko zależy od trenera, bo z tego, co wiem, chyba trener zostaje. No i od zarządu klubu, tak. Ja jestem na pewno otwarty na rozmowę.

To zwycięstwo to wysiłek całej drużyny. Ktoś mnie znalazł na pozycjach, czasem sam sobie wyrobiłem ją, ale cieszę się, że mogłem dać oddech drużynie i naprowadzić na właściwe tory. Staraliśmy się od początku myśleć o tym, żeby wygrać to spotkanie, natomiast już wiadomo na 30 czy tam 20 sekund przed końcem, a tym bardziej na 10 sekund przed końcem, już to zwycięstwo było sprawą drugorzędną i można powiedzieć, że może nie daliśmy Sebastianowi, bo poszedł naprawdę jak dzik w żołędzie i zakończyli zwycięstwem, ale wygrali bitwę, ale my wygraliśmy wojnę.

Na pewno nie jest łatwo awansować z powrotem do Ekstraklasy. Walczyliśmy o to w tym sezonie. Na pewno trzeba popatrzeć też, że nie tylko my chcemy awansować i jest kilka drużyn zawsze, które aspirują do tego. Oni myślą dokładnie tak samo, że wygrają tą ligę. Na pewno jeśli byśmy zostali w pełnym zdrowiu do końca, byśmy mieli większą szansę. Właściwie można powiedzieć, że drużyny, które uniknęły kontuzji w playoffach często robią ten awans. I to jest też kluczowe, żeby być zdrowym, nam wypadł Jay i Szymon. Bardzo ważna ogniwa naszej drużyny. Przez drugą część sezonu, głównie pierwszopiątkowi gracze, więc na pewno nam ich brakowało. No i tyle. Najważniejsze jest to, żeby walczyć i starać się jak można, a organizacyjnie na pewno jesteśmy gotowi do tego, żeby wrócić.

Nie możemy gdybać, co by było. Na pewno, cóż, no, Jay złapał kontuzję w piątym meczu I rundy. Możliwe, że by złapał kontuzję na treningu, ale tego się nie dowiemy. Złapał po prostu w piątym meczu. Na pewno mogliśmy szybciej zakończyć serię, natomiast trzeba oddać honor też Dece, że po prostu zagrali dobrą serię z nami, walczyli do końca. Nam się wyślizgnęły dwa zwycięstwa po drodze, ale czy miało to wpływ? No, miało to wpływ, bo graliśmy tak naprawdę pięć meczów w dziewięć dni i ŁKS to dobrze wiedział i miał szeroki skład i po prostu grał na bardzo dużej intensywności i nawet, gdy rzucaliśmy punkty, to potrafił nas atakować w plecy i cały czas podkręcając tempo, no, czuliśmy to zmęczenie. Oni sobie tydzień się przygotowywali spokojnie, a my tego komfortu nie mieliśmy, no, ale cóż, no... Kontuzje zawsze mają wpływ. Tak samo pierwsza runda. Mnie i Igora nie było w pierwszej rundzie też nie byliśmy w czołówce ligi wtedy. Tak jak wróciliśmy, no to troszeczkę zaczęliśmy grać tak, jak przystało i skończyliśmy sezon regularny na drugim miejscu. Natomiast też nie mieliśmy za dużo czasu do przygotowania przeciwko ŁKS-owi, gdy nie mieliśmy Jay'a. Jay był jednym z głównych naszych atakujących i przez niego duża część akcji przechodziła, więc musieliśmy też gdzieś tam się oswoić z tym, że go nie ma, czy Szymona, który zawsze dał gdzieś tam dobrą obronę i celną trójkę, tak? Jedyne, co mogę powiedzieć, że staraliśmy się, jak mogliśmy. Zdobyliśmy trzecie miejsce. Wydaje mi się, że daliśmy troszeczkę radości w tym sezonie kibicom i oby patrzeć z optymizmem na następne lata i mam nadzieję, że Spójnia wróci do Ekstraklasy, bo wydaje mi się, że tam jest jej miejsce.


Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Dziękuję bardzo tak naprawdę wszystkim. Zaraz postaram się też imiennie kilka osób tutaj ich zasługi dla naszego sukcesu podkreślić, ale przede wszystkim najpierw skupiając się na dzisiejszym spotkaniu - brawa za walkę dla obydwu zespołów. Mecze o trzecie miejsce są trochę trudne, bo dla każdego jest tak, my walczyliśmy z ŁKS-em na tyle, na ile nas było stać. SKS bardzo dobrze, twardo rywalizował z Astorią. Odpadł po tym ostatnim rzucie niemalże równo z syreną więc dwa zespoły były na pewno rozczarowane tym, że odpadły z tej rywalizacji o najważniejsze trofeum.

Natomiast myślę, że bardzo ładne spektakle koszykarskie stworzyliśmy w tych meczach w Starogardzie Gdańskim i dzisiaj w Starogardzie, więc myślę, że przyjemnie to się oglądało. Było dużo emocji i koniec końców to my zasłużyliśmy na ten brązowy medal i bardzo się cieszę, że w ten sposób kończymy sezon. Odnośnie samego meczu, to powiem dzisiaj może krótko, bo dzisiaj chyba nie jest aż tak to istotne, aby analizować pewne aspekty koszykarskie, tylko bardziej pewnie chodzi, aby podsumowywać cały sezon.

To, co było bardzo dzisiaj istotne, to przede wszystkim walka na zbiórkach i aż 20 zbiórek ofensywnych mojego zespołu. To jest element, który myślę, że poprawiliśmy mocno w trakcie trwania sezonu i dzisiaj w tym bardzo ważnym momencie, jak chroniliśmy tej ośmiopunktowej zaliczki z pierwszego meczu w Starogardzie Gdańskim. Dzisiaj w tych trudnych momentach bardzo pomogły te ponowienia, te kolejne akcje, sytuacje i szanse na zdobycie punktów. Także żaden z moich graczy dzisiaj nie odpuścił, a każdy dołożył się do tego zwycięstwa, bo dzisiaj przegraliśmy jednym punktem, ale to tak naprawdę była jedna połowa tej rywalizacji. Także w rywalizacji mamy plus 7 i brązowe medale. Jeżeli chodzi o inne sprawy, no to dołączam się do tego, o czym mówił Paweł, czyli widziałem dzisiaj dużo radości w oczach naszych kibiców, bo jednak coś tu po nas już zostanie. Są brązowe medale, jest puchar za trzecie miejsce, który można do gabloty klubowej postawić. Myślę, że dla nas wszystkich jest to sukces, tak dzisiaj powiem, bo cała runda zasadnicza w obliczu też naszych problemów, a także wyzwań związanych z tym, że trzeba było skonstruować całkowicie nową drużynę, to potrzebowaliśmy czasu, aby nauczyć się ze sobą grać i aby ta drużyna zaczęła funkcjonować tak, jak powinna. Zakończyliśmy w bardzo dobrym stylu rundę zasadniczą. Mieliśmy trochę problemów, o którym już wspominaliście w pierwszej rundzie play-off i powinniśmy ją lepiej rozegrać, natomiast gdyby nie te kontuzje, to nie mam powodów myśleć, że nie walczylibyśmy do samego końca o ten awans. Czapki z głowy na naszych przeciwników, rywalizacja w play-off była bardzo zażarta, zaczynając od Pelplina, później oczywiście ŁKS pokazał swoją najlepszą dyspozycję, a dzisiaj i przed tygodniem gracze Kociewskich Diabłów też zawiesili wysoko poprzeczkę. Ja dziękuję przede wszystkim moim koszykarzom. Zacznę może od tych, których dzisiaj nie było w składzie, czyli kontuzjowanych graczy Jalena Ray'a i Szymona Szmita, za to, jak bardzo wielki udział mieli w tym, że zajęliśmy bardzo dobrą lokatę po sezonie zasadniczym, jak rozwinęli swoją grę. Myślę, że Jalen Ray, zwłaszcza na pozycji rozgrywającego, a Szymon Szmit wyspecjalizował się jako jeden z czołowych obrońców w lidze. Dziękuję też Johnowi Hanowi. Nie zapomniałem, że tutaj do nas przyjechał, że był bodaj w listopadzie, w grudniu, chyba jeszcze w październiku tu zahaczył ten Stargard i też nam pomagał w pewnych momentach i też przy jego pomocy przetrwaliśmy ten długi okres absencji Igora Wadowskiego. No i dalej. Gracze młodzi Góralski, Wojdak, Hensler mieli lepsze i gorsze momenty, ale myślę, że każdy z nich zrobił ogromne postępy w przeciągu całego sezonu, grając w drugiej lidze i rywalizując codziennie na treningach w pierwszej lidze. Każdy z nich też, nazwijmy, odhaczył to, że zdobył te punkty już na szczegółu seniorskim, także to jest wielka sprawa dla tych młodych graczy. Przy okazji gratuluję naszym tym jeszcze młodszym graczom, którzy dzisiaj weszli do finału, jutro grają o mistrzostwo Polski w U15. Także gratulacje i to też pokazuje, że pewnie za jakiś czas będą kolejni wychowankowie pukać do drzwi szatni pierwszego zespołu. Dalej, Ilja Gromovs też miał trudne momenty, długo grał bez takiego nominalnego zmiennika na piątce. Gratuluję mu też tego, że zachował się niezwykle profesjonalnie przez cały sezon. Wystąpił dla nas we wszystkich meczach towarzyskich i we wszystkich meczach oficjalnych.

Omijały go kontuzje, choroby. To też pokazuje jak codziennie profesjonalnie pracował na to, aby zaprezentować się jak najlepiej. Wiktor Rajewicz też myślę wielokrotnie porywał publiczność swoją walecznością i też miał swoje momenty i też w obliczu tych kontuzji grał sporo w tych ostatnich meczach nigdy się nie poddawał i pokazał dużą zadziorność. Paweł Kopycki też wzór profesjonalizmu. W pierwszej rundzie mało szans dostawał ode mnie na grę, ale to nie znaczy, że na nie nie zasługiwał. Po prostu takie były wybory trenera, z tym trzeba żyć. Bardzo pokornie cały czas pracował i bardzo nam pomógł w drugiej części sezonu grając też nie do końca może na swojej nominalnej pozycji. Często właśnie na piątce. Kuba Karolak też niezwykle waleczny, zaangażowany zawodnik. Miał swoje momenty, kiedy pokazywał ten talent strzelecki, ale przede wszystkim był dla nas takim graczem też klejącym ten zespół. Bardzo dużo dawał siebie po obu stronach boiska i myślę, że z czasem, no bo trzeba pamiętać, że na tą jego najlepszą wersję trzeba było czekać. On miał bardzo długi rozbrat z grą 5 na 5, ale myślę, że pokazał takie przebłyski swoich dużych umiejętności. Igor Wadowski też widać było, jak dużo emocji się przez niego przelewało. Taki nierówny sezon, szarpany przez bardzo poważną kontuzję. Natomiast myślę, że zwłaszcza w tych dwóch ostatnich meczach też pokazał dużo jakości, jeżeli chodzi o prowadzenie gry. Paweł Kikowski kapitan drużyny. Niesamowity pracuś, bo wielu z nas wątpiło, że w ogóle wróci w tym sezonie do gry. To była bardzo poważna kontuzja, natomiast jakby zagrał na nosie wszystkim, tak można powiedzieć, wrócił i to wrócił w niezłej formie. Oczywiście potrzebował tego ogrania meczowego, to trochę trwało, ale też nam bardzo pomógł w zdobyciu drugiego miejsca po sezonie zasadniczym i tego trzeciego teraz po całym sezonie. Jarek Mokros. No to tutaj aż szczególna dla mnie osoba, bo kiedyś jeszcze graliśmy razem w koszykówkę. Jarek był też graczem, który był dla mnie niezwykle łatwy do prowadzenia. Mogłem mu jakby wszystko powiedzieć. On był wzorem do naśladowania w szatni, na treningach, na meczach i też w trudnych momentach. Także cieszę się też podwójnie, że dzisiaj zagrał tak świetnie. Wojtek Czerlonko. Też gracz niezwykle cenny dla nas, bo grający na bardzo wielu pozycjach. Chyba na wszystkich występował, bo nawet krótko gdzieś tam w jakichś zadaniach może defensywnych. Czasami jak obniżyliśmy skład nawet chwilę na piątce. Gracz wszechstronny. Też gracz, który zagrał dla nas wszystkie spotkania oficjalne, no bo tak było z Ilią, tak było z Wojtkiem i do dyspozycji też zawsze był Wiktor Rajewicz. To też chciałbym podkreślić, a chyba dwa razy go nie wypuściłem na parkiet, więc to była moja decyzja, ale też go omijały kontuzje. Olek Jęch - bardzo się cieszę z tego, że po też bardzo poważnej kontuzji zdążył wrócić do nas, wykonał dobrą pracę indywidualną i bardzo nam pomógł w tych meczach o trzecie miejsce i w zdobyciu brązowego medalu.

Gratulacje dla mojego sztabu szkoleniowego, bo tutaj i mój asystent Michał Trypuć, to spędziliśmy bardzo dużo czasu w tym sezonie. Zrobił wszystko, co umiał, co było potrzebne do tego, aby tam nasza Spójnia funkcjonowała jak najlepiej, zarówno rzeczy scoutingowe, jak i praca indywidualna z zawodnikami. Marcin Moroz też tutaj duży udział, zwłaszcza w doprowadzaniu wielu tych koszykarzy po kontuzjach do tego, aby mogli nam pomóc. I tutaj też Marcin, no taki już człowiek bardzo zasłużony dla Spójni ze względu na swój staż, no i Julia Kućko też mnóstwo czasu spędziła z naszymi zawodnikami, przygotowując ich do kolejnych meczów, odbudowując po kontuzjach. Była bardzo oddana dla całego klubu od pierwszego dnia, jak tu przyjechała. Takie jeszcze może osoby, o których się mało mówi, ale też Ireneusz Purwiniecki zawsze niby w cieniu, ale bardzo solidny jeżeli chodzi o organizowanie całej logistyki wyjazdów klubu w drużyny. To też było ważne, że mieliśmy takie warunki, że mogliśmy się skupiać na koszykówce i w dobry sposób organizować wyjazdy. Służył też swoim doświadczeniem, jakoś podpowiedział z boku, także też go bardzo cenię. No i myślę, że ten brązowy medal to jest też sukces wszystkich ludzi, po prostu, którzy przychodzą na halę - kibiców. Również pań, które dbają o to, aby parkiet był czysty, aby szatnie były odpowiednio wysprzątane i tutaj naprawdę nic tam nie brakuje na co dzień. To jest tak, że tutaj wiem, że ludzie się bardzo mocno interesują tym, co robimy i my czujemy ich wsparcie.

Na koniec oczywiście podziękowania dla prezesów. Zaczynając od pani Świergiel, która mi tu przedstawiała dobrą ofertę i mnie tu sprowadziła. Dalej pan Gutowski, który w tym okresie, kiedy nie było formalnie jeszcze nowego prezesa, dokonaliśmy dwóch bardzo ważnych ruchów, czyli ściągnęliśmy Hana na krótki kontrakt i Karolaka do końca sezonu. To też było ważne, że mogliśmy sobie na to pozwolić. No i oczywiście panowie Szymczak i Biernikowicz, z którymi teraz pracuję i nie mam nawet nie to, że żadnych uwag, tylko wręcz przeciwnie mógłbym chwalić tutaj całą tą organizację, strukturę i ja jako trener cieszę się, że mogę pracować w Spójni, a cały sezon oceniam pozytywnie, bo zakończyliśmy go zdobyciem brązowego medalu. Zabrakło nam trochę szczęścia, bo nie wiemy jak ta drużyna wyglądałaby, gdyby była w całej okazałości w tych najważniejszych meczach. Natomiast oczywiście my sobie wyciągamy na bieżąco wnioski i wyciągniemy takie całościowe po zakończeniu tego sezonu, tak aby w przyszłości móc zbudować tu jak najlepszą drużynę i walczyć o wygranie ligi.

Ja mam kontrakt ze Spójnią na kolejny sezon, także nie mogę się już go doczekać. Mam nadzieję, że będzie lepszy niż ten. My się oczywiście koncentrowaliśmy na tym, aby wyciągnąć maksimum z tych rozgrywek z racji szacunku po pierwsze do swojej pracy i do tego, że jako sportowcy mamy ambicje, chcieliśmy wygrać, zdobyć ten brązowy medal a także wobec kibicowi całego środowiska w Stargardzie, więc to było priorytetem. Natomiast okres jest oczywiście na tyle specyficzny, że dokonujemy już pewnych ocen, podsumowań. Może nie byliśmy bardzo aktywni, jeżeli chodzi o działanie już na tym rynku transferowym, gdzie inne kluby wiadomo, że ogłaszają poszczególne podpisanie kontraktów z poszczególnymi graczami, ale my monitorujemy tę sytuację na rynku w pierwszej kolejności przyglądając się naszym graczom, którzy tu są w Spójni z niektórymi koszykarzami, ale bardziej z ich agentami. Daliśmy pewne sygnały odnośnie tego, jak mogłaby wyglądać ta drużyna w przyszłym sezonie, ale jeszcze jeżeli chodzi o konkrety, to jest troszkę wcześnie, ale myślę, że wszystko się zdynamizuje już w przyszłym tygodniu.

Ja mogę sobie coś planować oczywiście w porozumieniu z innymi osobami pracującymi w klubie i wyciągać wnioski, ale koniec końców jest tak, że decyduje też rynek, decyduje dostępność koszykarzy, decyduje również budżet i tutaj nieraz jest tak, że ten produkt finalny jeżeli chodzi o budowę zespołu wcale nie jest spójnym, powinien być, ale nie jest takim bardzo dokładnym odzwierciedleniem tego, co chciałoby się zbudować. Jeżeli chodzi o wnioski, to ja tylko powiem tak trochę ogólnie, ale coś, co jest bardzo istotne. Rywalizacja w play-off i to natężenie meczów przy tym jeszcze przyspieszonym sezonie, pamiętajmy o tym, że tam były te kolejki środowe, trzeba było grać przy większej intensywności i myślę, że to też miało wpływ na to, że nie wszyscy nasi koszykarze zdrowi ten sezon zakończyli, więc na pewno trzeba mieć szerszy skład i więcej atletyzmu w drużynie. To są takie rzeczy, które przychodzą na myśl dosyć szybko. Natomiast jeżeli chodzi o taką strukturę, aby na pewno nie powiem na których pozycjach preferowalibyśmy ściągać graczy zagranicznych, bo pewnie to jest ciekawy temat, ale dzisiaj nie będzie żadnych konkretów w tej sprawie, bo to zależy przede wszystkim od dostępności graczy z polskim paszportem i my sobie już tę pracę zaczęliśmy robić. Natomiast sam jestem bardzo ciekaw, w jakim to kierunku pójdzie.

Pierwsza liga, w tym sezonie, było 17 ekip, byliśmy lepsi finalnie od 14, gorsi niż te dwie najlepsze. Wszyscy bardzo mocno rywalizują, przed sezonem nikt przecież nie wymieniał ŁKS-u w gronie faworytów do awansu, także są też pewne rzeczy, które się dzieją w trakcie i których nie sposób przewidzieć. Wiadomo, że w sporcie liczy się prawie tylko wygrywanie i tylko ten zwycięzca, który zostaje na końcu sam, podnosi puchar po całej tej wielomiesięcznej próbie, którą się podejmuje. Jaka będzie liga, tego nie wiemy. Natomiast powiem trochę inaczej. Pracując w pierwszej lidze od kilku lat, bo pracowałem czasami w Ekstraklasie, czasami w pierwszej lidze, ale chyba nie zapomniałem o niczym. To jest trzeci klub, który prowadzę, trzecia drużyna, którą prowadzę w rozgrywkach pierwszoligowych. Widzę, jak ta liga rośnie i z tego się przede wszystkim bardzo cieszę. Jest coraz więcej prestiżu związanego z tym, jak wyglądają mecze pierwszej ligi.

Coraz lepsi koszykarze podpisują kontrakty w poszczególnych zespołach i oczywiście będzie tak, jak Pan powiedział, czyli nie sposób nawet teraz przewidzieć, kto dokładnie będzie najmocniejszy, albo wskazywany w gronie tych głównych faworytów do awansu i jest jeszcze wcześnie. Zobaczymy, jak konstruowane będą zespoły. Na pewno ludzie w Spójni są bardzo ambitni i my też tacy będziemy i będziemy starali się zbudować jak najmocniejszy zespół z takim celem, aby walczyć o awans. Tak ja to sobie wyobrażam jako trener i tak takie są wczesne jakby plany, jeżeli chodzi o to, o czym rozmawiamy w gabinetach. Jak dokładnie będzie wyglądała drużyna, albo które inne kluby będą uznawane za tych głównych, nazwijmy, faworytów do awansu. Na ten temat nie chcę się wypowiadać. Myślę, że czeka nas sporo emocji, niespodzianek i liga będzie bardzo emocjonująca, a wygra koniec końców tylko jeden i mam nadzieję, że to będzie Spójnia Stargard.


Jeżeli chodzi o samą strukturę budżetu, to ja oczywiście nie jestem osobą tutaj upoważnioną nawet do tego, aby rozmawiać o warunkach na przykład, jakie są pomiędzy klubem, a głównymi sponsorami, albo innymi powiedzmy mniejszymi. Każdy jest bardzo istotny więc to jest pierwsza kwestia, na ten temat nie będę się wypowiadał. Natomiast oczywiście mogę powiedzieć trochę o tym, jakie są wstępne plany czy kalkulacje dotyczące budowy drużyny na przyszły sezon. Nastawiamy się tutaj wszyscy na to, że wyciągamy odpowiednie wnioski z tego, co widzieliśmy w tym sezonie i staramy się zbudować drużynę mocniejszą. Jest to jakby logiczne, że być może w takim razie ten budżet będzie większy. Mam nadzieję, że tak będzie. Natomiast to nie jest tutaj też do końca tak, że ja jako trener dostaję określony budżet na wszystkie ruchy kadrowe, tylko jest raczej tak, że planujemy pewne wartości, wiemy jaka jest sytuacja na rynku, wiemy, którzy gracze nas interesują i ja mam taką świadomość i pewność, że prezesi robią wszystko co w ich mocy, aby po prostu stworzyć takie warunki, abyśmy mogli sobie pozwolić na tych graczy, których będziemy chcieli pozyskać, którzy przyjdą tu z misją wywalczenia awansu. Nie da się powiedzieć, ja kiedyś dostałem takie pytanie, nawet przed podjęciem pracy w Spójni, bo to jest takie pytanie troszkę wyświechtane -ile pieniędzy potrzeba, aby awansować? Nie ma takiej kwoty. To jakby nie jest tak. Można sobie to wycenić oczywiście znając sytuację, jeżeli ma się taką wiedzę, jak to było w zeszłym roku w przypadku drużyny z Krosna. Można sobie wrócić jeszcze o dwa lata, jak to było w przypadku Górnika Wałbrzych, ale to są wartości, które nie mają większego znaczenia dla tego, co jest w tym sezonie albo będzie w przyszłym. Nie wiedzieliśmy o tym choćby, że ŁKS okaże się być aż tak mocnym, a też nie wiedzieliśmy, przynajmniej ja, trudno mi było przewidzieć, że do pierwszej ligi będą trafiali tacy koszykarze jak Karol Gruszecki w Astorii, Sebastian Kowalczyk czy Mateusz Bartosz w Kociewskich Diabłach. ŁKS-u nie wymieniam, bo to pół zespołu musiałbym wymienić, ale nawet, że do nas trafi Kuba Karolak, to było przed sezonem tak naprawdę nie do przewidzenia.

My mamy pewne plany, my teraz wiemy mniej więcej, których graczy będziemy chcieli zatrzymać, a których byśmy chcieli pozyskać. Tylko to znowu jest trochę płynne, bo jakby to jest taki efekt troszkę domina. Jeżeli coś się uda, to wiemy w jaką stronę iść, ale jeżeli zainwestujemy w gracza w inną pozycję, bo będzie akurat dostępny, to wybierzemy trochę inny wariat budowy drużyny. To jest jakby tyle. Myślę, że na dzisiaj wiem, że będzie niedosyt, że za mało powiedziałem, ale mniej więcej tyle mogę powiedzieć.

Jakby my mieliśmy bardzo szybko sprecyzowane... Właśnie rok temu tak było. Budżet na wynagrodzenia, tak to nazwijmy. Nie mówię o całościowym, klubowym, bo to jest sprawa osób, które tego pilnują, ale budżet na wynagrodzenia i w ramach tego budżetu budowaliśmy drużynę. Wszyscy gracze, którzy podpisali kontrakt z nami przed sezonem, no to byli wybrani przeze mnie i każdy z nich tu trafił, bo chciałem tego, a powiem, tylko sytuacja Szymona Szmita była taka, że nie tylko ja go chciałem, tylko wszyscy, tak? No, ze względu na to, że jest wychowankiem Spójni i myślę, że dla wszystkich to bardzo dobry ruch i moment, że Szymon po trzech latach spędzonych w innych klubach mógł wrócić do Stargardu i być ważną częścią Spójni. Także podpisuje się pod każdym graczem, którego Spójnia podpisała przed sezonem i oczywiście w trakcie sezonu to już jest ten rynek taki ograniczony, cieszę się też, że w pewnych momentach mogli do nas dołączyć. Najpierw Francis Han, a później Kuba Karolak.

W zeszłym sezonie w Polskiej Lidze Koszykówki była taka sytuacja, że Start Lublin grał 5 meczów w pierwszej rundzie, wygrał 3-2. Grał 5 meczów w drugiej rundzie, wygrał 3-2 i grał 7 meczów w finale, przegrał z Legią, ale wygrywał 3-2. Byli bardzo blisko zdobycia tego najważniejszego trofeum. Ja patrzę na to, bo nic się nie dzieje bez przyczyny. My wypuściliśmy z rąk te dwa zwycięstwa z Decką. Natomiast one nam pozwoliły, te trudne doświadczenia, szukać pewnych rzeczy wewnątrz naszej drużyny, które przełożyliśmy na kolejne spotkania i w pewnych elementach drużyna stawała się, uważam, że lepsza koszykarsko. Może to się przyłoży na przyszły sezon. I teraz tak. Jeżeli chodzi o to, czy ta seria nas wypompowała pod względem fizycznym? Tak. Graliśmy pięć meczów, graliśmy z drużyną, która jest bardzo młoda, atletyczna, ma świetne parametry fizyczne. Mówię o Pelplinie. To nam też pokazało pewne rzeczy, w których byliśmy po prostu trochę za słabi. Czy powinniśmy zakończyć serię wcześniej? Powinniśmy. Myśmy byli źli nas siebie po meczu numer dwa. I po meczu numer cztery. I teraz tak. Praca trenera jest taka, że kiedy się przegrywa, to przez 48 godzin trudno w lustro spojrzeć, bo ma się takie wrażenie, że się w czymś zawiodło i myśli przez głowę przelatuje bardzo dużo, co można było zrobić inaczej, lepiej. Natomiast te rzeczy się dzieją na każdym poziomie rozgrywkowym u wszystkich trenerów i z tym sobie trzeba radzić. Ja teraz nie powiem, że trzeba było któregoś zawodnika posadzić na ławce, a innego wprowadzić, albo dokonać zmiany systemu defensywnego w meczu numer dwa, o nie wiemy, czy to by zadziałało. Może trzeba było inaczej poprowadzić ostatnie posiadanie ofensywne w meczu numer cztery. Nie wiemy tego. To są wszystko jakby wnioski, które się bierze pod uwagę i koszykarze łapią doświadczenie i wierzą w to, że w którymś momencie będą wygrywali najważniejsze mecze, a ja jako trener analizuję te wszystkie spotkania i wyciągam wnioski. Staramy się w momencie podejmowania decyzji my robimy swoją analizę wcześniej. My jakby nazwijmy, że wizualizujemy te mecze. Wiemy, czego się można spodziewać. Wiemy, jak zareagujemy na poszczególne zabiegi taktyczne, które stosuje trener Knap w Pelplinie, trener, trenerzy w ŁKS-ie albo trener Radulović w SKS-ie. My na to reagujemy. Tylko jeszcze powiem o tych kontuzjach. To nie jest tak, że przez to, że graliśmy piąty mecz to Jalen odniósł kontuzję, bo mógłby odnieść ją w jakiejś innej sytuacji. Tego nigdy nie wiemy. A jeżeli chodzi o Szymona Szmita, to tylko zdradzałem ja o tym mówiłem, ale powiem o tym więcej. On odniósł kontuzję już na początku pierwszego meczu z Decką Pelplin. On został w pierwszej kwarcie odesłany do szatni. Tam Julia Kućko się nim zajęła i na szczęście doprowadziła go do takiego stanu, że mógł kontynuować mecz. I nieraz jest tak, że koszykarze na tej tak zwanej nazwijmy adrenalinie są w stanie jeszcze biegać nawet z bólem. On zagrał jeszcze kolejne spotkanie w niedzielę. Trafił w nim pięć trójek, ale już później się okazało, że grał to spotkanie z kontuzją. Poniedziałek, wtorek nie był w stanie normalnie tą nogą operować. Zrobiliśmy najpierw badania jedne, później próba była taka, żeby wrócił do treningu, nie dał rady. Zrobiliśmy drugie bardzo kompleksowe badania i on ma bardzo poważną kontuzję, która tak naprawdę wyłącza go do końca czerwca z treningów. Także na szczęście, jeżeli to jest koniec czerwca, to nie powinno to wpłynąć na start kolejnego sezonu. Mam nadzieję, że w trakcie okresu przygotowawczego będzie już z nim wszystko ok, ale chodzi mi o to, że nie sposób niestety przewidzieć. Kontuzja jest takim elementem, którego nie jesteśmy w stanie kontrolować i mi jest najbardziej szkoda Jalena Ray'a i Szymona Szmita, że nie wystąpili w tych meczach. Ich personalnie mi najbardziej szkoda, ale nawet nie samego siebie, że nie mogłem z nich skorzystać, albo nie tylko kibiców, którzy chcieliby, żeby wszyscy grali i to jak najlepiej.


Odnośnie tego, w jaki sposób ja się wypowiadam w trakcie konferencji prasowych, to mówię, po pierwsze, my żyjemy z koszykówki, ja jestem trenerem, to jest mój zawód, ja się zajmuję tylko i wyłącznie koszykówką, więc doceniam Państwa, że się Państwo tym interesujecie, doceniam media i uważam, że oby jak najwięcej i jak najciekawiej się mówiło o koszykówce, aby ona była jak najbardziej popularna, więc dla mnie nie ma innej opcji niż traktować media z dużym szacunkiem i mam nadzieję, że czasami tutaj coś ciekawego ludzie mogą usłyszeć, kiedy słyszą o podsumowaniach kolejnych spotkań, a przede wszystkim uważam, że tak się trzeba zachowywać w Stargardzie, bo tutaj koszykówka jest niezwykle istotna i to podkreślam na każdym kroku, jak tu trafiałem, czy tu pracuję, widzę, jak bardzo, to nie jest tak, że ludzie wychodzą z hali i zapominają o tym, że odbył się mecz, tylko często długo go analizują, a także szukają tych może smaczków, nawet w trakcie konferencji prasowych, także oby tak dalej i oby lepiej.

Jeszcze raz, z szacunkiem bardzo dużym podchodzę do tego, jak wyglądają drużyny młodzieżowe Spójni i ten sukces graczy piętnastoletnich, czyli wejście do finału, jest kolejnym dowodem na to, natomiast bardzo skomplikowany jest proces wprowadzenia takiego gracza do ekipy seniorskiej. Bartek Góralski, Kuba Wojdak i Mikołaj Hensler robili co mogli, jeżeli chodzi o... i mieli lepsze i gorsze momenty, co też jest zrozumiałe, jeżeli chodzi o pracę taką codzienną z całą drużyną. Mam nadzieję, że będą się rozwijali, natomiast też tutaj ani nie chcę dawać pewnych gwarancji, zapewnień, bo nie tędy droga. Wszystko sobie trzeba wywalczyć. Była druga liga tutaj i jakby poprzez spotkania w drugiej lidze należy pokazać, że jest się gotowym do tego, aby zapukać do bram pierwszego zespołu.

Trzeba się na tym niższym poziomie bardzo mocno wyróżniać, jednocześnie łącząc to z treningami i rywalizacją w pierwszej drużynie, aby zapracować na te minuty. Cel, który mieliśmy postawiony był taki, aby wycisnąć maksimum sportowo z tej drużyny i walczyć o awans. Nie mieliśmy celu, aby wejść do play-offów, ale ogrywać też młodych graczy. Gdyby taki był, to byśmy tak robili, albo kto inny by to robił. Dla mnie bardzo ważne jest to, aby... i wiem, że dla środowiska jest bardzo ważne to, żeby wychowankowie odgrywali rolę w Spójni i myślę, że wszyscy możemy być dumni z Szymona Szmita, który takim wychowankiem jest, ale to też pokazuje dlaczego Szymon Szmit też tak dobrze grał w tym sezonie. Nie chcę tutaj teraz jakiejś zbyt długiej analizy, ale odszedł z klubu w pewnym momencie, nabrał nowych doświadczeń, przetestował się na trudnym terenie w innym środowisku, zdobył potrzebne doświadczenie do tego, żeby tutaj trafić jako już uformowany, można powiedzieć, zawodnik. Dużo jest przed chłopakami młodymi. Ja się bardzo cieszyłem, kiedy Bartek Góralski został powołany też na taką szeroką kadrę juniorów i teraz wszystko jest w ich rękach. My wiemy mniej więcej, czego można od nich oczekiwać, ale w ich rękach, głowach i nogach jest to, aby robić postępy.

My się nawet tu, jako klub, mierzymy z takimi problemami, że też wielu młodych koszykarzy, oni też jakby w pewnym momencie stają przed życiowymi wyborami. Jest kwestia podjęcia na przykład studiów, przeprowadzki do innego miasta i to też nie ułatwia tego, aby oni tak harmonijnie rozwijali się tylko w Spójni. Ja nie mówię teraz akurat o tych, których dzisiaj wymieniałem, ale mówię ogólnie o tym, że dużym wyzwaniem jest prowadzić akademię, powiedzmy, pion sportowy od tych najmłodszych roczników po drużynę U-19, albo taką grającą nawet w II Lidze. Także jeszcze raz jakby czapki z głów przed ludźmi, którzy robią to w Stargardzie, bo te drużyny młodzieżowe Spójni naprawdę odnoszą dobre wyniki w rozgrywkach ogólnokrajowych, ale to niestety tylko perełki sięgną tego pierwszego zespołu.